Polityka

Bita śmietana a godność człowieka

 W sprawie bitej śmietany na kolanie jednego z duchownych organy ścigania zadziwiły nie tylko same siebie, nie tylko „ducha prawa”, ale przede wszystkim humanizm i cywilizację stworzoną przez człowieka. Nagle, bowiem dowiadujemy się, że jeżeli poniżany nie ma świadomości, że jest poniżany to nie ma problemu, nie mówiąc już o tzw. innych czynnościach seksualnych. Wszystko to dzieje się w tonacji klęczącej niczym średniowieczni poddani przed władcą, a jednak nie ma znamion przestępstwa. Oczywiście nie liczy się, że nieletni głosu nie mają, ważne jest, że dzieci nie czują się poniżone a ich rodzice także nie mają nic przeciwko temu. Cudownie! Co za wspaniały kraj, w jakim my żyjemy!

Jednakże dobrze, skoro prokuratura nie dopatruje się w „otrzęsinach” znamion przestępstwa, gdzie dorosły człowiek znajduje się w relacji (scenie sytuacyjnej) o treści para-seksualnej i odtwarzającej rolę podległości z dziećmi – to znaczy się, że również nie będzie niczego złego w innych zachowaniach tego typu. Zatem szanowni państwo – wolno poniżać w pracy – na otrzęsinach, gdzie będziecie państwo klękać przed swoimi szefami i dotykać nosem pianki lub bitej śmietany na ich kolanach. Jednakże to nie będzie przestępstwo! Jeżeli będzie to poniżej waszej godności to będziecie mogli złożyć wypowiedzenie, ale już nie rozwiązać umowę za porozumieniem stron, ponieważ pracodawca zasłoni się zwykłym zwyczajem – „otrzęsin”! Jak nie chcecie się integrować z grupą, nie chcecie pokazać, że macie dystans do siebie, nie chcecie w sposób teatralny pokazać, że uznajecie zwierzchność szefa – to nawet nie będzie wam przysługiwał zasiłek dla bezrobotnych, ponieważ sami się zwolnicie.

To są konsekwencje stanowiska polskiej prokuratury – trzeba być ślepym, żeby nie dopatrzeć się znamion czynu przestępczego – zmanipulowania i poniżania nieletnich poprzez doprowadzanie ich do sytuacji dwuznacznej i niegodnej przez osobę dorosłą smarującą swoje kolano substancją i odbierającą hołd na kolanach! Skandal! Bezwzględny – totalny, absolutny i poniżający skandal! Jeżeli takie rzeczy nie naruszają godności ludzkiej, to można zapytać, – co by ją naruszało? Biczowanie klęczącego? Może udawanie, że ssie się genitalia przełożonego? Czy to by było uznane za czyn niegodny? Chyba nie, – jeżeli nie było takiej intencji. Przecież to była lub mogła być tylko zabawa, na której konwencję godzili się wszyscy uczestnicy!

Po prostu cudowny kraj, szczęśliwych ludzi niemających szacunku do siebie i pozwalających się poniżać. To się nie mieści w głowie, że organa państwowe coś takiego tolerują. Status społeczno-zawodowy osoby, która za taki proceder odpowiada nie powinien być w żadnej mierze wyznacznikiem do okoliczności łagodzących, od osób publicznych a zwłaszcza powołanych na podstawie samodzielnie wyznawanej ideologii do kontaktów i przewodzenia ludziom można wymagać o wiele więcej.

Problem leży przede wszystkim w percepcji. O ile, bowiem stosunek analny dwóch homoseksualnych dorosłych mężczyzn na ruchomej platformie podczas parady równości uznalibyśmy za coś, co narusza kanony publicznego smaku, co więcej znalazłby się na to nawet paragraf. To stosunku zależności pomiędzy dorosłym a dzieckiem w istocie odgrywającym scenę samo upokorzenia już nie uznajemy ani za nic gorszącego ani za przestępstwo! Czy jesteśmy hipokrytami? Czy też rzeczywiście wskazane kategorie spraw są na tyle odrębne, że nie mogą być porównywane? Przecież każdy z nas lub prawie każdy doświadczył w jakiejś organizacji i grupie tzw. otrzęsin, które polegały na większym lub jeszcze większym samo upokorzeniu, – więc, o co chodzi?

Rozumując w ten sposób stajemy się automatycznie niewolnikami, tu nawet nie chodzi o rozróżnienie subtelnej różnicy pomiędzy molestowaniem, odgrywaniem scenki rodzajowej polegającej na samoponiżeniu się, czy też po prostu przeprowadzeniu publicznie kopulacji, (co samo z siebie jest raczej mało subtelne). Problemem jest nasze postrzeganie samych siebie przed i po takim akcie. Czy chcielibyśmy żyć w realiach dopuszczających samoupokorzanie się? Przychodzić do pracy i czekać, co dzisiaj wymyśli szef i w jaki sposób i kogo będzie chciał upokorzyć przed grupą – pokazując swoją dominację? Może chcielibyśmy tego doświadczyć w ramach wspólnoty religijnej, do której należymy? Czy to wówczas jest już prywatna sprawa i państwu nic do tego? Czy na nasze samo upokorzenie może patrzeć nasz mąż, nasze dzieci, nasza żona, nasza matka? Ma bić brawo, – bo ładnie zlizujemy śmietanę z kolana? Szkoda słów, jednakże nie bójmy się nazwać zła złem a głupoty głupotą.

2 komentarze

  1. Mój wielki szacunek dla Autora! Nie tylko za ten art. Odnośnie współczesnej styropianowej Polski to w mojej subiektywnej ocenie – współczesna Polska nie jest państwem prawa.

  2. Popieram odważne treści zawarte w artykule.
    Tylko czy @autor nie boi się, że za 3-4 miesiące, sam będzie przechodził inicjację jako ŚWIEŻYNKA w obozie korekcyjnym na Mazurach (koło Kiejkut), za takie OBRAZOBURCZE zdania?
    No bo ten Ksiądz to był SALEZJANIN!
    A w Krakowie właśnie rusza akcja SALTRONU, czyli Salezjańskie Lato dla Dzieci w Mieście.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.