Automatyzacja – prosty sposób na zwiększenie efektywności firm w czasach pandemii

graf. red.

Każdy właściciel firmy chce, aby jego przedsiębiorstwo było jak najbardziej efektywne i wykorzystywało w 100% swój potencjał, szczególnie gdy coraz częściej mówi się o możliwości drugiego lockdown’u. Jeżeli zależy nam na utrzymaniu ciągłości produkcji, szczególnie jeśli część zespołu będzie zmuszona poddać się kwarantannie, a tym samym na dobrych wynikach i odpowiednim wykorzystywaniu wszystkich mocy przerobowych, warto zainteresować się zautomatyzowaniem swojego przedsiębiorstwa, które na pewno znacząco wpłynie na poprawę pracy, a przede wszystkim pomoże zwiększyć zyski. Jednak od czego zacząć?

Wielu przedsiębiorców już dawno postanowiło zautomatyzować swoją firmę, co z pewnością przyniosło wiele korzyści w ciągu ostatnich wyjątkowo trudnych miesięcy. Jednak wciąż sporo jest takich, którzy nadal z dystansem i pewną dozą nieufności patrzą na tę możliwość lub po prostu nie wiedzą od czego zacząć, by poprawić produktywność w swojej firmie. Mają świetnych pracowników, bardzo dobry sprzęt, ale jakiś element układanki nadal nie pasuje tak, by mogli być oni zadowoleni z wyników, które osiągają. Moment, w którym przedsiębiorca nie wie co zrobić dalej, by poprawić swoje usługi jest idealny, aby zastanowić się nad wdrożeniem automatyzacji w firmie.

Wdrożenie automatyzacji do firmy wcale nie jest takie trudne jak może się wydawać, o ile podejdziemy do tego z otwartym umysłem i podejmiemy współpracę z odpowiednimi osobami. Automatyzację można wprowadzić w niemal każdym przedsiębiorstwie, należy jednak przed jej rozpoczęciem dokonać dokładnej analizy kilku czynników, jak zarządzanie, ludzie, procesy, IT czy finanse.  Dzięki nowoczesnym technologiom automatyzacja obecnie jest jeszcze prostsza i szybsza do wdrożenia niż kiedykolwiek wcześniej, co szczególnie ma istotne znaczenie, jeśli w Polsce ponownie zagości gospodarczy lockdown, o czym mówi coraz więcej ekspertów. Niepotrzebna jest już wizyta specjalisty w konkretnej firmie. Można wykorzystać do tego platformy dostępne w sieci, a następnie skonsultować się z ekspertem online.

– Platforma dpx to narzędzie stworzone na podstawie doświadczeń zebranych na przestrzeni lat przez nasz zespół. Zrealizowane projekty biznesowe umożliwiły zaprojektowanie i stworzenie mechanizmu, który odpowiada na potrzeby współczesnych przedsiębiorstw. Jest internetowym narzędziem, które wskazuje przedsiębiorcom najistotniejsze procesy do usprawnień wraz z konkretnymi rozwiązaniami przygotowanymi przez dostawców automatyzacji, optymalizacji i systemów IT. Nie musimy wychodzić z firmy czy zapraszać do siebie specjalistów, którzy będą obserwować od środka nasze przedsiębiorstwo. Wystarczy, np. wgrać na platformę próbkę nagrania z kamer czy telefonu, co następnie zostanie przeanalizowane i da nam odpowiedź, czy wykorzystujemy wydajnie swój park maszynowy, czy efektywnie wykonywany jest proces realizowany przez pracowników.  Dodatkowo możemy przeprowadzić różne analizy, np. funkcjonowania działu IT, etapów i barier rozwoju przedsiębiorstwa, czy efektywności zarządzania. To wszystko możliwe jest online i dzięki temu ułatwi nam zautomatyzowanie firmy – mówi Mikołaj Dramowicz, prezes zarządu DATAPAX.

Niestety z dnia na dzień wskaźniki zachorowalności są coraz wyższe i wciąż przybywa nowych zakażonych koronawirusem, co wpływa na kolejne zakazy rządowe, co z kolei oddziałuje na przedsiębiorstwa. Dlatego w szczególności warto jak najszybciej pomyśleć o wprowadzeniu usprawnień, automatyzacji oraz innych rozwiązań, które pozwolą przetrwać nadchodzący okres.

–  Niestety dużo słyszymy w mediach o  tym, że drugi lockdown jest nieunikniony, dlatego przede wszystkim należy przygotować się na to automatyzując procesy, chociażby dlatego, że będzie utrudniony dostęp do pracowników, w tym ze Wschodu. Czas gra bardzo ważną rolę, gdyż rośnie obciążenie firm dostarczających rozwiązania, a co za tym idzie i cena. Dzięki temu firmom uda się przetrwać nadchodzący okres bez większych strat – dodaje Dramowicz.

Aktualna sytuacja na świecie pokazuje, że trzeba nauczyć się jeszcze szybciej reagować na zmieniającą się rzeczywistość gospodarczą i być elastycznym. Każde przedsiębiorstwo powinno przygotować się na kolejne zmiany, a automatyzacja może ułatwić ten proces i pomóc funkcjonować firmie nawet w trudniejszym momencie, szczególnie kiedy część zespołu nie będzie w stanie chwilowo pracować, a produkcja, czy dystrybucja będzie szła dalej.

***

Informacja redakcji:

Wszelkie prawa do tekstu zastrzeżone pan Mikołaj Dramowicz, wyłączenie licencji CC 4.o.

14 thoughts on “Automatyzacja – prosty sposób na zwiększenie efektywności firm w czasach pandemii

  • 23 października 2020 o 07:29
    Permalink

    1. Nie wszystko da się zautomatyzować.
    2. Nie wszystkie firmy stać na zautomatyzowanie.
    3. Im więcej zautomatyzowania, tym mniej miejsc pracy.

    Odpowiedz
  • 23 października 2020 o 08:48
    Permalink

    Automatyzacja? Może więcej pracownikó z Ukrainy i z głowy?

    Odpowiedz
  • 23 października 2020 o 09:00
    Permalink

    Bardzo dobry tekst.

    Tylko czy słuszny?

    Odpowiedz
  • 23 października 2020 o 09:36
    Permalink

    No właśnie, tylko zysk przedsiębiorcy się liczy, a gdzie dobrostan społeczny, za którym kryje się prawo do pracy i godnej płacy? Automatyzacja zniszczy podstawy bytu ekonomicznego społeczeństwa, a jak społeczeństwo wymrze z głodu i przestanie się rozwijać, to co zrobi właściciel z automatyzowanego przedsiębiorstwa, gdy już nie będzie zapotrzebowania na jego produkty?

    Czy biznes ma pojęcie o równowadze potencjału produkcji, pracy i siły nabywczej? Jakoś w żadnym podręczniku ekonomii i zarządzania zasobami ludzkimi (jak to się teraz ładnie nazywa sterowanie niewolnikami) nie znalazłem specjalnie wiedzy z tego zakresu. Nie poświęcają one miejsca na takie ważne strategicznie sprawy, a szkoda, bo dlatego gospodarki wpadają w kryzysy. Sprawa niszowa i niewygodna dla inteligencji bez inteligencji piszącej te podręczniki.

    Dochodzą mnie słuchy, co jest wręcz skandalem, że w niektórych marketach zachodnich pracownicy sami muszą zapewnić sobie maseczki, bo pracodawca nie gwarantuje tego podstawowego środka ochrony w pracy. Dlaczego nie zmieniono przepisów, aby pracodawca miał obowiązek wyposażyć stanowisko pracy w niezbędne środki ochrony osobistej pracownika? Czyżby zbyt duże koszty to generowało?

    Nigdy nie korzystam w marketach z kas samoobsługowych, jak wprowadzą automatyczne sklepy nie będę w nich kupował i namawiam wszystkich do tego. Nie dajmy ekonomicznym bandytom niszczyć miejsc pracy.

    Odpowiedz
  • 23 października 2020 o 14:49
    Permalink

    Bioroboty sa tańsze niż automatyzacja i serwisowanie.
    Na dodatek, same sie żywią, utrzymują funkcjonalność, dyspozycyjność.
    Ich koszt, to niewielka część kosztów stałych procesu produkcyjnego.
    Czasy gdy przedsiębiorcy tacy jak Ford, Giesche, Poznański, dbali o potrzeby swego personelu, to zamierzchła przeszłość.
    Liczy sie jedynie ZYSK firmy.

    Nie sadzę, by doszło do jakiejś rewolucji Luddystów.
    Po skutecznym zniszczeniu lewicy w krajach zachodnich, nikt nie uświadomi pracownikom zwiazków przyczynowo- skutkowych.
    Tym bardziej, że obfite świadczenia socjalne zaciemniaja im obraz rownie skutecznie co papka serwowana przez media.

    Odpowiedz
  • 23 października 2020 o 19:12
    Permalink

    O ile artykuł “brzmiał” sensownie, o tyle wpis Miecław (23 października 2020 o 09:36) zdumiewa.
    Tak, żeby interes się “kręcił” i rozwijał zysk jest konieczny. Tylko wówczas można liczyć na rozwój (inwestycje) i podwyżki płac. Sugerowany “dobrostan społeczny… prawo do pracy i godnej płacy” jest “odwracaniem kota ogonem”. Praca i płaca muszą mieć jakieś uzasadnienie, a jeśli nie jest nim zysk, to skąd ma się wziąć ten “dobrostan społeczny”? Z nieba nie spadnie, bo wymodlić się go zapewne nie da.
    Radzę się zastanowić: skąd ma się wziąć zysk, i jak go nie przejeść? Tylko proszę nie zaklinać rzeczywistości w stylu, że państwo to załatwi, bo państwo co najwyżej go przeje.

    Kolejne zdumiewające stwierdzenie: “Automatyzacja zniszczy podstawy bytu ekonomicznego społeczeństwa…”.
    Wiem, wiem, tylko sami młotkami wykujemy “nowy, wspaniały świat”. A jeśli będziemy kuć 100 razy dłużej, i zatrudnimy do tego 100 razy więcej pracowników, to doczekamy się tego dobrostanu?
    Przecież w rozwoju chodzi o to, żeby zrobić coś lepszego szybciej i mniejszym kosztem. Jak się uda tak zrobić, to korzyści z takiej produkcji są. Jasne, można fedrować węgiel, bo tak robiono od kilkuset lat, ale teraz co innego zapewnia o wiele większe zwroty, więc po co to robić, jak taniej zrobią to odkrywkowo w Trzecim Świecie?
    Ta wrogość do automatyzacji przypomina mi sprawę protestów, buntów i niszczenia maszyn przez tkaczy w czasach rewolucji przemysłowej. Albo może bunty woźniców i stajennych z powodu zastępowania transportu konnego koleją i samochodami. Proszę pomyśleć, w jakim dobrostanie żylibyśmy nadal eksploatując konie?

    Postęp trzeba wymusić, bo “samo się nie zrobi”, a skutecznym motorem tego jest właśnie zysk. Przecież biurokraci (urzędnicy państwowi lub partyjni) tego nie zrobią, a jeśli nawet, to zwykle kiepsko. I tak PRL zostało zniszczone nie przez jego wrogów, lecz przez oderwanych od rzeczywistości sterników, którzy wiedzieli, że trzeba podnieść poziom życia do zachodniego, ale myśleli, że się to da zadekretować. Zresztą teraz wygląda, że będzie podobnie, bo kreśli się np. wielkie plany o milionie pojazdów EV, ale nie robi tego ktoś rzeczywiście mający w tym interes, lecz finansista bez rozumienia produkcji. W biurokracji, finansach, naukach społecznych można na papierze stworzyć wszystko, a tylko rzeczywistość skrzeczy.

    Sugeruję nie tylko nie korzystać z kas samoobsługowych, ale także: z bankowości elektronicznej (w trosce o dobrostan kasjerek), z własnego samochodu (w trosce o taksówkarzy), z telefonu (w trosce o listonoszy i “umyślnych”), itp. Miejmy jak najwięcej miejsc pracy i sprowadzajmy imigrantów jak zabraknie pracowników. O to chodzi?

    Odpowiedz
    • 23 października 2020 o 21:15
      Permalink

      Ali
      23 października 2020 o 19:12

      Jedyny przykład rozsądnego działania, jakimi przychodzi na myśl, to Japonia.
      Przy 2% bezrobociu, zatrudniano obsługe wind- na przykład.
      By panienka wciskająca guziki, była ZATRUDNIONA, była w stanie zarobić na własne- skromne utrzymanie.
      Liczyła się HARMONIA.
      Miejsce w społeczeństwie, dające do niego przynalezność.

      Myślę że sporo można się od Azjatów nauczyć.
      Tam nie ma alienacji, zasiłków za bezrobotność, każdy jest wpisany w rolę społeczną, ma miejsce w hierarchii, nieuniknionej w ich strukturze.
      Każdy jest WAŻNY z punktu widzenia funkcjonowania całosci.

      Europa daży do alienacji, redukcji “kosztów osobowych”.
      Jakie będą tego trendu skutki w dłuższej perspektywie?
      Frustracja znaczacej części niepotrzebnych?
      Co już zaczyna zresztą mieć miejsce…..

      Ludzie mogą kopać rowy, a potem je zasypywać.
      Taki może być sens ich zycia, i nie będą się nad tym zastanawiać.
      To będzie ich OBOWIĄZEK zmuszający do porannego wstawania.
      A jeżeli nie będą mieli obowiązków, co się stanie?
      Dość łatwo przewidzieć na podstawie krajów które nie sa w stanie zorganizować ludziom zajęć.
      Meksyk?

      Zastanowiłbym sie nad współczesnym znaczeniem potrzeb Masłowa.
      Rolą PAŃSTWA jest ich próba przynajmniej zaspokojenia.
      Inaczej, będą przewidywalne problemy nie do rozwiązania.
      Patrz- Francja.
      Produkcja marginesu społecznego po przekroczeniu pewnego pułapu, jest poza kontrolą.

      Odpowiedz
    • 23 października 2020 o 21:56
      Permalink

      @Ali

      Chyba niezbyt dobrze rozumiesz moje przesłanie? Automatyzacja pełna nigdy nie będzie, ale nawet tam gdzie ona jest nie może niszczyć potencjału społecznego. Wszędzie musi być racjonalne podejście. Owszem, gdy można zastąpić człowieka w trudniejszej pracy i będzie to bezpieczniejsze nie ma problemu. Zysk to nie wszystko, bo pęd za zyskiem niszczy systemy społeczne i globalnie świat.
      Tu masz przykłady wyzysku dla zysku i jego efekty, w tle tego wszystkiego należy też wziąć pod uwagę automatyzację.
      https://strajk.eu/w-usa-bez-zmian-zysk-wazniejszy-niz-zdrowie-i-zycie-ludzi/
      https://businessinsider.com.pl/twoje-pieniadze/praca/odziezowi-giganci-czerpia-zyski-z-wyzysku-raport-clean-clothes-campaign/1fxtbzb
      https://strajk.eu/sploniemy-w-imie-zysku/

      Sądzę, że perspektywa zaraz by ci się zmieniła, gdybyś np. stracił pracę. m. in. ze względu na redukcję zatrudnienia z uwagi na automatyzację. Moja znajoma w ten sposób właśnie straciła pracę. O ironio wcześniej zachęcała mnie do przejścia na bankowość elektroniczną i w końcu jej uległem, ale też dlatego, że za bezpośrednią obsługę żądali dużej prowizji, a nie jak wcześniej bez prowizji. Czyli zmusili mnie/kupili zyskiem. 🙂

      Gdy jej to mówiłem, że wkrótce będą mieli redukcję i część pracowników straci pracę tylko się roześmiała bezrefleksyjnie. Potem gdy straciła pracę przyznała mi rację. Teraz jest w Niemczech, takie ją dobrodziejstwa spotkały. A więc tam gdzie można się bronić to trzeba to robić. Inaczej ta masa bezrobotnych ludzi zniszczy sama z siebie system społeczny, a gospodarczy też się sam z siebie zniszczy w pogoni za zyskiem.

      Napisałem przecież, że system musi być oparty na “równowadze potencjału produkcji, pracy i siły nabywczej”, ale o tym ekonomiści i finansiści, liberałowie i kapitaliści nie chcą słyszeć, inteligencja mało o tym pisze w książkach, a potem wszyscy się dziwią, że rodzi się patologia i rewolucje.

      Powinieneś wiedzieć po moich postach, że jestem przeciwnikiem liberalizmu i kapitalizmu. Oczywiście nie neguję zysku jako siły napędowej gospodarki, ale nie powinien on być czynnikiem dominującym w gospodarce bo nie poddany kontroli rodzi patologie i niszczy systemy społeczne. Przykłady ci podałem wyżej.
      Dla odmiany masz Białoruś i ich zrównoważoną gospodarkę, gdzie ta względna równowaga jest zachowywana. Zysk zyskiem, ale praca dla ludzi musi być.
      Polecam szokujący i jakże prawdziwy obraz próby zamachu na ten ludzki kraj:
      http://www.mysl-polska.pl/2534

      Jeżeli się sami przed tym nie obronimy wzajemnie ludzką wzajemnością dbania o swoje interesy to może się niedługo też okazać, że biologiczne ludzkie roboty w interesie zysków kapitału będą uczone przez roboty-sztuczną inteligencję tylko prostych czynności niezbędnych do przetrwania i pracy fizycznej, bo wyższa klasa władców ludzkości będzie tak sobie życzyć sama ucząc się klasycznie w zamkniętych dla pospólstwa uczelniach. Ludzkie społeczności staną na granicy rozkładu, a ja jako nauczyciel stracę pracę. Już część dodatkowych zarobków straciłem, bo demografia siadła.
      A więc z mojej strony jest to czysta ludzka pragmatyka i nie ma w tym nic szokującego. Co było w tym złego, gdy raz w miesiącu szedłem z zebranymi rachunkami do banku lub na pocztę i zrobiłem sobie przelewy? Po zakupy też chodzę! To tylko kwestia perspektywy.
      Oczywiście rozumiem, że ci którzy prowadzą biznes, wiele różnych operacji finansowych to bankowość elektroniczna jest dla nich zbawieniem. Ale przeciętny Kowalski jak ja nie ma takich potrzeb.

      Odpowiedz
    • 24 października 2020 o 06:02
      Permalink

      Panie @Ali

      “Przecież w rozwoju chodzi o to, żeby zrobić coś lepszego szybciej i mniejszym kosztem.”

      Chodzić to sobie może. W praktyce “lepiej” i “szybciej” gryzie się. Czasem można te słowa na siłę sobie przedstawiać, przecież taka obrabiarka CNC jest rewelacyjna. PYK w komputer i mamy RZECZ. No tyle, że…. w rękach fachu ubywa. I to jest ten “koszt”, w tym wypadku większy.

      pozdrawiam

      ps. a jak w latach 90-tych pany z ameryki mówili: “a jak będzie konkurencja to ceny będą spadały” – to wówczas nikt nie pytał “kosztem czego?” Dziś wiemy, to koszt naszego zdrowia. Pozwolę tu sobie zanucić: “codziennieeeee, niskie cenyyyy!”

      Odpowiedz
  • 23 października 2020 o 21:15
    Permalink

    Bardzo ciekawy artykuł zwracający uwagę na oczywistość – nie ma odejścia, nie ma cofnięcia się do ręcznych krosien.

    Odpowiedz
  • 23 października 2020 o 21:32
    Permalink

    “Każdy właściciel firmy chce, aby jego przedsiębiorstwo było jak najbardziej efektywne i wykorzystywało w 100% swój potencjał”

    No nie. To nie są moje oczekiwania. Moje ambicje skupiają się na tworzeniu społeczności lokalnej, oryginalnych wartości, oryginalnej kultury. Zatem proszę nie mówić o “wszystkich” przedsiębiorcach.
    W mojej branży znam przypadki kiedy to małżeństwo leje się na oczach pracowników, tu są poważne tragedie życiowe i mieszanie tych przedsiębiorców z zachodnimi korporacjami to jest poważna głupota.

    podrawiam

    Odpowiedz
  • 23 października 2020 o 23:03
    Permalink

    Problem pomiędzy Tyrałami i Indiotami, już dawno rozstrzygnął Lem w którejś z powieści.
    Możemy produkować tanio i masowo.
    Pytanie brzmi- KTO TO KUPI?
    Bezrobotni?

    Roboty na pewno, ich siła nabywcza i potrzeby sa zerowe, jezeli chodzi o asortyment który wytwarzają.
    Popyt tworzą LUDZKIE potrzeby, nie automatów, czy jakichś AI.

    Zakładając, że jakieś 90% procesów produkcyjnych można zautomatyzować, jaki margines pozostawimy ludziom, by mogli zarobić na michę ryżu dziennie?
    Handel narkotykami, żywym towarem, hazard, to chyba nie jest wyjście dla większości?

    Zaślepieni indywidualnymi korzyściami różni managerowie, politycy, chyba tego nie rozumieją.
    Po raz kolejny podcinając gałąź na której siedzą.
    Zagłodzenie plebsu to nie jest najlepszy z pomysłów.
    A przerabiany był już wielokrotnie.
    “Nie macie chleba? Jedzcie ciastka”- przerobią skutki panowie decydenci po raz kolejny.

    Odpowiedz
    • 24 października 2020 o 05:52
      Permalink

      mam taką teorię, że jak już wszystko za nas będą robiły maszyny, których naprawą zajmie się te 10%, to 90% będzie żyło z pracy robotów, sami nie będą zaś pracować. Natomiast zmieni się pojęcie pracy. Być może wykonywanie czynności sportowych będzie ją stanowiło. To jest dzisiaj jakiś surrealizm dla nas, ale w przyszłości będzie to normalne zjawisko.

      Mam jednak nadzieję, że kompletnie nie starczy nam na takie głupie eksperymenty nafty w ziemi, i powrócimy do korzeni poruszając się dorożką i jeżdżąc na rowerze. Plantacje kauczuku powinny zaspokoić zapotrzebowania na opony do w/w urządzeń.

      Kiedy powiedziałem to 14 letniej córci, odparła:

      “liczę na to”

      pozdrawiam

      Odpowiedz
      • 24 października 2020 o 08:43
        Permalink

        @Grzegorzu …
        Ja bym na to nie liczył, że te 90 % będzie żyło z robotów, raczej większość pójdzie do piachu zdeterminowana wojnami, aby przetrwać, zaś 10 % będzie zarządzała robotami i trzymała w niewoli trochę pospólstwa w rezerwatach, jak Indian w Ameryce.

        Postęp techniczny można wykorzystać na dwa sposoby.
        Pierwszy – którego jestem zwolennikiem – do poprawiania ludzkiej egzystencji i bezpieczeństwa, ale z ograniczeniami aby nie niszczyć w ludziach człowieczeństwa i tworzyć potencjał jego zrównoważonego rozwoju. Także nie poprawiać lub nie przyśpieszać ewolucji, bo nic dobrego z tego może nie wyjść.

        Drugi – którego jestem przeciwnikiem – dla zysku i panowania wybranej kasty nad światem.

        Pierwszy przykład z brzegu i świeże to zastosowanie sekwencjonowania genomu:
        “Czy system edukacji oparty na genetyce – nowy rodzaj eugeniki – byłby czymś pożądanym? Harari ostrzega, że, mając do dyspozycji algorytmy przyszłości i ogromne ilości danych, które gromadzą, rządy i korporacje będą wiedziały więcej o przyszłej populacji niż obywatele wiedzą o sobie samych. Łatwo odrzucać takie ostrzeżenia, ale nie pozwólmy sobie zapomnieć, co ujawnił Edward Snowden. Niech posłuży to za potężne ostrzeżenie, że nie zawsze możemy ufać rządom, iż używają one technologii w sposób korzystny dla nas.

        Zaniepokojenie Hawkinga czy Harariego szerszą perspektywą stoi w wyraźnym kontraście do podejścia „cała naprzód”, jakie cechuje obecnie rządy i wielkie biznesy. Sądzę, że brakuje tu dobrze poinformowanej opinii publicznej, której głos powinien być słyszany, gdy podejmuje się decyzje o dalekosiężnych skutkach. Opinia publiczna mogłaby znaleźć kompromis pomiędzy obawami Hawkinga czy Harariego a technokratycznym optymizmem, karierowiczostwem czy planami komercyjnego wykorzystania sprawy, jakie obecnie dominują. Bez włączenia opinii publicznej ryzykujemy stracenie z oczu kluczowych etycznych i społecznych obaw wywołanych przez technologie genetyczne.

        Czy system edukacji oparty na genetyce – nowym rodzaju eugeniki – byłby czymś pożądanym? Istnieją dowody, że już teraz sprawy społeczne i etyczne są zaniedbywane. Po naszym udziale i wkładzie w parlamentarne śledztwo Izby Gmin na temat Edytowanie Genów i Genomiki, Komitet Parlamentarny przyjął do wiadomości, że rządowi Wielkiej Brytanii nie można zaufać, iż poradzi sobie ze społecznymi i etycznymi problemami wynikającymi z użycia technologii genetycznych”.
        https://wolnemedia.net/sekwencjonowanie-genomu-nowy-wspanialy-swiat/

        Wydaje się, że szybko zbliża się czas, gdy ludzkość będzie musiała opowiedzieć się za jakimś sensownym społecznym paradygmatem egzystencji i rozwoju oraz walczyć przeciwko zdegenerowanej kaście zarządzającej światem, która na pewno zechce wykorzystać osiągnięcia naukowe do swojego panowania i bogacenia się, co już to czyni.

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.