Brak relacji naszych prawicowych elit z elitami Zachodu wzmacnia nierozumienie się

Niestety nasza prawica nie jest szczególnie światowa, ani europejska. To przerażające, że niektórzy europosłowie, którzy zostali ważnymi ministrami nie byli w stanie wyrobić sobie na tyle prywatnych kontaktów na Zachodzie, żeby po prostu porozmawiać z kolegami i przyjaciółmi o sytuacji, przedstawiając się w nowej roli, a zarazem swoimi osobami stanowiąc gwarancję dla podtrzymania bliskich i poprawnych kontaktów.

Co ci wszyscy ludzie robili przez te wszystkie lata w Parlamencie Europejskim? Wniosek jest brutalny – nie można tam wybierać nikogo, kto nie zna, chociaż jednego języka obcego z języków Unii Europejskiej, ponieważ taki ktoś nie ma tam nic do roboty. Siedzenie na Sali plenarnej ze słuchawkami na uszach to mało, to bardzo mało, to szokująco za mało. Niedostatki wychodzą w takich sytuacjach jak teraz, gdy nie ma korzyści z poprzednich okresów, nic poza skonsumowaniem diet nie wynika dla Polski z posiadania większości europarlamentarzystów. To smutne, naprawdę smutne!

Właśnie w ten sposób obecna opozycja może lobbować na Zachodzie, ponieważ posiada, co najmniej kilku europosłów, którzy nie tylko znają język, ale przede wszystkim mają kompetencje i są szanowni w swoich środowiskach jak i powszechnie. Chociaż nie można mówić, żeby był ktokolwiek z Polski, kto jest jakoś szczególnie znany, z wyjątkiem pana Tuska, ale co do jego roli trzeba niestety być silnie sceptycznym nawet na tle obecnej prawicowej wizerunkowej porażki.

Generalnie, bowiem cała nasza euro-elita jest współwinna i ponosi odpowiedzialność za dopuszczenie w ogóle do sytuacji, w której mówi się na Zachodzie o „polskim problemie”. Przecież sam kontekst jest niewybaczalny i hańbiący, zdecydowanie poniża Polskę i jej obywateli, nie tylko tą część eurosceptyczną. Pierwszy się zreflektował zdaje się pan Juncker, który w jednym z przemówień wyraźnie zaznaczył, że problemem są niektóre poczynania rządu w Warszawie.

Mamy sytuację, w której u nas wydarzyło się wiele, a ktoś nierozumiejący naszej specyfiki może rzeczywiście się przerazić. Jednak dla Polaków rozumiejących mechanikę polskiej polityki w zasadzie przestał się dziwić już po pierwszym nocnym głosowaniu, teraz tak po prostu będzie, bo jednemu panu się spieszy, a inni mają się dostosować – 459 Posłów i prawie 37 mln ludzi. Zabrakło czasu na tłumaczenie, a jak wytłumaczyć specyfikę polskiej prawicy i jej rozumienie świata komuś z Luksemburga? Elity na Zachodzie starają się nas postrzegać znanymi sobie schematami, w wielu przypadkach są to schematy postkolonialne w przypadku państw, które posiadały kolonie i „problemy” z nimi. Ponieważ sami łamiemy swoje własne standardy, to obrona sytuacyjna w ogóle nie jest możliwa.

W najbliższy wtorek, tj. jutro 19 stycznia ma być debata w Parlamencie Europejskim na temat Polski. Generalnie bardzo wiele od niej zależy, jeżeli ktoś znowu będzie przypominał Niemcom lub Austriakom przeszłość niektórych ich ojców i dziadków, to na pewno nie pomoże w rozumieniu sprawy polskiej. Naszym interesem jest deeskalacja problemu, co trzeba po prostu osiągnąć poprzez spuszczenie powietrza z balonu. Generalnie nie ma tu większej filozofii w znaczeniu jakiejś potrzeby nadymania się. W interesie nas wszystkich jest, co najmniej milczenie opozycji, tak żeby nie sprowokować kłótni polsko-polskiej na łonie Parlamentu, ponieważ byłby to szczyt głupoty i w zasadzie najbardziej porażający z możliwych scenariuszy – przeniesienie wojny polsko-polskiej na grunt instytucji unijnych.

Trzeba budować kanały dotarcia, zapraszać polityków, działaczy publicznych, młodzież, dziennikarzy i innych liderów opinii w tym z NGO z Zachodu do Polski – wspierać siec budowy kontaktów. Nie możemy być znowu krajem, gdzie białe niedźwiedzie, najczęściej pijane chodzą samowolnie po ulicach stolicy! Potrzebujemy rozsądnej kampanii promocyjnej Polski na Zachodzie i bardzo dobrego PR-u, tak żeby dotrzeć do wszystkich tych, którzy jeszcze są Polsce przychylni. Potem czeka nas długa praca odbudowy wizerunku, co samo w sobie osłabia naszą pozycję w relacjach wewnątrz Unii, ponieważ zamiast dyskutować o przyszłości całości i starać się o jak najlepsze miejsce w szeregu, będziemy znowu musieli udowadniać, że jesteśmy godni mieć w nim miejsce. Niestety to jest skutek po prostu skandalicznych błędów rządzącej Polską prawicy i to już po dwóch miesiącach rządzenia. Czy można sobie wyobrazić większą a bardziej niepotrzebną destrukcję wizerunku?

4 myśli na temat “Brak relacji naszych prawicowych elit z elitami Zachodu wzmacnia nierozumienie się

  • 18 stycznia 2016 o 08:55
    Permalink

    Według Prezesa i tak będą robić wszystko na co mają ochotę,wystarczy kontakt z kotem!

    Odpowiedz
  • 18 stycznia 2016 o 12:10
    Permalink

    Rozsądne i realistyczne podejście

    Odpowiedz
  • 18 stycznia 2016 o 13:54
    Permalink

    Minister finansów Niemiec Wolfgang Schaeuble zaproponował wprowadzenie na terytorium całej UE dodatkowego podatku od benzyny, który w razie konieczności mógłby sfinansować koszty związane z przyjęciem fali uchodźców i imigrantów. Schaeuble wie co mówi – kilka dni wcześniej minister rozwoju Niemiec Gerd Muller przyznał, iż do Europy w najbliższym czasie będzie chciało dotrzeć kolejne 8-10 milionów osób z Bliskiego Wschodu i Afryki.

    Jak widzimy, Bolszewicy z Eurokołchozu brutalnie
    w sposób perfidny szukają pieniędzy w KIESZENIACH
    europejskich rabów, po to by ciągnąć w nieskończoność chore iluzje skundlenia Rasy Białej…

    Odpowiedz
  • 18 stycznia 2016 o 14:22
    Permalink

    NIE MA ZWIĄZKU Z TREŚCIĄ. NIE PUBLIKUJEMY NAZWISK. WEB. JÓZ.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.