Wojskowość

Będziemy mieli nowe czołgi – wprowadzenie do zagadnienia

 W minionym tygodniu media poinformowały o przetasowaniach w polskim przemyśle zbrojeniowym. Równolegle efektem tego niewątpliwego sukcesu było podpisanie umowy z jednym z globalnych potentatów na wspólną produkcję, czyli w praktyce na udostępnienie technologii dla strony polskiej w zakresie nowoczesnego pojazdu bojowego.

Super że możemy się cieszyć, z przyszłych sukcesów naszego przemysłu zbrojeniowego jak również z tego, że dołączy on do pierwszej ligi zbrojeniowej no a w efekcie nasza armia będzie miała nowoczesny czołg, czy też nawet całą rodzinę pojazdów bojowych. To z pewnością dobre wiadomości, ponieważ park pancerny naszych jednostek pancernych i zmechanizowanych jest niezadawalający. Stare czołgi T-72 produkowane jeszcze na radzieckiej licencji nie są dzisiaj groźnym uzbrojeniem na polu walki. Krajowa zaawansowana modyfikacja tego sprzętu PT-91 jest zdecydowanie lepsza, jednakże nie eliminuje zasadniczych słabości tego sprzętu rozumianego jako autonomiczny sprzęt bojowy. Poza tym mamy w dyspozycji niemieckie Leopard 2AV – to sprzęt potężny ale stosunkowo stary, nie spełniający wymogów cyfrowego pola walki. Nowa konstrukcja pancerna będzie stanowić nową jakość. Jako kraj nizinny, stanowiący po prostu idealny teren do działania czołgów musimy mieć konstrukcję przewyższającą technologicznie wozy bojowe potencjalnych napastników.

Powtórzmy to dobrze, że wojsko będzie miało szansę na nowe zabawki, jednakże zapytajmy co z tego będzie miało społeczeństwo? Istnieje bowiem poważne ryzyko, że komponent zaawansowany technologicznie będziemy importować jak luksusowe zabawki i montować do skorup spawanych w kraju. W ten sposób dominująca część wartości przedsięwzięcia będzie importowana. W ten sposób zafundujemy dobrze płatne miejsca pracy naszym przyjaciołom w Szwecji i innych krajach wytwarzających najbardziej zaawansowane elementy składowe uzbrojenia, a w kraju pozostanie tylko odrobina wartości całości. Powstaje tu zatem problem polonizacji nowego uzbrojenia, chociaż z punktu widzenia koncepcji unijnych wszystko jest w jak najlepszym stanie – kupujemy technologię i wszystko działa. Wcześniej musimy jednak na nią zarobić.

Nie ulega przy tym wątpliwości, że wojsko potrzebuje nowego sprzętu, jednakże problem polega na tym, że jesteśmy tak ubogim społeczeństwem że te pieniądze prawie na pewno trzeba będzie pożyczyć, ewentualnie pożyczyć na coś na co zabraknie w momencie jak kupimy nowe czołgi.

Zasadniczo nowy sprzęt – nowa technologia kupowana dla wojska napędza gospodarkę, w tym znaczeniu, że generuje miejsca pracy i rozpoczyna procesy mnożnikowe w gospodarce, gdyż na produkcję uzbrojenia składa się cała masa różnych poddostawców. W ostateczności wszyscy płacą podatki, co się wszystkim, a na pewno państwu opłaca. Natomiast kupowanie broni za granicą to po prostu import rzadkich produktów luksusowych.

Jak sytuacja się rozwinie będziemy widzieli przez kolejne lata. Trudno jest spodziewać się czegoś nadzwyczajnego nie znając szczegółów tajnej przecież umowy, ale coś tak ważnego jak program pancerny powinno stać się istotnym wkładem w rozwój gospodarczy całego kraju – szczególnie w zakresie technologicznym. Nic bowiem nie nakręca tak efektownie  gospodarki jak pieniądze przeznaczone na nowoczesne technologie wojskowe, zdolne do przeniesienia korzyści do gospodarki.

W naszych realiach trzeba pogodzić się z faktem, że czeka nas montaż ewentualnie podwykonawstwo jakichś kluczowych elementów, to wszystko już samo w sobie to bardzo dużo. Wraz z wygaśnięciem starych licencji z czasów „bratniej” współpracy z ZSRR, odejściem specjalistów na emerytury i upadkiem wielkich zakładów – straciliśmy szansę na samodzielny rozwój technologii pancernych. Platforma demonstracyjna technologii pancernej „Anders” ma przed sobą bardzo długą drogę do wdrożenia. Z powyższych względów nie ma co się obrażać na montaż, bo przecież nie naprodukujemy tych czołgów kilkadziesiąt tysięcy, ale kilkaset – może tysiąc z kawałkiem do wypełnienia limitu i to w jakimś dłuższym okresie. To jest ostateczny argument za opłacalnością przyjętego modelu. Zresztą nie oszukujmy się – po co kupować czołgi, jeżeli alianci mają ich praktycznie nieograniczone ilości w demobilu?

2 komentarze

  1. CV90 bo o tym chyba Pan pisze to na razie woz bojowy, co prawda na platformie umozliwiajacej rozne konfiguracje zabudowy, ale do czolgu droga jest bardzo daleka.
    Nie ma zadnych szans, aby w 5 lat zaprojektowac i zbudowac nowy czolg, badzmy realistami.
    Jako czolg najlepsza opcja na chwile obecna jest Leo plus PT-91. Reszte nalezaloby wycofac jak najszybciej, bo tylko zre paliwo, a wartosci bojowej nie ma zadnej.
    CV90 to jedna z opcji do rozwazenia na zastepstwo starego BWP, pod warunkiem ze Szwedzi sie zgodza na szeroka polonizajce (podobna jak przy Rosomakach) oraz na wzmocnienie pancerza CV90. Inaczej zostawmy ten temat.

  2. Też popieram tę linię CV 90 Amarillo.
    Widziałem to cudo w Kielcach.
    Uważam więcej, że powinniśmy bardzie ściśle współpracować ze Szwedami, chociaż POTOP należałoby kiedyś pomścić.
    Np. Samolot myśliwski JAS 39 Grippen powinien być w Polsce na miejscu F-16, bo to podobne konstrukcje.
    No i kooperacja w artylerii.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.