Soft Power

Autorytety w państwowych gajerkach a wszechwładza służb specjalnych

 Jeżeli potwierdzą się medialne przypuszczenia co do rzeczywistego charakteru zatrudnienia niektórych urzędników w pewnych kluczowych departamentach oficjalnych urzędów publicznych i rzeczywiście wyjdzie, że wysocy urzędnicy państwowi są podwójnie lojalni – bez wiedzy swoich przełożonych także względem służb specjalnych to będziemy mieli do czynienia z aferą na skalę „Watergate”, czyli rzeczywistymi dowodami na wszechwładzę służb specjalnych w naszej administracji.

Podkreślmy – nie ma nic złego w inflirtowaniu struktur państwa przez nasze własne służby specjalne, jednakże zawsze musi się to odbywać z polecenia politycznego, czy też bardziej pod nadzorem politycznym. Nie może być tak, żeby służby specjalne inflirtowały system państwowy wedle swojej siatki do rozpracowywania kolejnych komórek władzy. Musi być jawne rozdzielenie elementów, które służby mogą ochraniać, co więcej które nawet ochraniać zwłaszcza kontrwywiadowczo powinny, natomiast nie może być tak, żeby mogły bezpośrednio wpływać na decyzje lub szczególnie wrażliwe kwestie z gromadzeniem informacji. Dlaczego? Ponieważ wówczas w takim układzie – wąż po prostu zjada swój własny ogon.

W naszych realiach politycznych, gdzie rząd zajmuje się kupowaniem garniturów za publiczne pieniądze zamiast troszczyć się o kluczowe sprawy dla kraju, każda banalna sprawa jest w stanie mieć znaczenie polityczne. To przekleństwo naszego systemu politycznego, którego nie da się w sposób jednoznaczny zdefiniować, nie mówiąc już o zapobieganiu „gajerkowym” wyzwaniom, ponieważ z punktu widzenia państwa są to problemy rangi papieru toaletowego wieszanego w toaletach.

Właśnie z tego względu działania służb specjalnych są niesłychanie niebezpieczne dla demokracji, gdyż politycy przeważnie są mizerni, mierni i byle jacy a służby specjalne reprezentują mimo wszystko (mimo np. machania gołą klatą) – jakimś poziomem inteligencji, nawet jeżeli nie osobistej agentów, to zawsze instytucjonalnej. Daje im to olbrzymią przewagę nad politykami powodując, że mogą de facto nimi rozporządzać, jeżeli ci z jakichkolwiek powodów mają chwilowo osłabioną pozycję. Poza tym, politycy odchodzą a służby zostają (no chyba, że trafi się im taki pech jak polskim służbom specjalnym ze względu na kompromitującą likwidację). To powinno dawać do myślenia, żeby nagle się nie okazało, że jesteśmy demokracją sterowaną i to od dawna, przez nieznanej proweniencji zagranicznych sprawców!

Swoją drogą nie można się dziwić służbom, że wkraczają wszędzie gdzie się da, ponieważ każdy widzi, a na pewno już doświadczeni oficerowie służb specjalnych, że powierzenie państwa frajerom, którzy się kręcą zegarkami z wymiany od kolegów biznesmenów, oglądając się w kupowanych za publiczne pieniądze „gajerkach” to nieporozumienie, które może nas wszystkich dużo kosztować. Jeżeli jednak prawdą byłoby podejrzenie, że naszym systemem rządzą siły niewidzialne, to znaczy że jest o wiele gorzej z naszym krajem niż mogło się nam wydawać, ponieważ w istocie – ten rozgardiasz jaki widzimy na zewnątrz to jest nic innego jak zasłona dymna – miękka poduszka dla twardego autorytaryzmu skoncentrowanego na starannie wyselekcjonowanych celach.

Więc może to i lepiej, że służby trzymają rękę na pulsach państwa? No bo czego można wymagać od wypomadowanych gości, którzy albo grają w piłkę, albo wymieniają się zegarkami, ewentualnie kombinują jak się wcisnąć w drogi gajerek na koszt państwa!? Przecież ktoś kto patrzy na państwo przez pryzmat drogiego zegarka na rękę lub za przeproszeniem – gaci, które ubierze „służbowo” jest na poziomie jedynie nieco wyższym od wynoszenia jedzenia w słoikach z oficjalnych spotkań na których jest catering! Czego więc można oczekiwać od tych ludzi? Co ważniejsze – trudno, żeby służby specjalne nie zorientowały się z jakimi miernotami mają do czynienia i pozwalały im sobą rządzić! Nie można czegoś takiego oczekiwać! Wiadomo jak jest – najpierw wąż zjada własny ogon a potem jeszcze ogon ma machać psem! Niestety ta logika jest porażająca, ale prawdziwa, gdyż w przypadku państwa tak porażająco słabego jak nasze – nie liczy się żadne budowanie podstaw dla lepszej przyszłości, ale po prostu wszystko to co możemy dzisiaj tu i teraz wyszarpać.

W takiej logice dla frajerów liczą się gajerki i cygara za państwowe a dla ludzi rzeczywiście odpowiadających za to, żeby państwo się nam nie rozpadło – wpływ na rzeczywiste sprawy i dostęp do informacji.

W tym znaczeniu – wszechwładza służb specjalnych nie jest niczym złym, a zawsze lepiej jest mieć na karku własne służby specjalne niż obce… no chyba, że sojusznicze z dopuszczenia, ewentualnie jak nie wiadomo czy własne nie są przypadkiem obce, a może te obce też wcale nie są jakieś złe, nie mówiąc już o sojuszniczych. Jedno jest pewne – w kontaktach ze służbami tajnymi nic nie jest, ponieważ nie może być pewne. Inaczej ich działanie nie miałoby sensu.

A od frajerów w gajerkach nie wymagajmy, przeminą… tylko martwmy się, żeby państwo się nam nie rozpadło, bo znowu będzie smutnawo…

4 komentarze

  1. Przeczytałem pierwszy akapit – i mi wystarczy!
    @Autor jest ostatnim naiwnym, używając sformułowania PODWÓJNA LOJALNOŚĆ.
    Urzędnik ma być lojalny wobec swojego PAŃSTWA!
    Są stosowne (niejawne) przepisy i procedury, które pozwalają na to PODWÓJNE ZATRUDNIANIE.
    Dodam, że od pewnego poziomu stanowiska, kontakt ze służbami – w różnym charakterze – jest warunkiem obejmowania danego urzędu.
    Ale podwójne wynagradzanie, to już przesada.
    Dodatkowo to powinno się wynagradzać zadaniowo – agenta któremu w każdej chwili można podziękować.
    W naszym dziwnym kraju kontakty ze służbami są traktowane jako coś uwłaczającego godności obywatela.
    Na tzw. ZACHODZIE, to że o kimś MÓWI SIĘ, że być może współpracował ze służbami albo że służby poprosiły go o współpracę – NOBILITUJE OBYWATELA danego kraju.
    Po pierwsze – musi być oceniony przez służby, że jest PATRIOTĄ i jego lojalność wobec państwa nie budzi zastrzeżeń.
    Po drugie, skoro służby chcą czyjejś współpracy, to znaczy że ten KTOŚ reprezentuje sobą wyższy niż powszechny zasób przydatnych państwu kwalifikacji.
    Po trzecie – osoba daje rękojmię zachowania tajemnicy.
    Po czwarte, czego TAM nikt nie musi mówić, a u NAS to nic pewnego – służby zapewniają utrzymanie kontaktu i korzystania z czyjejś wiedzy, kwalifikacji, usług – w absolutnej tajemnicy, czego dowodem jest objęcie klauzulą TAJNE nazwisk czołowych postaci biznesu i polityki z Belgii, którzy współpracowali z Francją – gdy Belgia powstawała.
    Ile to już lat? Ponad 170 – a nazwiska nadal są chronione, mimo istnienia tzw. FRANCJI VICHY podczas okupacji.
    Dlatego należy zmienić myślenie o współpracy ze służbami.
    Tylko że te służby powinny stać się służbami demokratycznego państwa polskiego.
    A takimi jeszcze nie są.
    Są służbami lojalnymi wobec aktualnie rządzących elit partyjnych.

  2. Nawiążę do jednego zdania artykułu “działanie służb specjalnych jest niebezpieczne dla demokracji”, przykro ale to już się stało. A teraz nawiążę nawiąże do strofy Adama Asnyka “Świat pójdzie swoją drogą” czy nam się to podoba czy nie.Przypomniałam sobie, że już w starożytności narzekano na młode pokolenia.Moje obecne uwagi, to zbyt wiele ludzi jest na planecie Ziemia.

  3. Jest, jak jest, my sobie możemy popisać, pogadać….
    i tyle..

    Nie będzie żadnej afery na wzór czy miarę “Watergate”
    Nie ma takiej możliwości, choćby z tego względu że nikomu ze sfer politycznych będących u steru państwa, ani nikomu ze służb specjalnych, nie zależy, ani nie ma, i nie będzie miał żadnego interesu w tym, aby oficjalnie, wszem i wobec takie rzeczy ogłaszać. Z kolei opozycja nie ma dostępu do skrzętnie ukrytych faktów, i “układów” aby móc rozgryźć; czy problem istnieje naprawdę, czy jest tylko domysłem budowanym na wątpliwych przesłankach. Jedna wpadka, czy druga niczego nie zmienia, podobnie jak jedna jaskółka wiosny nie czyni. Poza tym opozycja, jeśli myśli poważnie o przyszłym, ewentualnym rządzeniu krajem, nie będzie robiła sobie wrogów ze służb, bo później może się to niekorzystnie odbić.
    To że służby są niezbyt udolne, a politycy niektórzy też nie najwyższych lotów, spowodowało kilka wpadek mniejszych czy większych, i jest tylko dowodem na to, że my obywatele, możemy mieć tylko rolę widzów. Kontrole służb za pomocą sejmu (komisji sejmowej) można sobie pomiędzy marzenia, a bajki włożyć. Reasumując; służby są pod kontrolą państwa na tyle, na ile same chcą być.
    Na szczęście one same za bardzo też do władzy się nie pchają, wolą działać w cieniu i ciągnąć kasę jak się tylko da, i to jest właściwie jedyny rzeczywisty motyw ich działania. O lukrach, otoczkach, pozorach, itp. nawet wspominać nie warto.
    ——————————
    http://bigosogroch.blogspot.com/

    • Korekta do poprzedniego mojego wpisu:
      Jest; “ani nikomu ze służb specjalnych, nie zależy, ani nie ma, i nie będzie miał żadnego interesu

      powinno być; ani nikomu ze służb specjalnych nie zależy, ani nikt z nich nie ma, i nie będzie miał żadnego interesu

      Przepraszam, z pośpiechu zgubiłem jedno małe słówko “nikt” i wstawiłem jeden przecinek za dużo
      ————————
      http://bigosogroch.blogspot.com/

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.