Polityka

Bajka Kaczyńskiego

 Niesamowitą nudę niedzielnego popołudnia przerwała nam bajka autorstwa pana Jarosława Kaczyńskiego, jest to nowość sama w sobie, albowiem tenże polityk jak do tej pory nie był znany ze skłonności do opowiadania o ekonomii, a jego dotychczasowe dokonania w tej dziedzinie to zbiór porażek i psucia państwa.

Z jednej strony to, o czym mówił to suche fakty, odnoszące się do porażki naszej transformacji, marnowania potencjału państwa, niewydolności władzy publicznej i ogólnego stanu spraw w państwie. To, że po 23 latach transformacji nadal jesteśmy na jej początku, a heroldowie systemu informują społeczeństwo, że to wszystko, co cierpi to konieczne koszty budowy kapitalizmu to skandal w biały dzień i to niestety bez kapitalistów.

To, co przedstawił pan Kaczyński to jedynie wrażenie systemowości w podejściu do reform. Podstawowym problemem propozycji Kaczyńskiego jest ich sfinansowanie, a jeszcze większym problemem jest to, że to musi być przeprowadzane na żywym organizmie. Przykładowo, sama koncepcja budowy 1,2 mln miejsc pracy w ciągu 10 lat, dzięki przeniesieniu środków budżetowych na pomoc dla bezrobotnych to nic innego jak kreacja fikcji, albowiem przy sprzyjających wiatrach tyle miejsc bez problemu tworzy nasza gospodarka, co roku – to 10 tyś., miejsc pracy miesięcznie! To ma być cel rozwojowy dla rządu? Można zapytać czy chodzi o ilość netto, czyli przewagę tworzonych miejsc pracy nad miejscami likwidowanymi, bez uwzględnienia sezonowości. Inne ujęcie problemu byłoby tylko i wyłącznie zwykłym kreowaniem fikcji.

Proponowane uproszczenia podatkowe to banały, które pan Kaczyński mógł i powinien był wprowadzić już w okresie jak rządził, mówienie o takich drobiazgach jak uszczelnienie systemu podatkowego – w kategoriach dalszych głównych reform to populizm. Nie można dać się nabrać na takie bajki, pomijając już kwestie jak forsowanie dalszego rozdawnictwa pieniędzy. Skąd je brać? Nie ma w państwie pieniędzy na nic, a na pewno już na wspieranie rodzin od pierwszego miesiąca po zapłodnieniu, a co z rodzinami, które nie mają i nie mogą mieć dzieci? Jak długo jeszcze mają płacić na szczęśliwców, którzy mają kilka? Czy tak wygląda solidarność społeczna w wydaniu pana Kaczyńskiego?

Chyba najgroźniejszym bajaniem w obłokach jest pomysł przywrócenia nierówności społecznej i braku solidaryzmu (mówiąc językiem pana Kaczyńskiego) w kwestii emerytur. Nie ma żadnego powodu, dla którego mężczyźni mieliby pracować dłużej niż kobiety. Premiowanie ich o pięć lat, z tytułu preferencji biologicznych (ciąża) jest niezgodne z osiągnięciami kilkudziesięciu lat feminizmu! Pomijając te kwestie, problem polega na tym, że najzwyczajniej nie ma, czym sfinansować takiej hojności pana Kaczyńskiego, no chyba, że zaczniemy na serio oszczędzać na dzisiejszych emerytach doprowadzając do kontrolowalnej kilkunastoprocentowej inflacji? Mniejsza z tym, jakkolwiek należy negatywnie ocenić postulat pracy do 67 roku życia, a właściwie przesunięcia wieku płacenia emerytury w górę dla mężczyzn o dwa a dla kobiet o siedem, to przy stanie biologicznym naszego społeczeństwa nie ma, o czym mówić. Polacy nie mogą pracować do 67 roku życia, albowiem są przeważnie zbyt zużyci biologicznie. Trzeba ten problem jakoś rozwiązać, nie możemy pozwolić na bunt społeczny.

Ważne jest to, na co zwrócił uwagę premier Tusk, naprawdę lepiej jak pan Kaczyński bawi się kalkulatorem niż zapałkami. Niech się pogrąży w ekonomii, sprawach społecznych, wyzwaniach dla państwa, – ale niech w tym wszystkim zacznie działać pozytywnie, już ten drobny fakt spowoduje, że przeżyjemy rewolucję w przestrzeni politycznej. Do tej pory mieliśmy do czynienia głównie z bezwzględną krytyką całej rzeczywistości, a nawet podważaniem prawa innych do wyrażania ich poglądów, nie wspominając już o rządzeniu. Jeżeli naprawdę kreatywność i proponowanie nowych rozwiązań dla państwa to nowy styl pana Kaczyńskiego i jego partii, to jest to bardzo dobra wiadomość dla Polski. Jej konsekwencją będzie normalizacja stosunków i możliwy dialog o najważniejszych sprawach społecznych i państwowych, czyli coś, czego tutaj tak naprawdę jeszcze nigdy nie było. To zupełnie nowa, jakość, coś nadzwyczajnego w naszych realiach. Świetnie, że Jarosław Kaczyński przełknął traumę, która się rozpoczęła podczas ostatniej wielkiej debaty z Donaldem Tuskiem, gdy premier rozwalcował go jak niezauważalnego przeciwnika.

Ta nowość będzie miała liczące się konsekwencje dla nas wszystkich, być może nowe płaszczyzny nacisków opozycji na koalicję rządzącą ograniczą jej samowole i wymuszą efektywność. Pożyjemy zobaczymy, nie ma sobie zbyt wiele, co obiecywać, albowiem jedna jaskółka wiosny nie czyni, a z wielkiej ofensywy pana Kaczyńskiego może wyjść kilka mizernych wywiadów i stek bzdur na stronie internetowej. No, ale lepiej rozmawiać o emeryturach niż słuchać bajek o wytrzymałości brzóz w zachodniej Rosji.

Widzowie polityki muszą być uważni, żeby nie okazało się, że niedzielna bajeczka pana prezesa była „nadbudową” do podpalenia państwa na jesieni!

One Comment

  1. … większość, można to przyjąć z dużą dozą prawdopodobieństwa, “wyznawców” Jaro Kaczyńskiego absolutnie nie kuma, ani istoty, ani skutków tych “programowych propozycji” swego guru, ale zapada im w ucho bałamutna diagnoza wodzunia: “Polska się zwija…”, a jedynym odpowiedzialnym za ten zwój jest niejaki Tusk ze swoją Platformą…
    Mamy prawdę objawioną i kozła ofiarnego, i oczywiście zbawiciela – gotowego na wszystko, ciemnego, głuchego i odpornego na wiedzę, i ta krecia robota populisty demagoga…

    Przy wszystkich słabościach tej władzy i niezdolności do skutecznego wprowadzania korekt do polityki – zgodnie choćby z przyjętymi strategiami rozwoju kraju – oraz przy realnych zagrożeń dalszego wzrostu – nie można wmawiać publice, że “Polska się zwija…”
    Trzeba stale przypominać, że np. Polska jest kra-
    jem Unii, w którym skumulowany wzrost PKB w ostatnich
    czterech latach – 2008-2011 – wyniósł zdecydowanie najwięcej, bo aż 15,8%. Drugie z państw członkowskich, Słowacja, odnotowało w tym okresie wzrost „zaledwie” o 8%, trzecie – Malta o 6,5%, a następne kraje o mniej niż 4%. W całej UE PKB spadło w tym okresie o 0,5%…

    Oczywiście wielu by chciało szybciej, dalej i wyżej… ale bez demagogii i bajek…

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.