Będziemy musieli szybko rozwijać nasze możliwości militarne (cz.1)

fot. red. MSPO 2018

W jednej ze swoich ostatnich wypowiedzi pan prezes powiedział, że będziemy musieli szybko rozwijać, jak choćby nasze możliwości militarne, co więcej w tym kontekście, że żyjemy w świecie coraz bardziej niebezpiecznym i to, co mamy dzisiaj jest niewystarczające. Wedle naczelnika państwa przed nami czasy ciekawe, może nie zawsze bezpieczne i jest to sytuacja dająca nam ogromną szansę.

Trzeba przyznać, że jest to wypowiedź ultra ciekawa, a wręcz niesłychanie istotnie pobudzająca wszystkich analityków, albowiem do tej pory sprawy militarne były dalekim priorytetem wszelkich władz. Doskonale pokazuje to stan liczebny, organizacja i przede wszystkim uzbrojenie naszej armii. Najdelikatniej można określić jej stan jako niewystarczający, nie tylko do naszych potrzeb, ale przede wszystkim do obiektywnej sytuacji i potencjału problemów, którym ta armia i całe państwo musiałyby sprostać, gdyby ziścił się zły scenariusz historii.

Pan prezes – naczelnik państwa, nie powiedział nic więcej, nie sposób więc przewidzieć kierunku zmian, które przewiduje, czy ich natężenia na wybranych dziedzinach. Możemy się jednak wysilić – oczywiście będzie to „gdybanie”, czy jak kto woli scenariuszowanie – co można zrobić, żeby względnie szybko rozwinąć nasze możliwości militarne. Zrobimy to na zasadzie pytań i odpowiedzi, ponieważ to pozwala w ramach krótkiego felietonu na opisanie zagadnienia na kluczowych płaszczyznach.

Jaki poziom możliwości militarnych byłby dla nas satysfakcjonujący?

Pytanie o poziom możliwości militarnych, satysfakcjonujący nas jako państwo jest pytaniem fundamentalnym dla programowania jakichkolwiek działań w zakresie rozwijania zdolności militarnych. W ogólnym ujęciu, na pewno byłby to poziom, gwarantujący nam bezpieczeństwo zewnętrzne, to znaczy – taki poziom siły militarnej, zniechęcający potencjalnych agresorów (zawsze trzeba mieć w pamięci lekcję z Września 1939 roku kiedy napadły na nas 3 państwa), do agresji.

Ze względu na to, z kim możemy prowadzić wojnę – i to nie koniecznie te państwa mogą być agresorami, wręcz przeciwnie mogą bronić się przed agresywnymi działaniami pewnego zaoceanicznego mocarstwa, które wykorzystuje nasz kraj do komplikowania ich interesów – poprzeczka jest bardzo, ale to naprawdę bardzo wysoko. Generalnie pytanie podtytułowe w przetłumaczeniu na język bezpośredni brzmi: jak zniechęcić Rosję i Niemcy do zaatakowania Polski, gdyby uznały, że są zagrożone przez amerykańskie działania przeciwko ich interesom?

W tej chwili wszystko co możemy w takim scenariuszu, to tragicznie zginąć i być wyparowanym z mapy świata. Często w czeskim internecie, w popularnych „memach” można znaleźć na temat naszego kraju taką mapkę, pokazującą w granicach Polski – morze. Nie jest to scenariusz niemożliwy w naszych realiach.

Dlatego odpowiedź na zadane pytanie jest tylko jedna – jedynie broń masowego rażenia i środki jej przenoszenia, stwarzające duże prawdopodobieństwo rażenia istotnych celów przeciwników, mogą dać nam minimalny poziom bezpieczeństwa na zasadzie realnej zdolności do zniechęcenia potencjalnych przeciwników do atakowania Polski. Chociaż w dobie broni hipersonicznej, która także może przenosić małe taktyczne głowice jądrowe, to już nie jest takie proste i przewidywalne. Chodzi o to, że wiele zależy od środków przenoszenia. My jeżeli już to mamy szansę tylko na udział w natowskim programie udziału w amerykańskiej broni jądrowej, a to oznacza przenoszenie bomb lotniczych z lat 60-tych przez nasze samoloty w rejon celu.

Oczywiście o tym możemy marzyć, o wiele bardziej realne jest wprowadzenie nowego wzoru kropidła polowego lub modlitewnika, ewentualnie konfesjonału ruchomego. W tym kierunku możemy iść śmiało, bo o żadnej poważnej polityce odstraszania nie może być mowy, przecież przez ponad 30 lat nawet nie stworzyliśmy sensownego wywiadu i kontrwywiadu, nie mówiąc już nawet o jego komponencie radio-elektronicznym.

Zapraszamy na część 2-gą felietonu.

11 myśli na temat “Będziemy musieli szybko rozwijać nasze możliwości militarne (cz.1)

  • 20 kwietnia 2021 o 05:28
    Permalink

    Autor znowu krąży wokół marzeń o użyciu broni jądrowej, w obronie zagrożonych interesów nadwiślańskiego Macondo.

    To są mrzonki i fantasmagorie.

    Nikt na nas nie napadnie, bo po zdobycie tysiąca blaszanych supermarketów (własność globalnych korporacji) – nic mu nie da, bo takie same lub podobne – ma u siebie.

    Drugim celem mogłyby być nasze kopalnie węgla, ale one sa w likwidacji …

    Może chodzi o zasypanie budowanego kanału przez Mierzeję Wiślana?

    No bo nic innego cennego nie widzę dla potencjalnych agresorów.

    Cały ten zgiełk wokół kryzysu na Wschodzie Ukrainy jest w dużej mierze manipulacją ugrupowań zza Oceanu, które chcą odzyskać czołową pozycję USA w świecie.

    Nic więcej, chodzi o pozycjonowanie, a wojna w tej części świata – to konflikt światowy.

    Prezydent USA Biden, zapewne pamięta ćwiczenia w szkołach o chowaniu się pod ławki, na alarmowy ćwiczebny sygnał o ataku jądrowym.

    Jak nie panięta (a miał w 1952 roku – 10 lat!), to niech Mu wyświetlą filmy archiwalne.

    Może chodzi o przykrycie niesławy z powodu porażki w Afganistanie i konieczności wycofania się z tamtego kraju – po 20 latach nieudanych prób wprowadzania zachodniej demokracji?

    Nie wiem, ale to co się dzieje – to szaleństwo.

    I co mówi o naszym potencjale obronnym Naczelnik Państwa – jest bez znaczenia.

    Odpowiedz
  • 20 kwietnia 2021 o 08:03
    Permalink

    Rozumiem że dryfujemy stronę sytuacji w której personifikacją naszego państwa jest najemnik bez amunicji, który już wyciągnął zawleczkę granatu by nie dać się wziąć do niewoli.

    Odpowiedz
    • 20 kwietnia 2021 o 18:58
      Permalink

      @Pozorovatiel. Najemnik jest przede wszystkim – elastyczny, w sytuacji beznadziejnej przechodzi
      na stronę zwycięzcy, TO nie jest mentalność kpt. Raginisa.

      Odpowiedz
  • 20 kwietnia 2021 o 08:39
    Permalink

    BUUUUUUUUUU,HA,HA,HA,HAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA !!!

    Odpowiedz
  • 20 kwietnia 2021 o 08:39
    Permalink

    BUUUUUUUUUU,HA,HA,HA,HAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA !!!

    Odpowiedz
  • 20 kwietnia 2021 o 09:00
    Permalink

    Po pierwsze – “Wedle naczelnika państwa przed nami czasy ciekawe, może nie zawsze bezpieczne i jest to sytuacja dająca nam ogromną szansę.”
    – czyli co, pseudo-naczelnik liczy na odegranie jakiejś mocarstwowej roli Polski i może podbój? zapewne kresów ponownie, bo “jaśnie państwo” nadal marzą o latyfundiach na wschodzie? Przecież jest oczywiste, że skoro szatan światowy złapał nas w swoje militarne kleszcze to nie wypuści i nie wyjdzie stąd dobrowolnie, a jeżeli wyjdzie to po spalonej ziemi. Taki jest poziom prawicy w Polsce służącej zachodnim panom, niestety. Naprawdę trzeba nie być przy zdrowych zmysłach, aby opierać swoje bezpieczeństwo na najgorszych światowych bandytach.

    Po drugie – “Generalnie pytanie podtytułowe w przetłumaczeniu na język bezpośredni brzmi: jak zniechęcić Rosję i Niemcy do zaatakowania Polski, gdyby uznały, że są zagrożone przez amerykańskie działania przeciwko ich interesom?”
    – Rosja i Niemcy powinni wiedzieć, że to polskie prawicowe “jaśnie państwo” służące hegemonowi prowadzi naród do katastrofy, ale zaatakowanie Polski przeciwko interesom amerykańskim to kiepski scenariusz. Nie atakuje się jakiegoś opłotka pozostawiając zamek na uboczu nie zagrożony. Nie wiem jak niemiecka doktryna wojenna się na to zapatruje, ale Rosja ma chyba jasny scenariusz, co kiedyś bodajże Putin w jakiejś wypowiedzi ujawnił. Ano, że w razie zagrożenia pierwsze bombki spadną na zamki zachodniej oligarchii i głównego hegemona za oceanem. No i wsio. Polskie opłotki nie są warte skażenia, bo wiatry przeniosą na wschód lub zachód, więc po co Niemcom lub Rosjanom radioaktywny opad na ich terenach. Natomiast gdy z powierzchni ziemi zniknie pół ameryki z całą oligarchią, to interesy Niemiec i Rosji są niezagrożone. Twardy scenariusz, ale chyba jedyny, który jest w stanie dotrzeć do zachodnich psychopatów i ostudzić ich wojenne zapędy.
    Może właśnie dlatego się wycofali:
    https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/amerykanie-obawiaja-sie-eskalacji-w-ukrainie-i-odwoluja-okrety-wojenne-plynace-na/79x65sy,79cfc278

    Po trzecie – “Oczywiście o tym możemy marzyć, o wiele bardziej realne jest wprowadzenie nowego wzoru kropidła polowego lub modlitewnika, ewentualnie konfesjonału ruchomego. W tym kierunku możemy iść śmiało, bo o żadnej poważnej polityce odstraszania nie może być mowy, przecież przez ponad 30 lat nawet nie stworzyliśmy sensownego wywiadu i kontrwywiadu, nie mówiąc już nawet o jego komponencie radio-elektronicznym.”
    – to bardzo sensowny kierunek, 🙂 bo prawica niczego innego nie potrafi. A więc po co nam państwowe służby, lepiej oprzeć się na wywiadzie i kontrwywiadzie kościelnym. Skoro minister Czarnek powołuje nową dyscyplinę naukową “Biblistykę”, to nie trudno sobie wyobrazić uruchomienie produkcji krzyży odrzutowych i badań nad parapsychologiczną skutecznością modlitw odstraszających, czy wręcz unicestwiających obce pociski. Wykonanie modlitewnego pola elektromagnetycznego chroniącego nasz kraj przed atakiem też nie powinno być problemem, dla prawicowych tuzów intelektu.

    Ogólnie stan umysłowy prawicowych polityków, ich przekonań i planów jest dla mnie szokujący.

    Odpowiedz
  • 20 kwietnia 2021 o 14:06
    Permalink

    “Doskonale pokazuje to stan liczebny, organizacja i przede wszystkim uzbrojenie naszej armii.”
    Za to aparat represji i przemocy rozbudowany mamy pod miarę i potrzeby, stan osobowy policji
    ponad trzykrotnie większy w porównaniu do tuż przedwojnia, nie liczę innych obecnie służb podciągniętych
    pod MSWiA.
    Ale żołnierzy mamy około trzy razy mniej … “1 marca 1939 r. Wojsko i Marynarka Wojenna (bez Korpusu Ochrony Pogranicza) liczyło 282 877 żołnierzy”
    O czym TO świadczy? III RP państwem totalnie policyjnym? A może warto wyciągnąć inne daleko bardziej
    logiczne wnioski?

    Odpowiedz
  • 20 kwietnia 2021 o 15:20
    Permalink

    Zachód nie jest gotowy do wojny, sądząc choćby po procencie sprawnego sprzętu w Bundeswherze…
    Na poziomie 16%….

    Chiny czy Rosja, wojny nie potrzebują, raczej rynków zbytu, z których są usuwane i blokowane.

    Wojny potrzebują jedynie Anglosasi, by móc sprzedawać jedyny produkt zaawansowany technologicznie, który są w stanie wyprodukować z importowanych komponentów.

    Tak więc rojenia o marszu na Moskwę, bycie szpicą i flanką, awangardą drang nacht osten, nie sa nam do niczego potrzebne.
    Przez 30 lat likwidowalismy nasze możliwości wojskowe, produkcyjne, formacje wojskowe, logistykę, infrastrukturę, kadry.
    Odtworzenie tego jest niemożliwe i niepotrzebne.

    Odpowiedz
    • 20 kwietnia 2021 o 18:39
      Permalink

      Dodam od siebie, że armię mamy już tylko defiladową – efekt wieloletnich cięć i likwidacji ZSW. Rezerwy właśnie wchodzą w wiek 50 lat i więcej, a próba zastąpienia żołnierzy przez partyzantów z WOT jedynie wzbudza uśmiech.

      Przemysł zbrojeniowy mamy z poprzedniej epoki i obecnie nie jest w stanie skonstruować i wyprodukować czegoś nowoczesnego, a jedynie w najlepszym przypadku poskładać coś na licencji z importowanych podzespołów. I tu nic się nie zmieni, bo jak już coś kupujemy to z półki i oczywiście bez offsetu i dostępu do nowych technologii [technologię spawania kontenerów czy tapicerki w śmigłowcach pomijam].

      Niestety, ale raczej nic tu się nie zmieni na lepsze, bo MON potrafi zmarnować każde pieniądze na niekończące się analizy koncepcyjne, dialogi techniczne i raz po raz anulowane przetargi. A jak już coś kupują, to tak aby kupić jak najmniej za jak największe pieniądze, pomijam przy tym decyzje polityczne dotyczące zakupów u kowboi, bo ci nas łupią bez litości.

      Podsumowując – wprawdzie wbrew propagandzie nikt na nas nie chce napaść, bo i po co, ale jakąś armię jednak wypada posiadać, skoro inni się zbroją, a niektórzy to mają do nas nawet pretensje terytorialne [Zakierzonie].

      Odpowiedz
    • 26 kwietnia 2021 o 03:24
      Permalink

      Ameryka chce przetrwać. Ale nie chce przetrwać jako ktoś równy pomiędzy równymi. O nie! USA chcą przetrwać jako hegemon ludzkości, jako najwyższy władca planety, jako niezastąpiona nacja. Bo tylko to gwarantuje w Stanach dobrobyt i spokój społeczny, gdyż wyczerpały się surowce i pozostały tylko drukarnie dolarów. Pracują pełną parą i mnóstwo zielonych papierków z napisem „In God We Trust” zalewa świat. A więc zmusić trzeba cały świat, żeby handlował w amerykańskich dolarach, żeby kupował amerykańskie obligacje i inne bezwartościowe już papiery, żeby w Ameryce nie było rewolucji, żeby żydoanglosascy oligarchowie nie musieli się obawiać degradacji.
      Łatwo powiedzieć, ale jak to zrobić, kiedy gospodarka na Nowym Kontynencie przegrywa nie tylko z gospodarką europejską ale z azjatycką, a przemysł zbrojeniowy USA przestaje przewyższać swoim potencjałem ciężki przemysł rosyjski? Nadzieja tylko w drukarniach pieniędzy, a reszta świata niech pracuje dla USA.

      Dwie wojny światowe wyniosły USA na szczyt świata. Trzecia musi nadejść, aby Imperium Chaosu z tego szczytu nie spadło. Anglosyjon ma pozostać najwyższą górą świata.

      Rosja i Chiny stanowią teraz największą konkurencją dla tych planów, Indie i Brazylia to następna kolejność. Jak pozbyć się najpierw jednego, potem drugiego konkurenta?

      Narzędziem, jakim można się posłużyć, jest Europa. To też konkurent. Należy go zmusić do wojny z Rosją,a wydaje się to możliwe, w krajach europejskich panują przecież rządy utworzone przez marionetki anglosyjonu. Te kukiełki gotowe są poświęcić nie tylko narodowe interesy ich ojczyzn (które zresztą już dawno nie istnieją) ale zwyczajnie wystawić na ryzyko życie ludzi w tych krajach, te sprzedawczyki w zamian za wygodne i dostatnie życie na świeczniku, a w przypadku przegranej pewność schronienia za oceanem, sprzedają każdego swojego obywatela. A propaganda pracuje po to, żeby ten ogłupiony obywatel dał się zaprowadzić jak cielę na śmierć. Za Amerykę.

      Odpowiedz
  • 22 kwietnia 2021 o 03:07
    Permalink

    Rosja w ciągu dwóch dni może wdrożyć na terytorium krajów NATO kontyngent z dziesiątkami tysięcy żołnierzy przy wsparciu lotnictwa i floty, podczas gdy Sojusz będzie na to potrzebować miesiące, uważa generał Barrons.
    Zdaniem brytyjskiego wojskowego, jeśli tak się stanie, NATO straci część terytorium, a także straci kontrolę nad przestrzenią powietrzną i wodami terytorialnymi, zanim wszyscy jego 28 członkowie dogadają się, co przedsięwziąć.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.