Będziemy musieli szybko rozwijać nasze możliwości militarne (cz.2)

fot. red. MSPO 2018

Wzmocnienie sił konwencjonalnych

Wzmocnienie sił konwencjonalnych jest koniecznością. Musimy wzmocnić, dosłownie nasycić nowoczesnym uzbrojeniem posiadane jednostki (a uzbrojenie w dyspozycji – zmodernizować), rozwinąć je etatowo i stworzyć nowe. Około 100 tyś. etatów wojskowych to jest za mało dla kraju o naszej wielkości i z potencjałem naszych zagrożeń. Mało kto wie, ale jest więcej innych służb mundurowych – ukierunkowanych generalnie “do wewnątrz”, nie znaczy to że są niepotrzebne. Wręcz przeciwnie – śmiało należy zwiększyć etaty i w Policji i w Straży Granicznej. Jednak rozwój etatowy Wojska Polskiego musi być absolutnym priorytetem.

Wzrostowi ilościowemu musi towarzyszyć również wzrost jakości. To oznacza jako absolutny priorytet – więcej ćwiczeń, jak również więcej sprzętu i wszelakich potrzebnych materiałów wojskowych (w tym materiałów pędnych i smarów). Wojsko, które nie ćwiczy przestaje być wojskiem. Ćwiczenia są kosztowne, nie ma jednak innej opcji. W tym kontekście „misje”, które nasze wojsko pełniło i po części nadal pełni, miały pozytywny aspekt, ponieważ zmuszały strukturę do działania, a państwo do wyasygnowania pieniędzy. Coś tak idiotycznie lekceważącego ludzkie życie jak patrolowanie Karbali w uterenowionych samochodach rolniczych nie może się powtórzyć.

W praktyce oznacza to, konieczność zwiększenia nakładów na wojskowość (przekierowanie środków z “500+”?, większe podatki od osób odmawiających reaktywowanej Służby Zasadniczej?), jak również powrót do poboru, na początek ochotniczego, pisaliśmy o tym niedawno. Dodatkowo ważnym elementem musi być reforma systemu, trzeba włączyć emerytury mundurowe (i inne specjalne) do powszechnego systemu emerytalnego. Wyłączenie kwot emerytalnych z budżetu wojskowego pokazałoby wszystkim, jak bardzo chora i patologiczna jest sytuacja z wydatkami na obronność w naszym kraju.

Określenie celu ilościowego wojska jest bardzo trudne w naszych realiach, albowiem wiele etatów jest po prostu typowo urzędniczymi (urzędnicy w mundurach). Jednakże biorąc pod uwagę skalę wyzwań, bez problemu można podać ilość 200 tyś. etatów. To jest ilość, która pozwoliłaby na realne zwiększenie zdolności obronnych poprzez uzupełnienie jednostek, stworzenie nowych i generalny renesans (to modne słowo ostatnio) wojskowości.

Krajowy przemysł zbrojeniowy – co dalej?

Krajowy przemysł zbrojeniowy – co dalej? W sumie na tym można skończyć, bo częstotliwość zmian zarządów w jednej z największych polskich spółek zbrojeniowych nie służy sprawie. Jednak to i tak nic w kontekście braku w ogóle polityki przemysłowej państwa, wiążącej produkcję cywilną z produkcją wojskową (np. zakład produkujący armaturę łazienkową może produkować korpusy granatów itp.). Jak również decyzji o opracowywaniu i produkcji krajowych lub licencyjnych typów uzbrojenia. Nie chodzi nawet o obecne problemy z decyzyjnością, czy kupowanie samochodów terenowych z błyszczącymi chromem atrapami chłodnic. Mówimy o ponad 30 latach zaniedbań i totalnego mania przez elity rządzące krajowego przemysłu zbrojeniowego tam, gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę na rzecz innej, jakże potrzebnej części ciała. Po prostu nie ma krajowego przemysłu zbrojeniowego, a ten prywatny który powstał w praktyce nie ma co liczyć na poważne zamówienia od własnego Wojska. To jest nie tylko niezrozumiałe, to jest przede wszystkim dziwne.

Analizując to, co zrobiono z naszym przemysłem zbrojeniowym przez lata np. w jak nieskończenie głupi sposób sami wykastrowaliśmy się z możliwości produkowania silników czołgowych (PZL Wola), nie można mieć złudzeń, że tu nie było żadnego planu. Nawet małpa z brzytwą tak szybko i łatwo nie zlikwidowałaby tylu ważnych gałęzi gospodarki narodowej, jak to miało miejsce w przemyśle zbrojeniowym. Jest to arcy fenomenalne – straty są nie do odrobienia, ponieważ nie mamy ciągłości technicznej w wielu dziedzinach.

Nie będzie żadnego dalej niestety

Wszystko co możemy to kupować ad hoc pod naciskiem zewnętrznych lobbystów i woli wielkiego „brata” – nieliczne „białe słonie”. No i oczywiście przyjmować “dary”, za których wyciąganie ze złomowiska i pomalowanie farbą oliwkową zapłacimy dużo więcej, niż posiadacze musieliby przeznaczyć, na ich ekologiczne złomowanie.  Wojsko będzie zaopatrywane bez ładu i składu metodą przypadkowo-wypadkową. Widać to najbardziej na przykładzie Marynarki Wojennej, do której zatopienia przyznał się nasz niestety obóz rządzący sam (pośrednio). To jest totalna tragedia, zwłaszcza siły podwodne, z których najlepszy i chyba jedynie działający – jest symulator. Proszę zapamiętać – bez Marynarki Wojennej, NIE MA niepodległości, a bez okrętów podwodnych – nie ma Marynarki Wojennej na Bałtyku. Co więcej, jest jeszcze drugi fenomen, jeszcze bardziej niewytłumaczalny i niemożliwy do pojęcia, w żadnych kategoriach – nawet zdrady narodowej – dlaczego do dnia dzisiejszego, nie podjęto decyzji chociaż o modernizacji posiadanych granatników RPG-7, nie mówiąc już o wdrożeniu nowych, które mamy opracowane własne wzorce lub możemy kupić licencje. Dla osób, które się na tym znają, a wiemy że to czytają, jest jasnym, że bez bezpośredniej osłony przeciwpancernej – ostatniej szansy, to w ogóle nie ma po co iść w bój i generalnie ciężko się bronić. A co dopiero pytać o drony i obronę przed nimi, no a o obronie przed rakietami hipersonicznymi możemy rozmawiać tak samo jak o podróżach w czasie… Może cudowne kropidła bojowe by pomogły?

16 komentarzy do “Będziemy musieli szybko rozwijać nasze możliwości militarne (cz.2)

  • 22 kwietnia 2021 o 05:12
    Permalink

    Doskonały i rzeczowy komentarz na temat dziadostwa w zakresie obronności naszego Niestety Nadwiślańskiego i Banasiowego Macondo.

    To całe Państwo ma być ukierunkowane na obronność, jak np. Szwajcaria – dlatego oni są bezpieczni, do tego “za górami, za lasami”.

    Najgorszy jest brak myślenia, brak myśli przewodniej: na jaką wojnę mamy się przygotować i na jaką pomoc możemy liczyć w przypadku agresji – i to w przeciągu 20 – 30 lat.

    Dochodzi odtworzenie świadomości obronnej w społeczeństwie, bo tej już nie ma.

    Przekłada się to na “szukanie pracy” w wojsku przez młodych, nie o służbie i wynikających z niej poświęceniach.

    Pracy do 15:30 – 16-tej, a potem – do “domciu”.

    Kapcie, telewizor i “wojowanie” na ekranie komputera.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 22 kwietnia 2021 o 05:21
    Permalink

    Doskonałe dopełnienie pierwszej części artykułu.

    Odpowiedz
  • 22 kwietnia 2021 o 08:32
    Permalink

    Zauważona w necie scenka rodzajowa mająca miejsce w czasie tzw. pandemii. Komentarze, czytać komentarze, z którymi utożsamiam się na 1001%, przyznam że rozwalił “mię”, krótki – acz treściwy
    oddający nastrój i stan ducha, nb. niedawno wspominano na forum ‘o kibolach”, a oto przytoczona treść: “Ku#wa kibole z Oswiecima😂” I w tym miejscu MÓJ wielki uśmiech, niczym “otwarte” nożyce. Jak znam życie polscy służący – MUNDUROWI, (na lotnisku, zdaje się do qvy-nędzy funkcjonują ‘jacyś “funkcjonariusze”, 🙂 strażnicy graniczni, ochroniarze czy inne gettowa policja?!) w gacie robili ze strachu, no BO jak podnieść rękę na Suwerena?!! Wypałować polskie kobiety, straszyć maleńkie dzieci w przedszkolu – ony potrafią! Wiem co piszę gdyż ‘posiadam “w rodzinie nie tylko “wojskowych”,
    ale również policjantów po znaczących (w III RP) szkołach, 🙂 i na pewno nie są to gminne krawężniki (stójkowi).
    Do rzeczy, BO odbiegam od linii programowej, a oto i rzeczony rolik – Tłum żydów tańczy na lotnisku Chopina. Gdzie jest epidemia? https://www.youtube.com/watch?v=nckafYDcJGY&t=2s
    Praktycznie, jeszcze ciepły!
    Ps. Ciekaw(y) jestem opinii Sz. komentatorów, jak widzą zauważony PROBLEM, nie tylko natury “medycznej” !
    @Inicjator.
    To prawda, ‘we wojsku” już nie służą a pracują niczym w biurze albo na budowie, pamiętam inną
    mentalność starszego pokolenia w niektórych zawodach np. na PKP, kolejarz nie mówił że idzie do pracy, ale na służbę, gdyż tam też się służyło!

    Odpowiedz
  • 22 kwietnia 2021 o 08:58
    Permalink

    Można wpaść w depresję i ku*wicy dostać, gdy się czyta, jaki faktycznie jest stan polskiej obronności. Nigdy specjalnie tematem się nie interesowałem, więc tym bardziej jest to dla mnie szokujące do jakiego upadku politycy razem z biznesem doprowadzili w Polsce wszystko, bo obronność jest tylko jednym z elementów suwerenności. Ale nadal się modlą i służą za lokai zachodniemu kapitałowi. Szok.

    To jest szczera prawda, że:
    “Nawet małpa z brzytwą tak szybko i łatwo nie zlikwidowałaby tylu ważnych gałęzi gospodarki narodowej, jak to miało miejsce w przemyśle zbrojeniowym. Jest to arcy fenomenalne – straty są nie do odrobienia, ponieważ nie mamy ciągłości technicznej w wielu dziedzinach.”
    – ale rozmodlonych polakatolików już jest na to stać, bo posłużyli obcym interesom.

    Obecnie pieniędzy na obronność trzeba szukać w biznesie a nie w 500+, bo to biznes ma ogromne oszczędności i wydoił Polskę kompletnie z zasobów. To biznes kolaborował z zagranicznymi korporacjami i koncernami kosztem interesów Polski, byle tylko zarobić. Do tego miliony, które idą na dotowanie bezużytecznego Kościoła, to marnotrawstwo pieniędzy z naszych podatków. Czas sięgnąć po te zasoby, bo naród biedny i nie jest już w jego interesie bronić w razie czego biznesu prywatnego, który w razie “W” ucieknie przez drugie “Zaleszczyki” za granicę wzorem elit II RP, a naród i tak zostanie pozostawiony na pastwę losu i na łasce potencjalnego agresora.

    Tylko ponowna nacjonalizacja wszystkich poważnych gałęzi przemysłu może odmienić los Polski. Przy czym w zarządzaniu gospodarką państwową należy wprowadzić merytokrację, żądnych polityków w jakichś tam zarządach, żadnych zarządów do wyciągania kasy. Dyrekcja przemysłu obronnego powinna podlegać tylko bezpośrednio naczelnemu dowódcy wojska odpowiedzialnemu za bezpieczeństwo kraju, a nie politycznemu ministrowi zwykle lokajowi jakichś grup lobby, bywa że zagranicznych.

    Czysta futurystka, bo u nas nawet porządnych generałów nie ma, no ale pomarzyć można.
    Tymczasem trzeba pokładać nadzieję w kapelanach i ich kropidłach.

    Odpowiedz
    • 22 kwietnia 2021 o 20:12
      Permalink

      Panie @Miecławie

      Choć jestem “byjznesmenem” to popieram. Oczywiście przy mądrym Rządzie, nie przy tym. Tak więc:

      – Polska Miedź S.A. – 31% to mało
      – telekomunikacja w całości powinna należeć do państwa
      – podobno wszystkie linie nad torami przejęli amerykanie, to nie był dobry pomysł
      – cała grupa PGE (być może z wyjątkami mało strategicznymi)
      – skoro państwo sobie nie radzi z kopalniami zlecić usługę wydobycia, kopaliny w rękach państwowych

      Dezamet, Nowa Dęba
      Eda, Poniatowa
      Farel, Kętrzyn
      Łucznik, Radom
      Mesko, Skarżysko-Kamienna
      Metrix, Tczew
      Metron, Toruń
      Polar, Wrocław
      Premet, Pieszyce
      Prespol, Niewiadów
      Prexer, Łódź
      Romet, Bydgoszcz
      Selfa, Szczecin
      Termet, Świebodzice
      Wromet, Wronki
      Wrozamet, Wrocław
      Zelmer, Rzeszów
      Lozamet, Łódź

      …to wszystko wyżej pod marką PREDOM szlag trafił lub zostało przejęte. Ciężko byłoby przejąć na naszą mańkę bo tutaj raczej liczy się teraz KNOW-HOW, trzeba by więc zrobić tak jak to robili Chinole, pod pretekstem kontraktów rozbierać ich sprzęt i robić dokumentację, a rano podziękować. Ukraść po prostu. Tak rozebrali TGV francuskie Chińczycy u siebie na terenie w jedną noc, rano Francuzi musieli podpisać niekorzystny kontrakt, nie mieli wyjścia. Jakiś Francuz przyłapał Chińczyka w magazynie lokomotywy jak skręcał ostatnią śrubkę. To nie jest legenda.

      Tylko, że Chińczycy są zdyscyplinowani, mają całe mnóstwo ekspertów, architektów, inżynierów. Nie wyobrażam sobie tego na naszej ziemi, my niewłaściwe zaczepy władowalismy do osłony kabiny myśliwca i prawie łby pilotom pourywało w trakcie katapultowania. Jak zatem mielibyśmy skopiować durnowaty odkurzacz?

      Wiem wiem, wybrzmiewam radykalnie ale jak zachowywał się zachód wobec naszego kapitału? Dlatego mam ich w nosie. Wbrew pozorom tak wygląda czysty biznes. Biznes uczciwy ociera się o pro publico bono, którego włascicielem jest społecznik i pasjonat. Prawdziwie czysty biznes to łajdactwo, kłamstwa, manipulacje, dwulicowość, bezwzględność i pogarda do człowieka. I jeśli chcemy być bogaci jak zachód (jest/był w zależności od kraju) to musimy być podli. No nie da się inaczej. Europa zachodnia bogaciła się na zabijaniu i rabowaniu, potem na przejmowaniu zakładów przemysłowych Europy środkowej i wschodniej, potem Chińczycy pokazali, że wystarczy pogarda dla patentów. Zresztą anglosasi robili to samo.

      W Polsce jednak nie ma odważnych ludzi, odwaga czołowych polityków kończy się na Wanilii w klapie marynarki i kredzie w dłoni. Tutaj musiałby spotkać się odważny i emocjonalny Piłsudski (nie lubię gościa) i Dmowski (to był mózg!) i wedle umiejętności najpierw trzeba by zająć się w każdym mieście pewnym panem w pewnym kolorze by wykluczyć jego działanie i jego ludzi, potem stara gwardia w pewnym innym kolorze musiałaby się zająć resztą.

      A że wszystko jest niemożliwe, to się nie uda Panie Miecławie. To jest po prostu niemożliwe. Czytał Pan Perkinsa “Hitman; wyznania ekonomisty od brudnej roboty”? Fakt, autor tej książki wspomina na początku, że to wszystko zmyślił, ale pewnie bał się urwanego łba.

      pozdrawiam

      Odpowiedz
  • 22 kwietnia 2021 o 09:47
    Permalink

    Wydatki na obronę w Szwajcarii i Austrii wynoszą 0.73% GDP (2019). Wydatki w Irlandii wynoszą 0.29% (2019).

    Odpowiedz
  • 22 kwietnia 2021 o 13:16
    Permalink

    Na dużą wojnę Polski nie stać. Ale trzeba dysponować minimalnym odstraszaniem.

    Choćby po to aby jakiś sąsiad, nawet mały, nie skusił się na zabranie powiatu. A w mieście dobrze jest zamykać drzwi do mieszkania.

    Odpowiedz
    • 22 kwietnia 2021 o 17:48
      Permalink

      Musisz to wiedzieć (1081) Polski wątek zamachu na Łukaszenkę, o którym polska prasa milczy…

      https://www.youtube.com/watch?v=qJWCl1__jGA

      @Bible Freak ( co za nick, język idzie połamać!) ” Choćby po to aby jakiś sąsiad, nawet mały…” Wychodzi na to że to nie nas – to MY, NIESTETY!

      Odpowiedz
  • 22 kwietnia 2021 o 16:55
    Permalink

    Wprawdzie mówi się, że z pustego i Salomon nie naleje, ale, od czego nasza pomysłowość. Oto kilka pomysłów na rozwiązanie problemu.
    Po pierwsze można wprowadzić dodatkowy podatek na podniesienie obronności. Problem w tym, że może to zachęcić obywateli w przygranicznych powiatach do dobrowolnego przyłączenia się do potencjalnych najeźdźców, byle zrzucić z karku kolejne daniny finansowe na rzecz rządzących.
    Po drugie można zwiększyć szybkość zadłużania państwa w zagranicznych bankach. Tutaj problemem może być wygasająca ochota zachodnich bankierów do pożyczania nam pieniędzy.
    Po trzecie można wyłączyć Internet a osoby siedzące przed ekranami komputerów wysłać do kopania głębokich okopów przeciwczołgowych na granicach państwa. Tutaj problem jest możliwy brak zdolności u osób siedzącymi przed komputerami do wykonywania jakiekolwiek pracy rzeczywistej.
    Najbardziej rozsądnym wyjściem byłoby dobrowolny udział w przegranej wojnie, i zmuszenie okupanta do spłacenia naszych długów. Następie przeprowadzilibyśmy serię powstań w celu odzyskania niepodległość. Z czystym kontem kontynuowalibyśmy budowę Wielkiej P.

    Ponieważ lubię ruch na świerzym powietrzu, optuję za rozwiązaniem z kopaniem okopów przeciw czołgowych.

    Odpowiedz
  • 22 kwietnia 2021 o 18:19
    Permalink

    a przecifko komu…?

    autor pisze (…..) Będziemy musieli szybko rozwijać nasze możliwości militarne

    Odpowiedz
  • 22 kwietnia 2021 o 22:19
    Permalink

    “Это Родина моя” Пётр Матрёничев и Вика Цыганова.

    https://www.youtube.com/watch?v=uHsjrcOoHkM

    Ile to już lat minęło, kiedy zapodawałem na forum OP te i inne piosenki ( nie będę wspominał o przesłaniu tych’że!), 5, 6? nie chce mi się liczyć!

    Odpowiedz
  • 28 kwietnia 2021 o 18:58
    Permalink

    DO TEGO POTRZEBA SIŁ I ŚRODKÓW !!!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.