Ekonomia

Brakuje nam oddechu

 Nie można dłużej eksploatować naszego społeczeństwa na dotychczasowych zasadach, ponieważ ludzie nie tylko nie mają rezerw, nie tylko nie mają na pokrycie wszystkich bieżących wydatków, ale przede wszystkim nie są w stanie dokonać jakichkolwiek przesunięć lub uzupełnień umożliwiających przysłowiowe złapanie oddechu – dla przetrwania.

Nie może być tak jak na pewnym bardzo smutnym filmie, że o prawie do życia współczesnych Polaków decyduje komornik, egzekutor należności i bezduszny sąd – działający zgodnie z zasadą – czyje prawo jest na wierzchu. Czas najwyższy zmienić obowiązujące ustawodawstwo w ten sposób, żeby restrykcje związane z pozbawianiem własności i odcinaniem uprawnień do życia w społeczeństwie odbywały się w sposób cywilizowany i tylko i wyłącznie do pewnego poziomu – nienaruszającego podstaw egzystencji. Niestety żyjemy w kraju gdzie podstawy egzystencji wyznacza dochód minimalny! Wiele osób jest poniżej tych norm i jakoś musi żyć, co naprawdę nie jest proste. Stresowanie ich komornikami i windykatorami oraz widmem kolejnych procesów sądowych nie ma żadnego sensu, ponieważ rodzi tylko stresy i bunt społeczny. Część społeczeństwa po prostu trzeba uznać za niewypłacalną i pozostawić samej sobie – oczywiście bez prawa dalszego zadłużania się.

Odsetki nie mogą narastać w nieskończoność – musi być granica rozumiana, jako prawo do upadłości w sposób taki jak ta instytucja prawna powinna funkcjonować. Pieniądze to tylko i wyłącznie zobowiązania do przyszłych świadczeń – cóż ma robić osoba, która nie może świadczyć pracy z przyczyn zdrowotnych (nadzwyczajna zmiana stosunków) lub nie ma dla niej pracy a chce pracować? Zresztą, po co pracować, – jeżeli komornik zabiera znaczną część dochodu. To zupełnie nie jest śmieszne, ale właśnie tak wygląda codzienność wielu Polaków – stąd takie poszerzenie szarej strefy w gospodarce i jej nieustająca popularność w społeczeństwie. Możemy nawet zaryzykować stwierdzenie, że nie ma Polaka, zwłaszcza wśród mieszkańców małych miast i wsi, który nie może się zetknąć z szarą strefą gospodarki na każde życzenie.

Po 23 latach totalnie brutalnej i bezwzględnej eksploatacji fiskalnej, abstrakcyjnemu świdrowaniu społeczeństwa wyrokami nakazującymi płacenie różnych dziwnych kar, czy też zaległości – społeczeństwu należy się trochę więcej przestrzeni prawnej – odrobina oddechu. Każdy Polak w momencie, gdy ma nadzwyczajną zmianę stosunków osobistych powinien mieć prawo do zawieszenia spłaty wszelkich zobowiązań – na okres np. 3 miesięcy i nie powinny należeć z tego tytułu żadne inne kwoty poza należnością główną. Jeżeli kłopoty i skala osobistego dramatu byłaby szczególna (np. przy chorobie nowotworowej osoby nie zamożnej, bezrobotnej i posiadającej dzieci na utrzymaniu) – to wówczas tak skomplikowane przypadki powinien rozpatrywać sąd indywidualnie oraz specjalnie powołane komisje złożone z samorządowców – wnioskujące do sądu i umorzenie części odsetkowej wymagalnych należności, objęcie danej osoby i jej rodziny – ochroną szczególną i profilowanym pod konkretne problemy wsparciem.

Nic, naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie żeby nasz aparat państwowo-samorządowy pochylał się nad każdym przypadkiem społecznej biedy i wykluczenia indywidualnie. Mamy olbrzymią armię urzędników – komputeryzacja i standaryzacja procedur umożliwia odpowiednie sortowanie danych i odsiew osób niespełniających zadanych kryteriów. Natomiast jednostki w szczególnie dramatycznych przypadkach powinny otrzymywać profilowane wsparcie i ochronę przez wierzycielami.

Po prostu trzeba uważać, komu i na ile się pożycza – sam fakt handlu wierzytelnościami komercyjnymi nie jest niczym złym, jednakże trudno wyobrazić sobie handel wierzytelnościami wynikającymi z nawarstwiania się odsetek przeterminowanych lub należności głównych pochodzenia publicznego. Naczelnym zadaniem państwa jest ochrona stanów posiadania jednostek, w tym także tych biednych i znajdujących się na granicy upadku socjalno-społecznego.

Niestety takie podejście wymaga postawienia się w sytuacji bez wyjścia i bez alternatywy. Tylko w ten sposób można domagać się zagwarantowania takim osobom szacunku i bezpieczeństwa socjalnego. W XXI wieku – w Polsce – nikt nie może być głodny, nikt nie może być bezdomny! Co więcej w ogóle nie powinno występować ryzyko głodu i bezdomności! To powinny być dwa nadrzędne cele polityki socjalnej – jakkolwiek upokarzające by one nie były dla państwa z takimi aspiracjami i mniemaniem o własnych dokonaniach jak nasze! Odbieranie dzieci – biednym rodzinom lub sterylizacja osób upośledzonych to nie są rozwiązania! To eugenika!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.