Paradygmat rozwoju

Bieda poraża – brak rozwoju poraża jeszcze bardziej!

 Bieda w naszym kraju poraża. Ludzie nie mają pieniędzy – to widać na ulicach, w naszych sklepach i punktach udzielania lichwiarskich kredytów. Społeczeństwo jest biedne – nie posiada oszczędności, dominująca część ludzi żyje z miesiąca na miesiąc lub z tygodnia na tydzień, albo od dochodu do dochodu, często np. zasiłku. To jest widoczne gołym okiem, nie trzeba robić badań – nawet słabsze sklepy zaczynają znikać z rynku, w innych sprzedawcy ograniczają asortyment i zmniejszają zamówienia. Gospodarka się zwija – Polacy nie mają pieniędzy. Wydają tylko wtedy, kiedy muszą i nie mają innego wyjścia, ponieważ zmusza ich do tego sytuacja.

To nie jest już nawet smutne – to jest patologiczne! Potem ktoś się dziwi, że wymieramy, jako społeczeństwo, no, ale jak tutaj mieć dzieci, ba jak tutaj założyć rodzinę, – jeżeli pensja otrzymywana z końcem lutego na marzec – kończy się w lutym – po zrobieniu koniecznych opłat i kupieniu leków?

Rozwarstwienie społeczne jest faktem, ponieważ elita rządząca rekrutuje się w przeważającej większości z osób lepiej uposażonych, więc nie posiada wrażliwości umożliwiającej właściwą ocenę dramatów osób o średnich i niskich dochodach. Niedawno w mediach było głośno o studencie, który próbował żyć miesiąc za bardzo niską kwotę dziennie. Wszystko fajnie, jednakże, co jeżeli musi się wykarmić pięcioosobową rodzinę za około 30 zł stawki przeliczeniowej dziennie? Co jeżeli jedna z osób w takiej rodzinie jest stale chora? Co w przypadku, jeżeli jest się z małego miasteczka gdzieś we wschodniej lub dalekiej zachodniej (póki, co) Polsce i trzeba z każdą sprawą dojechać „do powiatu”. Ręce opadają i płakać się chce na myśl o setkach tysięcy polskich matek, które mają rano do wyboru – czy dać dzieciom chleb ze smalcem czy z margaryną!

To jedynie wycinek smutnych realiów naszej egzystencjalnej codzienności – Polska szara rzeczywistość nie zachwyca. Najbardziej boli brak perspektyw z okienkiem migracyjnym, jako jedyną szansą na poprawę smutnego losu bycia biednym w rzekomo gwałtownie rozwijającym się kraju.

Czas najwyższy zadać głośno pytanie, – na co poszły fundusze unijne z obecnej perspektywy finansowej? Gdzie jest efekt synergii rozwojowej? Czy trwał tylko tyle ile trwała budowa infrastruktury i robotnicy wydawali swoje zarobki na wódkę, kiełbaski i usługi agencji towarzyskich? Czy tylko to są branże rozwojowe napędzające koniunkturę poprzez inwestycje infrastrukturalne? Gdzie jest ten wzrost? Gdzie jest efekt mnożnikowy? Co z przedsiębiorcami – gdzie są miejsca pracy?

Nieudało się znowu? Oj jak nam przykro – może premierowi fajnie się ogląda niedokończone i nieskoordynowane kawałki płatnych autostrad z helikoptera – jednakże nie ma żadnych realnych efektów wydatkowania olbrzymiej góry pieniędzy unijnych – nie nastąpiło przyśpieszenie, nie ma efektu dźwigni rozwojowej – pieniądze na innowacje poszły na wynalazki w rodzaju laserowego grawerowania napisów na kubkach lub koszulkach, pieniądze na infrastrukturę zmarnowano zapominając o kolei, a wydatki na kapitał ludzki poszły na kursy nieuczące niczego lub portale internetowe umożliwiające stawianie horoskopów! O środkach na rolnictwo nawet nie ma, co się wypowiadać, bo to jest odrębna subpatologia! Więc można się zapytać – coś pan zrobił panie Tusk! Coś pan zrobił człowieku z tym krajem!

Tym razem się, bowiem władza nie wyłga – nie rozmiękczy odpowiedzialności jak za rządów najgorszego z dotychczasowych premierów Polski – pana Jerzego Buzka – o nie! Tym razem się to nie uda! Winni rządzą od początku – przez cały okres – to oni decydowali – to twarz pana premiera była na bilbordach z inwestycjami infrastrukturalnymi przed wyborami! Znamy wszystkich, którzy odpowiadają – na poziomie państwowym, na poziomie regionalnym i w samorządach. To wam panie i panowie z Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego zawdzięczamy takie inwestycje z pieniędzy unijnych jak krypta narodowa, muzea, stadiony i inne obiekty, które jeżeli nie były totalnym marnotrawstwem pieniędzy to jedynie obciążają budżety władzy lokalnej – nie wnosząc nic nowego, albowiem szanowni państwo – nie buduje się katedr na pustyni i nie ma to żadnego znaczenia, że jeszcze do nie dawna na wschodnim brzegu Wisły nie było ani jednej Filharmonii lub sali koncertowej z prawdziwego zdarzenia. Zupełnie inne priorytety i wyzwania mają ludzie tam mieszkający!

To, co stworzyliście to pomnik bezmyślności, marnotrawstwa i utraty szans rozwojowych, jakie były nam dane, jako warunek dostosowawczy do standardów państw rozwiniętych, do których aspirujemy. Tymczasem zmieniło się naprawdę niewiele! Nadal mechanizmy systemowe są takie same i nadal baza gospodarcza państwa – generująca wartość dodaną jest prawie niezmieniona, aczkolwiek sytuacja w niektórych dziedzinach uległa drobnej poprawie, oczywiście pomijając takie sukcesy jak masowy eksport młodych ludzi na zachód!

Dziękujemy. To my – biedni Polacy bez perspektyw!

5 komentarzy

  1. Wierny_czytelnik

    No dobrze dobrze, ale to jest zwykłe narzekactwo! Co z receptą na rzeczywistość?

    • Trudno o receptę i nie oczekujmy jej od @krakauera.
      W zasadzie niewiele się zmieniło w ciągu ostatnich 30-tu lat. W okolicach 1983 i obecnie, ponad 40% Polaków obojętnie przechodziło i przechodzi obok sklepów.
      W 1983 – obojętnie, bo ocet już mieli kupiony, a w sklepach nie było niewiele więcej. No może trochę musztardy było i ziela angielskiego.
      Obecnie – też przechodzą obojętnie, bo ich nie stać na ponad standardowe zakupy, chociaż w sklepach jest już wyśmienite zaopatrzenie.
      Suma bogactwa narodowego jest w zasadzie taka sama, zwiększona o wielkości wynikające z tzw. procentu składanego i postępów technologii.
      Tylko to bogactwo jest skupione w 70% u ok. 20-30% społeczeństwa, co wygrało.
      Pozostałe 70-80% ludzi w Polsce musi się zadowolić 30% tego, co pozostało i co skapnie z Pańskiego stołu.
      Nic się zatem nie zmieniło.
      To co wyprowadza z Polski zagraniczny kapitał, tzw. swoją rentę kapitałową, przed 30 laty traciliśmy w politycznie sterowanym handlu zagranicznym.
      Czyli jakby się nie obrócił – dupa zawsze z tyłu …

  2. Vlad_Palovnik

    Wyjedźmy stąd wszyscy!

  3. wieczorynka

    Artykuł odzwierciedla moje poglądy, zatem użyję słów autora jako podsumowanie.
    “To, co stworzyliście to pomnik bezmyślności, marnotrawstwa i utraty sił rozwojowych”
    Żal tylko tylko tych 38 milionów Polaków, którzy dali się nabrać, niestety ja do nich też należę.

  4. Warszawa, miasto ponad dwumilionowe które nie ma praktycznie przemysłu, to co jest w Wikipedii ” http://pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Przemysł_w_Warszawie “, to prawie wszystko zbankrutowane, nieistniejące, większość miejsc pracy to usługi, finanse i biurokracja urzędnicza utrzymywana i powiększana na silę aby wchłonąć bezrobotnych. To nie są miejsca pracy które generują właściwy wzrost gospodarczy. Winne temu są wszystkie styropianowe rządy po 89, dołożyła się do tego UE, w której interesie jest brak konkurencji ze strony krajów o tańszej sile roboczej.
    I dalej może być tylko gorzej, jest wątpliwe aby kapitał widział sens inwestycji i budowy przemysłu w kraju starych ludzi z problemami i wysokimi podatkami.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

one + 13 =