Polityka

Będą dalsze cięcia i podwyżki?

 Wszyscy chyba pamiętają, że pan minister finansów – deklarował tymczasowość podwyżki podatku VAT. Oczywiście w tą deklarację chyba nikt nie uwierzył, wszyscy pogodzili się ze wzrostem najbardziej zabójczych dla ludności podatków pośrednich – ograniczających konsumpcję klasy biednej i średniej. Dlatego w realiach spadających dochodów do budżetu państwa trudno będzie w ogóle mówić o powrocie do poprzedniej stawki. Prędzej należy się spodziewać wzrostu tego podatku.

Warto tutaj nazwać rzeczy po imieniu, otóż to polityka tego rządu dosłownie rozsadziła finanse publiczne, gdyż rząd podwyższając stawki doszedł do granicy, za którą są już tylko mniejsze wpływy, ponieważ maleje konsumpcja rejestrowana. Ludzie nie są, bowiem głupi, suma szans i preferencji zawsze bierze górę nad rzeczywistością, zdrowy rozsądek nie da się oszukać.

Rząd świadomi i z premedytacją nie wprowadził podatków umożliwiających łatwe ściągnięcie z klasy „posiadającej” kilkudziesięciu miliardów złotych w trakcie jego kadencji, zaniedbano III-próg podatkowy, zaniedbano kataster, zaniedbano nawet prostą reformę podatków od nieruchomości w dotychczasowym kształcie. Pan minister finansów nie chciał słyszeć o opodatkowaniu transakcji finansowych – spekulacja w Polsce jest dozwolona i państwo nie ma z tego żadnych korzyści, a naraża się na wahania gospodarki. No, ale kogo to interesuje?

Rząd już nie bardzo ma gdzie ciąć! Deficyt finansów publicznych pomimo rzeczywistego zmniejszenia – nadal jest znaczny, na tyle znaczny, że inny minister – tym razem (nasz?) specjalista od spraw zagranicznych pan R. Sikorski wypowiedział się na temat zwalniania urzędników, rzekomo w celu oszczędzania smutnego losu ludzi utrzymujących się z transferów społecznych, zupełnie nawet jednym słowem nie zająkując się na temat tej części uprawnionych i uprzywilejowanych, którzy systemowo nie płacą składek!

Nie ma też już za bardzo, kogo i jak opodatkować, można wyobrazić sobie ogólny wzrost podatków bezpośrednich podnoszący pierwszy próg podatku od dochodów osób fizycznych jak i podatek liniowy od osób prowadzących działalność gospodarczą do 20% a drugi próg podatkowy od zamożnie zarabiających o kolejny procent do góry. Jednakże to jest wszystko, co rząd może zrobić, jeżeli nie chce ryzykować utraty siły nabywczej przez ludność, bo trzeba pamiętać my zarabiamy nadal koszmarnie mało, a wysokość świadczeń uzyskiwanych od państwa przez osoby niepracujące jest po prostu żenująca – koszt utrzymania zawyżonych świadczeń dla grup uprzywilejowanych jest zbyt wysoki, po prostu równa się niespójności systemu.

Nie ma też za bardzo gdzie ciąć bez naruszania ogólnego stanu spraw. Można przykładowo zmusić kilkaset gmin do połączenia się albo zlikwidować powiaty, czy też centralę NFZ, albo IPN. Jednakże nawet, jeżeli potrzebne – będą to jedynie krople w morzu potrzeb. My potrzebujemy, bowiem zmiany systemowej jak np. zmuszenie rolników do płacenia składek i podatków! Jednakże, kto się na to odważy przed wyborami? Czasy prostych reform już dawno się w Polsce skończyły, obecnie wieś pomimo miliardowych dotacji i subwencji – w niczym nie zamierza się reformować, uznając, że dobrze jest jak jest – państwo ma na nią płacić. Można spróbować tknąć przywileje emerytalne grup uprzywilejowanych, ponieważ to dziwnie wygląda, że szara część społeczeństwa ma pracować do 67 roku życia na swoją elitę, czy też raczej umierać przed terminem nie biorąc emerytur. Jednakże tego także nikt nie zrobi przed wyborami, a po wyborach znowu może nie być w stanie, jeżeli partia interesu klasowego mieszkańców wsi znowu będzie języczkiem u wagi – a wszystko wskazuje na to, że może tak być.

Stąd mamy cały festiwal wspaniałej i radosnej twórczości różnych małych zwycięstw – tu chorzy na nowotwory i reumatoidalne zapalenie stawów mają wstrzymane leczenie biologiczne, tam matki nieszczęsnego kwartału nie załapią się na nowy wynalazek rządu w postaci dłuższych urlopów macierzyńskich, a wszyscy jak zawsze za coś zapłacimy odrobinę więcej np. za śmieci. Prawdopodobnie to może być symbolem tego rządu – polityka małych i nieudolnych kroków nieprowadzących do poważnych zmian, ale stopniowego nadgryzania rzeczywistości o tyle o ile się tylko da – licząc na to, że społeczeństwo tego nie zauważy i się nie zbuntuje.

4 komentarze

  1. Będą dalsze podwyżki należności i opłat dla Państwa oraz samorządów – bo brakuje KASY.
    Będą cięcia, bo rządzący nieudacznicy nie potrafią ROZWIJAĆ kraju.
    Zatem zaczynają jego ZWIJANIE – czyli cięcia …

  2. Jak dobrze pamiętam to Balcerowicz i Lewandowski rozpoczęli wyprzedaż majątku.Teraz nie ma już czego sprzedawać. Wiwat Solidarność i ich przedstawiciele.Mamy wszyscy to co chcieliśmy,czyli :wolność .Wolność od mieszkań,wolność od pracy i wolność słowa .Jedyne co zostało “rządzącym” to podatki i mandaty na drogach.Czego więc się spodziewamy, że dadzą nam na tacy bezpieczną i opiekuńczą Polskę?
    Polskę gdzie obywatel będzie się czuł bezpiecznie ?
    Ja niestety nie mam złudzeń co do intencji polityków wszelkiej maści.
    Znajomy długo przebywający w Stanach, mówił mi kiedyś ,że kandydat na burmistrza NY musi wydać na kampanię wyborczą około 2 000 000 ,0 dolarów, po elekcji na burmistrza zarobi około 1 500 000,0 dolarów.On ma pieniądze jemu jest potrzebna nobilitacja przez władzę. Natomiast nasi politycy poszli po władzę w dziurawych swetrach i dorobili się naszym kosztem majątków.Mało tego skarżą teraz naszą Ojczyznę bo za tzw.”komuny” przez trzy miesiące trzymali go w jakimś ośrodku wczasowym. I to jest nasza “Elita”. Tfu.

    • Właśnie tak widzę Polskę po 1-czeerwca 1989 roku. Zadaję też sobie pytanie, co społeczeństwo polskie powinno jeszcze zrobić solidaruchom aby ci byli szczęśliwi. Przyznaję ze skruchą, że ja niestety też popierałam solidarność.

  3. Dalsze cięcia i podwyżki spowodują, że społeczeństwo będzie coraz mniej kupowało i to z konieczności, zatem rynek będzie się coraz bardziej kurczył, stracą więc wszyscy a głównie ci co chcą coraz więcej zarabiać. Tylko proszę mi nie wciskać, że Polacy to lenie i nieroby. Polacy odbudowali swój kraj po II-wojnie światowej, chcą dalej żyć i pracować we własnym kraju. Według mnie to rządzący mają problem ze swoją tożsamością nie społeczeństwo.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.