Soft Power

Co z tą Białorusią?

 Dziwna to sytuacja, kiedy państwo będące historycznie jednym z mateczników Rzeczypospolitej Obojga Narodów – jest przez główną dziedziczkę tej wspaniałej tradycji – czyli właśnie Polskę – traktowane przez dekady delikatnie mówiąc “po macoszemu” – marginalizowane, alienowane i demonizowane, wyszydzane. Spychane do poziomu jakiejś dzikiej postradzieckiej prowincji, zamieszkiwanej przez ledwo piśmienne plemiona trudniące się wypasem kóz i uprawą kartofli, przemieszane z wyprężonymi jak struna groteskowymi sołdatami żyjącymi obsesyjnie w pełnej gotowości bojowej – na podobieństwo japońskich żołnierzy, którzy nieświadomi zakończenia II wojny światowej, ukrywali się przez całe dziesięciolecia na wyspach Pacyfiku z zardzewiałą bronią w ręku. Białoruś – niby nasz bliski sąsiad, a jakby położony na innym archipelagu – po prostu Trzeci Świat, republika bananowa i kartoflana w jednym. Region stracony dla Polski, stracony dla Zachodu, stracony dla cywilizowanego świata. O totalitaryzmie tam panującym napisano już całe tomy, często wygodnie zapominając o tym, że pierwsze, więc najważniejsze wybory prezydenckie obecny prezydent wygrał zdecydowanie demokratycznie, zresztą jako opozycjonista wobec ówczesnych władz.

Ale jeszcze dziwniejsza jest zaistniała od niedawna moda. To moda na… odkrywanie Białorusi. Nagle, po prawie ćwierćwieczu istnienia suwerennej Białorusi dostrzega się w państwie na wschód od Bugu – kraj nie tak znowu bardzo nieeuropejski. Wręcz przeciwnie – obiecujący, rozwojowy, godny uwagi. Skąd ta nagła wolta?

Może ktoś przyjrzał się dokładniej sytuacji społecznej na Białorusi? I zorientował się ze zgrozą, że poziom życia szeregowego Białorusina i poziom opieki socjalnej, jakiej doświadcza ze strony państwa jest obiektem marzeń wielu obywateli nie tylko Ukrainy czy też innych państw post-radzieckich – ale i niejednego obywatela Unii? Wypłaty i emerytury przychodzą w terminie. Równe drogi. Ulice Mińska, Brześcia, Grodna i innych miast czyste i schludne. Jest gdzie mieszkać, jest gdzie pracować (nie ma tam właściwie bezrobocia) i skąd pobierać bezpłatne leczenie. A żyje się względnie spokojnie i na pewno bezpiecznie. Bo i też dla zwykłego Białorusina tamtejszy “reżim” jest niewiele okropniejszy niż „terror” ostatnich lat istnienia PRL-u – czyli powiedzmy to sobie szczerze – niemal żaden.

A i gospodarka Białorusi – wbrew tradycyjnie kasandrycznym przepowiedniom – wcale nie miewa się tak źle. Oczywiście, zawsze bywają wyże i niże – jak wszędzie. Przede wszystkim jednak jest sprawnie, elastycznie i kreatywnie zarządzana – wciąż poszukująca nowych rozwiązań – łącząc poszanowanie własności państwowej z rodzimą przedsiębiorczością oraz zdywersyfikowanymi inwestycjami zagranicznymi – nie tylko Moskwa, ale również Pekin, nie tak dawno również Caracas czy Teheran.

A ta wyśmiewana atmosfera “zatrzymanej w kadrze” wojny – naprawdę na Białorusi nie jest bezpodstawna. To właśnie na Białorusi (okupowanej przez hitlerowców w całości tak jak samo to się działo w Polsce) pracowała pełną parą machina faszystowskiego ludobójstwa – unicestwiając na równi ludność żydowską i białoruską. I to metodami najbardziej barbarzyńskimi z barbarzyńskich, jako że “prawdziwie humanitarne” (humanitarne oczywiście tylko i wyłącznie dla oprawców) ośrodki masowej zagłady umieszczono gdzie indziej. To na terenach Białorusi działała najpotężniejsza chyba na okupowanych terenach Związku Radzieckiego partyzantka – zwalczana metodami spalonej ziemi i odpowiedzialności zbiorowej (czytaj: mordowanie wszystkich i równanie z ziemią całych wsi i miasteczek) przez przyszłych katów-degeneratów Powstania Warszawskiego – Reinefartha czy Dirlewangera. To tutaj ci rzeźnicy przez lata odbywali swoje ludobójcze treningi i pogłębiali wrodzone sadystyczne zwyrodnienia. I to właśnie z terenów wschodniej Białorusi w 1944 roku runęła najsilniejsza fala druzgoczącej hitlerowski front wschodni letniej mega-ofensywy radzieckiej o nazwie “Bagration”, która zmiotła faszystowskie panowanie i zawiodła Armię Radziecką w dwa miesiące aż nad Wisłę! Największe ofiary cywilne, najliczniejsza partyzantka, największy procentowo w stosunku do liczebności narodu udział w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej – czy trzeba czegoś więcej, aby pamięć o koszmarze wojennym była na Białorusi wciąż żywa? Stąd te wszechobecne pomniki ku czci partyzantów czy dowódców. Stąd wiecznie płonący ogień zwycięstwa. A że wszystko czczone w otoczeniu podobizn Lenina i czerwonej gwiazdy? Po prostu pod takimi sztandarami była prowadzona i wygrana ta krwawa wojna. Naprawdę nie ma się z czego śmiać. Słynne białoruskie powiedzenie, często wplatane w oficjalną i codzienną mowę “byle tylko nie było wojny” – samo w sobie niesie ogromną świadomość koszmaru wojny i szacunek dla pokoju i pokojowego współistnienia. Dzisiaj białoruscy żołnierze mają słowo swojego prezydenta, że nigdy na żadną cudzą wojnę nikt ich nie wyprowadzi. To słowo w tym kraju, usianym grobami żołnierzy poległych w Afganistanie naprawdę wiele znaczy. I jest to aktualne szczególnie teraz – gdy “Na Wschodzie wojna, a białoruska wieś spokojna”.

Teraz zaś wobec sanitarnego embarga na polskie owoce i warzywa – ta “białoruska wieś spokojna” wyrasta na raj i głównego ratownika polskich hodowców. Białoruś chętnie przyjmie polskie płody rolne, poradzi sobie swoimi sposobami z nadwyżką, przetrawi polskie jabłka, śliwki, kapustę i inne produkty. Bo rolnik rolnikowi w biedzie pomaga. A Białoruś, niezależnie od odbywającej się tam modernizacji, to przede wszystkim kraj rolniczy, oparty na uprawie, hodowli i produkcji rolniczego wyposażenia. To społeczeństwo wyznające zdrowe, uczciwe i zdroworozsądkowe wartości chłopskie – gdzie pomoc i dobre stosunki sąsiedzkie są oczywistością.

Wyśmiewany u nas rytuał białoruskich dzienników telewizyjnych rozpoczynających się od reportaży na temat wizyt głowy państwa na terenach upraw czy chlewów – jest tam traktowany poważnie, jako przejaw autentycznej troski o państwo. Podobnie, wyszydzane telewizyjne tyrady “Baćki” besztającego niczym belfer uczniaków swoich ministrów i dyrektorów przedsiębiorstw – którzy, napięci jak struna, w milczeniu, ze spuszczonymi oczami słuchają “ochrzanu” – to nie dowód prymitywizmu mediów – ale właśnie folklor państwa, którego naród docenia gospodarska troskę. Dziwne, że w tak natrętnie lansowanej na Zachodzie modzie na multi-kulti najwyraźniej zabrakło miejsca dla poszanowania specyfiki Białorusi.

Ale Białoruś ma też swoje wizjonerskie, intelektualne elity. Przecież to właśnie z Białorusi, właśnie z tych “dzikich puszczańskich pustkowi” już od wczesnych lat 90-tych szły w świat impulsy i inspiracje ku reorganizacji i rozsądnemu zagospodarowaniu przestrzeni postradzieckiej. Tu pojawiły się zręby tego, co po latach prób i błędów – przybrało postać Unii Euroazjatyckiej.

Czy w takim “byle jakim” postradzieckim państewku Unia Euroazjatycka osadziłaby sobie własną stolicę – Mińsk? A przede wszystkim czy w “pierwszym, lepszym prowincjonalnym mieście” zorganizowano by niedawne spotkanie na super szczycie, faktycznym pierwsze zbliżenie dwóch wielkich międzynarodowych wspólnot – dwóch wielkich Unii – Europejskiej i Euroazjatyckiej?

Wiemy już co przyniósł szczyt w Mińsku z 26 sierpnia.

Wiemy, że Mińsk będzie miejscem regularnych spotkań grupy kontaktowej OBWE-Ukraina-Rosja (zresztą na propozycję prezydenta Poroszenki), która ma ustabilizować sytuację na Wschodzie.

Wiemy, że właśnie tutaj odbyła się pierwsza długa i obiecująca rozmowa w cztery oczy prezydenta Putina z prezydentem Poroszenką – poważny krok w kierunku pokoju.

Jeśli zatem białoruski Mińsk stanie się najważniejszym ośrodkiem pokojowym i spoczną na nim oczy całego świata – to rumieniec wstydu okrasi policzki niejednego mieszkańca „kulturalnie wyższego” Zachodu.

3 komentarze

  1. przykład Białorusi pokazuje także jak głupi jest minister Sxxxxxxxi i jego mocodawcy łącznie z Bronkiem, Donkiem i Kurduplem.

  2. W temacie Białorusi będę natrętny…

    http://izabela.neon24.pl/post/97794,bialorus-pomniki-niechlubnej-przeszlosci

    http://izabela.neon24.pl/post/97837,bialorus-zwykle-zycie

    http://izabela.neon24.pl/post/97751,podroz-sentymentalna-bialorus

    http://izabela.neon24.pl/post/97130,sic-transit-gloria-
    mundi

    Spacer po stolicy Białorusi, na kilkudziesięciu
    stronach i w czasie okolo siedmiu lat…

    http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?s=f1e0914614c73712f780f9306d4e8189&t=529765&page=67

    Tradycyjnie: 108? tekstów wraz z komentarzami
    p.Piotra Badury…

    http://prawica.net/Badura

    http://izabela.neon24.pl/post/97079,a-czapeczka-gdzie

    http://izabela.neon24.pl/post/96918,bialorus-zmyslenie-i-prawda

    http://www.fronda.pl/blogi/politycy-panstwu-nie-panstwo-politykom/zacznijmy-byc-prawdziwymi-ludzmi,663.html

    http://www.koreywo.com/bialoruskie_dylematy.htm

    Białoruś zajmuje czołową pozycję wśród państw Europy oraz Azji Centralnej jeśli chodzi o ilość klasy średniej w stosunku do ogółu ludności. Według badań Banku Światowego na Białorusi do klasy średniej należy 80% ludności, około 18% obywateli można zaliczyć do klasy niższej niż średnia, około 2% – do klasy biednej. Ludzi ubogich Bank Światowy w ogóle się nie dopatrzył. Na przykład, dla porównania, w Tadżykistanie i w Armenii do klasy średniej należy 2-3% ludności. Według tego współczynnika Białoruś wyprzedza nawet Polskę, Rosję, Łotwę i Węgry, w których do klasy średniej można zaliczyć 50-60% obywateli. Takie zaskakujące dane Bank Światowy opublikował w Raporcie o gospodarce Rosji. Bank zaliczył do klasy średniej ludzi, z poziomem konsumpcji na mieszkańca nie mniej niż 10$ dziennie. W rzeczywistości nie tylko poziom konsumpcji świadczy o przynależności ludzi do klasy średniej, ale i poziom życia, dochody oraz inne czynniki charakterystyczne dla tejże klasy.

    Kolejna ciekawostka: według Banku Światowego kraje ze średnim poziomem zarobku to państwa, których poziom PKB mieści się w granicach 906-11115 USD. Kraje z rocznym PKB od 906 do 3595 USD zalicza do krajów z zarobkami poniżej średniej, z zarobkami od 3595 do 11115 – powyżej średniej. Białoruś ma roczne PKB na poziomie ponad 7000 USD na osobę.

    http://pl.novabelarus.com/

  3. Wielokrotnie byłem na B iałorusi, zawsze pod wrażeniem czystości, gospodarności i skromności tych ludzi. Polska placi teraz za lat wyszydzania i poniżania Łukaszenki. xxxxxxx na ich tle to zaścianek chamstwa , zawiści i upadku zasad.

    SZANOWNY PANIE – MUSIELIŚMY OCENZUROWAĆ BO JEST PARAGRAF “ZA LŻENIE…” Z POZDROWIENIAMI WEB. JÓZ.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.