Biopaliwa przyszłością wsi, motoryzacji i energetyki

Niezależność energetyczna kraju z tak dogodną wegetacją roślin jak Polska leży na wyciągnięcie ręki. Potencjał produkcyjny polskiego rolnictwa, wliczając w to wszelkie dostępne techniki produkcji biomasy przydatnej do produkcji paliwa etanolowego lub estrów można szacować na około 30% zapotrzebowania krajowego rynku paliw.

Oznacza to, że nasze zapotrzebowanie na import paliwa mogłoby być o prawie tyle niższe, albowiem nawet, jeżeli sektor prywatny nie zdecydowałby się na zasilanie silników pojazdów mechanicznych biopaliwem, to z pewnością odpowiednie regulacje mogłyby spowodować, że sektor publiczny, lub sektor prywatny świadczący usługi publiczne – spalałby biopaliwo równie ochoczo jak diesla lub benzynę. Kwestia stosowania domieszek jak w Brazylii, to zagadnienie odrębne, upowszechnienie takiego modelu wymagałoby z pewnością porozumienia z Unią Europejską.

Korzyści makroekonomiczne ze wzrostu produkcji biopaliw byłyby większe niż strata na akcyzie paliwowej. Rolnicy zyskaliby stały i stabilny dochód, w skaju powstałby rynek zakładów przetwarzających „wszystko” w paliwo, spadłoby nasze uzależnienie od dostawców zagranicznych. Parę miliardów dewiz zostałoby w skarbcach banków, zamiast zasilać Kreml. Gospodarka, miałaby silne koło zamachowe, pod warunkiem ustalenia realnego poziomu opodatkowania tego typu paliwa.

Korzyści ekologiczne w postaci zmniejszenia emisji gazów szkodliwych (limitowanych), byłyby nie bez znaczenia, a częściowa niezależność paliwowa, spowodowałaby mniejszą skłonność gospodarki polskiej na szoki paliwowe, albowiem podaż krajowego biopaliwa była by rosnąca a jego ceny stabilne w dłuższych horyzontach czasowych.

Z powyższych względów, zupełnie nie zrozumiałym jest fakt, że nasze państwo od 21 lat niepodległe nie wykorzystuje posiadanych zasobów, które niepotrzebnie gniją na polach, lub pola w ogóle nie są uprawiane. Można zrozumieć niechęć urzędników do reform oraz chęć polityków do ochrony istniejącego status quo różnych grup interesów, jednakże interes kraju rządzi się swoimi prawami i po prostu potrzebuje, aby ktoś w Warszawie go w końcu zauważył.

Technologia jest dostępna, moce przerobowe i infrastruktura łatwa do wybudowania, wystarczy jedynie zagwarantować rynek zbytu odpowiednio zbijając sztuczne bariery podatkowe, nawet jakby kosztowałoby to nas silną przeprawę polityczną z Unią. Dla zabawy uśmiercili naszą stocznie, potem napompowali sejfy bankierom publiczną kasą, dodatkowo unia przemilczała bałtycką rurę. Coś się nam także należy, zwłaszcza, jeżeli to „coś”, diametralnie zmieni funkcjonowanie naszego kraju.

4 myśli na temat “Biopaliwa przyszłością wsi, motoryzacji i energetyki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.