Paradygmat rozwoju

Bez opłacalnie oprocentowanych oszczędności nie ma wzrostu gospodarczego

 Wiele pokoleń ekonomistów powtarzało jak mantrę, że bez opłacalnie oprocentowanych oszczędności nie ma wzrostu gospodarczego. Nie da się oszukać praw ekonomii, zwłaszcza w gospodarce, w której można kreować pieniądz swobodnie bez oglądania się na jego pokrycie w dobrach fizycznych, ponieważ istnieje „nad gospodarka” – cały sektor finansowy dysponującymi możliwościami inwestowania nadwyżek finansowych w niekończących się wirtualnych aktywach, które co najwyżej formalnie mają jakąkolwiek styczność z realiami. Wolumeny obrotów na wszelkich giełdach, w tym towarowych – wielokrotnie przekraczają fizyczną ilość dóbr. To powód, dla którego w wyniku wielkiego luzowania ilościowego na świecie – w krajach winnych psucia pieniądza nie ma inflacji. Wolny pieniądz w systemie natychmiast przechodzi do gospodarki wirtualnej – służąc pokryciu aktywów, które generują coraz mniejsze stopy zwrotu.

W warunkach pieniądza poszukującego swojej renty odsetkowej napotykamy na problem, w którym gospodarka wirtualna – dusi realną gospodarkę, nie pozwalając się jej rozwijać. Obecne niskie odsetki w krajach luzujących ilościowo – to jedyna gwarancja wypłacalności ich rządów i zarazem utrzymania całej fikcji. Można nawet próbować udowodnić, że system globalnie jest celowo sprowadzany do deflacji, ponieważ jest to nic innego jak zwykły podatek nałożony na dłużników! Proszę sobie wyobrazić sytuację, w której dzisiaj najwięksi wierzyciele musieliby płacić np. 12% rocznie a nie np. 1,5% lub mniej! To rozłożyłoby ekonomię tych państw i doprowadziło do błyskawicznego przepływu bogactwa do krajów produkujących jeszcze cokolwiek na rzecz globalnej gospodarki!

Jeżeli jednak można z „nad gospodarki” wirtualnej pozyskać pieniądze tak niesłychanie tanio – to jakiekolwiek płacenie za nie więcej na rynku w postaci depozytów przyjmowanych np. od uczestników realnej gospodarki jest nieopłacalne, co najwyżej jest nieopłacalną koniecznością. Po co płacić ludziom, 5% jeżeli można wziąć dużą transzę na 1,5%? Powstaje jednak problem – jak zainwestować te pieniądze? Przecież ten, co je pożyczył, zrobił to dlatego, ponieważ nie wie już jak je zainwestować, ewentualnie był w stanie zaryzykować jakimś procentem swojego kapitału – w zamian za przyrzeczenie wyższych zysków o np. 75% (w jego skali odniesienia bezpiecznych inwestycji).

Przełożenia pomiędzy gospodarką realną a gospodarką wirtualną, to my jednak nie zdefiniujemy. Jakoś jednak to działa, ponieważ na tym podziale opiera się cała globalizacja, proszę zwrócić uwagę na to, że są państwa, które muszą realnie pracować na swoje PKB, a są państwa – zwane rozwiniętymi, które swoje PKB powiększają poprzez zapisy księgowe, ewentualnie po prostu drukując pieniądze – i wszyscy są zadowoleni, nikomu to nie przeszkadza. No, a to, że zainwestowanie w kilka rodzajów aktywów jest praktycznie niemożliwe, nawet jak ma się pieniądze, – co to, kogo interesuje? Co Chiny robią z nadwyżkami pieniędzy? Muszą kupować amerykańskie obligacje! Dlatego wolą budować lotniskowce lub kupować gaz w Rosji – realna gospodarka dała im bogactwo, w gospodarce wirtualnej nie ma dla nich miejsca w tym znaczeniu, że ono na nich nie czeka – muszą je sobie sami stworzyć.

W interesie wszystkich na całym świecie jest powrót do takich relacji, żeby ludziom i firmom opłacało się oszczędzać – w zamian z uczciwy procent. Uwaga – oznacza to GOTOWOŚĆ DO WYRZECZENIA SIĘ KONSUMPCJI W DANYM MIEJSCU I CZASIE W ZAMIAN ZA WYNAGRODZENIE W POSTACI RENTY ODSETKOWEJ. Tylko, bowiem w takich realiach możliwe jest generowanie podstaw rozwoju wynikających z dobrze rozumianej ludzkiej przezorności i efektywności. Wzrost generowany z oszczędności to zupełnie coś innego niż wzrost generowany przy pomocy długu! Zasadnicza różnica polega na tym, że wszyscy ciągle nie mogą się zadłużać! Jak łatwo wydaje się pożyczone pieniądze! Jak ostrożnie wydaje się pieniądze z oszczędności (z wyrzeczeń)! Czas gospodarek opartych na kredycie i konsumpcji już mija, przyszłość należy do tych, którzy za w czasu zorientują się, że tylko oszczędności mogą stymulować rozwój, jednakże te oszczędności muszą wynikać z przezorności i odłożenia konsumpcji, a nie z wzięcia kredytu – czyli gotowości do ponoszenia ryzyka. Ono oznacza w dłuższej perspektywie zawsze inflację.

Jeżeli sprawdzą się najczarniejsze scenariusze, to czeka nas jedna wielka przecena na rynkach wirtualnie pompowanych aktywów. Jeżeli jednak stopy zwrotu uzyskiwane z tych operacji przestaną pokrywać koszt uzyskania kapitału niezbędnego do tego typu operacji, to czeka nas taki kryzys, którego nie jesteśmy w stanie nawet sobie wyobrazić. Zwycięży ten, kto będzie miał gotówkę umożliwiającą robienie zakupów w trakcie wielkich przecen.

Jeżeli wszyscy ulegną pokusie drukowania, a to jest możliwe, bo wszyscy są chciwi i będą chcieli skupić jak najwięcej aktywów, to dodatkowo możemy mieć szok inflacyjny. Jednakże w warunkach ostatecznej wyprzedaży, – kto nie drukuje, ten plajtuje!

One Comment

  1. W naszych realiach jakiekolwiek oszczędzanie nie jest możliwe, Donald z Vincentem zadłużyli nas tak skutecznie że zanim zaczniemy oszczędzać długo będziemy płacić i płakać

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.