Ogólna, Technologia

Bez małej retencji – nie poradzimy sobie z podtopieniami i powodziami!

 Bez małej retencji na skalę ogólnokrajową, nie poradzimy sobie z powodziami! Pada dużo deszczu, przepustowość cieków wodnych jest ograniczona, jak wszystko nasiąknie woda, to nie można się dziwić, że są podtopienia i powodzie. Stan inżynierii wodnej mamy mniej więcej taki jak w latach 70-tych, przy czym na Odrze jest tak jak było za Niemców. Przez prawie 30 lat transformacji udało się nam skończyć tylko jedną dużą inwestycję hydrologiczną na Wiśle. Poza tym praktycznie nic i to pomimo pamiętnej tragedii Wrocławia i innych miast położonych nad Odrą.

Specyfika hydrologiczna naszego kraju powoduje, że poza powodziami, które są bardzo duże z zasady – mamy do czynienia z całymi seriami małych podtopień. Bardzo istotnie utrudniają one życie mieszkańcom i powodują olbrzymie szkody dla gospodarki narodowej, z którymi muszą borykać się przeważnie samorządy. Problemów jest wiele, ale podstawowym jest brak systemowego podejścia do zagadnienia, które przy okazji mogłoby w pewnej części rozwiązać na raz dwa nasze wielkie problemy. Pierwszym są powodzie i podtopienia, a drugim susze. Wielkopolska pustynnieje, podobnie Mazowsze. W okresie letnim, brakuje wody dla rolnictwa. Nie da się zrozumieć powodów, dla których państwo nie promuje, nie inicjuje i nie stara się spowodować, żeby wszędzie były powszechne rozwiązania z zakresu małej retencji?

W ten prosty sposób, wykorzystując naturalne możliwości w danych układach terenowo-lokalnych, można osiągnąć bardzo wiele. Mówimy o gromadzeniu wody dla potrzeb rolnictwa, co przyczynia się do zmiany mikroklimatu i w ogóle charakteru biosfery w danych układach lokalnych. Dodatkowo jeżeli takie rozwiązania są stosunkowo częste, to przyczynia się do spowolnienia spływu wód opadowych do cieków wodnych. Co w konsekwencji przekłada się na spowolnienie spływu w całej zlewni. Mówimy o powstrzymywaniu wody na masową skalę na terenie całego kraju, a zarazem magazynowanie jej w sposób naturalny dla potrzeb rolnictwa.

Podstawą wszelkich działań powinno być prawodawstwo, zobowiązujące właścicieli posesji do gospodarowania wodą opadową. Każdy powinien mieć takie zbiorniki na wodę opadową, które gromadzą jego dachy w ciągu przeciętnego opadu deszczu. To powinno być obowiązkowe. Poza tym samorządy powinny mieć prawo w ramach planowania przestrzennego, do wyznaczania miejsc dla przebudowy, budowy i regulacji cieków wodnych i małych zbiorników (np. stawów) na swoim terenie. Oczywiście każda gmina powinna mieć stosowny plan budowy małej retencji (takie działania są prowadzone), a wszelkie prace powinny być prowadzone tak, żeby uzyskać maksymalny efekt.

Równie ważna sprawą są klasyczne urządzenia ochronne przed podtopieniami jak zaniedbane w całej Polsce rowy melioracyjne i odpływowe. Porządkowanie tych rzeczy powinno być obligatoryjnym obowiązkiem wszystkich samorządów. Co więcej – muszą być na to pieniądze. Nie ma co się oszukiwać, potrzebne są na to dodatkowe podatki lokalne. Ponieważ budżety samorządów są bardzo napięte. Jeżeli zapewnimy finansowanie, planowanie i koordynację, to sytuacja w ciągu kilku lat powinna ulec znaczącej poprawie. Dotyczy to również i działań zimą – magazynowanie śniegu i inne rozwiązania. Dodatkowo warto pamiętać o małych elektrowniach wodnych. W ujęciu systemowym, te działania mogą być na trwałe istotnym elementem wspierającym lokalną gospodarkę.

Mówimy o prostych rozwiązaniach wymagających odrobinę cementu, koparki i sznurka, żeby równo wytoczyć spływ. To są zadania z którymi powinniśmy sobie poradzić, zwłaszcza że na takie zadania można pozyskać fundusze unijne. To nie wymaga jakichś olbrzymich pieniędzy, ani zaangażowania nadzwyczajnych sił. Na pewno byłyby pomocne, jednakże w praktyce to doskonały sposób na ożywienie lokalnej gospodarki – w praktycznie każdej gminie są przedsiębiorcy, którzy są zdolni podjąć takich prac budowlanych. Wystarczy dać know-how, może zrobić jakieś szkolenia, wesprzeć planistycznie – i się uda, a przynajmniej powinno.

Wprowadzenie tych rozwiązań jest w naszym interesie, to jest możliwe do wprowadzenia i powinno być wprowadzone jak najszybciej. Proszę przy zbliżających się wyborach samorządowych – zadawać pytania swoim lokalnym politykom właśnie o problem małej retencji. Proszę pamiętać, nie mówimy o załogowym locie na Marsa. Mówimy o grzebaniu koparką w ziemi, tylko w sposób przemyślany i zgodnie z przyjętym planem. Stworzenie systemu melioracji i małej retencji – jest na miarę naszych możliwości.

8 komentarzy

  1. Mieszkan na terenie gminy poniemieckiej, mamy na szczeście porządny poniemniecki zbiornik retencyjny… jest tk zbudowany że nie może się popsuć wystarczy kosić trawę i raz na 50 lat wymieniać wrota w jazach, ale kawałek blahy technologicznie umiemy zainstalować (technologią nitowania).

  2. To jest tak oczywiste że u nas na pewno się nie uda, ponieważ trzeba zrobić przetarg i o przetarg wszystko się rozbije

  3. Państwo płaci bezrobotnym kasę za nic nie robienie, a rowy melioracyjne i kanały burzowe zarastaja i są zasrane zawalone śmieciami (przez mieszkańców idiotów). To nasza rzeczywistość. Nie ma w Polsce takiego myślenia jakie pan proponuje prosze pana!!!!!

  4. Nie ma w Polsce takiego myślenia, bo po podtopieniach woda opada, spływa lub wsiąka.

    Pozostają “mokre” piwnice, zniszczone wyposażenie parterów domów i masa śmieci.

    Do następnego razu.

    Jak to bywa w Macondo.

    Gdyby przeznaczano 10% środków, które idą na wykładanie placów i chodników kostką Bauma – na melioracje, nie byłoby problemu.

    A tak to czekamy na następne opady.

    Amen.

  5. Bardzo potrzebny tekst.

  6. Kasyno zawsze wygrywa

    przeraża mnie to, że nawet na tak wyrobionym pod względem czytelników portalu – tak niesłychanie wazny i potrzebny tekst nie znajduje czytelników. Ludzie obudźcie się! Może niech pan Autor niech czasami pisze o dupach i zabójstwach – to się najlepiej klika w necie… Smutne

  7. Wszystko to wynik bezmyślnej , nie umiejącej przewidywać , interwencji człowieka w przyrodę jako całość. Zaczęło się od tzw. regulacji rzek. Naturalnie, kazda rzeka , meandruje, ma nieregularne , poszarpane brzegi, i tereny pod rozlewiska, na których żaden madry człowiek , nie stawia sobie domu. Tymczasem w ramach tych regulacji {ponoc dla żeglugi srodladowej}, poczeto po obu brzegach rzek , budowac tzw. “ostrogi” , Piekne zakola prostowac , przekopując je i zmieniając bieg koryta rzeki , c o , {pokrótce opisuję} , sprawiło , że rzeki stały się proste jak sznurek , także i potoki i strumienie górskie , które wybetonowano na kształt betonowych rynien . Zniknęły rozlewiska {bo wały takze doszły do tego} , nie ma naturalnie nawożonych wraz z naturalnymi , cyklicznymi wylewami rzek łąk i pastwisk. To co było zawsze naturalnym i pożytecznym zjawiskiem , wylewy rzek {najczęściej wiosenne i jesienne} , nazywa się teraz powodziami i kleskami żywiołowymi

    począwszy od gór kazda nitka wody {jakkolwiek zwana , rzeka , strumien , czy potok,” płynie teraz jakby prosta rura , pędzi woda nie wchłaniana ani przez łąki , , gaje , dąbrowy , ani lasy, tu i tam przerywa wały i wywołuje powodzie , które sam człowiek na siebie sprowadził Proszę popatrzeć jak płynie przez Zakopane potok “BYSTRY”.

    Można by długo rozwodzić się na ten temat , szkoda jednak nafty. To jest właśnie minn. skutek tego , że Dobry Pan Bóg , dał ludziom własna , nieprzymuszona wole .

    W poznańskiem dziesiątki lat temu , obowiązywał cała wies tzw. szarwark. W tym dniu zbierała się cała wies, wszyscy wyposażeni w łopaty i rozchodzili się by dzień calutenki czyścic rowy melioracyjne . wiadomo o co chodzi . koncze, aby rzec , że dobrych zwyczajów , utrwalonych w PRL , tez już dziś nie ma I oto mamy skutki , picia ,wódki.

  8. “Zapomniał” pan dodać że ingerencja człowieka w przyrodę czyli “wynik bezmyślnej , nie umiejącej przewidywać , interwencji człowieka w przyrodę” jak osuszanie
    bagien, regulacja rzek,melioracja itp. to generalnie lata 50′, 60′, a więc czasy tow. Gomółki.
    Przykład ingerencji człowieka w ekosystem? Podam z mojego podwórka…
    Kanał Wieprz-Krzna – melioracyjny kanał wodny znajdujący się we wschodniej Polsce….
    (…)Wpływ kanału Wieprz-Krzna na środowisko naturalne Polesia Lubelskiego jest wybitnie szkodliwy. Oblicza się, iż kanał reguluje stosunki wodne na ok. 40 tys. ha gruntów ornych i ok. 80 tys. ha użytków zielonych. Są to jednak dane pochodzące z lat 60. i 70.[4] Szkody wyrządzane przez zachwianie stosunków wodnych mogą więc obejmować znacznie większy obszar. Wykopanie kanału spowodowało przesuszenie gruntów w pobliżu kanału, murszenie torfów, degradację i erozję gleb, zanik wielu naturalnych siedlisk zwierząt i roślin. Budowa kanału miała silny wydźwięk propagandowy[5]. Na początku zaobserwowano silny wzrost plonów z gruntów zmeliorowanych, jednak z czasem wydajność spadła poniżej wskaźników notowanych przed inwestycją…
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Kana%C5%82_Wieprz-Krzna

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

nineteen − 14 =