Polityka

Bronisław Komorowski, czyli nasz prezydent

 Minęły cztery lata kadencji, w której pan Bronisław Komorowski jest naszym prezydentem. Wszystko, co można o niej powiedzieć to tyle, że w ujęciu generalnym jest nijaka, – ale to w zasadzie nie jest wina pana prezydenta, tylko po prostu źle skonstruowanej pozycji ustrojowej jego urzędu – krojonego konstytucyjnie ze strachu przed doświadczeniami związanymi z Lechem Wałęsą.

Pan prezydent przedstawia się, jako osoba przyjazna chyba wszystkim środowiskom, zarazem koncyliacyjna, co więcej – nie można powiedzieć o nim złego słowa, albowiem to jest chyba pierwszy polski prezydent, który niczego nie zepsuł! Może dlatego, ponieważ zbyt wiele nie zrobił, ale to znowu nie jego wina, albowiem w zasadzie nie ma żadnych uprawnień.

Można mieć pretensje do prezydenta o to, że jest zbyt miękki, ale nie jest. Po prostu nie ma się, w czym wykazać, poza przecinaniem wstęg i przemawianiem odnośnie różnych okoliczności. Więc jeżeli będziemy krytykować pana prezydenta, to powinniśmy brać poprawkę właśnie na jego ograniczone do prawie fikcji kompetencje. No chyba, że ktoś traktuję Radę Gabinetową na serio, jednakże chyba nie mamy takich czytelników.

Prezydent Polski ze względu na ograniczone kompetencje, a tym samym niskie znaczenie w układzie powiązań funkcjonalnych organów władzy musi po prostu mieć charakter oraz być na tym poziomie intelektualnym, żeby przyciągać do siebie ludzi. Chodzi o takie cechy osobiste i taki styl prezydentury, żeby nie tylko wyrażać ją formą, wynikającą z samego dostojeństwa sprawowanego urzędu, ale po prostu dominować intelektualnie nad życiem publicznym i wyznaczać jego kierunki.

W tych zakresach, w których prezydent może się wykazać – tam, co trzeba mu przyznać przynajmniej próbuje organizować sprawy w sposób systemowy i zdecydowanie właściwy. Chodzi oczywiście o działalność Biura Bezpieczeństwa Narodowego i ciągłe starania pana prezydenta w kierunku poprawy stanu bezpieczeństwa kraju. Tutaj rzeczywiście stało się wiele dzięki jego działaniom, w tym w szczególności w zakresie przygotowania kilku bardzo potrzebnych dokumentów strategicznych, – z którymi możemy się w znacznej części nie zgadzać, ale jednak powstały i za to panu prezydentowi chwała i należny szacunek.

Może to zabrzmieć złośliwie, jednakże nie to będzie celem kolejnego akapitu, jednakże chyba największym atutem pana prezydenta jest jego małżonka. To wspaniała osoba, której nie da się nie polubić już od pierwszego kontaktu i zdecydowanie warto jest jej słuchać, albowiem niestety nie mówi wiele, ale jak już mówi to nie tylko mądrze, ale i w sposób taki, jakiego oczekuje się od małżonki głowy państwa. Aczkolwiek jest w cieniu męża, to jej działania stanowią istotny wkład prezydentury męża w nasze życie publiczne. O tak, prezydentowa się nam udała i to doskonale, jak na nasze nazwijmy to tym razem już nie bez złośliwości „standardy”.

Niestety jednak, to wszystko powoduje, że pan prezydent najlepiej jakby skończył na tej kadencji, albowiem prawdopodobnie idą trudniejsze czasy i potrzebujemy polityka innego typu, przede wszystkim potrzebujemy polityka, który będzie w stanie sam porozumiewać się z przywódcami państw „sojuszniczych” (to czysty eufemizm) i rozumieć to, co mówi przywódca imperium, z którego prawie już zrobiliśmy sobie wroga. Od razu zaznaczmy, że kwestia znajomości języków obcych nie jest tutaj kluczowa, albowiem na tym poziomie tłumaczenie nie może być problemem. Chodzi bardziej o barierę mentalną i charakter. Potrzebujemy człowieka, który będzie nie tylko zimnym i bezwzględnym graczem, ale przede wszystkim będzie na tyle wymowny za granicą, że wszyscy w naszym otoczeniu będą doskonale rozumieli nasze intencje. Można to rozumieć w ten sposób, że polski prezydent nie może po prostu wystraszyć się przywódcy sąsiedniego imperium. Jednakże chodzi bardziej o to, żeby umiał go rozumieć i wyprzedzić jego kolejne decyzje. W tym przypadku niestety na osobę obecnego pana prezydenta nie mamy, co liczyć, albowiem on nie jest człowiekiem zdolnym do przejrzenia intelektualnego przywódców innych krajów, to NIE JEST TYP GRACZA, ani intelektualisty. Czasy prezydenta „poczciwca” i jego wygodnej prezydentury mamy już za sobą. Teraz potrzebujemy człowieka, w tym być może kobiety, jeżeli nie będzie innego wyjścia, – który/która byłby w stanie wypracować sobie taką pozycję międzynarodową, żeby przynajmniej być wysłuchanym przez władcę sąsiedniego Imperium i naszych „sojuszników”.

Reasumując, pan Bronisław Komorowski jest produktem swoich czasów, miał być politykiem, który nie będzie w stanie przerosnąć swoim wymiarem osoby pana Donalda Tuska – i w tym zakresie się sprawdził w 100%. Poza drobnymi sukcesami o charakterze w istocie formalnym – ten człowiek nie rozwinął skrzydeł i nie zachwycił. Jednakże należy dać mu szansę, w tym znaczeniu, że gdyby był nieco bardziej zdecydowany i twardy, to prawdopodobnie byłby prezydentem idealnym, albowiem prawie nie ma wad osobistych, – co w „tej branży” jest zasadnicze.

3 komentarze

  1. wieczorynka

    Tym razem staję w obronie obecnego prezydenta, posiada zalety np.jest osobą wierzącą i niejednokrotnie dawał temu wyraz, nawet w telewizorze pokazywali jak były uroczystości ku czci czegoś tam, sama widziałam 3 lata temu. Obecnie telewizora nie posiadam, stary nie działa, ponoć muszę kupić jakiegoś drimadiera lub innego drona to znów zacznie działać. Ja tam nie mam zamiaru niczego kupować, nie będę się narażała.

    • Dla mnie przekonania religijne prezydenta czy urzednika jakiegolowiek są jego prywatną sprawą. Moze wierzyć i klekac co rano modląc się do butelki nawet, byle z kefirem!
      🙂
      Prezydent aktualny, niewątpliwie duuuzo lepszy niż nieudacznik poprzedni!
      Przynajmniej wstydu nam nie przynosi!

      Tyle że za gloryfikowanie bandytów jako “zołnierzy wykletych” ma u mnie prze-wa-lo-ne!
      Hołk!

      • wieczorynka

        Dodam kolejną pozytywną cechę pana prezydenta dotyczącą wypowiedzi, ma poczucie humoru np. będąc z oficjalną wizytą w Izraelu (dotyczyło to uboju rytualnego zwierząt, na co nie zgodził się polski Parlament i słusznie), pan prezydent powiedział “To był wypadek przy pracy polskiego Parlamentu”.
        Nasz znajomy wskazując na starszą latorośl stwierdził to był pierwszy wypadek przy pracy, następnie wskazał młodszą latorośl i powiedział, a to był drugi wypadek przy pracy. W przypadku znajomego wszyscy się serdecznie uśmieli.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.