Będzie nowa afera sensacyjna, czyli jak ukryć macki ośmiorniczek wystające z ust…

Oto mamy mieć nową aferę, cywilne służby specjalne dokonały zatrzymania żołnierza w służbie czynnej! Oczywiście w asyście i pod nadzorem właściwych organów wojskowych, jednakże liczy się sam fakt, że aby zatrzymać oficera – trzeba sięgać do ogólnej służby bezpieczeństwa – to jest WIELCE symptomatyczne i samo przez siebie stanowi ważny sygnał dla tych, którzy umieją go odczytać.

Jeszcze nie tak dawno mieliśmy w kraju poważną aferę związaną z nielegalnymi nagraniami grupy bardzo ważnych urzędników państwowych, część z ujawnionych nagrań jest zdaniem wielu opinii dostępnych w sferze publicznej dla tych osób kompromitująca. Minister, będący zarazem jednym z bohaterów nagrań był zobowiązany przez premiera do zbadania sprawy. W międzyczasie jednak zmienił się rząd w znaczeniu premiera i przedmiotowego pana ministra – w efekcie sprawa przyschła nie ma kto jej wyjaśnić i ciszej nad tą trumną.

Niestety wścibskie media nawet w regulowanej demokracji pozwalają sobie drążyć ile się da w sprawie, wyciągając kolejne – niestety – jeżeli okazałoby się, że prawdziwe – totalnie kompromitujące aspekty sprawy, w swojej istocie tak żałosne, że po prostu nie wypada o nich spekulować. Być może więc jest rzeczywiście tak, że „siła złego na jednego” i w interesie wszystkich jest spowodowanie, żeby sprawa sobie zupełnie przyschła, może odpadła zeschnięta i gdzieś została zapomniana. Można dodać kilka chłodnych słów o racji stanu, interesie państwowym, podlać to sosem tajemnicy itd. W ten sposób można każdą sprawę uświęcić, jednakże potem nie można się dziwić, że cześć obywateli uważa, że żyjemy w kraju nie suwerennym, gdzie władza jest „w Polsce” z nadania, a nie jest władzą „Polską”.

Sprawa z nagraniami niestety jest tak wielopłaszczyznowa, że poza tymi wielkimi tematami o których nawet nie śmiemy w swojej niedoskonałości dywagować, ma jeszcze bardzo bolesny dla większości z nas żyjących za pensję minimalną – wymiar klasowy. W uproszczeniu chodzi o to, że czcigodni panowie się raczyli w trakcie spotkań różnymi wysublimowanymi potrawami, które zdarzało się co niektórym zakrapiać wyjątkowo smacznym a przez to dość wartościowym winem. Były tam jak wieść gminna niesie ogony zawijane w szynce, były ośmiorniczki i inne frykasy, na które przeciętny rodak może sobie pozwolić co najwyżej w postaci mrożonej zakupionej w sklepie wielkopowierzchniowym w ramach wyprzedaży lub wcale. Niestety to boli, ponieważ dla wielu ludzi jest nie do zaakceptowania to, że urzędnicy publiczni dla omawiania spraw publicznych i prywatnych mieli nawyk spotykania się w restauracjach za publiczne pieniądze, przeciętnie odpowiadające pensji minimalnej za jednorazowe posiedzenie! Tego nie można zaakceptować, to nie są standardy demokratycznego państwa prawa, w którym funkcjonariusze publiczni czują się odpowiedzialni za państwo.

Właśnie z tych względów ludzie o tym pamiętają i będą pamiętać zwłaszcza jak czujna opozycja im o tym przypomni przy okazji zbliżających się wyborów. Nic dziwnego więc, że odpowiedzialni za medialne bezpieczeństwo establishmentu rządzącego prawdopodobnie kombinują jak ukryć macki ośmiorniczek wystające z ust. To jest naprawdę poważny problem, kałamarnice zjedzone, przewody pokarmowe wypróżnione – rachunki zapłacone i zaksięgowane. Nie da się temu zaprzeczyć. Można natomiast spróbować zrobić standardowo, czyli większe zamieszanie i przykryć, te wystające macki – nową sensacyjną aferą.

Z ust jednego z wysokich urzędników aparatu bezpieczeństwa i porządku słyszeliśmy, że sprawą zajmowano się kilka miesięcy. Co uprawnia nas do przypuszczenia o działaniu celowym, mającym doprowadzić do zwiększenia ilości spraw „poważnych” w publicznym obiegu informacyjnym, albowiem to że media się na hasło „szpieg” rzucą jest tak oczywiste jak to, że świeci słońce. Nie trzeba nawet dopisywać na rzecz kogo tenże domniemany szpieg miałby służyć.

Nie zdziwi chyba nikogo, że w kolejnym miesiącu pojawi się kolejna porównywalna sprawa, potem być może następna. Chodzi o to, że „the show must go on”. Naprawdę nic innego się nie liczy, jedynie nieszczęśnicy na których trafiło podejrzenie – zobaczą słońce dopiero za jakiś czas lub nie zobaczą, jeżeli będą mieli to nie szczęście, że spotkają się w pojedynczej monitorowanej celi ze spontanicznym samobójcą. Tak bywa, co zrobić?

Być może wszystko to, co znamy z epoki Tuska, to była dopiero przystawka, takie małe wprowadzenie – do epoki post-tuskowej, w której już nic nie będzie wiadomo i nie będzie w niczym żadnej logiki. Zobaczymy, albo i nie zobaczymy… W każdym bądź razie zarzut szpiegostwa, w tym przypadku także zapewne zdrady, bo mówimy o obywatelu polskim – to zarzut ostateczny, poważniejszego w cywilizowanych krajach nie można otrzymać.

3 thoughts on “Będzie nowa afera sensacyjna, czyli jak ukryć macki ośmiorniczek wystające z ust…

  • 17 października 2014 o 07:49
    Permalink

    Autor ma rację. Wywiad i kontrwywiad zawsze działa po cichu, to co zrobili dziennikarze świadczy tylko ,ze działają na polecenie służb wywiadowczych , a służby te potrzebowały przykrywki żeby zatuszować inną sprawę.

    Odpowiedz
  • 17 października 2014 o 17:52
    Permalink

    Ludzie w jakim ja kraju żyję, czy to jest przygotówka do wykorzystania Polaków na mięso armatnie.

    Odpowiedz
  • 18 października 2014 o 09:35
    Permalink

    Nie znamy faktów i okoliczności oraz KONTEKSTU.
    Kolejne fakty medialne.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.