Bądźmy pragmatyczni wobec 22 lipca 1944 roku!

Bądźmy pragmatyczni wobec 22 lipca 1944 roku, jako elementu naszej historii. Pisaliśmy o tym wydarzeniu już wiele razy: w 2012-tym [tutaj], 2013-tym [tutaj] i 2014-tym [tutaj]. Dzisiaj kiedy deptana jest nasza historia, a pomniki bohaterów, którzy przelewali krew za wyzwolenie Polski i ziem polskich (inteligentni czytelnicy zrozumieją różnicę), są niszczone przy pomocy nowoczesnych buldożerów na ołtarzu użytecznej dla obecnych władz wściekłej rusofobii – nie możemy stać z boku! Nie możemy dłużej pozwolić na deptanie cywilizacyjnych osiągnięć Polski Ludowej, polskiego ruchu robotniczego, jak również całego szeregu dokonań m.in. w zakresie reformy rolnej, która umożliwiła w ogóle zakończenie stosunków folwarcznych, niestety ciążących jeszcze na naszym społeczeństwie w okresie ostatniej wojny!

Dzisiaj kiedy różnego rodzaju efemerydy lewicowe usiłują w mniej lub bardziej nieudolny sposób mówić cokolwiek na temat praw kobiet, żłobków, troski państwa o matkę z dzieckiem, o rodzinę, czy też poruszać takie kwestie jak budownictwo dla młodych małżeństw – to można być dumnym z epokowych osiągnięć Polski ludowej, której liczne zdobycze na polach rozwoju społecznego do dzisiaj definiują naszą „normalność” i nasze rozumienie spraw codziennych.

Uwaga – nikt tutaj nawet nie sugeruje, żebyśmy próbowali fałszować historię, jeżeli chodzi o źródła Manifestu Lipcowego, jak również pochodzenie sił, które stały za ludźmi wówczas przejmującymi władzę i czyniącymi ją władzą ludową w Polsce. Historycznej prawdy nie da się przekłamać, jak również nie da się zapomnieć o ofiarach Komunizmu i wszelkiego rodzaju represji. Kwestią odwagi historycznej jest spojrzenie na ten rozdział naszej historii w perspektywie kosztów rewolucji polityczno-społecznej jaka się wówczas dokonała, czy też tradycyjnie w sposób mitologizujący, co jest jak najbardziej uprawnione. Podkreślmy – nie ma żadnej dyskusji, co do korzeni i źródeł systemu, który po 22 lipca w Polsce został implementowany, jednak jeżeli III Rzeczpospolita nie przeprowadziła rozliczenia osób, które uznaje się za sprawców i siepaczy tamtego systemu, to jakie my mamy prawo obrażać się na historię? Czy to się nam podoba czy nie, 22 lipca – ze wszelkimi następstwami i tymi dramatycznymi, które po prostu polegały na prześladowaniu i mordowaniu Polaków, w tym często przez Polaków i tymi pozytywnymi, które były elektryfikacją dla wsi, szkołą dla dzieci, czy w ogóle cudem odbudowy i scalenia Polski po II Wojnie Światowej. To jest nasze dziedzictwo, obrażanie się na historię, czy też wszelkie próby jej relatywizacji i retorycznej rewizji, których w ostatnim roku dopuścili się niektórzy z polskich polityków, to nie tylko naiwność, to negowanie rzeczywistości, która jest fundamentem naszej współczesności. Jeżeli ktoś z pokolenia świadomie pamiętających myśli inaczej – niech odda dyplom, albo ma pretensje do matki, że urodziła go w szpitalu, a nie w folwarcznej stajni, jako element inwentarza „jaśnie pana dziedzica”.

Wiele jest bowiem w naszej dzisiejszej krytyce PRL-u, a zwłaszcza jej początków, zapomnienia realiów Polski sanacyjnej i mrocznego okresu przerażającej niemieckiej okupacji. Jeżeli dokonamy porównań konstrukcji społecznych i ekonomicznych, jakie nastały po 22 lipca 1944 roku, do tych które w Polsce obowiązywały do września 1939 roku a potem w postaci zarządzeń władz okupacyjnych przez okres wojny – to dominująca większość osób, którym by się je porównawczo przedstawiło wybrałaby PRL! To jest bowiem największa zdobycz Polski po wojnie, że udało się zerwać z dziedzictwem minionych epok w stosunkach społecznych. Z jednym wyjątkiem, stosunek do Kościoła dominującego, zwłaszcza na wsi, niestety w znacznej części pozostał taki sam. Dzisiaj neoliberalny kapitalizm próbuje dokonać odbudowy relacji feudalnych i niewolniczych, czego najlepszym dowodem są niskie płace oraz totalna przewaga pracodawcy na rynku pracy nad pracownikiem. Niestety, złe wraca, albowiem jesteśmy winni grzechu zaniechań – po Okrągłym Stole, nie było niczego, ani nikogo – z wyjątkiem kilku nielicznych osobistości na polskiej lewicy, którzy byliby chociaż obiektywnymi strażnikami pamięci. Publikacje np. takiego skarbu myśli lewicowej jak „Stowarzyszenie Kuźnica”, docierają do bardzo wąskich kręgów odbiorców. W ogóle pamięć historyczna o dokonaniach ludowej Ojczyzny, nie istnieje w polskiej historii, której uczone są młode pokolenia, a w prasie, czy generalnie mediach, mamy tylko i wyłącznie totalną krytykę, zwłaszcza przez nie mające żadnego przełożenia na rzeczywistość próby odnoszenia dzisiejszych zdarzeń do ówczesnych realiów przez różnego rodzaju przypowiastki.

Nie zmienimy historii, trzeba pamiętać że 22 lipca – nie mieliśmy nic do powiedzenia jako Naród, grupa intelektualistów, korzystająca z przewagi państwa, które wyzwoliło ziemie polskie spod okupacji niemieckiej zgodziła się być narzędziem, w działaniach w których była marionetkami. Dopiero po czasie udało się odzyskać suwerenność wewnętrzną, potem cząstki zewnętrznej i na stałe stworzyć jednak podmiotową odrębność od państwa, które wówczas nas w pełni zdominowało. Niestety tak jest w rzeczywistości, że wszystko ma swoją cenę. Patrząc na 22 lipca z dzisiejszej perspektywy, – przy pełnym szacunku dla ofiar zbrodni i mordów, trzeba mieć świadomość, że dokonany wówczas przełom społeczny, jest fundamentem naszej dzisiejszej współczesności i nowoczesności. Proszę się zastanowić, czy chcielibyście państwo funkcjonować w taki sposób, żeby mieć w percepcji – „jaśnie pana dziedzica” i „jaśnie panią dziedziczkę”? W kontekście konsekwencji budowy społeczeństwa bezklasowego, zdobycze PRL-u są epokowe i przełomowe, wreszcie udało się naszemu społeczeństwu zrzucić przeklęte jarzmo pozostałości feudalnych! To dzięki 22 lipca jesteśmy zupełnie innym krajem i zupełnie innym społeczeństwem, niż bylibyśmy – czapkując „dziedzicom”, „agronomom” i wszelkiej maści uprzywilejowanym warstwom społecznym, dziedziczącym kapitał i środki produkcji w naszym państwie.

Reasumując powyższe, pamiętając o ofiarach, jak również pamiętając o sukcesach i zdobyczach tego okresu – bądźmy pragmatyczni w ocenie 22 lipca 1944 roku. Pragmatyzm, być może nie jest najtrafniejszym sposobem na odnoszenie się do historii, ale jeżeli ma się taką historię jak nasza, to pragmatyzm jest wręcz wskazany.

9 myśli na temat “Bądźmy pragmatyczni wobec 22 lipca 1944 roku!

  • 22 lipca 2015 o 05:35
    Permalink

    Artykuł bardzo dobry i słuszny.
    Co do odbudowy stosunków feudalnych w obecnej neoliberalnej Polsce, to nie ma tylko całowania w rękę Pana Właściciela – reszta jest podobna.
    Jak to sobie uzmysłowimy, to zrozumiemy akceptację ówczesnych ludzi w latach 1945-48, dla nowych porządków.
    Przecież nie za każdym krzakiem stał czerwonoarmista czy polski UB-ek.
    Do tego dochodziła słuszność odbudowy ruin z jednoczesną budową podstaw uprzemysławiania, co dawało SKOK cywilizacyjny i poczucie godności u ludzi.
    Obecna transformacja przyniosła skutki odwrotne i to na nasze, niby życzenie.
    Wówczas za zmianami stały ustalenia Jałty i Poczdamu, a obecne – NIBY na nasze życzenie, a mocodawcy zmian – byli daleko za granicami kraju.
    Nasze elity posolidarnościowe pozbawiły nas około 30% majątku narodowego, który zamienił się w miejsca dla zagranicznych hurtowni i punktów serwisowania obcych wytwórni.
    Niech nikt nie skamle, że KAPITAŁ nie ma NARODOWOŚCI.
    Zawsze ją ma.
    Polakom pozostało tylko świadczyć pracę, tu lub za granicą.
    Na szczęście nie było wojny, a ostatni z jastrzębi w polskiej polityce odchodzi na boczny tor.
    Polityka historyczna: nowe muzeum za kilkaset milionów złotych na Cytadeli dowodzi, że nadal żądzą nami historycy.
    Gratuluję autorowi ROZSĄDNEGO spojrzenia na NASZĄ historię.
    Bo czy się z nią zgadzamy, czy nie, ona nas wszystkich dotyczyła i dotyczy.
    A SOCJALISTYCZNE BADZIEWIE, jak rzekł b. Premier Bielecki dalej jest wyprzedawane przez rządzących neoliberałów, bo kasy nadal brakuje …

    Odpowiedz
  • 22 lipca 2015 o 06:41
    Permalink

    Niestety, ale w historii polskiego narodu najlepszym okresem był właśnie PRL. Chociaż powstał bez bazy materialnej, którą trzeba było budować od zera. Budować nie dysponując nawet ludźmi, którzy umieli by to robić. A jednak udało się: zapewnić wszystkim Polakom: żywność, dach nad głową, opiekę zdrowotną, oświatę, kulturę i bezpieczeństwo. Dzisiaj , pomimo upływy ćwierćwiecza budowy na solidnych (PRL-owskich) podstawach materialnych, dostęp do tych dóbr staje się coraz trudniejszy. Alegorią tych zmian jest porównanie sposobu obchodzenia święta narodowego. Tamten 22 lipca kojarzył mi się z piękną pogodą, festynem radości, muzyką, tańcem, występami artystycznymi i pięknymi dziewczętami. “Dzisiejszy” 11 listopada jest mroczny, zimny i deszczowy. Obchodzimy go modlitwą i odśpiewaniem “Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie…” Później policja pałuje świętujących , a oni sami biją się pomiędzy sobą. Oto kierunek w którym z takim poświęceniem dzisiaj maszerujemy.

    Odpowiedz
  • 22 lipca 2015 o 07:29
    Permalink

    Awans cywilizacyjny to zwycięstwo PRLu,może tym się zajmie IPN,a nie święceniem wyklętych?

    Odpowiedz
  • 22 lipca 2015 o 09:44
    Permalink

    Dziękuję Autorowi i redakcji za przypomnienie daty tego Święta!

    Dodam od siebie że nie za bardzo zgadzam się ze zdaniem Autora:
    “Nie zmienimy historii, trzeba pamiętać że 22 lipca – nie mieliśmy nic do powiedzenia jako Naród, grupa intelektualistów, korzystająca z przewagi państwa, które wyzwoliło ziemie polskie spod okupacji niemieckiej zgodziła się być narzędziem, w działaniach w których była marionetkami.”

    Trochę to nie tak! Naród CHCIAŁ zmian takich jakie nastąpiły! Mało tego – nawet “przedwojenne elity” które przetrwały holokaust narodu polskiego / słowo “holokaust” nie dotyczy przecież narodu wybranego, choć zostało bezprawnie zawłaszczone!/ były NIESAMOWICIE antysanacyjne! Nawet tzw. “środowisko akowskie”!!! Znam to z bezpośrednich ust osób “wysoko postawionych” a jednocześnie niezwykle “antykomunistycznych”! To środowisko z jednej strony niechętne do nowej władzy, z drugiej rozumiało potrzebę odbudowywania kraju i budowania społeczeństwa takiego jakim była zaraz po wojnie III-cia RP, potem nazwana PRL-em!
    Przypomnę że PODCZAS wojny, w czasie gdy Niemcy byli pod Moskwą i nikt rozsądny nie za bardzo się spodziewał że odwróci się karta i zelżeje terror a kominy krematoriów przestaną dymić – powstały na terenie okupowanego kraju zespoły w skład których wchodzili inżynierowie, technicy i naukowcy, których celem było przygotowanie się i zaplanowanie odbudowy kraju!
    Po pierwsze – zakładano – BARDZO DŁUGO przed Jałtą – (dla mnie był to szok jak dokopałem się do tych materiałów) – że kształt nowej Polski, nowej III-ciej RP będzie taki jaki mamy obecnie!
    Po drugie – znalazłem kiedyś materiały o dwóch takich zespołach. Jeden z tych zespołów opracował bardzo szczegółowy plan elektryfikacji kraju!
    Drugi zespół, w którym byli historycy i językoznawcy opracował szczegółową mapę Polski Nowej z “nowymi”, historycznymi nazwami miejscowości, rzek, jezior itd…
    Pamiętam z tego tekstu że największe spory wśród tego zespołu – bo praca była zespołowa i nazwy ustalano w drodze dyskusji długich – była nazwa obecnej rzeki “Parsęta”. Początkowo nazwa ustalona była tak jak na średniowiecznych mapach “Persante” 🙂
    Dzięki temu zespołowi zaraz po wyzwoleniu nie było problemu z nazewnictwem na Ziemiach Odzyskanych.
    Dzięki planom “zespołu energetycznego” – możliwa była niezwykle szybko przeprowadzona elektryfikacja kraju!

    Odpowiedz
    • 22 lipca 2015 o 14:01
      Permalink

      Wczoraj wytycznymi z ‘Manifestu PKWN”, przypomniałem,
      o zbliżającym się 22.07. 🙂

      Ps. Informacja dla “urodzonych późno”…Polska Ludowa
      to nie tylko lata osiemdziesiąte,proszę porozmawiać
      z rodzicami, dziadkami – o ile nie są postaciami
      wystruganymi ze “steropianu” – i na nim wylegującymi się!! Końcowa info. jest ważne i ma znaczenie w postrzeganiu historii najnowszej. 🙂

      Odpowiedz
  • 22 lipca 2015 o 16:38
    Permalink

    świetne podsumowanie naszej rzeczywistości. Jak zawsze.

    Odpowiedz
  • 22 lipca 2015 o 18:05
    Permalink

    Jak chodzi o treść artykułu to całkowicie odzwierciedla mój punkt widzenia i tu dziękuję autorowi.

    Natomiast skomentuję tych, co piszą historię na nowo, czyli chcą przedstawić lata PRL w jak najgorszym świetle tu cytat: “Słabi ludzie szukają zemsty, silni wybaczają, a inteligentni ignorują” nie pamiętam gdzie przeczytane.

    Odpowiedz
  • 18 sierpnia 2015 o 17:11
    Permalink

    Bardzo ciekawe spojrzenie na problem, te artykuły powiązane także.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.