Czy broń biologiczna może być skuteczną bronią ostatecznego odstraszania? /political fiction/

"Wirus Zachodniego Nilu" By PhD Dre at en.wikipedia, CC BY-SA 3.0,
“Wirus Zachodniego Nilu” By PhD Dre at en.wikipedia, CC BY-SA 3.0,

Wszelkie analizy dotyczące konieczności obrony państwa, wskazują na skalę zagrożeń, przed którymi metodami konwencjonalnymi nie jesteśmy w stanie się obronić, jak również jeden z potencjalnych przeciwników zastrzega we własnej doktrynie obronnej możliwość wyprzedzających uderzeń jądrowych – taktyczną bronią jądrową. Powszechnie wiadomo, że nawet były tego typu uderzenia, mające hipotetycznie nastąpić w rejon Warszawy były elementami ćwiczeń wojskowych dwóch sąsiednich państw, potencjalnych przeciwników. Oznacza to, że nasz kraj może w razie zagrożenia na jednym z głównych kierunków potencjalnych zagrożeń, zostać postawiony wobec konfrontacji z siłami, z którymi nie jesteśmy w stanie przy pomocy broni konwencjonalnej w żaden sposób walczyć.

Niniejszy felieton to oczywiście pewnego rodzaju politologiczna symulacja, którą można zaliczyć do gatunku /political fiction/, czyli: co by było, gdyby – było? Oczywiście może być brany pod uwagę w przypadku zmiany paradygmatu obrony narodowej, jednakże ta kwestia nie jest przedmiotem ani intencją felietonu.

Biorąc pod uwagę konieczność odrzucenia stosownych konwencji, albowiem to jest jedyny warunek, żeby przystąpić do prac nad bronią masowego rażenia, należy rozważając wszystkie za i przeciw przeprowadzić taką analizę. Ponieważ sytuacja, w której obecnie się znajdujemy, to sytuacja nadzwyczajnej dysproporcji sił i ich pełnej asymetrii, która czyni nas państwem bezbronnym. Zarazem brak pewności, co do udzielenia adekwatnej odpowiedzi państw zachodnich za atak jądrowy na Polskę, czyni ten atak jeszcze bardziej prawdopodobnym. Decyzja o użyciu broni jądrowej przez NATO, po ataku na jądrowym na terytorium Polski będzie należała do państw NATO, które jak wiemy nie potrafią się obronić przed zalewem przez nielegalnych imigrantów, jak możemy oczekiwać, że oderwani od rzeczywistości zachodni genderowi politycy będą bronić Polski w konflikcie jądrowym przed przeciwnikiem klasy supermocarstwa termojądrowego i jego bratniego sojusznika? Nie można być głupim, naiwnym i słabym jednocześnie.

Nasz kraj był zbyt wiele razy – ostatnimi czasy – pod cudzą okupacją, jak również Naród na granicy biologicznego wyniszczenia, żebyśmy mogli sobie pozwolić na naiwność, albo myślenie życzeniowe, że najgorsze się nie wydarzy. KAŻDY SCENARIUSZ ANALIZY ZAGROŻENIA WOJENNEGO NA JEDNYM Z GŁÓWNYCH KIERUNKÓW NALEŻY ZACZYNAĆ OD TEGO, ŻE WARSZAWA I GŁÓWNE REJONY ZGRUPOWANIA NAJWIĘKSZYCH SIŁ LOTNICZYCH BĘDĄ CELAMI PIERWSZORZĘDNEGO ATAKU POWIETRZNEGO PRZY POMOCY WYSUBLIMOWANEJ BRONI RAKIETOWEJ Z GŁOWICAMI JĄDROWYMI MAŁEJ I ŚREDNIEJ MOCY. Zresztą przykładowo Federacja Rosyjska wcale nie ukrywa, że w przypadku pojawienia się w Polsce i Czechach elementów amerykańskiej tzw. tarczy antyrakietowej – mogą się one stać celami dla rosyjskich wojsk rakietowych. Co to oznacza? Będziemy wiedzieli dopiero jak spadną głowice.

Mamy takie samo prawo do obrony jak każdy. Ponieważ jesteśmy państwem buforowym potężnego i agresywnego sojuszu wojskowego, którego kierownictwo popełnia strategiczne błędy w relacjach międzynarodowych i w alokacji siły – musimy się liczyć z tym, że ktoś kiedyś, może nam wystawić rachunek za błędy popełnione przez lekkoduchów z Kwatery Głównej.

Ze względu na dysproporcje w uzbrojeniu konwencjonalnym i potencjale siły bojowej Polski a głównych kierunków zagrożeń oraz braku pewności, co do działań i intencji tzw. Sojuszników, musimy nasze prawo do obrony traktować w sposób ostateczny. To znaczy – albo się obronimy zabijając nieprzyjaciela, albo on może opanować nasze terytorium, w tym także nas zabijając. Proste, logiczne, doświadczyliśmy tego w historii wiele razy. Ze względu na strategiczne położenie terytorium doświadczyliśmy takiej ilości przemarszów obcych wojsk, okupacji i wojen na naszych terytoriach, że wystarczy nam na kolejne 1000 lat do przodu. Co zresztą widać po bukiecie genetycznym Narodu, że jest silnie wzbogacony praktycznie, ze wszystkich kierunków. Geny nie kłamią, proszę się rozejrzeć w autobusie rano jak jedziecie państwo do pracy, albo w tramwaju wieloczłonowym – tam widać jak na dłoni, te wszystkie pułki, armie, karne bataliony – maszerujące przez Rzeczpospolitą jak długa i szeroka.

Nasze prawo do obrony oznacza, że istniejących warunkach nie mamy innego wyjścia jak przeprowadzić konieczne zbrojenia, powodujące że każdy z potencjalnych przeciwników, któremu zachciałoby się wejść do Rzeczpospolitej – musiałby się liczyć z ryzykiem dokonania przez nas uciążliwej odpowiedzi. Oznacza to, że potrzebujemy poza silną armią konwencjonalną, Obroną Terytorialną, powszechnym dostępem obywateli do broni – także groźnej broni niekonwencjonalnej oraz dających gwarancję sukcesu – środków jej przenoszenia.

Pisaliśmy już o tym wiele razy, ale obecne przyśpieszenie historii powoduje, że trzeba się spieszyć, albowiem jutro może być za późno. Wojna może po prostu do nas przyjść i nic na to nie poradzimy. Dlatego obowiązkiem władzy jest opracowanie i wdrożenie strategicznego zabezpieczenia, które byłoby potencjalnie istotnym środkiem odstraszania KAŻDEGO, kto chciałby naszej krzywdy. Na broń jądrową nie mamy szans, broń chemiczna nie ma znaczenia strategicznej odpowiedzi. Postęp technologiczny oraz rosnący potencjał krajowego sektora Life Science powoduje, że jesteśmy po prostu predestynowani do wejścia w posiadanie zaawansowanej technologicznie broni biologicznej. Jest ona na przysłowiowe wyciągnięcie ręki. Przy naszym obecnym potencjale, można jej opracowanie zlecić w zasadzie w pełni tajemnicy, nawet poza granicami kraju – a następnie zgodnie z procedurami opracować, wyprodukować i składować w kraju w arsenałach specjalnego przeznaczenia. Realnie niewielkim wysiłkiem kilku miliardów Euro na raz oraz po 2-3 rocznie przez jakieś 3 maksymalnie cztery lata. Można opracować dużą ilość ultranowoczesnych samo replikujących się wirusów bojowych, zdolnych do względnie zaprogramowanego działania w miejscu i czasie aktywowania. Co więcej, wielką zaletą tej broni powodującą jej nadzwyczajne znaczenie, jest wielki potencjał modernizacyjny. Po prostu mając nosiciela, można wymieniać element przenoszący wirus w głowicy bojowej, za każdym razem jak laboratorium opracuje nową wersję wirusa.

Generalnie opracowanie wirusa jest tylko nieco trudniejsze od opracowania nowoczesnej szczepionki na już istniejące, cała tajemnica tkwi w kontroli procesów mutowania się tego rodzaju patogenu (w uproszczeniu kwas nukleinowy reprodukuje materiał genetyczny) jednak wirus nie jest zdolny do samodzielnego rozmnażania się. Wirusy namnażają się wykorzystując aparat kopiujący zawarty w żywych komórkach np. człowieka lub drobnoustrojów itp. Można jednak dzięki manipulacjom genetycznym bardzo daleko przesunąć granicę niemożliwego, do samo replikacji – tak żeby wirus mógł się rozmnażać przy wykorzystaniu tego, co ma do dyspozycji. Dla celów wojskowych, tak żeby mieć kontrolę nad bronią, konieczne jest ograniczenie samo ewolucji wirusów, które nie są stabilne i ewoluują do nowych form. To powoduje największe zagrożenie, ponieważ raz uwolniony wirus, może okazać się nie do powstrzymania, co to oznacza lepiej nie myśleć. Szczytem marzeń byłby wirus możliwe jak najbardziej syntetyczny (znamy już DNA człowieka), w którym można przewidzieć jak najwięcej parametrów namnażania się, jak również zaprogramować warunki jego rozpadu.

Powtórzmy – przy naszym potencjale i dostępie do zachodniej technologii, nie ma problemu – w ciągu trzech lat możemy mieć taką broń, potem ją doskonalić. Gdyby była potrzeba można mieć ją o wiele szybciej, ale byłaby prymitywniejsza a przez to mniej przewidywalna w zachowaniu.

Osobnym problemem są środki przenoszenia tego typu broni. Prawdopodobnie technologia również przychodzi nam z pomocą, albowiem opracowanie dronów bojowych, przenoszących inne wyspecjalizowane w rozpyleniu wirusa na terytorium przeciwnika – nie jest już dzisiaj problemem. Można do tego celu wykorzystać samosterujące pociski rakietowe i np. drobnoustroje itp. Potem w zależności od rodzaju wirusa i sposobu jego działania wystarczy np. osiągnąć jedna z rzek na terytorium nieprzyjaciela, albo jedno ze skupisk ludzkich. Reszta to już czyste zło – zemsta za atak na Rzeczpospolitą, którą musiałby uwzględnić każdy potencjalny przeciwnik. Ideałem byłby wirus, któremu można byłoby zaprogramować czas życia, w zasadzie ten parametr jest najważniejszy, wówczas może się samo replikować – na organizmach nieprzyjaciela do woli, ale znamy czas, kiedy ten proces się zakończy. Wówczas biorąc pod uwagę przeciętną prędkość jego samo rozprzestrzeniania się, można określić optymalne miejsca ataku.

O tym jak groźna to jest broń, wystarczy świadomość, że dronem wielkości dużego ptaka, dostarczając w rejon celu pojemnik zawierający około litra do dwóch substancji – osiąga się rażenie obszaru wielkości Warszawy lub wręcz województwa mazowieckiego, w zależności od zaprogramowania samo replikacji oraz warunków w środowisku dla tego procesu.

Uwaga – przeciwnik generalnie nie jest w stanie się obronić przed dobrze przygotowanym i przeprowadzanym atakiem. Natomiast może przeciwdziałać mnożącemu się patogenowi, jednakże to jest naprawdę wyższa „szkoła jazdy”.

Z powyższych powodów, broń biologiczna ma przede wszystkim znaczenie psychologiczne. Mówimy tu, bowiem o sumie wszystkich strachów, przeciwnik nie ma, bowiem żadnej pewności, że nie ma drugiego wirusa, który ma zaprogramowane uaktywnienie się, gdy np. temperatura przekroczy 20 stopni C? Dlatego właśnie państwo posiadające taką broń, pomimo pewnych restrykcji międzynarodowych i innego rodzaju konsekwencji, które trzeba ponieść, – traktuje się bardzo poważnie, jako pierwszą ligę światowych zagrożeń. Warunkiem sukcesu jest jednak prawdopodobieństwo ataku na terytorium przeciwnika, to decyduje o użyteczności tej broni. Ze względu na jej nadzwyczajną cechę namnażania się, nie ma potrzeby stosowania masowego ostrzału, przenoszenia wielkich bomb itd. Te wszystkie okoliczności świadczą o broni biologicznej niezwykle korzystnie z naszej perspektywy, kraju ubogiego, ale zdolnego do tego typu wysiłku organizacyjnego.

Gdyby potencjalny przeciwnik, dysponujący bronią jądrową (i bronią biologiczną), wiedział że Polska może także posiadać broń biologiczną, w tym na pewno posiada nowoczesne środki umożliwiające jej przenoszenie – wówczas, na poważnie musiałby się zastanowić, czy opłaca mu się użyć wobec nas broni jądrowej. Ponieważ nawet w przypadku ataku termonuklearnego na Polskę, skoncentrowanego – wyniszczającego na kilkanaście głównych miast, zemsta mogłaby nastąpić poprzez uruchomienie aparatu podwodnego na okręcie podwodnym – daleko u brzegów przeciwnika, który wypełzając na brzeg – po tygodniu namnażania się zapewniłby np. zniknięcie (okrutna śmierć w mękach!) populacji dużego miasta w kraju przeciwnika położonego nad morzem, a potem rozprzestrzenienie się zgodnie z zadanym programem (wirus można zaprogramować tak, że po ataku wyłącza się i nadal się namnaża – potem dokonuje ponownego ataku jak już nikt się go nie spodziewa) powieliłby atak w innych miejscach.

Brzmi to wszystko strasznie i brutalnie, jednakże jest to nasze prawo do obrony, a w naszej sytuacji strategicznej musimy być twardsi od przeciwników, którzy z łatwością mogą nas zmiażdżyć. Śmierć za śmierć, jest jedyną logiką i jedynym językiem, którymi można przemówić skutecznie do nieprzyjaciela. Nie ma innej drogi, chyba że wolimy znowu przelewać krew, tracić pokolenia, popadać w niewolę i ryzykować biologiczne wyniszczenie Narodu przez przeciwników? Oczywiście ALTERNATYWĄ jest zmiana polityki, jaką prowadzimy, jednakże do tego trzeba rzeczywiście suwerennych polityków, a nie takich, którym się ewentualnie wydaje, że jak ktoś ich klepie po ramieniu w gabinecie z okrągłymi ścianami to się nazywa Sojusz na dobre i na złe. Lada moment minie 1050 lat od Chrztu Polski, to zobowiązuje! Przede wszystkim do myślenia o przyszłości, wspaniałej, bezpiecznej i gwarantowanej przez własną broń biologiczną przyszłości nas i naszych dzieci. Niestety TAKI JEST ŚWIAT. Słabi giną. Silni się wykrwawiają. Przetrwanie wymaga myślenia, na które stać tylko nielicznych.

Uwaga, w skrajnym przypadku trzeba się liczyć z tym, że można samemu zginąć od własnej broni biologicznej, albowiem poza warunkami laboratoryjnymi póki co, nadal jest bardziej niekontrolowana niż się komukolwiek wydaje. Jest to zarazem największe ograniczenie powodujące, że wszyscy normalni ludzie trzymają się od tego zła jak najdalej. Na pytanie postawione w tytule czy broń biologiczna może być skuteczną bronią ostatecznego odstraszania? Możemy powiedzieć, że tak, ale samemu także trzeba się jej bać jeszcze bardziej niż przeciwnika. To broń ostateczna, nieprzewidywalna i totalna. Po jej użyciu może już nikogo i niczego żywego nie być, poza oczywiście wirusem zmutowanym w formach przetrwalnikowych (np. po skrystalizowaniu się). Z powyższych względów, broń jądrowa jest o wiele bardziej „bezpieczna” dla Środowiska i można skutki jej użycia przewidzieć na określone tysiąclecie z góry! Natomiast, co zrobi samo replikujący się w przeważającej części kodu – syntetyczny wirus, to lepiej nie wiedzieć.

Ps. Proszę pamiętać, że treść felietonu to /political fiction/ stworzone dla pewnego modelu badań politologicznych.

11 komentarzy do “Czy broń biologiczna może być skuteczną bronią ostatecznego odstraszania? /political fiction/

  • 13 lutego 2016 o 07:29
    Permalink

    Może.Jednak napiszę o broni ideologicznej. 🙂
    Ot, choćby aktualna wypowiedź pewnego korespondenta
    w radio,otóż w wypowiedzi doszedł do pewnej konkluzji
    w związku ze spotkaniem “ojców” prawosławia i katolików,
    wcześniej za “naszego ojca” nie doszło do spotkania,według tego pana,
    BO Rosjanie nie lubią Polaków…

    Tak jest i pozostanie na zawsze gdy w Naszym imieniu
    – o Nas, mówią obcy – polskojęzyczni…

    Odpowiedz
  • 13 lutego 2016 o 08:52
    Permalink

    Jeżeli chcemy przetrwać musimy mieć zabezpieczenie, a mamy prawo do obrony – broń biologiczna to jedyna osiągalna dla nas broń masowego rażenia, jedyny sposób na odstraszenie Niemców, Rosjan i Ukraińców.

    Odpowiedz
  • 13 lutego 2016 o 11:19
    Permalink

    Krzyku,a powód był prozaiczny Jan Paweł przy pomocy kościoła greko katolickiego prowadził na Upadlinie agresywną politykę wobec prawosławia, dowodem czego na przykład zaliczenie do tzw.świętych Szeptyckiego!Pozdro.

    Odpowiedz
    • 13 lutego 2016 o 16:58
      Permalink

      Zasłyszane “gdzieś” w sieci – cytuję “Biskup Jozafat Kocyłowski, zdrajca polski, kolaborant hitlerowski, kapelan jednostek SS Galizien, udzielał szerokiego poparcia mordom na Polakach urządzanym przez nacjonalistów ukraińskich. Zmarł w więzieniu, w którym został osadzony za współpracę z SS. Jan Paweł II beatyfikował Kocyłowskiego w 2001 roku jako męczennika kościoła. Ma on także swoją ulicę w Przemyślu. Tego nie dowiesz się nalekcji religii w szkole”.

      http://ja-ruskiagent.blogspot.com/2015/03/katobanderyzm-czyli-koscio-katolicki-po.html

      Odpowiedz
  • 13 lutego 2016 o 11:54
    Permalink

    Broń biologiczna jest bronią OBOSIECZNĄ, zwłaszcza dla niestabilnego i nieprzewidywalnego co do jej użycia – DYSPONENTA.

    90 procent kosztów z nią związanych, albo i więcej – to OCHRONA sił własnych przed KONTROLĄ jej rozprzestrzeniania oraz przypadkami jej ZAGUBIENIA …

    To nie jest zwykła broń.

    Broń chemiczna i jądrowa działa w sposób WIDOCZNY i WYKRYWALNY.

    Działanie broń biologicznej może się ujawnić za kilkadziesiąt nawet lat.

    Dlatego można i należy być przygotowanym do przeciwdziałania skutkom użycia tej broni, ale samemu bym jej nigdy nie używał.

    Nasz bałagan i nasza słaba organizacja czegokolwiek, naraża nas samych na nieprzewidywalne skutki nawet POSIADANIA tej broni.

    Odpowiedz
  • 13 lutego 2016 o 16:00
    Permalink

    Broń biologiczna w Polsce to absurd, przecież właśnie to było przyczyną napaści przez USA na Irak.

    Odpowiedz
    • 13 lutego 2016 o 17:07
      Permalink

      Dla USA agresja zawsze była,jest i (chyba) pozostanie
      na zawsze priorytetem, powody tak naprawdę nie mają znaczenia – każdy jest cool…by nieść kaganek…
      “demonkracji i prawczłowieczych” 🙂

      Odpowiedz
      • 13 lutego 2016 o 18:52
        Permalink

        Od 1990 roku USA (nosiciele demokracji) zbombardowały 22 kraje. Tylko w Afganistanie, Iraku i Pakistanie zginęło 1,3 miliona ludzi. Wiadomość powszechnie znana i dostępna w internecie. Krzyku pozdrawiam i miło, że nadajemy na zbliżonych falach.

        Odpowiedz
      • 13 lutego 2016 o 19:47
        Permalink

        No cóż, jeśli 60% wszystkich zatrudnionych w Krowolandzie, jest zatrudnionych w…. BUDżETóWCE, to trzeba w jakiś sposób, przynajmniej w części wygenerowywać nią (budżetówką) jakieś dochody.
        A, że budżetówka w większości to państwowa administracja i… armia, więc należy znaleźć jakieś sensowne, no i oczywiście dobrze opłacane (przez członków NATO!) zajęcie…
        Pozdrawiam

        Odpowiedz
  • 13 lutego 2016 o 22:58
    Permalink

    Bardzo dobry plan, wdrożyć do realizacji

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.