Bajka o dobrej zmianie się skończyła (cz.2)

graf. red.

Rolnictwo – stracona szansa?

Co ciekawe wszystkie rządy z niepojętych przyczyn zaniedbują rolników i produkcję rolno-spożywczą. Chociaż produkcja żywności ma dzisiaj wymiar strategiczny, zwłaszcza jak się jest w stanie kreować eksport żywności i to w znacznych ilościach.

Dodatkowo wielką szansą jest energetyka odnawialna, oparta na rolnictwie. Nie tak dawno paliliśmy zboże, bo było go zbyt wiele i było tańsze od węgla. Dlaczego nie jesteśmy w stanie przeznaczyć wolnych mocy produkcyjnych w rolnictwie na biomasę i biopaliwa!? Naprawdę w ten sposób można mieć zapewniony surowiec dla 30% tego, co spalamy w elektrociepłowniach. Ciągła niemoc w decyzjach strategicznych kosztuje nas zbyt wiele. Zwłaszcza utraconych korzyści i szans rozwojowych.

Jest to tym większym skandalem, że nasz rząd zaniedbuje własnych rolników, a równolegle inwestuje w produkcje rolną – na zasadzie praktycznie rozdawnictwa – w sąsiednim kraju, który nie jest członkiem Unii Europejskiej i już naszym istotnym konkurentem na rynku żywności. Czy ktoś to kontroluje? Koordynuje? W ogóle obejmuje te procesy i rozumie, że decyzje i zaniechania mają swoje konsekwencje?

Nadal jesteśmy biedni i będziemy mniej liczni!

Nadal nasze przeciętne dochody, nie pozwalają nam na funkcjonowanie na poziomie jaki osiągnęli nasi rodzice w tym jakże rzekomo nieefektywnym i szkodliwym ustroju “komunistycznym”. Najlepszym dowodem na te różnicę jest to, że kolejne pokolenie będzie o wiele mniej liczne…

Program 500 + okazał się neutralny demograficznie. Społeczeństwo i liczni obcokrajowcy pieniądze wzięli, ale przyrostu prokreacji nie ma. Jest on na tyle wątły, że nie ma znaczenia w rachunku międzypokoleniowym.

Nie mamy rezerw pozwalających przetrwać kryzys

Największym problemem jest to, że już nie ma rezerw prostych, po które po prostu można sięgnąć. W razie kryzysu będziemy zobowiązani nadal spłacać kolosalne zadłużanie, w tym w walutach obcych, a nasze wpływy budżetowe oparte na podatkach pośrednich będą się kurczyć. Sprowadzanie złota do kraju, jest dowodem na to, że nie ma pełnego zaufania do miejsc, gdzie dotychczas było przechowywane. Nie można się jednak dziwić, po tym jak potraktowano Wenezuelę. W naszym wypadku jest to uzasadnione, ze względu na możliwość konfiskaty naszych aktywów przez instytucje Zachodnie, na żądanie zabezpieczające pewnych organizacji, działających w imieniu amerykańskich mieszkańców ludności z pewnego małego bliskowschodniego kraju (i nie jest to Liban).

Społeczeństwo nie chce słyszeć o podwyżkach lub wzroście podatków. To jest najpikantniej mówiąc niemożliwe do przeprowadzenia, chyba że ktoś by to zrobił z pełną świadomością utraty władzy jako konsekwencji.

Nie da się również zwalić już na pana Tuska, chociaż na poprzedniej ekipie ciąży wiele grzechów. Naprawdę bajka o dobrej zmianie się skończyła, bo nie da się bardziej pożyczać – chyba, że chcemy się cofnąć do czasów inflacji Złotówki?

Pamiętajmy, że to jednak dobra zmiana miała całą kadencję dobrej koniunktury, której nie wykorzystała na redukcję zobowiązań i inwestycje (nie przygotowała kraju do kryzysu – ich strategią była ucieczka do przodu). Tylko na rozdawnictwo na kredyt. Rzeczywistość ekonomiczna jest grą o sumie zerowej, jeżeli nie ma wzrostu wydajności – stała ilość czynników produkcji generuje stałą ilość dóbr. Tego nie da się oszukać, nawet w warunkach gospodarki centralnie planowanej. To akurat powinien pamiętać nawet sam pan prezes.

Najprawdopodobniej się prześliźniemy liżąc rany…

Tragedii jednak nie będzie, bo zachodnią gospodarka jest dzisiaj w praktyce silniej regulowana, niż nasza w czasach RWPG. Banki centralne zaleją rynki tanim pieniądzem, nikt nie dopuści do pojawienia się inflacji, powyżej poziomu kilku procent przeciętnie dla Strefy Euro. To zaś spowoduje, że dekoniunktura jedynie lekko „przeczyści” gospodarkę. Oczywiście, kraje zależne od Euro, ale nie mające na nie wpływu instytucjonalnego stracą więcej. Dokładnie tak samo było po ostatnim kryzysie.

Wnioski przed kryzysem… KONIEC ZADŁUŻANIA SIĘ!

Wniosek jest dla przeciętego zjadacza chleba jeden: trzeba mieć oszczędności i więcej, niż jedno źródło dochodu.

W makro skali, trzeba wyhamować zadłużanie się państwa. Zarówno budżet, Fundusz Ubezpieczeń Społecznych jak i samorządy muszą mieć zrównoważone bilanse z perspektywą kilkuletnią.

Koniec zadłużania się. Zacznijmy spłacać posiadane zobowiązania, bez tworzenia nowych. To trudne zadanie, ale możliwe do zrealizowania. Czy jest w tym kraju siła polityczna, zdolna postawić takie postulaty na wybory prezydenckie? Bajka o dobrej zmianie się skończyła, trzeba zacząć oszczędzać, to spowoduje że będzie jak zwykle lub gorzej.

8 myśli na temat “Bajka o dobrej zmianie się skończyła (cz.2)

  • 14 grudnia 2019 o 06:48
    Permalink

    Koniec zadłużania się ? A widział ktoś plany korekty budżetu ?

    Odpowiedz
  • 14 grudnia 2019 o 08:39
    Permalink

    Bardzo dobry artykuł.
    Najważniejsza jest fraza: “Nie mamy rezerw pozwalających przetrwać kryzys” – a ze strony rządzących widać działania w przeciwnym kierunku.

    Czyli czeka nas TURBOKRYZYS, czego bym nie chciał.

    Tylko że na naszej Banasiowej Republice Nadwiślańskiego Macondo ze stolicą w Taplarach – wszystko jest możliwe.

    Nawet wstawiennictwo NMP, czyli Drugi Cud nad Wisłą w 2020 roku.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 14 grudnia 2019 o 13:42
    Permalink

    Supermarkety promują żywność produkowaną w swoich macierzystych państwach, nawet na jajkach często zobaczymy nadruk DE.

    A filmy archiwalne jak ten z linka poniżej to chyba trzeba zgrywać na dysk bo młodzież nie uwierzy w opowieści dziadków o polskich inżynierach i polskim przemyśle.
    https://www.youtube.com/watch?v=mE-ZBmJbD3U

    Odpowiedz
  • 14 grudnia 2019 o 16:16
    Permalink

    Kilka luźnych uwag do artykułu.
    1.
    Akurat rolnictwo nie jest dziedziną, która daje znaczące zwroty. Po prostu, nie opłaca się zbytnio, chociaż tam gdzie jest produkcja rolna na większą skalę (wielkie gospodarstwa), zysk może być widoczny. Taka sytuacja może mieć miejsce tam, gdzie gruntów ornych jest dużo (np. USA, Kanada, Australia, Rosja, Brazylia, Argentyna), chociaż bardzo liczy się tam również wydajność, co często decyduje o opłacalności.
    W każdym razie wielkie inwestycje w rolnictwo nie zapewnią wielkich zysków, będzie to raczej powolny rozwój lub stagnacja (przy braku determinacji samych rolników). Proszę popatrzeć wokół: jakie państwa wykazywały szybki rozwój przemysłowy w oparciu o produkcję rolną?
    2.
    Kwestia zagospodarowania i wykorzystania biomasy do produkcji energii może być dobrym rozwiązaniem, jeśli postawi się na efektywność, a nie na liczenie na super dopłaty.
    Na pewno korzystnym rozwiązaniem może być nawet wykorzystanie biomasy stałej, jeśli:
    – jest ona rzeczywiście odpadem produkcji rolnej, a nie specjalną produkcją jedynie na potrzeby energetyczne,
    – jest to rozwiązanie lokalne, bez potrzeby odbierania i transportowania na większe odległości, czyli również bez biurokracji.
    Przykładem może być tu wykorzystanie, do spalania i lokalnej produkcji energii, silników Stirlinga (brak hałasu, większa sprawność). Wsparcie w zakresie opracowań badawczych i rozwiązań technicznych zapewniały granty unijne. Szukali przed laty potencjalnych użytkowników takich urządzeń (na preferencyjnych warunkach) w UE, w tym w Polsce (z kłopotami), ale u nas komu by się chciało to testować? Lepiej stękać, narzekać i snuć wielkie plany pisane “palcem po wodzie”, czyli typowa tutejsza rzeczywistość: brak aktywności i roszczenia.
    3.
    Nie przesadzałbym ze znaczeniem liczebności populacji. Są mniej liczne państwa, które radzą sobie znacznie lepiej. Warunkiem jest umiejętność współpracy z sąsiadami i nie tylko, a więc organizacja produkcji i wymiany. Niby mamy UE, ale nie potrafimy tego wykorzystać, bo istniejemy na poziomie odgórnych decyzji i niewielkiej inwencji własnej. Od samych wielkich planów niczego nie przyrośnie.
    4.
    Nie ma większego sensu rozważanie tego co było kiedyś. Ważne jest co jest dzisiaj, i jak można to “przekuć” na zyskowne biznesy. Podobno liczyć umie każdy, ale niestety działać, to już nie. Dużą winę ponosi szalony rozwój biurokracji, korupcja i zapędy do państwowej ingerencji we wszystko.
    5.
    Zadłużenia samo się nie spłaci, ani zwalczy, więc trzeba z tym egzystować, i tak kombinować aby wyjść na swoje. Teraz mamy ekonomię i finanse wirtualne, a marzenia o powrocie do normalnych zasad mogą się nie spełnić jeszcze długo.

    Odpowiedz
    • 15 grudnia 2019 o 11:37
      Permalink

      Podróżowałem niedawno po Belgii. Nie widziałem skrawka niezagospodarowanej ziemi. Uprawy albo pastwiska. U nas, przynajmniej w południowej Polsce połowa gruntów leży odłogiem, niezagospodarowana , zarośnięta chwastami lub samosiejką. Nie opłaca się. Lepiej pić piwo.

      Odpowiedz
      • 15 grudnia 2019 o 17:22
        Permalink

        Pański wpis odczytuję jednoznacznie jako pochwałę wyższości ustroju kapitalistycznego nad postsocjalistycznym…gdybyś pan ujął
        “podróżowałem po Białorusi, KRL-D…. “itd. byłby inny wydźwięk!
        Podróże po Polsce, Rosji i innych b. “demoludach” jak widać utwierdzają w przekonaniu… 🙂

        Odpowiedz
  • 14 grudnia 2019 o 19:56
    Permalink

    Ali “Akurat rolnictwo nie jest dziedziną, która daje znaczące zwroty. Po prostu, nie opłaca się zbytnio”

    Mierzenie gospodarki zyskami, czy nawet za pomocą PKB, może być zwodnicze. Do takich zdroworozsądkowych wniosków zaczynają dochodzić ostatnio wybitni ekonomiści.

    Nawet jeśli rolnictwo by wychodziło tylko na zero, to warto je mieć. Nie każda gałąź gospodarki czy aktywności musi być źródłem zysku.

    Odpowiedz
  • 14 grudnia 2019 o 22:52
    Permalink

    nie ulega najmniejszej wątpliwości, że rolnictwo to wielka stracona szansa dla naszego państwa. mogliby produkować biomasę, a biomase można przetwarzać w lokalnych spalarniach na ciepło i energię elektryczną czy biogaz. takie rozwiązania widziałem w Austrii – to się sprawdza, owszem – kosztuje, bo nic nie jest za darmo. Jednak pytanie – co lepiej sprowadzać węgiel ropę lub gaz od wrogów lub krwiopijców, czy płacić własnym rolnikom i być niezaleznym?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.