Paradygmat rozwoju

Budowa polskiej elektrowni jądrowej – największa porażka Donalda Tuska?

 Budowa polskiej elektrowni jądrowej jest prawdopodobnie największą porażką rządu pana Donalda Tuska. O ile bowiem można zrozumieć, że nie mamy w Polsce tak dużo i o takiej dostępności gazu ze źródeł niekonwencjonalnych jak w USA, czy gdzieś indziej i może na tym polu nie być porażki, to nie da się zrozumieć kłopotów z energetyką jądrową.

Proces budowy elektrowni jądrowej jest żmudny, czasochłonny, kosztowny, pełen niespodzianek i bardzo, ale to naprawdę bardzo skomplikowany. Jednakże da się to zrobić, a poniesione koszty zawsze się zwracają w długim okresie korzystania z dobrodziejstw takiej inwestycji jakimi jest tania energia, dostępna przez długi okres czasu bez konieczności uzupełniania zapasów paliwa.

Nie da się jednak zrozumieć, dlaczego w Polsce proces budowy nie miałby być zakończony w 2024 roku, co jest i tak strasznie późno, ponieważ to oznacza olbrzymie rachunki za emisję gazów cieplarnianych. Po prostu nie da się zrozumieć, dlaczego kraj będący w kleszczach gospodarczych i pod dyktatem potężnego sąsiada – jako kolonia gospodarcza drugiego, nie chce posiadać własnej elektrowni atomowej? Przecież posiadanie takiego obiektu byłoby jednym z najważniejszych gwarantów niepodległości i podniosło ogólną zamożność Polaków o kilka procent w całym okresie swojego działania.

Bez względu przy tym na komplikację, niezbędne technologie po prostu się kupuje, a funkcjonujące w nich reżimy techniczne wymuszają odpowiednią jakość do realizowania określonego rodzaju konkretnych obiektów. To oczywiście musi kosztować, no ale nie ma nic za darmo, a my zdaje się otrzymamy lada moment olbrzymie ilości środków unijnych, z pewnością nasi francuscy przyjaciele nie będą mieli nic przeciwko temu, żebyśmy wydali niemieckie pieniądze w firmie Areva, na najnowsze reaktory oraz niezbędny osprzęt. Wymaga to jednakże pewnego sposobu postawienia spraw, który musi być bardzo głośno artykułowany na forum publicznym, zwłaszcza w kontekście współudziału wszystkich zainteresowanych partnerów w naszym projekcie.

50 mld złotych to nie są pieniądze dla nas nie do zdobycia, przypomnijmy jedynie, że obsługa długu kosztuje nas 40 kilka miliardów złotych. Widać na tym tle skalę totalnej zapaści gospodarczej i uzależnienia jaką stanowią pieniądze przeznaczane na zadłużenie, nie możemy dłużej przejadać swojej przyszłości.

Premier miał sześć długich lat na takie ustawienie procesu budowy polskiej elektrowni jądrowej, żeby dzisiaj móc zwiedzać jej fundamenty i zastanawiać się, czy ewentualnie nie dostawić kolejnego bloku! Niestety nic takiego się nie stało poza przewalaniem papierów! Elektrowni jak nie było tak nie ma, a opór społeczny przeciwko budowie narasta i narastał będzie, ponieważ jeżeli coś ma być robione z iście polską solidnością na poziomie dróg Donalda Tuska to rzeczywiście może budzić obawy.

To przerażające, 23 lata transformacji, z czego Donald Tusk rządzi jedną czwartą tego okresu o nic, nie posunęliśmy się nawet o dziurę w ziemi! Nie ma żadnego postępu, który przynajmniej wymusiłby na kolejnych rządach kontynuację takiej inwestycji. Gdyby jednak panu Tuskowi zależało na państwie i miał wizję czegokolwiek, to właśnie by kończył jedną elektrownie a pod koniec drugiej kadencji może miałby jej rozruch – być może wstępnie ćwiczebny, ale mimo wszystko elektrownia stałaby i gwarantowałaby nam niezależność energetyczną i tani prąd przez długie lata. Być może nie obniżyłaby ceny prądu dla odbiorcy końcowego, albowiem trzeba doliczyć do jego ceny amortyzację całej elektrowni, to z pewnością wpłynęłaby na stabilizację cen energii elektrycznej w kraju.

Zadziwiające jest w tym wszystkim to, że Litwa, Czechy, Słowacja, Węgry, Federacja Rosyjska – te wszystkie kraje w tym samym czasie co my mają nowo oddane, zmodernizowane lub planują oddanie nowych elektrowni atomowych. U nas się nie da, się nie opłaca, nie jesteśmy w stanie.

Wszystko wskazuje na to, że za niewybudowanie elektrowni atomowej pana Tuska będzie można zwyczajnie i po ludzku rozliczyć, no bo po co nam taki premier, który w ogóle nie potrafi grupować potencjału i skierowywać na najbardziej potrzebny odcinek dla kraju.

3 komentarze

  1. Też nie lubię Tuska, ale takich bzdur dawno nie czytałem. EJ i niezależnosć? Nie dość, że przez 10lat Francuzi będą nas doić za budowę, to jeszcze przez kolejnych 50 za dostarczanie paliwa, “odbieranie” zużetego, które za grubą kasę przetworzą na MOX a następnie najgorsze odpady (zgodnie z prawem międzynarodowym) odeślą spowrotem do Polski.
    Jesli chodzi o aspekt ekonomiczny, to niedawno szef jednego z największych operatorów EJ w USA powiedział, że EJ to już przeszłość i nie ma ekonomicznego uzasadnienia.
    Polsce EJ nic nie pomoże tylko uniezalezni nas od Francji na pokolenia a my i nasze dzieci będziemy to spłacać. To wszystko w optymistycznym scenariuszu, że nie dojdzie do jakiejś awarii, która np. w Japonii wielokrotnie przekroczyła koszt budowy EJ.

    • Ja nigdzie nie powiedziałem, że nie lubię kogoś. Ale takich bzdur jak pana komentarz jeszcze nie czytałem. Oczywiście że sami nie mamy paliwa jądrowego, ale kupuje się je raz na jakiś czas. A o wiele łagodniej jest się uzależnić od sojusznika z Unii niż od … no kogo – no właśnie kogo jesteśmy uzależnieni? od sąsiada, który ma własną politykę cenową (i nie tylko) oraz od starej kultury węgla – na którą nie ma już w Europie przyzwolenia. Więc wszystko się zgadza, ale jak chcemy mieć prąd – potrzebujemy jednej może dwóch elektrowni jądrowych dużej mocy, a tak się składa że bardzo dobre robią Francuzi więc nie ma co płakać że się nie uda, że będzie drogo, że będzie katastrofa (emisja substancji ze spalania węgla też nas zabija itp.) i że trzeba będzie składować – to są oczywistości. Liczy się to, że mając Elektrownie jądrową – będziemy mieli dużą elastyczność w dostawach prądu i to w długich okresach czasu i to bez transportu milionów ton węgla lub statków gazu. Z punktu widzenia bezpieczeństwa kraju – Elektrownie Jądrowe są kluczowe, bo tylko one są odporne na okresowe wahania cen, i wydarzenia natury politycznej. Więc litości, ale z taką argumentacją to proszę sobie wykopać dołek, przykryć się prześcieradłem i czekać na śmierć – będzie ekologicznie, bezpiecznie i tanio…

  2. inicjator_wzrostu

    Premier Tusk nie może być szczerze za energetyką jądrową, bo przed laty milcząco wspierał działania przeciwko powstawaniu tej w Żarnowcu.
    Tam liderką sprzeciwu byłą też Pani dr Gosiewska, matka poległego w Smoleńsku b. wicepremiera Gosiewskiego.
    Takie jest m.in. historyczne tło niechęci do elektrowni jądrowej w Polsce.
    Ktoś się na jej zwalczaniu WYPROMOWAŁ, wiec teraz trudno o zmianę flagi.
    Dlatego działania wokół budowy elektrowni jądrowej będą nadal POZOROWANE.
    Dopóki nie narodzi się nowe pokolenie, czyli po 40 latach od 1989 roku.
    Nie wcześniej.
    To już Mojżesz wiedział, błąkając sią po pustyni z ludem Izraela przez dwa pokolenia.
    Mimo technologi i postępu – świadomość społeczna nie zmienia się tak szybko, a burzyć jest łatwiej, niż budować.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.