Ekonomia

Bieda zagląda do polskich domów gdzie jest ciemno bez prądu

 Bal na Titanicu trwa w najlepsze, orkiestra gra, kawior podają, do wygrania jest limuzyna, niestety to tylko najwyższy pokład. Poniżej już to wiedzą, już to widzą, już to czują – bieda zagląda do polskich domów, codziennie miliony polskich matek mają problem, z czym zrobić dziecku kanapkę? Najczęściej jest to wybór pomiędzy stwardniałym chlebem z margaryną i pomidorem albo smalcem z cebulą! O zgrozo! Za jakie grzechy Naród posiadający najwięcej rolników na przeliczeniowego mieszkańca w tzw. cywilizowanym świecie musi tak cierpieć? Dlaczego jedzenie jest takie drogie? A warunki bytowania rodzin tak przerażająco nieludzkie, że nie da się w tym kraju normalnie zaplanować i przeprowadzić ścieżki życiowej.

Jeżeli jeszcze ktoś kierował się zdrowym rozsądkiem i posiada „aż” jedno dziecko, to z trudem, ale zdoła wykarmić i ubrać. Jeżeli natomiast ktoś inny miał to wyjątkowe szczęście, że udało mu się bardziej multiplikować i na śniadanie dla wielodzietnej rodziny schodzi cały chleb – i nie wszyscy są syci to prawdziwy dramat! Dramat dorosłych ludzi w państwie post feudalno-kapitalistycznym, gdzie mówi się o potrzebie posiadania dzieci, jako najważniejszym dobru narodowym, a zarazem nie robi się absolutnie zupełnie niczego, co miałoby doprowadzić do poprawy sytuacji rodzin już nie tylko najuboższych, ale także tych średnio usytuowanych, gdy matka mówi do dziecka, że kupi mu kartę tylko na jedną linię publicznej komunikacji, – bo nie stać jej na więcej!

Ciągłe podwyżki opłat, w tym głównych składowych, czyli mediów – prąd, gaz, ogrzewanie do tego czynsz, chyba, że ktoś ma nieszczęście płacić kredyt lub haracz kapitaliście za prawo użytkowania należącego do niego kapitału w postaci mieszkania – to wszystko powoduje, że egzystencja w Polsce z roku na rok staje się coraz trudniejsza. Dominująca większość ludzi robi, co może – wymienia sprzęt AGD na oszczędniejszy, kupuje żarówki LED, oszczędza światło, pranie robi jak musi, mąż kąpie się w wodzie po żonie, matka po dziecku itp., są rodziny, które oszczędzają wodę spuszczaną w toalecie! Jednakże w pewnym miejscu kończy się ludzka pomysłowość i możliwość dalszego odbierania sobie i dzieciom od ust! Gdzieś kończy się ludzka cierpliwość, której nie da się w żadnej sposób okłamać lub przesunąć! Za tą granicą jest już bunt i przemoc. Do tego właśnie zmierza nasze państwo.

Jeżeli elita polityczna myśli, że przy tym poziomie dochodów – Naród bez rewolucji przełknie podwyżki cen energii elektrycznej o 100% w ciągu kilku najbliższych lat to jest w głębokim błędzie. W Warszawie czekają nas pokazowe rozruchy, w mniejszych miastach protesty głodowe – autentycznie pozbawionych wszelkich szans na normalne życie ludzi, dla których zakup prądu elektrycznego staje się w Polsce panów Tuska, Komorowskiego i Kaczyńskiego – luksusem!

To po prostu wstyd i hańba! Nie można wciskać ludziom kitów o gospodarce opartej na wiedzy, erze innowacyjności, Internetu i informatyzacji, – jeżeli istotnej części społeczeństwa nie stać i będzie stać na jeszcze mniej używania prądu elektrycznego w XXI wieku – w centrum Europy, dodajmy w kraju, który posiada wystarczające pokłady samego węgla do oświetlenia i ogrzania całej Europy przez 100 lat! Co więcej, nie można podwyżek zrzucać na rachunek walki z ociepleniem klimatu, albowiem stosowne zobowiązania podpisaliśmy kilka lat temu, a o tym, że taki jest trend Unii Europejskiej wiedzieliśmy już wcześniej na dobre kilka lat przed przystąpieniem. Zresztą nie trzeba być ekspertem, żeby jadąc przez Holandię lub Północne Niemcy zorientować się, że coś nowego się dzieje, albowiem wszędzie gdzie się da ci przedsiębiorczy ludzie wciskają wiatraki i kolektory podgrzewające wodę użytkową, jak również zdarzają się baterie słoneczne! U nas? Spróbuj sobie obywatelu postawić wiatrak! Powodzenia! Za to pomnik Jana Pawła II-giego – jak najbardziej! Ewentualnie Chrystusa Króla!

Musi się zmienić polityka państwa w zakresie generowania energii elektrycznej i dostępności do niej, a także formułowania cen. Jeżeli rzeczywiście sprawdzą się przekleństwa wieszczące, że już za kilka lat będziemy płacić za prąd więcej niż w Niemczech, to nie pozostanie nam nic innego jak ciągnąć nielegalnie kable z Kaliningradu, bo Rosjanie na pewno wybudują elektrownię atomową przed nami, gdyż u nas za dużo wokoło tego „problemu” się chodzi i mówi zamiast po prostu budować.

Bez taniego prądu nie ma i nie będzie cywilizacji, jaką znamy, bieda będzie się pogłębiać, ludzie wykluczeni będą coraz liczniejsi! Co jest nadzwyczajne w tym procesie – jest on o wiele groźniejszy dla mieszkańców miast, którzy nie mają szans samodzielnie sobie poradzić z dostarczeniem prądu – w przeciwieństwie do mieszkańców wsi, którzy mają szansę na panel, wiatrak lub spalanie biomasy! Alternatywnie zawsze mogą opalić się drewnem zebranym w lesie! Coś strasznego – oto Polska na progu XXI wieku – z prądem, na który nie stać coraz większej części mieszkańców!

6 komentarzy

  1. Ten stan rzeczy już trwa, a do czasu kiedy nie nastąpi reset może być tylko gorzej, a że będzie gorzej to jest pewne, głównie za sprawą demografii i starzenia się społeczeństwa. Wystąpi też swoisty konflikt pokoleń pomiędzy beneficjentami systemu emerytalnego a młodym pokoleniem płatników. Ten konflikt uniemożliwi zjednoczenie się społeczeństwa w walce z wyzyskującym systemem. Władza dobrze wie co jej grozi dlatego takie konflikty są jej na rękę, i sama je podsyca na różnych płaszczyznach społecznych. Czy konflikty te są przyczyną apatii narodu i braku jednomyślności ? Tego nie wiem ale proponuje Panu Krakauer przeprowadzenie analizy apatii społeczeństwa i braku sprzeciwu dla władzy, to jest ciekawy problem którego wiedza może wiele wytłumaczyć w kwestii przyszłości kraju.

  2. Ta rozpiętość miedzy ilością rolników w Polsce, a drogą żywnością – jest zastanawiający. Jedna z odpowiedzi, to brak AUTENTYCZNEJ spółdzielczości na wsiach.
    W Niemczech, we Francji istnieją silne związki rolników-producentów oraz ich otoczenia, zapewniającego z jednej strony bezproblemowy zbyt ich produktów, a z drugiej STAŁE nowoczesne zasilanie w środki do produkcji rolnej. Partycypują w tym silne banki (np. Credit Agricole we Francji), z dużym i aktywnym udziałem w nich Państwa.
    Tam to działa, bo Oni rozumieją, że własna żywność jest elementem SUWERENNOŚCI.
    Dziękuję za poruszenie istotnego tematu.

    • @krakauer, @oświecony: Tej ogromnej liczby rolników nie należy traktować serio! Szacunki mówią nawet o milionie bezrobotnych ukrytych na wsi przed okiem oficjalnych statystyk! Karłowate, “socjalne” gospodarstwa faktycznie blokują przepływ ziemi do gospodarstw większych, mających szanse na ekonomiczną sensowność i w tym sensie hamują postęp i rozwój. Ale proszę mi powiedzieć – co z tymi ludźmi zrobić? Mamy ich przymusowo, decyzją administracyjną wysłać na emigrację?
      Taki przykładowy model ” rodzinnego gospodarstwa socjalnego” to kilka hektarów ziemi na różne (często prymitywne technicznie) sposoby obrabianej, jakaś skromna emerytura czy renta, do tego dorabianie na wszystkie możliwe sposoby – formalne zatrudnienie, jeśli jakieś jest w okolicy, praca dorywcza “na czarno” przy czymkolwiek, czasem jakiś wyjazd młodzieży “na saksy”, parę marnych groszy z dopłat, tani KRUS, własny świniak, ziemniaki i kilka kurek… I tak się to kręci. Chwała im za to, że nie siedzą non stop na garnuszku państwa, czyli naszym. Jak był boom budowlany, to wielu młodych zasuwało na biało, szaro czy czarno w bliższej, a czasem dalekiej okolicy.
      Teraz jest zapaść, nie ma dla nich pracy. Wrócili do tych swoich “socjalnych mateczników”, kombinują jak przeżyć. W wolnych chwilach oglądają w telewizji “bal na Titanicu”
      Należy dodać, że taka sytuacja ma wielu beneficjentów:
      Kręgi polityczne, które uzurpują sobie miano “jedynego przedstawiciela wsi polskiej” (będąc de facto jej najniebezpieczniejszym wrogiem)regularnie kupują głosy tej grupy społecznej rzucając drobne ochłapy (to chyba najtańsze głosy na rynku), Unia Europejska ma też interes w konserwacji polskiego wiejskiego skansenu, bo o ile nie jesteśmy w stanie konkurować w komputerach, samochodach czy nowych technologiach, to w produkcji żywności jesteśmy bardzo konkurencyjni i stanowimy zagrożenie dla producentów “starej unii”.
      Przy dobrej organizacji, mądrym zarządzaniu i realnym wsparciu państwa polskie rolnictwo może być dla konkurentów “starej unii” zagrożeniem wręcz śmiertelnym!
      Tu nadmienię, że teza Krakauera sprzed kilku dni, że nikt nam nie przeszkadzał w rozwoju rolnictwa jest fałszywa – interesy starej UE są z takim rozwojem sprzeczne, to widać, i wiele działań na to wskazuje..
      Nie można pominąć jeszcze jednego aspektu – rolnicy są wymarzonym i regularnie wykorzystywanym “chłopcem do bicia” – łatwo zorganizować na nich nagonkę medialną, pokazać wroga, skanalizować frustracje i agresję.

      No tak “słoń a sprawa polska” – znów się trochę zapędziłem…
      O spółdzielczości i innych formach współpracy ekonomicznej rolników może innym razem.

  3. Po co kupuje się energetykę w kraju kolonialnym? Tzn. wytwórców, przesył i KLIENTÓW? Bo to biznes! I tak u nas sprzedali, a my możemy sobie narzekać, a prościej postawić pod Trybunałem Stanu tych, którzy pozwolili na sprzedaż. Podobnie z TPSA.

  4. A jednocześnie:
    1. “W Polsce, jak podają dane Eurostatu z 2006 roku, opublikowane w raporcie Komisji Europejskiej w październiku 2010 r., marnuje się blisko 9 mln ton żywności. Produkcja odpowiedzialna jest za marnowanie blisko 6,6 mln ton odpadów żywnościowych, gospodarstwa domowe ponad 2 mln ton, natomiast inne źródła to 0,35 mln ton. Powyższe dane sytuują Polskę na 5 pozycji państw marnujących jedzenie w Unii Europejskiej, za Wielką Brytanią, Niemcami, Francją i Holandią. Warto tylko podkreślić, że w krajach zachodnich skala marnowania żywnosci jest większa wśród konsumentów, natomiast w Polsce dane Eurostatu wskazują na branżę spożywczą jako główne źródło marnowania.

    W Polsce do wyrzucania niespożytej żywności przyznaje się 30% badanych (Millward Brown SMG/KRC na zlecenie Federacji Polskich Banków Żywności, wrzesień 2012 r.). Jest to o 6 % więcej niż w roku 2011. Znacząco częściej żywność wyrzucają osoby pracujące, mieszkające w dużych miastach”.
    2. “Największy pomnik JPII w świecie (14 m). Oryginał wykonany będzie w tworzywie fiberglass i zostanie w kwietniu ustawiony w częstochowskim Parku Miniatur Sakralnych. Będzie to największa na świecie figura Jana Pawła II. Producent zapowiada, że figurę papieża ukończy w marcu i przed końcem tego miesiąca przetransportuje do Częstochowy. Uroczystość jej odsłonięcia połączona będzie z wpisem do Księgi Rekordów Guinnessa”.

  5. Jak nie mają prądu, to niech palą świece …

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.