Bieda jest jak choroba przechodzi z pokolenia na pokolenie

fot. red.

Bieda jest jak choroba przechodzi z pokolenia na pokolenie, jedynym lekarstwem na nią jest oszczędzanie lub znalezienie dużej ilości złota lub innych kopalin. Problem zaczyna się wtedy, jak nie ma z czego oszczędzać, albo nawet oszczędzając przez całe życie człowiek jest skazany na nędze. To niestety typowe dla społeczeństw na dorobku, w tym dla społeczeństw, które są skazane na pracę na inne społeczeństwa, które były mądrzejsze, bo lepiej zorganizowane. Przynajmniej na tyle, żeby przejąć ich aktywa, dzięki czemu mają zysk z cudzej pracy.

Czerpanie zysku z cudzej pracy jest istotą kapitalizmu i jest dokonywane poprzez uzależnienie od kapitału. Jeżeli ktoś ma to nieszczęście, że w tym krwiożerczym systemie zrobił dług, który trzeba „karmić” odsetkami, to wpada w spiralę zadłużenia i jest bez wyjścia. Ponieważ musi do tego stopnia ograniczyć konsumpcję bieżącą i przyszłą, żeby być w stanie „wykarmić” swojego krwiopijcę.

Nie inaczej jest ze stosunkiem pracy, wówczas gdy świadczymy pracę, poświęcając własny czas i zdolności dla realizacji cudzych celów i generowania dochodu. To kapitalista, będący właścicielem aktywów, decyduje o tym jak dzielone są efekty pracy. Współczesna złożoność systemów gospodarczych powoduje, że jest niesłychanie trudno zarabiać pieniądze poza systemem, na poziomie pozwalającym na pełnoprawne uczestnictwo w nim. Dlatego większość społeczeństwa jest skazana na uczestnictwo w systemie, ponieważ nie ma innej alternatywy.

Wybór jest więc bezalternatywny, albo podejmujemy pracę – zgodnie z zasadami systemu, któremu się podporządkujemy, albo jesteśmy skazani na funkcjonowanie na obrzeżach systemu.

Przy czym trzeba mieć na uwadze, że nie wystarczy dla wszystkich pastwisk w Bieszczadach, żeby mogli hodować swoje owce, kozy lub mieć inne formy gospodarstw agroturystycznych. Dla większości funkcjonowanie poza systemem, to tyranie na pracach śmieciowych, w których jest się pogardzanym przez system i jeszcze głębiej wykorzystywanym. Ponieważ systemu nie da się oszukać, można go obalić, można nieco rozmiękczyć, ale oszukać się go nie da.

Kapitalizm doskonale czerpie z ludzkiej chciwości, opiera się na przymusie. Przymusem jest głód dzieci, choroba za którą trzeba płacić, czynsz – bo przecież chodzi o przymus płacenia, a żeby płacić trzeba zarabiać. Nie da się zarabiać bez uczestnictwa w systemie. Nie ma możliwości uczestniczenia w nim, jeżeli się nie podporządkowujemy jego zasadą.

System wie jak działać, żeby się nie załamać. Pozwala uczestnikom na małe szczęście, który jak już trochę mają – uznają, że mają zbyt wiele do stracenia, żeby się przeciwstawić, nie mówiąc o tym, żeby się zbuntować. Do tego dochodzi ciężar życia codziennego, zwyczajne sprawy, które nas przytłaczają i powodują, że musimy przynależeć do systemu, akceptując go.

Niektórzy mówią, że mamy do czynienia z nowym feudalizmem, bo dochodzi do totalnego uzależnienia ludzi od systemu, w takim samym stopniu, jak chłopów pańszczyźnianych od folwarku pana.

System zabezpiecza się na wielu płaszczyznach, normatywną wszyscy znamy, opiera się na przemocy realizowanej w imieniu systemu wprost. Do tego dochodzi o wiele ważniejsza płaszczyzna – poza normatywna, oparta na zwyczaju, religii i najpotężniejszym narzędziu jakim jest marketing. To właśnie marketing buduje pożądanie, definiuje potrzeby i czyni nas podporządkowanymi systemowi. Pożądając kolejnych rzeczy i usług (np. turystycznych), budujemy w ten sposób swoją normalność, od której się uzależniamy.

W ten sposób zamyka się pętla, w systemie kapitalistycznym – tylko posiadanie zasobów własnego kapitału, pozwala nam na odrobinę niezależności. Do tego, żeby jednak zbudować poduszkę finansową i umiejętnie ją zabezpieczyć przed stratą wartości – trzeba dorosnąć i być wystarczająco zapobiegliwym, żeby nie dać się oszukać systemowi.

Właśnie dlatego bieda jest jak choroba przechodzi z pokolenia na pokolenie, ponieważ nie mamy ani zdolności, ani zrozumienia potrzeby akumulacji kapitału, a oszczędzanie małych kwot w systemie nie ma sensu, bo użyteczność krańcowa tak tworzonych pożytków jest znikoma. Przynajmniej na tyle, że nie da się jej zracjonalizować.

W najbliższych dniach poświęcimy omawianym zagadnieniom więcej uwagi.

29 thoughts on “Bieda jest jak choroba przechodzi z pokolenia na pokolenie

  • 29 lipca 2020 o 08:10
    Permalink

    Coś o tym wiem. Rocznik 1979 i “odziedziczyłem” po rodzicach biedę. Całe życie pracuję i nadal bez swojego miejsca na tej planecie.

    Odpowiedz
    • 29 lipca 2020 o 16:48
      Permalink

      “Całe życie pracuję…” Czy to aby nie oksymoron młody człowieku? 🙂 Niech żywi nie tracą nadziei ,
      gdyż i Kraków nie od razu zbudowano, więc wszystko (sukcesy i porażki) jeszcze przed tobą.

      Odpowiedz
      • 29 lipca 2020 o 17:37
        Permalink

        Nie w III RP. Musiałby wygrać milion na loterii, żeby się odbić i akumulować kapitał. No ale ty jak Kościół lubisz siać złudzenia, aby niwelować rewolucyjne zagrożenia w interesie kapitału.:-)

        Odpowiedz
        • 29 lipca 2020 o 19:18
          Permalink

          hahahaha “wszystko przed Tobą” – ja to sobie wyobrażam tego faceta jak stoi na klatce schodowej obskurnego blokowiska z podrapanymi ścianami a przed nim stoi Endrju i Metju z transparentem z napisem “WSZYSTKO” z tym głupim cebulowatym uśmieszkiem a’la Shrek (chociaż nie, Shreka bym obraził, to pozytywna postać….MALINIAK 🙂 )

          Panie @Krzyk, młodzież na to mawia: “Wygrał Pan internety” 🙂

          “Wszystko przed Tobą młody człowieku, no wiesz, jesteś w kwiecie wieku. Poem Ci więcej, przed Tobą jest nawet szlaban! Także tego….”

          🙂

          Odpowiedz
          • 29 lipca 2020 o 21:04
            Permalink

            @Grzegorz z Kotliny Kłodzkiej

            @Miecław.

            Panowie sugerujecie że w Polsce Ludowyj to, panie, ho, ho, ho….a znają takie powiedzenie,dokładnie odwzorowujące możliwości w tamtym systemie…”żyć budiesz, nooo jeb*t, nie schoczesz”,
            w oryginale: жить будешь, но ебать не захочешь. Dość jojczenia, proszę spojrzeć na Polskę
            oczami rosyjskich, ukraińskich, czy białoruskich vlogerów. Zapewniam, nie jest źle – a będzie
            jeszcze lepiej i weselej, – BO, “Жить стало лучше, жить стало веселее”. Więc uszy do góry! 🙂
            Cośtam wiem o życiu w PRLu, gdyż pierwszą pracę zawodowo podjąłem jako jeszcze młodociany w 1975 r. jak spojrzałem na ówczesne moje pobory w analogii do średniej krajowej to opadła mi kopara, “bida z nędzą” w porównaniu choćby z latami 90’………….

            Przypominam że: “W czasach powszechnego fałszu mówienie prawdy jest aktem rewolucyjnym”. 🙂 Kto TO powiedział? I po co?!

          • 29 lipca 2020 o 22:36
            Permalink

            @Krzyk58

            Naprawdę kopara opadła? A porównywał Pan, mój drogi, kwoty za media?

            No bo…co się składa na biedę i stabilizację w jej kontrze? Wysokość zarobków, czy może jednak koszty związane z życiem.

            Jechałem w Sankt Petersburgu taksówką. I Zapytałem ruskiego ile zarabia. Odpowiedział, że około 1200 zł/m-c średnio. Wówczas nasza minimalna wynosiła 1600 zł. Generalnie więc można było dojść do wniosku że to bidaki w tej Rosji. Ale spytałem o cenę za prąd jaką płaci. I on powiedział, że to okolice 20 zł. Pewnie miał na myśli 1 miesiąc. Pewnie ja coś źle zrozumiałem.
            Potem to posprawdzałem. Oni kosztów łącznie mają około 400-500 złotych. Zatem w portfelu zostaje im 700-800 zł.
            Policzmy poletko polskie. Mamy 1600 zł (wówczas) pensji. Z niej musimy opłacić czynsz w kwocie 500 zł. Potem prąd, woda, gaz, śmieci, kredyt/raty. W portfelu zostaje nam…. nadzieja. No co panie @Krzyk? Ma pan inny przelicznik? Proszę pisać, podać swoje wyliczenia.
            Ale wróćmy do meritum, czyli PRL. W latach 60-tych koszty były tak minimalne że w portfelu parę dolarów starczało na miesiąc zycia. Ci ludzie jeszcze chodzili na piwsko, rozmnażali się, elektryfikowano 90% Polski, prądu jak brakowało to tylko dlatego, że się coś budowało i były większe zapotrzebowania, co dziś styropian przedstawia jako efekt jakiejś bidy. Styropian za to nie odzywa się kiedy rok temu susza 2 miesięczna odłączyła nas od wody i prądu w wielu miejscach Polski. Nie, nie nie! A gdzież by tam, dziś to się ładnie nazywa “Sytuacja wyjątkowa”. Kiedyś bida, ale dziś absolutnie.

            Oczym Pan mój drogi gada? O czym? Z czym do ludzi?

          • 29 lipca 2020 o 23:27
            Permalink

            @krzyk58

            Po pierwsze – w Polsce Ludowej nie chodziło o to, aby być bogatym i spać na kasie, tylko aby godnie żyć. Pokolenia przedwojenne pamiętające czasy biedy w feudalno-kościelnej II RP nie dążyły do bogacenia się za wszelką cenę. Ludzie sobie wzajemnie pomagali nie żądając nawet za usługę zapłaty i tak było nawet jeszcze w końcówce PRL–, chociaż już w połowie lat 70-tych zaczął ten kolektywizm zanikać, a teraz jest to nie do pomyślenia.

            Po drugie – siła nabywcza pieniądza i jego wartość była zupełnie inna. Owszem były braki produktów, ale dlatego że nie nadążano z produkcją, a zapotrzebowanie ludu było duże bo lud wreszcie zaczął mieć pieniądze, nie to co w II RP, gdzie całymi latami głodował. Obecnie wracamy do poziomu II RP.

            Czy “jaśnie pan” poniał?

          • 30 lipca 2020 o 19:39
            Permalink

            @krzyk58

            To co prezentujesz w tych linkach to propaganda dla wykluczonych intelektualnie.
            Porównanie siły nabywczej średniej pensji z PRL do obecnej średniej pensji jest totalną manipulacją.
            Po pierwsze – w PRL nie było takich kominów płacowych więc średnia pensja wtedy była bardziej zbliżona do realnych zarobków jakichś 70-80% Polaków, te ok. 20-30 % mogło zarabiać więcej niż średnią pensję.
            Po drugie – obecnie ilu Polaków zarabia średnią? Podejrzewam, że relatywnie niewielu, a na jej wyliczenie główny wpływ ma niewielki % Polaków zarabiających dobrze, czyli ok. 10 tysięcy złotych, a reszta jest nabijana przez najbogatszy biznes i menedżerów, których dochody są kosmiczne. Oni zawyżają średnią pensję.
            Po trzecie – efekt jest taki, że większość Polaków zarabia dużo poniżej średniej, a w PRL-u większość zarabiała średnią lub blisko średniej, bo nie było takich kominów płacowych. Tak więc w PRL za średnią pensję większość Polaków mogła żyć na bogato, a dziś większość nie zarabiając średniej bieduje.
            Po czwarte – śmieciowego jedzenia faktycznie można kupić obecnie więcej, nawet za minimalna pensję, niż dobrego jedzenia w PRL-u, bo wtedy nie było śmieciowej paszy. Stąd puste haki w sklepach mięsnych, bo przywożono tylko tyle ile się sprzeda w ciągu dnia. Jak zdjęcia robiono po południu to były puste haki, jak przed południem to były kolejki. No ten przeklęty PRL. 🙂 No ale teraz na szczęście każdy prawicowiec może iść po paszę i jest o każdej porze dnia i nocy, czeka i się świeci od konserwantów lub po świeżym praniu. No takie lepsze czasy dla ułomnych w myśleniu.

            To jest mniej więcej taka prawda w tych linkach, czyli kapitalistyczna ściema, jak ja stwierdziłbym na podstawie tych danych:
            “Dane NBP sugerują ponadto, że Polacy tworzą poduszki finansowe. W sumie bowiem w bankach rodacy trzymają 864,7 mld zł. Jest to kwota, na którą opiewają wszystkie depozyty złotowe i walutowe – zarówno lokaty jak i pieniądze na rachunkach zwykłych i oszczędnościowych. W sumie więc w czerwcu trzymaliśmy w bankach o ponad 4,3 mld złotych więcej niż w maju oraz o 73,8 mld złotych więcej niż w szóstym miesiącu 2019 roku.”
            https://biznes.interia.pl/finanse/news-z-lokat-odplynelo-najwiecej-pieniedzy-w-historii,nId,4636602
            – że Polacy to bogaty naród i nieprawdą jest, że biedują, a prawdą jest że wszystkich stać na mieszkania, wczasy, jachty itd.

            A prawda jest taka dziwna:
            “Jak wynika z najnowszych danych Eurostatu, aż 43,9% Polaków w przedziale wiekowym 25-34 lata nie wyprowadziło się z rodzinnego domu. W rankingu znaleźliśmy się na 9. miejscu od końca w gronie trzydziestu dwóch przebadanych państw. Przyczyny takiego stanu rzeczy są głównie ekonomiczne. Wiele młodych osób bez wsparcia rodziny nie stać nawet nie na nowe mieszkanie, ale na sam wkład własny, niezbędny do zaciągnięcia wieloletniego zobowiązania kredytowego.”
            https://wolnemedia.net/mieszkania-na-marginesie/

            Na szczęście już kapitalistyczne lobby coraz mniej publikuje zmanipulowanych danych, bo nawet naiwni młodzi ludzie znając swoją sytuacje nie wierzą w te zmanipulowane artykuły. Fałsz i obłuda to domena kapitalistycznego i prawicowego planktonu.

          • 30 lipca 2020 o 21:04
            Permalink

            @Miecław. 30 lipca 2020 o 19:39 …..Jeśli fakty przeczą… twojej teorii, tym gorzej dla faktów? 😄
            Nie naciągniesz kołdry by dokładnie przykryć nogi – BO… krótka (była)
            załóżmy że (jednak) ‘nie widać stóp” , niby udało się, lecz, tors przykryty do pępka.

            Masz TU, problem wyłożony “uczenie” – https://sjp.pwn.pl/ciekawostki/haslo/Krotka-koldra;5391743.html

          • 31 lipca 2020 o 09:38
            Permalink

            @krzyk58

            Oj cienko z twoim rozumowaniem! 🙂 Gdzie są argumenty, gdzie logika do obalenia moich tez?
            Nawet jak wtedy w PRL były jakieś niedobory, to miały ona swoją konkretną przyczynę, czyli nadmiar pieniędzy na rynku i chęć szybkiego bogacenia się wszystkich Polaków, bo to był przecież ogromny bum cywilizacyjny. Jak miało nie brakować np. cementu w latach 70-tych za Gierka, jak cała Polska praktycznie się budowała i wychodziła z lepianek na murowane budynki, a w miastach powstawało masę osiedli mieszkaniowych i mieszkania praktycznie rozdawano? Nie to co dzisiaj w III RP, gdzie niedobór pieniędzy powoduje nadmiar dóbr w sklepach, na które nie stać przeciętnego do tego zadłużonego Polaka. Masz jakąś nazwę na to? Czy “jaśnie państwo” potrafi myśleć? Jak taka gospodarka się nazywa? Nie jest to czasami gospodarka wyzysku? Gdy niewielu stać na bardzo dużo i żyją kosztem wielu, których ledwo stać na przeżycie? Pomijam jakość żywności bo jest śmieciowa a jakość towaru przemysłowego to już często są po prostu kapitalistyczne buble.

            Powyżej wczoraj zapomniałem jeszcze dodać jedną ważną rzecz. Że w PRL-u ta średnia pensja to była praktycznie czysta kasa na wydatki konsumpcyjne każdego Polaka, bo czynsze nie były wysokie, prąd relatywnie tani, a mieszkania praktycznie rozdawane za darmo. W III RP może ta średnia pensja pozwala godnie żyć, ale tylko tym którzy nie są zadłużeni i mają w spadku mieszkania po rodzicach z PRL-u. Natomiast pozostali, którzy są zadłużeni bo np. mieszkanie musieli kupić na kredyt, albo mieszkanie jeszcze wynajmują, to żyją sobie nie za bogato. Cały czas muszą uważać i żyć bardzo oszczędnie. Mam wielu takich znajomych. A co z pozostałymi, którzy nie zarabiają średniej krajowej tylko minimalną a są zadłużeni, do tego w parabankach, bo banki im nie chciały pomóc, gdy stracili pracę i musieli przeczekać, lub firmy splajtowały po 2008 roku w czasie kryzysu? W PRL-u parabanków nie było, a banki pomagały wyciągnąć się z długów bo decyzje były podejmowane indywidualnie, bywały sytuacje umarzania kredytów przez banki państwowe dla dobra gospodarki. Co z tymi Polakami, którzy musieli własnym dzieciom pomóc i także się zadłużyli, bo państwa nie stać na politykę zrównoważonego rozwoju społecznego, bo przecież większość środków przechwytuje biznes na dotacje a zagraniczne korporacje wyprowadzają kolejne do swoich krajów?

            Miałem u siebie na wsi takiego “chłopka roztropka” co to mu się PRL nie podobał, a dzięki któremu mógł się cywilizacyjnie rozwijać, bo jego rodzice z parobków pochodzili, o czym tenże zapominał, za to modlił się i figurki stawiał dziękując panu bogu za łaskawy los dla niego. Ni ch*ja nie docierało do niego, że wszystko dzięki komunie i bezbożnej lewicy, dlatego ma ziemię po folwarku i teraz może być panem na swoim. Lubił ogromnie jak go dziedzicem nazywano. 🙂 Trzeba przyznać, że był ogromnie pracowity, bo nawet w PRL-u udało mu się rozbudować gospodarstwo do ponad chyba 30 ha, bo przejmował po tych co oddawali ziemię na tzw. państwo, gdy nie było następców bo dzieci po miastach się w przemyśle ustawiły. Wtedy sekretarze byli dobrzy bo korzystał. Ale za plecami pluł na PRL i do styropianu rolników indywidualnych przystąpił. Po 90-tym roku zaczął się u niego zjazd i bieda, bo wiadomo, jak ciężko rolnicy mieli. Do tego zbyt dużo modlenia się i nie trafione inwestycje biznesowe, ale do końca nie mógł zrozumieć swojego położenia i komu zawdzięcza biedę. Do śmierci “wieszał komunistów na drzewach zamiast liści”. 🙂 W latach 90-tych odbiło mu totalnie na tle stresu, pomieszało się mu w głowie i odleciał w zaświaty w trybie przyśpieszonym. Styropian mu bokiem wyszedł, na szczęście wtedy skrajna prawica nie przejęła rządów w latach 90-tych i żadnego “komunisty nie powiesił”, chociaż pewnie w sprzyjających okolicznościach systemowych, gdyby mu kazano i pozwolono, to by to zrobił, taki miał prymitywny umysł.

            Mniej więcej taki tok rozumowania prezentujesz i ty.

  • 29 lipca 2020 o 08:28
    Permalink

    “Bieda jest jak choroba przechodzi z pokolenia na pokolenie”
    Autorowi to się chyba kraje pomyliły i pisze o USA. W Polsce jest od groma programów po PRL które umożliwiają awans społeczny dla osób bez dochodów. Niestety by skorzystać z nich najczęściej trzeba być mądrym i pracowitym co oczywiście zależy także od genów.

    PS. Może autor za biedaka uważa osoby pracujące z płacę minimalną czyli ludzi z wyższym nieprzydatnym wykształceniem? Wtedy to bym się zgodził.

    Odpowiedz
  • 29 lipca 2020 o 09:03
    Permalink

    Wojna Info: ” by skorzystać z nich najczęściej trzeba być mądrym i pracowitym co oczywiście zależy także od genów”

    Czyli biedna i wyzyskiwana większość zasługuje na swój nędzny status. Pańszczyźniani chłopi byli leniwi i mieli gorsze geny od szlachetnej szlachty.

    Odpowiedz
    • 30 lipca 2020 o 08:58
      Permalink

      1. Co ma wspólnego niewolnictwo z czasów feudalnych z dzisiejszymi czasami?
      2. Geny i wzory do naśladowania są jednym z głównych czynników wpływających na rozwój osobowości człowieka. Znasz takie powiedzenie “wyżej d nie podskoczysz”? Jak jesteś z urodzenia mało lub średnio inteligentny (jak ja), lub twoja matka piła lub ćpała w czasie ciąży to praktycznie nie masz szans na poprawę.

      Odpowiedz
      • 31 lipca 2020 o 17:51
        Permalink

        Wojna Info “Co ma wspólnego niewolnictwo z czasów feudalnych z dzisiejszymi czasami?”

        Ma dużo, ale nie będę Panu tłumaczył.

        “Jak jesteś z urodzenia mało lub średnio inteligentny (jak ja)”

        No właśnie.

        Odpowiedz
      • 31 lipca 2020 o 17:54
        Permalink

        @Bible Freak
        @Wojna Info

        To nie tak panowie jest, że geny nas całkowicie determinują. Owszem są systemem operacyjnym w jaki wyposaża nas natura z urodzenia i może on być kiepski, ale nie na tyle, aby zupełnie nie działał, za wyjątkiem uszkodzeń organicznych, które nas wrzucają faktycznie na margines.
        To kim jesteśmy jest wypadkową głównie wpływów środowiska na nasze geny, które są determinowane przez informację środowiskową i wtedy albo blokują pewne zachowania, bo mamy inną pamięć genetyczną po przodkach; albo przyjmują informację i pobudzają nas pozytywnie lub negatywnie do działania takiego czy innego, złego czy dobrego.

        W każdym bądź razie każdy ma pewien potencjał rozwoju i unikalnych właściwości oraz zdolności. Reszta zależy od środowiska. Jeżeli środowisko jest złe, większość sobie w nim nie poradzi, choćby miała najlepsze geny. Jak środowisko będzie inkluzywne większość sobie poradzi i osiągnie osobisty sukces, ale część z nich może nie zrozumieć systemu któremu zawdzięcza dobry rozwój, a czasami ratunek egzystencjalny i wychodzi taki styropian i kler w PRL-u. 🙂

        To tak w skrócie, bo nie mam czasu szukać z książek i cytować wam mądrości z psychologii, epigenetyki, czy neurobiologii.
        Nie ma nic, co by zależało tylko od genów, lub tylko od środowiska.

        Odpowiedz
        • 1 sierpnia 2020 o 14:43
          Permalink

          Panie @Miecławie (17.57)

          Poszukiwałem kiedyś pra-przyczyny naszej biedy. Nie przyczyny, tę można opisać brakiem edukacji. Znajomy mawia, że w PRL-u mieliście przedmioty ścisłe na najwyższym poziomie i nie bardzo to pomogło kiedy rozkradali nam nasz dorobek (tam…mieliście, ja też miałem ale jestem młodszy).
          Za rozkradanie obwinia nasze humanistyczne kształcenie, którego wg znajomego nie było w zasadzie. I chodzi tu głównie o wbijanie w te ścisłe głowy przywiązania do dóbr i wartości jako najwyższy priorytet. Ja się też z tym zgadzam. Umysł ścisły przypomina trochę sawantyzm. Otóż sawanci dokonują niesamowitych obliczeń w sekundę, czy potrafią przenieść obraz Paryża na wielką panoramę z płótna z takim szczegółem jak trzepanie prześcieradła w oknie przez jakąś kobietę (bez wyrazu artystycznego rzecz jasna) ale kiedy trzeba zawiązać sznurówkę to nie potrafią. Bez obrazy. Chłodna ocena. Zatem podstawy powinny tu zaistnieć. Tłuczemy w te komputerowe głowy obawy. Nie tłukliśmy.

          Mam też dodatkowe wnioski, które uważam za właśnie pra-przyczynę biedy czy 10 rzędu w teatrze. Tyle że w teatrze nie usadza się nas z powodów bystrości. Myślę, że powodem jest głównie naiwność (ona się wiąże również z brakiem edukacji ale w tym wypadku z problemem akceptacji). Łechce się tę naszą gościnność polską bo ten kto łechce zna nasze skłonności do takiego stanu.

          Jak powiem:

          “Weź się do nauki”

          To skutek będzie mizerny, ale kiedy powiem:

          “Polak to potrafi wziąć się do nauki”

          …już inaczej brzmi. Już jesteśmy zadowoleni, pochwaleni, wyróżnieni, już mamy że tak powiem mokro i jesteśmy skłonni poczęstować posiłkiem, zaprezentować jakieś fajne sztuki walki: ajkido, dżudo a potem wódzitsu. Najlepiej jedną we dwóch. Z tego samego kieliszka, bo “a przeciez nic nam nie będzie, jaki tam Covid(?)” (trochę mnie z wyobraźnią poniosło)

          Gubi nas naiwność i gościnność i jeśli chcemy być narodem (dupa tam narodem, już nie da rady, ale społeczeństwem) bogatym w kulturę i wartości to z miejsca na samym początku odrzućmy gościnność. Ją trzeba spuścić w kiblu jak najszybciej. Ona nie jest wartością, to żadna pozytywna cecha, to paskudna wada odziana w Polaka którą się po prostu brandzlujemy.

          Kiedyś byłem się wk****em i wymysłiłem powiedzenie, które już tu kiedyś wkleiłem:

          “Zapamiętaj Polaku na długo…
          gościnności naiwność jest sługą”

          pozdrawiam

          Odpowiedz
          • 1 sierpnia 2020 o 17:51
            Permalink

            @Grzegorzu …

            Coś w tym jest z tą gościnnością. Kiedy studiowałem stare kroniki o naszych praprzodkach, a z nich wprost wynika właśnie ta gościnność, też mnie to dziwiło. Ale to jeszcze pół biedy, bo w tamtym czasie ludy pierwotne, aby przetrwać musiały sobie świadczyć takie przysługi, gościnność była jedną z nich. Dzięki niej i wielu innym cechom Słowian to była wspaniała kultura społeczna. Wiele tych opinii już kiedyś cytowałem.

            Ale w momencie kiedy ta wysoka kultura społeczna i pokojowo nastawiony lud, o którym Prokop pisze: „Prosty ich umysł nie zna złości ni fałszu” – spotyka na swej drodze psychopatyczną i prymitywną kulturę krzyżowców, to jest praktycznie zgubiony. Bo takie umysły nie potrafią się obronić przed destrukcyjną pseudo-cywilizacją łacińską służącą do podboju świata kaście duchowieństwa i monarchom z nimi powiązanych.

            Większym problemem od gościnności moim zdaniem stał się zwyczaj/cnota słowiańska o której pisze Lew Mądry. Oprócz innych cnót słowiańskich wymienia on: “wierność i wstydliwość niewiast słowiańskich w której celują, oraz niezwykle, ludzki stosunek do jeńców, którym po odsłużonym okresie Słowianie pozwalają zostać wśród siebie jako równym lub wracać do swoich jeśli taka ich wola”.
            Ta wierność i wstydliwość niewiast słowiańskich została zepsuta przez katolicyzm, piszą o tym historycy z XIX wieku.

            Natomiast stosunek do jeńców jest tu decydujący. Kultura która pozwala sobie na wymieszanie genów z obcymi, prędzej czy później zostanie zdradzona i zniszczona, bo rozkłada plemienną pamięć genetyczną, wprowadza taką V kolumnę do państwa. Bo coś mi się zdaje, że od tej cnoty wszystko się zaczęło. Tacy jeńcy wojenni widząc wspaniałą kulturę zapewne pozostawali na naszych ziemiach i potem robili swoją destrukcyjną robotę, bo od własnej tożsamości i determinacji genetycznej nie uciekniesz zbytnio. Ilu mamy teraz w Polsce takich światowców, co to nie liczą się z narodem, a ich cel to osobiste korzyści a nie dobro państwa.

            Ale to wszystko zaczęło się dopiero na dobre od zbrodniczej i ludobójczej ewangelizacji rozpoczętej po 966 roku, gdzie wycięto w pień warstwę słowiańskich przewodników duchowych (niewielu zdołało uciec do Prus i na Litwę) po czym wpuszczono do Polski całą masę kleru głównie niemieckiego, który ewangelizował i kolonizował kraj, instalowano okrutne prawo niemieckie w miejsce przyjaznego polskiego prawa zwyczajowego. Większość miast rządziła się prawem niemieckim, wsie były z feudalizowane, gdzie wolnych kmieci zamieniono na niewolników podległych prawu pana włości. Ten lud miał zniknąć i stać się państwem kościelnym z językiem łacińskim jako urzędowym, wymiennie z niemieckim w miastach i wsiach już skolonizowanych przez Niemców. Minęło kilka wieków, ale jakimś cudem w szlachcie obudził się patriotyzm słowiański i zaczęli walczyć o przywrócenie języka polskiego jako urzędowego i kościelnego na mszach, bo te odprawiano z reguły po łacinie lub po niemiecku.

            Czytając stare źródła i opracowania historyczne mam wrażenie, że nasza 1000 letnia historia pod okupacją watykańską, to historia walki o przetrwanie, walki o język, o tożsamość polską, o prawo polskie. Nie wiem od kiedy czytasz ten portal, ale wiele takich ciekawostek już cytowałem, świadczących o wielkiej determinacji naszych przodków, aby obronić polskość tych ziem wobec duchowej bezwzględnej i ogłupiającej lud okupacji religijnej i wchodzącej razem z katolicyzmem na te ziemie niemczyzny.

            Tak sobie myślę, że należałoby napisać kilka książek historycznych właśnie z tej perspektywy walki o polskość, o język i nasze prawo. Źródeł jest cała masa na ten temat, historycy zawodowi dotykają tylko cząstkowych problemów bez właściwego komentarza. Taki Nowak przecież nie będzie krytykował Kościoła. A tu chodzi o pokazanie, że jako naród przetrwaliśmy wbrew przeciwnościom losu i wbrew okrutnej ewangelizacji, która chciała nas zamienić w niewolników i poddanych Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. Do tych historycznych faktów potrzebny jest odpowiedni komentarz wprost wskazujący na winę religii i Kościoła, winę arystokracji i szlachty w zniewalaniu Polski i Polaków.

            Ten podbój nadal trwa, tylko trochę w innym wymiarze, ale ani Watykan ze swoimi sługami klerem, ani Niemcy ze swoimi planami poszerzenia przestrzeni życiowej, ani Anglosasi z chęcią wykorzystania nas do podboju wschodu jako bazy wypadowej militarnej, oni wszyscy nie odpuszczają. Tylko świadomość tych faktów i pozbywanie się wrogów polskiej racji stanu z wpływu na politykę może nas uratować.

            Niestety polscy niby narodowcy nie mają świadomości, wiedzy, a i honoru także. Dlatego służą często obcym interesom a nie polskim. Świętują i gloryfikują nie te święta co trzeba i nie te rocznice, o których należałoby pamiętać. No ale tak to jest z umysłami poddanymi okupacyjnej religii i zachodniemu imperializmowi.

          • 1 sierpnia 2020 o 23:10
            Permalink

            Panie @Miecławie

            Cenne informacje. Ależ jakże Pan się myli. Odnośnie 966 roku nasze organizmy zostały zrzucone, niczym Simsy w grze komputerowej o tym samym tytule, z nieba. Wcześniej nas nie było 🙂

            A teraz poważnie:

            W innym artykule pana redaktora napisałem o tym, że wywoziłbym do kamieniołomów ludzi odpowiedzialnych za sprzedaż majątku narodowego. Ale dodałem tam, że lałbym po plecach dodatkowo choć pewnie potem bym ich przepraszał, a potem skasowałem i tak ocenzurowany tekst wysłałem. Proszę zobaczyć jak ja się wpisuje w tych jeńców, o których Pan wspomina. To rzeczywiście nasza przywara.

            No a tak a propos książki, to proszę w takim razie się za nią wziąć. Warsztat Pan ma. Chętnie przeczytam. Ja zobowiązuję się do skończenia mojej literatury obyczajowej, więc możemy się wymienić 😉

            ps. muszę sobie prowadzić jakiś dziennik mądrych wypowiedzi ludzi stąd, bo wyszukiwarki komentarzy tutaj nie ma.
            pps. Panie Miecławie, budujemy Słowiańskość

            pozdrawiam

          • 2 sierpnia 2020 o 08:31
            Permalink

            @Grzegorz z Kotliny Kłodzkiej.
            “Wcześniej nas nie było
            A teraz poważnie:”
            No właśnie…
            “Pisałem o wielkim kłamstwie na temat starożytnego Rzymu i z tego stwierdzenia się nie wycofuję. Zastanawiam się tylko, komu to kłamstwo miało służyć i w dalszym ciągu służy. Na marginesie chciałem spytać, czy ktoś spotkał się z opisem losów rzymskiego okupanta w Brytanii? Co się stało z kilkoma tysiącami legionistów opuszczających Brytanię? Kiedy i jak przyjęto ich w Rzymie? Jak to było z pozostałymi żołnierzami Rzymu opuszczającymi podbite kraje? O czym może świadczyć takie przemilczenie w historii? A może nie miał kto wracać? Czy faktycznie Imperium Rzymskie przestało istnieć? Absolutnie nie. Arystokracja rzymska bardzo zgrabnie znalazła się w nowej rzeczywistości porzucając tytuły cesarzy na rzecz tytułu papieży (chrześcijaństwo rzymskie) i bazyleusów (chrześcijaństwo bizantyjskie). Pod nowym szyldem Rzym rozpoczął nowy podbój Europy ale już cudzymi rękami i pod innym znakiem, znakiem krzyża. Wojny krzyżowe, to nie tylko zdobycze terytorialne Nowego Rzymu, ale przede wszystkim osłabienie rywala – chrześcijaństwa bizantyjskiego, co udało się znakomicie. Proszę pamiętać, że za krzewienie prawdziwej wiary, Rzym zabrał się dopiero po zamknięciu go za murami Watykanu.
            (…)
            Czy ktoś zastanowiał się nad tym, dlaczego my, Polacy nie posiadamy swojej najwcześniejszej historii? Herezja? Nie całkiem. Skąd na scenie historycznej Polski wziął się Mieszko I? Historyczny władca, wyłonił się jak z mgły bez ojca, bez matki, z jednym tylko znanym bratem Czciborem i kilkoma „wirtualnymi” bez imienia. Historię przedmieszkową spowija całun niewiedzy i mało kto jest zainteresowany jej badaniem, a jeśli już bada, to nie chce zauważać roli nowego imperium chrześcijańskiego Rzymu. Wystarcza nam to, że przedtem na tych terenach była pierwocizna, prymityw i „pogaństwo”. Wystarcza to, że obracamy się w kręgu legend w rodzaju Piasta-Kołodzieja, króla Popiela i innych prawdopodobnych lub wymyślanych postaci branych wprost z sufitu. Jakiej narodowości był pierwszy władca Polski? W jakim mówił języku? Dlaczego naszą historię w X w. pisali tylko zachodni kronikarze? Dlaczego narzucono nam pismo łacińskie? Skąd ta mnogość ogonków i kreseczek w dzisiejszym piśmie? Język Polaków nie pasował absolutnie do nowego łacińskiego alfabetu i należało go dopasować do słowiańskiej mowy. Czy byliśmy „poganami”? Owszem byliśmy, ale tylko dla konkwistadorów rzymskiego chrześcijaństwa. Poganie w terminologii Rzymu byli tym samym, czym giaurzy dla Islamu czy goje dla Żydów. Polska była chrześcijańska, ale nie chrześcijańskiego Rzymu i dlatego uznawano nas za pogan czyli innowierców. “

  • 29 lipca 2020 o 15:50
    Permalink

    Юрий Гуляев – Если я заболею https://www.youtube.com/watch?v=ptRqDuRX87Y

    Юрий Гуляев – Меж высоких хлебов https://www.youtube.com/watch?v=-gX2TayOn7U

    Юрий Гуляев – Голубая тайга https://www.youtube.com/watch?v=8vKIy-gisz0

    Юрий Гуляев – Русское поле https://www.youtube.com/watch?v=y3n_HdtRnB8
    ————
    Иван Скобцов – Меж высоких хлебов https://www.youtube.com/watch?v=irl__oa4tTw&t=112s
    ———–
    Меж высоких хлебов – поёт В. Моцардо https://www.youtube.com/watch?v=AQvN0WvOwwY

    Черемшина (Украинская песня) https://www.youtube.com/watch?v=iXlUF66t-64

    Odpowiedz
  • 29 lipca 2020 o 17:16
    Permalink

    To, czy bieda “przechodzi z pokolenia na pokolenie” zależy od organizacji społeczeństwa i regulacji określających zasady współżycia. Uważa się, że to “przechodzenie” biedy jest immamentną cechą systemu społecznego, ale nie jest to prawda, o czym nieco później.

    Kolejne wątpliwe stwierdzenie to to, że “czerpanie zysku z cudzej pracy jest istotą kapitalizmu”. Jest to tylko prawda cząstkowa, ponieważ “czerpanie zysku z cudzej pracy” jest zawsze obecne we wszystkich znanych systemach organizacji społeczeństwa. I nie jest tu ważne, czy w tym celu obraca się pieniędzmi, czy bezpośrednio dobrami, bo w końcu efekt jest podobny.

    Podobnie jest ze “świadczeniem pracy … dla realizacji cudzych celów”. W każdej organizacji społecznej opierającej się na współpracy jej członków, zachodzi takie “świadczenie pracy”, że realizuje się cele grupowe, a nie indywidualne. Jest kwestią określenia, kto na tym korzysta bardziej, a kto mniej.
    Osobą mającą większe profity jest często “fabrykant”, ale to on ponosi również ryzyko (w czystym kapitalizmie), albo “goły” biurokrata zarządzający fabryką, który nie ponosi odpowiedzialności za nic, podobnie jak politycy ze swoimi abstrakcyjnymi ideami mającymi jedynie im zapewnić kolejny mandat w wyborach.

    Akapit “Kapitalizm doskonale czerpie z ludzkiej chciwości, opiera się na przymusie. Przymusem jest głód dzieci, choroba za którą trzeba płacić, czynsz – bo przecież chodzi o przymus płacenia, a żeby płacić trzeba zarabiać. Nie da się zarabiać bez uczestnictwa w systemie. Nie ma możliwości uczestniczenia w nim, jeżeli się nie podporządkowujemy jego zasadą” obrazuje typowy obraz zależności społecznych we wszelkich ustrojach, a nie tylko w kapitalizmie.
    Bo jak mają się krztałtować zależności społeczne? Według pracy i odpowiedzialności, czy według tego, kto czuje się subiektywnie bardziej niedoceniony i głośniej o tym krzyczy?

    Cytat: “… mamy do czynienia z nowym feudalizmem, bo dochodzi do totalnego uzależnienia ludzi od systemu, w takim samym stopniu, jak chłopów pańszczyźnianych od folwarku pana”.
    Autor powinien zdać sobie sprawę z tego, że to uzależnienie zawsze jest tym większe, im system jest bardziej złożony, zhierarchizowany. Feudalizm miał swoją ustaloną hierarchię społeczną, podobnie jak socjalizm ze swoją nomenklaturą. I tu, i tu, pojawiały się małe rewolucje, które zmiatały rządzących “w niebyt”, ale zastępowały je kolejne (podobne) ekipy ze swoimi ludźmi.

    Nie tylko w kapitalizmie, ale w każdym systemie organizującym społeczeństwa “tylko posiadanie zasobów własnego kapitału, pozwala nam na odrobinę niezależności”, przy czym te zasoby w różnych systemach wyrażane były w różny sposób. Można było się dorabiać własną inwencją i pracą, ale też poprzez odpowiednie ulokowanie się w systemie władzy, co zwykle realizowano w sposób pokrętny i mafijny. Co jest lepsze: jawne dojście do zasobów, czy to partyjno-mafijne?

    Ostatni akapit: “Właśnie dlatego bieda przechodzi z pokolenia na pokolenie…” nawiązuje do pierwszego.
    Szukamy “świętego Graala” sprawiedliwości, szukamy systemu organizacji społeczeństwa, który byłby sprawiedliwy. Otóż, nie znajdziemy go, a przynajmniej nie w formie zapisanych regulacji zasad współżycia społecznego, bo nie da się przewidzieć wszystkiego. Pozostają dwa skrajne rozwiązania:
    – albo każdemu po równo,
    – albo postawić na żywioł.
    To pierwsze jest antyrozwojowe, a to drugie – brutalne, mało cywilizowane, a nawet mafijne (niekiedy z kultem jednostki).

    Podsumowanie. Na początku swojego wpisu (pierwszy akapit) napisałem, że wcale nie musi być prawdą, że biedę gwarantuje zasada ciągłości pokoleniowej.
    Teraz wyjaśniam: większą sprawiedliwość może dać pewna blokada przekazywania zasobów między kolejnymi pokoleniami, bowiem nierówny start obywateli w dużym stopniu jest skutkiem dziedziczenia zasobów.
    Wprowadzając powszechny podatek spadkowy (np. 50%-owy) można szybko niwelować zasoby tworzone przez przodków. Problem w tym, że oficjalnie największymi przeciwnikami tego rozwiązania są osoby niezamożne, często wskazujące na “rolę rodziny” w życiu społecznym. Na fali populizmu zmniejszano więc opodatkowanie od spadków i darowizn, czym zagwarantowano nierówny start społeczny młodych ludzi, zhierarchizowano społeczeństwo, tworzą się kasty.
    Uważam, że ludzie pracowici i zdolni powinni zarabiać dużo, ale stworzone przez nich zasoby powinny służyć w większym stopniu całemu społeczeństwu.

    Odpowiedz
    • 29 lipca 2020 o 18:44
      Permalink

      @Ali
      Zgadzam się w zasadzie tylko z ostatnim zdaniem.

      Niestety bieda wyklucza i ogranicza myślenie, co jest udowodnione naukowo w psychologii eksperymentalnej i od dawna znane socjologii. Bieda tworzy więc zaklęty krąg prawie nie do przejścia z wyjątkiem bardzo inteligentnych jednostek, które swoją pracowitością i masą wyrzeczeń potrafią ten zaklęty krąg dziedziczenia biedy przerwać. Mówię tu o tzw. uczciwym życiu a nie drodze na skróty, czyli przestępczym ustawieniu się. Pozostałe jednostki podejmują często błędne decyzje bo bieda wpływa determinująco na ograniczenie ich racjonalnego myślenia. Są wtedy podatni na wpływy i manipulacje, które pogłębiają jeszcze bardziej ich zależności od systemu zniewolenia. Takie są fakty naukowe, tylko nie są nagłaśniane.

      Masz tu przykład:
      “Bieda i niski status ekonomiczny ma wpływ na działanie 10 proc. genów człowieka. Dotyczą one np. działania układu immunologicznego, rozwoju szkieletu oraz układu nerwowego.”
      (…)
      Oznacza to, że doświadczenia przeżyte w czasie rozwoju są zapisane w genomie i kształtują jego funkcje i strukturę. Prof. McDade dodaje, że “nie istnieje więc spór „natura vs wpływ środowiska”, a naukowców zaskoczyła liczba genów, które ulegają zmianie.
      – Wskazuje to na potencjalny mechanizm, za pośrednictwem którego bieda może wywierać trwały wpływ na szeroką gamę fizjologicznych systemów i procesów – dodaje prof. McDade. Szczegółowe poznanie tego mechanizmu wymaga kolejnych badań, ale obecnie wiadomo, że wiele ze zmienionych genów uczestniczy w pracy układu odpornościowego, a także rozwoju szkieletu czy układu nerwowego”.
      https://dzienniknarodowy.pl/bieda-wplywa-dzialanie-genow-naukowcy-maja-zadnych-watpliwosci/

      Bieda to też i trauma, a ona jest dziedziczona. To kolejne odkrycia epigenetyki.

      Tworzenie biedy jest immanentną cechą systemów feudalno-kapitalistycznych i nie porównuj tu systemu socjalistycznego w tym układzie, który mimo swoich ludzkich wad jest najbardziej inkluzywny.
      W PRL-u, który słusznie nazwano realnym socjalizmem nie było tak, że każdemu po równo. Było zróżnicowanie płacowe, które motywowało do rozwoju jednostki bardziej ambitne i inteligentne, a często awans uzależniano w przedsiębiorstwach państwowych, czy administracji od zdobycia specjalistycznego wykształcenia. Dlatego ja przykładowo podjąłem studia, aby awansować.

      Był znany cały system dodatków do pensji za posiadanie określonych kwalifikacji, np. specjalistycznego wykształcenia lub znajomości języka obcego przydatnego w pracy.
      System więc nie wykluczał, a jego inkluzywność była powszechna. Tylko jednostki patologiczne i o mentalności postfeudalnej nie potrafiły sobie w nim poradzić, co zwykle kończyło się biedą, bo co zarobiły to przepiły i przehulały. Ale to nie wina systemu socjalistycznego, jaki wtedy był, tylko zaszłości genetyczno-mentalnych odziedziczonych po biedzie i feudalizmie II RP.

      To również wina sabotażu społecznego uprawianego przez dawne “jaśnie państwo” buntujące mniej inteligentne jednostki przeciwko tzw. komunie. Przykładów na to mam wiele ze swojej miejscowości, gdzie dawni kułacy, którzy utracili swoich parobków i część ziemi, nadal jątrzyli i wykorzystywali do pracy w swoich gospodarstwach mniej inteligentnych, upijali, a potem jeszcze okradali z tego co im zapłacili. Takie jednostki przez cały PRL żyły praktycznie w biedzie i na kolanach w Kościele, a potem zasiliły szeregi styropianu, święcie przekonane, że zachód im da lepszy byt bo ksiądz tak powiedział. Patologii była cała masa, ale to czynnik ludzki a nie systemowy i miał swoją etiologię w dawnych stosunkach społecznych w II RP.

      Przechodząc do tez o pracy na cudze utrzymanie, na cudze cele. W PRL była to praca na wspólne utrzymanie państwa i systemu społecznego, zaś tzw. klasie biurokratycznej, czyli administracji wcale tak dobrze i luksusowo się nie żyło. Owszem, ponieważ zwykle byli to już ludzie wykształceni, więc mniej przepijali niż chłop i robotnik, dlatego stać ich było na więcej i de facto lepiej sobie żyli. Przykładami mogę sypać jak z rękawa.

      Obecnie prekariusz robotnik musi zdawać sobie sprawę, że nie ma żadnej nadziei na lepszy byt i własne mieszkanie, jeżeli biedę odziedziczył, bo system feudalno-kapitalistyczny nie pozwoli mu zarobić więcej niż minimum na przeżycie i tyle ponadto, aby się nie buntował i miał nadzieję na tzw. dorobienie się. Nadzieja, jak wiemy jest matką głupich i naiwnych oraz wierzących. Efekt jest taki, że obecne pokolenia 40+ które wchodziły na rynek pracy w latach 90-tych w większości jeżeli nie odziedziczyły mieszkania po rodzicach z PRL-u, to już praktycznie są wykluczone, bo niedługo nawet gdyby zdobyli zdolność kredytową, to banki nie dadzą kredytu długoterminowego osobie po 50-tce, chyba że z drogim ubezpieczeniem.

      Wkrótce w Polsce powstaną getta biedy i jest to wina systemu kapitalistycznego wprowadzonego przez styropian z błogosławieństwem Kościoła. PiS nie jest w stanie temu zapobiec.
      Rozwarstwienie społeczne w Polsce jest już ogromne i dziedziczenie biedy będzie się pogłębiało.
      80% społeczeństwa praktycznie nie ma żadnych oszczędności, zaś większość ma kredyty. Jak w takich warunkach akumulować kapitał i z czego skoro patologia całej transformacji w III RP od lat 90-tych polegała właśnie na tym, aby jak największą ilość Polaków oskubać z oszczędności życia po PRL-u i zrobić z nich posłuszną masę taniej siły roboczej. Ustawiło się na transformacji jakieś 20% Polaków, którzy mają kolosalne oszczędności.

      Oto info z dnia dzisiejszego:
      „Na koniec czerwca Polacy trzymali na bankowych lokatach kwotę 250,3 mld złotych. Jeszcze miesiąc wcześniej było to 262,8 mld, a więc o 12,5 mld złotych więcej. Od lutego, kiedy statystyki nie były jeszcze dotknięte skutkami epidemii, saldo bankowych lokat Polaków spadło o ponad 40 miliardów złotych.”
      https://biznes.interia.pl/finanse/news-z-lokat-odplynelo-najwiecej-pieniedzy-w-historii,nId,4636602

      Powiedzmy mniej więcej, że 5 mln polskich rodzin (czyli ok. 15 mln Polaków) ma po 10 tysięcy oszczędności rodzinnych, bo mniej więcej tyle z tych 80% mają na kontach odłożonego tzw. kapitału operacyjnego, na wszelki wypadek. To daje nam 50mld zł. A to oznacza, że pozostałe 200 mld. zł leżące na lokatach należy do tych 20% Polaków, które zdołały się ustawić w transformacji kosztem reszty 80%. Nikt uczciwie, poza niewieloma wyjątkami nie dorobił się takiej kasy w ciągu tych 30 lat. Jednym słowem Polacy Polakom zgotowali ten los z pomocą oczywiście zachodnich imperialistów.

      O akumulacji kapitału może mówić tylko te 20% Polaków, reszta musi pracować na ich akumulację i swoje przeżycie w biedzie, czyli pracuje na cudzy zysk.
      Oczywiście ta powyższa symulacja jest hipotetyczna i może nieco odbiegać od stanu faktycznego, ale z mojej wiedzy tak to mniej więcej wynika.
      Aby żyć oszczędnie trzeba mieć kapitał początkowy, który daje dodatkowe zyski, większość Polaków, choćby chciała nie jest w stanie tego zrobić, bo istniejący system feudalno-kapitalistyczny na to nie pozwoli. Zmiany są już trwałe i tylko niektóre jednostki z obszarów biedy będą mogły się przebić na wyższy poziom dochodów.

      Odpowiedz
  • 29 lipca 2020 o 17:29
    Permalink

    PRL jest czescia historii Polski, kiedy bieda jako choroba nie przechodziala z pokolenia na pokolenie.

    PRL, to bylo typowe społeczeństwao na dorobku, które nie bylo skazane na pracę na inne społeczeństwa.
    PRL nie pozwolilo, żeby przejąć swoje aktywa, dzięki czemu inne społeczeństwa
    nie mialy zysku z pracy Polakow.

    To RP skazalo Polakow na pracę na inne społeczeństwa, które sa mądrzejsze, bo lepiej zorganizowane. Przynajmniej na tyle, żeby przejąć polskie aktywa, dzięki czemu mają zysk z polskiej pracy.

    autor napisal (…)
    Bieda jest jak choroba przechodzi z pokolenia na pokolenie, (…)

    Odpowiedz
  • 29 lipca 2020 o 18:45
    Permalink

    Bardzo mądry i pouczający artykuł.

    Skłania do myślenia.

    Gratulacje dla Autora.

    Odpowiedz
  • 30 lipca 2020 o 17:03
    Permalink

    Wybory, nieuniknione w demokracjach, to straszny pomysł. Wybory to konkurencyjne przepędzanie głupców w kierunkach korzystnych dla tych, którzy je prześcigają. Demokracja jest zatem mechanizmem promowania łotrów i drani. To działa. Ameryka ma teraz cudownie nieskuteczny i zawstydzający rząd.

    Przeprowadzanie wyborów – będących połączeniem loterii fantowych, wodewilów i konkursów popularności – co dwa, cztery lub sześć lat zapewnia, że ​​beneficjenci będą bardziej koncentrować swoje myśli na prześciganiu niż na robieniu.

    Chiny, ze stabilnym rządem zdolnym do skupienia się na rządzeniu, mogą patrzeć w przyszłość i planować długoterminowo. Ameryka nie może. Politycy nie myślą o niczym, poza następnymi wyborami. Nie mogą robić tego, co byłoby dobre dla kraju, a tylko to, co pasuje do przemijającej mody hoi polloi. W ten sposób Chiny mają politykę przemysłową. Ameryka ma kolekcję drapieżnych korporacji, które przedarły się do publicznego koryta. Chiny mogą zdecydować się coś zrobić i faktycznie to zrobić. Kongres nie może kupić pudełka spinaczy bez czternastu pozwów sądowych, walki na podłodze, dwóch badań wpływu na środowisko i decyzji Sądu Najwyższego w sprawie odmiennego wpływu spinaczy na rasę.
    https://www.unz.com/freed/china-and-america-scoping-out-the-megacepts/
    ============

    Mieliśmy politykę przemysłową, socjalną , zdrowotną, itd.
    Zamienilismy to na “Dziki Zachód”…..

    Wyniki obecnie są obserwowalne.
    Merytokracja zdaje się wygrywać z demokracją w stylu zachodnim.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.