Atmosfera oskarżeń o gwałty medialne – prawda czy okrutne pomówienia?

Zapanowała w kraju atmosfera oskarżeń o gwałty medialne, opisywana przez niektóre czasopisma w przedmiocie rzekomych praktyk w jednej z redakcji – jednego z mediów z zagranicznym kapitałem działających w Polsce. W skrócie chodzi o to, że pewien pan rzekomo wykorzystując swoją pozycję służbową rzekomo usiłował osiągnąć od pewnych pań korzyści osobiste w związku z ich pracą zawodową we wspólnym przedsiębiorstwie i zdaje się jego części znajdującej się pod jego kierownictwem.

Wszystko byłoby „normalnie”, czyli wyciszone albowiem to nie pierwszy raz dochodzą do nas słuchy z warszawskich salonów, że to wiele z tego co się tam dzieje to „burdel, serdel pierdel”, zresztą takiego mniej więcej zdania był już sam Marszałek – więc czego oczekiwać po dzisiejszej Polsce? Jednakże jest pewien problem, albowiem sprawa dotyczy jednego z najpopularniejszych i najbardziej zaangażowanych politycznie mediów w Polsce, które dla milionów Polaków wyznacza nie tylko rytm życia, ale przede wszystkim spektrum poglądów, dostarczając łatwych odpowiedzi na wszystkie możliwe tematy – od śmierci wielorybów na jakiejś plaży na antypodach, poprzez ścinanie chrześcijan a na lansowaniu kolejnych „niegodziwości” znienawidzonego Władimira Putina kończąc.

Powstaje więc naturalne pytanie o wiarygodność całego środowiska, w którym de facto „głowa”, mogła być aż w takim stopniu zepsuta, żeby posunąć się do krzywdzenia innych ludzi? Zarazem powstaje pytanie – jeżeli bohater jest niewinny, a trzeba wierzyć że jest – to dlaczego nikt go nie broni? Co z solidarnością w pracy, co z funkcją kontrolną mediów? Zresztą sprawa jest sama w sobie prymitywna bo dotyczy rzekomego mobbingu i rzekomego wykorzystania seksualnego podległych służbowych w zakładzie pracy. Głupia sprawa być w dzisiejszej Polsce, gdzie moralność jest na sprzedaż, seks zresztą także – oskarżonym o mobbing seksualny!

Istnieje też przecież drugie prawdopodobieństwo, które zawsze trzeba założyć, albowiem wysłuchana powinna być także i druga strona, otóż możemy mieć do czynienia ze spiskiem, zmową środowiskową, która oczernia niewinnego człowieka, profesjonalistę i cenionego publicznie dziennikarza z niskich pobudek. Zawsze trzeba stać po stronie niewinności!

Jednakże jeżeli był prawdopodobny sprawca, to znaczy się że były też i ofiary, które z zasady mają rodziny i przyjaciół, poza tym w wielu przypadkach mają być rzekomo medialnymi celebrytami znanymi na całą Polskę. To już jest niebezpieczne, ponieważ sprawa może budzić publiczne emocje, o ile bowiem na pewne rzeczy jest w Polsce przyzwolenie, to niektórych przewin – zwłaszcza wobec kobiet się nie toleruje. Prawdopodobnie z taką sytuacją mamy do czynienia w jakiejś mierze obecnie.

Ostatni raz Warszawa coś takiego przeżywała jak pewien afrykański poeta zarażał wirusem HIV warszawianki, spragnione miłości prawdziwego twórcy pięknych strof. Dzisiaj oczywiście panika jest mniejsza i raczej zastępuje ją złość i podejrzliwość, ponieważ wielu mężów pyta swoje żony, czy to o nich w atmosferze domysłów rozpisują się media.

Sprawa byłaby jednak jedynie obyczajowa gdyby nie problem wręcz strategiczny, albowiem wszystko na to wskazuje i można to stwierdzić z dużą dozą prawdopodobieństwa, że te media, których pracownicy są bohaterami i bohaterkami skandalu – mają być właśnie sprzedane. Toczy się od pewnego okresu proces poszukiwania nowego właściciela, a sprzedać coś tak dużego – nie jest łatwo. W tym przypadku liczy się wszystko, co składa się na opinię danego przedsiębiorstwa, a zespół ludzki stanowi w przypadku medium wizerunkowego – kluczowy komponent tworzący jego wartość. Co prawda pracownicy zarabiają dużo, ale tworzą grupę ludzi, którzy przyczyniają się do przyczyniania znacznych przychodów dla przedsiębiorstwa. W tym kontekście cała sytuacja jest raczej trudna dla zarządu spółki, ponieważ w takich chwilach wszystko wpływa na wartość, a jeżeli potencjalni nabywcy są zza wielkiej wody, to są na sprawy mobbingu i afery seksualne przeczuleni, ponieważ to oznacza w praktyce wielomilionowe odszkodowania, czyli zmniejszenie wartości przedsiębiorstwa a zarazem jego rozkład od wewnątrz.

Zadziwia milczenie tegoż medium, tak specjalizującego się w kreowaniu opinii i lansującego się na lidera opinii w Polsce, jak również posiadającego specjalne działy służące śledztwom medialnym. Milczą we własnej sprawie, jedynie poszło w świat ogłoszenie, że powołano jakieś ciało mające służyć standardom, nie ważne jakim. Liczy się natomiast to, że podwładni człowieka oskarżonego publicznie o mobbing i gwałt – jak gdyby nigdy nic, opowiadają milionom Polaków o pożarze mostu w Warszawie i setkach banałów, ale wywołanego problemu z własnego podwórka nie dotykają – przypomnijmy – trzeba bronić dobrego imienia firmy, broniąc niewinności kolegi-przełożonego, albo się odciąć od przestępcy. Przecież jeżeli sytuacja jest oszczerstwem – a wierzymy w to, że może nim być, to dlaczego nikt tego nie dementuje?

Tak właśnie przedstawia się obiektywizm znacznej części mainstreamowych mediów w Polsce, tak wygląda ich służba społeczeństwu, tak wygląda zaangażowanie w sprawy publiczne. Tak wygląda ich moralność. Nie ma nikogo innego o równej sile, kto pokazałby skalę ich hipokryzji, ponieważ to oni mają środki masowego przekazu i to oni kreują rzeczywistość, w której nie ma miejsca na ich własne domniemane problemy…

To przykre, ale widząc te i inne standardy i praktyki – wiadomo już z kim mamy do czynienia i jak należy oceniać wszelkie nieetyczne działania, które widzimy od lat w naszych telewizorach. Naprawdę lepiej dla naszych mediów, żeby to wszystko okazało się nieprawdą, bo inaczej jak ci ludzie będą mogli spojrzeć opinii publicznej w twarz? Tymczasem chyba trzeba się wstrzymać z oceną, ale należy być pełnym współczucia dla osoby tak bezwzględnie oczernionej bez wskazania konkretnych dowodów. To nie powinno tak się odbywać, albowiem można zniszczyć niewinnego człowieka! Od udowadniania winy są Sądy a nie media.

3 myśli na temat “Atmosfera oskarżeń o gwałty medialne – prawda czy okrutne pomówienia?

  • 17 lutego 2015 o 05:00
    Permalink

    Już nie ma innego poważniejszego tematu niż RZEKOMY ROZPOREK?
    A kto podpalił most łazienkowski w Warszawie i dlaczego od dołu – ro nie ciekawszy temat?
    Z tym mostem to może tak jak z radą rabina, żeby do zatłoczonego mieszkania wprowadzić kozę?
    Stojący w korkach warszawiacy – będą bardziej w nich tkwili.
    Jak się most odbuduje tydzień przed wyborami 10 maja – to wszyscy wówczas poczują ulgę.
    I stwierdzą – wybierzmy mniejsze zło, bo zawsze może być gorzej …

    Odpowiedz
  • 17 lutego 2015 o 17:12
    Permalink

    Jak chodzi o wszelkiego rodzaju gwałty i molestowania to wystarczy, że media polsko języczne wspomną, to jakaś tam pani/pan przypomni sobie, że ją/jego również pięćdziesiąt lat temu zgwałcono lub molestowano to temat jest nagłaśniany, jednym słowem temat zastępczy. Natomiast sprawa pożaru Mostu Łazienkowskiego daje wiele do myślenia.

    Odpowiedz
  • 27 marca 2015 o 10:11
    Permalink

    cóż, zawsze mogą wnieść procesy o pomówienie, przynajmniej byłaby sprawa, poszukiwanie dowodów itp. w końcu takie pomówienie może być jawne (“Pomówienie może być dokonane publicznie, przez skierowanie zniesławiającej wypowiedzi do szerokiego, bliżej nieokreślonego kręgu osób, np. uczestników jakiegoś publicznego zgromadzenia. Publiczny charakter mają w szczególności pomówienia dokonywane za pomocą środków masowego komunikowania (portal internetowy, radio).” cytat stąd: http://www.eporady24.pl/czy_mozna_pozwac_kogos_za_pomowienie_dokonane_za_posrednictwem_gadu_gadu_,pytania,4,53,1922.html) ale u nas lepiej “afery” “spiski” itp.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.