Religia i państwo

Ateizm i wolny rynek

 Historia ateizmu pokrywa się z historią kapitalizmu. Narodził się w XVIII wieku, gwałtownie zyskał na znaczeniu w wieku XIX, a obecnie ulega globalizacji. Czy to jest przypadek, że światopogląd ateistyczny podąża w ślad za gospodarczymi wpływami globalnych korporacji i spekulacyjnych „rynków finansowych”? Na pewno nie. Globalne korporacje, które pośrednio bądź bezpośrednio kontrolują media, rozrywkę i politykę (już nie mówiąc o zamęczającej nas reklamie) indoktrynują masy światopoglądem ateistycznym, przynajmniej w jego „słabej” wersji – tzn. całkowitej obojętności na perspektywę duchową ludzkiej egzystencji.  Dlaczego? To proste. Światopogląd religijny nie daje żadnych podstaw do tego, aby uzasadnić globalną akumulację kapitału, spekulację, produkcję ludzi-robotów nastawionych wyłącznie na konsumpcję – pochłanianie i wydalanie, pochłanianie i wydalanie… Ateizm natomiast taki system usprawiedliwia i ugruntowuje.

Perspektywa religijna

Religijna wizja świata, a precyzując – wizja chrześcijańska, to wizja świata, który ma sens.

Bóg stworzył Wszechświat i nadał mu prawa, które rozum ludzki jest w stanie poznać. To, z gruntu „religijne”, założenie inspirowało ludzi do prowadzenia badań naukowych i było bezpośrednią przyczyną „rewolucji naukowej”. (Jak widać przeciwstawianie religii nauce to nic więcej jak ideologiczny bełkot. Ale to już temat osobny).

Bóg stworzył ludzi. Są oni więc braćmi i siostrami. Stanowią wspólnotę. Ta wspólnota jest odpowiedzialna za przyrodę, w której Bóg osadził człowieka. Człowiek został więc powołany do wspólnoty z Bogiem, innymi ludźmi, a nawet całością stworzenia. Miłość, troska o innych, odpowiedzialność, poskramianie własnego egoizmu – oto w pełni ludzka postawa.

Historia ludzka ma sens. Zdąża w określonym kierunku. Bóg kieruje historią, ale człowiek, obdarzony wolną wolą, może z Bogiem współdziałać (lub mówić „nie”). Bóg jest Stwórcą, ale człowiek jest także twórcą, a kiedyś, do czego właśnie dąży historia, będzie pozostawał w jedności z Bogiem – całkowicie wolny i doskonały.

Perspektywa ateistyczna

Nasze fizyczne istnienie jest ulotne w pozbawionej sensu rzeczywistości. Właściwie ta prosta myśl stanowi cały fundament światopoglądu ateistycznego. Co można zbudować na tak pesymistycznym fundamencie?

Indywidualizm i egoizm. Nie mamy nic poza naszą fizyczną, ulotną egzystencją. Skoro tak, trzeba zabiegać wokół własnego „ja”. I tylko wokół niego.

Kapitalizm – dobro jako suma wszystkich egoizmów

Fundamentem ustroju kapitalistycznego jest przekonanie, że maksymalne do osiągnięcia dobro jest wynikiem konkurowania ludzkich egoizmów. Każdy działa wyłącznie dla własnej korzyści, ale, aby ją osiągnąć, musi w jakiś sposób zadowalać egoizmy innych. Sprawniejsi eliminują z rynku mniej sprawnych, wzajemna konkurencja egoizmów wymusza coraz doskonalsze działanie. W ten sposób indywidualizm i egoizm przekładają się na powszechne dobro i postęp.

Kapitalizm jest w tej chwili traktowany jako ustrój oczywisty i bezalternatywny. Moment, w którym ustrój ten rozprzestrzenił się, z niewielkimi wyjątkami, na cały glob – został uroczyście ogłoszony „końcem historii”. Oto do czego dążyła nasza historia. Do globalnego kapitalizmu, do panowania globalnych korporacji. Nie do zjednoczenia z Bogiem, nie do zrealizowania doskonałej wspólnoty ludzi wolnych. Dążyliśmy do globalnego kapitalizmu – sumy wszystkich nieposkromionych egoizmów.

 Są i malkontenci, którzy narzekają na „deficyt wolnego rynku”. Ich zdaniem za dużą rolę wciąż odgrywa państwo – jako organizacja z założenia nie nastawiona na zysk, a więc nieegoistyczna. To państwa są więc winne wszystkim kryzysom. Gdyby nie ingerowały w wolny rynek, gdyby zostawiły całkowitą swobodę globalnym korporacjom i globalnym spekulantom – wtedy dopiero zapanowałby raj i nastąpił „koniec historii”.

Cóż można odpowiedzieć owym malkontentom? Po pierwsze globalne korporacje od dawna już kontrolują politykę. Rynek więc pozostaje „wolny” nawet jeśli działa na nim państwo. Po prostu silni realizują swoje prawo do egoizmu po swojemu, a nie w sposób narzucony przez liberalnych doktrynerów. Po drugie – takie utyskiwania, że „system jest dobry, tylko te wypaczenia…” znamy już z historii. Najwyraźniej „wypaczenia” są częścią każdego systemu.

Chrześcijanin w kapitalistycznym świecie

Chrześcijaństwo nie daje się pogodzić z ustrojem opartym na indywidualistycznym zaspokajaniu egoizmu ludzi  istniejących ulotnie w pozbawionym sensu świecie. Z ustrojem, który zorganizowanie ludzi w korporacyjne „zasoby ludzkie” oraz „konsumentów” uważa za ostateczny cel historii. Pochłanianie i wydalanie, pochłanianie i wydalanie, zapomnijcie o doskonałej wspólnocie, do której ludzkość dążyła przez ostatnie dwa tysiące lat.

Ponieważ chrześcijaństwo z kapitalizmem pogodzić się nie da, jego wpływy maleją wraz ze wzrostem roli globalnych korporacji.

Co dalej? Czy chrześcijaństwo całkowicie zniknie? Na pewno nie. Boży plan nadal obowiązuje i nie da się go „anulować” żadną kampanią reklamową. Bliska jest chwila, w której ludzie spostrzegą, że są ludźmi, a nie „ludzkimi zasobami”.

Świat, w którym prezes spekulacyjnego banku Goldman Sachs może oświadczyć „To ja tu jestem Bogiem” na pewno nie jest końcem historii.

Nikodem Berger

11 komentarzy

  1. Bardzo ciekawe spojrzenie na sprawy ideologiczne.
    Gratuluję i podziwiam. Wydatnie podnosi Pan poziom portalu!
    Proszę o częstsze artykuły Panie Nikodemie.
    Pozdrawiam.

  2. Pozwolę sobie nie zgodzić się z tym tekstem. Jest on niczym innym jak tylko gloryfikacją religii i demonizowaniem globalnych korporacji. Kościoły to nic innego jak korporacje z innym podłożem ideologicznym, ale z identycznymi celami: glo­balną aku­mu­la­cją kapi­tału, spe­ku­la­cją, pro­duk­cją ludzi-robotów bezkrytycznych w stosunku do słów hierarchów. Wystarczy przypomnieć sobie ostatnie 2k lat europy pod “światłym” przywództwem chrześcijaństwa.
    Religia jako przyczyna rozwoju nauki? To akurat jest jakiś ideologiczny bełkot. Najmroczniejsze wielki nauki przypadają na czasy największej dominacji kościoła, bo samodzielne myślenie jest sprzeczne z jego celami. Rozwój nauki zapewnia nam wrodzona ciekawość świata, a tę “Bóg” potępia (jeżeli się ktoś nie zgadza to proszę sobie przypomnieć dlaczego Ewa zrywa jabłko albo co się stało z ciekawską żoną Lota).
    Co do jednego jednak się zgodzę. Kapitalizm jest egoistyczny, podobnie jak korporacje będące jego wytworem i Nobla temu kto wymyśli co z tym zrobić. Póki co musimy przełknąć tę gorzką pigułkę, ale jednego jestem pewien – religia NIE jest odpowiedzią.

  3. Nikodem Berger

    Rozwój nauki był możliwy tylko dzięki temu, że religie monoteistyczne zakładały istnienie Boga-Stwórcy i koncepcję tego stworzenia, którą człowiek mógł umysłem ogarnąć. Proszę zwrócić uwagę, że poza obszarem religii monoteistycznych nowoczesna nauka nie rozwinęła się. Została tam przeniesiona z Europy I USA.

    Czy kościoły są korporacjami? Tak. Tez zarzut jest trafny. Kościoły mają inklinacje to sięgania po całkiem ziemski majątek i władzę. Wierni mogą jednak zawsze dostrzec ten “grzech chciwości lub grzech pożądania władzy” w swoich kościołach i reformować je wracając do nauki Chrystusa. Zaś Nauczyciel z Nazaretu wolny był chciwości i głosił miłość.

    Korporacje zaś z samego założenia są nastawione na zysk. Nie mają innego celu. Jakiż zresztą inny cel mogłyby mieć spółki prawa handlowego powołane wyłącznie do gospodarowania z zyskiem?

    Dlatego zastępowanie kościołów korporacjami jest zabiegiem wyjaławiającym naszą kulturę. Jeśli komuś nie odpowiada chrześcijaństwo – niech szuka duchowego spełnienia gdzie indziej, ale niech, na Boga, nie ogranicza się do roli korporacyjny wyrobnik – konsument, bo to prowadzi do dehumanizacji.

    Nie namawiam do porzucenia działalności gospodarczej, ale do łączenia jej z rozwojem duchowym.

    Pozdrawiam

    • No to fajnie. Nie wiedziałem, że starożytni grecy wyznawali wiarę w jednego boga. Ponadto fakt, iż dwa zjawiska występują razem nie oznacza wcale by któreś wynikało z któregoś. Wspólne występowanie nie przesądza o byciu skutkiem/przyczyną. Ale co z tym grekami. Znikamy ich?

  4. Znowu pozwolę sobie na polemikę. Nie zgadzam się z tezą, że “Roz­wój nauki był moż­liwy tylko dzięki temu, że reli­gie mono­te­istyczne zakła­dały ist­nie­nie Boga-Stwórcy”. Moim zdaniem sięga pan zbyt płytko do historii. Dynamika rozwoju nauki w europie to bardziej zasługa Imperium Rzymskiego, które asymilowało wszystko z czym się zetknęło i przetwarzało do swoich celów, nie zaś religii jako takiej. Barbarzyńskie plemiona z których się wywodzimy przejęły, w ten sam sposób cały dorobek kulturowy i naukowy rzymian.
    Co prawda jeżeli porównamy stan nauki z IV w. z tym z XII w. znajdziemy wiele dziedzin, gdzie ta wręcz się cofnęła, a porównując ją z dorobkiem ówczesnych chińczyków wypadniemy jeszcze słabiej. Oczywiście winę za to możemy zrzucić na spalenie wielu bibliotek, ale śledząc dalszy rozwój naszej kultury można zauważyć, że w okresach gdzie większy nacisk kładziono na metafizykę, nauka była zaniedbywana.
    Jeżeli zerkniemy za miedzę i pochylimy się nad upadkiem nauki arabskiej to można wysnuć hipotezę, że w znaczniej mierze przyczyniła się ku temu radykalizacja religii – jakby nie patrzeć – monoteistycznej.

    Religia uczy nas tego, że jej dogmaty są niepodważalne i niezaprzeczalne, więc każdy argument przeciwko nim, spotyka się z ostrą reakcją i ich odrzuceniem tak samo bezkrytycznym jak ich przyjęcie. Dlatego nauka której założeniem jest sprawdzanie i kwestionowanie wszystkiego z czym się zetnie, nie najlepiej współpracuje z religią.

    Wracając do korporacji, to ma pan rację, zysk ich aukcjonariuszy jest jedynym celem ich istnienia. Niemniej wspiera to innowacyjność, bo póki istnieje konkurencja póty żadna z korporacji nie pozwoli sobie aby zostać w tyle.
    Czy wyjaławiają naszą kulturę? Wystarczy włączyć radio bądź tv by sobie odpowiedzieć, ale moim zdaniem korporacje po prostu przejęły lukę którą pozostawił kościół, zastępując tylko “pracuj, daj na tacę, módl się, umrzyj” na “work, buy, consume, die” (po angielsku bo w końcu globalizacja). Mnie nie kusi żadna z tych opcji. Co jeżeli pozbędziemy się tych “złych korporacji”? Lukę trzeba będzie zapełnić, bo nie oszukujmy się, większość ludzi woli jeżeli ktoś im mówi co mają robić. Ale czy powrót do poprzedniego schematu jest rozwiązaniem?

    To czy wierni dostrzegą “grzech chci­wo­ści lub grzech pożą­da­nia wła­dzy” wcale nie jest takie oczywiste. Zacznijmy od tego, że większość chrześcijan nie przeczytało swojej świętej księgi i jej nauki przyjmują “na wiarę” od kapłana, rodziców czy innych osób będących autorytetami.
    W ten sposób kapłani stają się w ten sposób jedynymi interpretatorami swojej religii i ich słowo staje się “święte”. Z tych powodów każda krytyka kapłana czy jego słów staje się tym samym krytyką religii, czego to nasz Ulubiony Kraj jest doskonałym tego przykładem.

    Prawdę powiedziawszy ten nasz mały dyskurs prowadzi chyba do pytania o sens życia, bo znajdą się osoby dla których “korporacyjny wyrobnik” to nie taka zła opcja. A jeżeli tak, to życia nam na ten temat niestarczy 🙂

  5. Nikodem Berger

    Hobbit. Znów pozwolę się z Panem zgodzić i nie zgodzić.

    Co do niezgody. W sprawie stosunku nauka-religia i jej rzekomej opozycji powtarza Pan niezbyt wysokich lotów propagandę. Proszę przyjąć do wiadomości FAKT, że religia monoteistyczna posiada wartość heurystyczną, bez której rewolucja naukowa by nie wystąpiła. Jeśli ludzie z nauczania religii wiedzą, że Bóg nadał światu jakieś prawa przy stworzeniu, to starają się te prawa odkryć. Np. Chińczycy pozbawieni takiej motywacji mieli wybitne osiągnięcia w różnych dziedzinach, ale na pomysł stworzenia nauki w naszym rozumieniu w ogóle nie wpadli i naukę tę przejęli później od Europejczyków. To są fakty i tyle. Do tematu jeszcze być może wrócimy, kiedy napiszę notkę o współczesnych sporach wokół darwinizmu.

    Co do zgody. Istotnie wierni Biblii nie czytają, a spory na temat wiary przekształcają się w spory na temat “roli kościoła w Polsce i świecie”. Chyba Pan rozumie, że jako protestanta, takie wekslowanie sprawy na boczny doprowadza mnie do opadania rąk co najmniej.

    Nadszedł jednak moment, że kościół już tak przegiął, że zaczął sprzedawać odpusty, aby finansować swój szeroki front inwestycyjny. Ludzie się wściekli i od tego czasu obserwujemy spadek politycznej roli kościoła, choć nie odbywa się to bez walki.

    Co do korporacji. One też już przeginają. Najpierw wywołały gigantyczny kryzys, a teraz przystąpiły do sprzedaży nam “odpustu”. Myślę, że i tym razem ludzie się wreszcie wściekną. Co mogą zrobić?

    1) Zacząć unikać reklam jako nachalnej akwizycji, bronić się prawnie przed reklamowym molestowaniem, uznać noszenie i używanie rzeczy “markowych” za najgorszy obciach. Dla globalnych korporacji byłby to cios w samo serce.

    2) Zacząć bardzo starannie rozliczać polityków ze związków z korporacjami. Związków personalnych. Internet (dopóki nam go nie zabiorą) umożliwia takie rozliczanie. Dla korporacji będzie to jak strzał w głowę.

    3) Wyostrzyć słuch na propagandę płynącą z mediów należących do korporacji, olać wykreowanych tam celebrytów i swoje opinie kształtować na obywatelskich forach odsianych z najętych przez korporacje trolli.

    4) Zrezygnować z demokracji pośredniej, (po co 560 ludzi, którzy drogo kosztują, a i tak ich marzeniem jest nie służyć wyborcom, lecz załapać się do jakiejś korporacji, choćby i na lewo). Ustanowić demokrację bezpośrednią.

    5) W poszukiwaniu idei wrócić do nauczania Chrystusa, czy Buddy zupełnie ignorując jazgotliwe korporacyjne klipy.

    Proszę bardzo. Jeśli ludzie nagle odkryją, że korporacje przegięły i zrealizują choćby te pięć punktów, to zarządcy korporacji będą mogli zapomnieć o feudalnej władzy. Zostaną sprowadzeni do właściwej im roli. Sprzedawców. Akwizytorów. Grzecznych i uprzejmych, bo jak nie – to won za drzwi.

    Pozdrawiam serdecznie

  6. Nie wiem czy tak samo rozumiemy pojęcie “nauki”. Starożytni Egipcjanie znali się lepiej od XV w. europejczyków na astronomii, Chińczycy na chemii, a Arabowie na medycynie, a jeżeli spojrzymy na późniejszy rozwój naszej nauki to im mniej miejsca poświęcano religii tym szybciej nauka się rozwijała (bądź odwrotnie).
    Religia wpycha boga w każdy mechanizm przyrody którego człowiek nie ogarnia swoim rozumem, a jeżeli ten już tam jest to religia niechętnie przyjmuje idee, które miałyby zająć jego miejsce, chyba że przez wartość heu­ry­styczną rozumie Pan chęć wyrzucenia go stamtąd. Więc jak mogę uznać tę wartość za niezaprzeczalny fakt?
    Przecież im mniej humanitarne były społeczeństwa tym szybciej postępował ich rozwój technologiczny. Niemcy podczas 6 lat wojny tak posunęli swoją naukę do przodu, że do dzisiaj korzystamy z ich osiągnięć, technologia która została stworzona by całe miara znikały z powierzchni ziemi teraz dostarcza prąd do domów w całych stanach i połowie europy. W kosmos wysłała ludzi zimna wojna. A religia z drugiej strony nie chce zabrać głosu w sprawie 150 letniej teorii i zabrania pracy nad komórkami macierzystymi które, mogą wyleczyć chorych ze złamanym kręgosłupem czy stwardnieniem rozsianym i rozwiązującym problemy transplantologii. I dlatego też, ciężko przyjąć mi religię za czynnik sprawczy w rozwoju nauki.

    A wracając do clue artykułu, to co do roli korporacji w przypadku obecnego kryzysu to bardziej wina banków obracających aktywami oderwanymi od rzeczywistości. Chociaż gdyby te w pogoni za zyskami nie przenosiły produkcji na wschód sytuacja w Stanach była by inna. Tylko, że na tym przenoszeniu korzystamy my, bo nie wszystkie fabryki lądują w Azji.

    1) Jak? Reklamę wyrzucasz drzwiami wraca oknem. Siła która zmusi ludzi do odwrócenia się od korporacji musi być potężniejsza od nich, więc nie wiem jak miała by wyglądać ta alternatywa i jakie inne zło by ze sobą przyniosła
    2) Akurat pod tym względem Polska nie wygląda tak źle. Za kryzys odpowiadają regulacje przyjmowane w USA i zależność kongresmenów od lobbystów i korporacji które za nimi stoją. My “tylko” dostaliśmy rykoszetem. Czy ruchowi 99% coś uda się zmienić w Stanach? Raczej w po powątpiewam.
    3) No to jest nast dwóch 🙂 Problemem jest to o czym pisałem w poprzednim poście, mianowicie, że ludzie w przeważającej części nie lubią myśleć i wolą gdy ktoś robi to za nich.
    4) Było by to najgorsze z możliwych wyjść. Pomijając koszta każdego referendum – spowodowało by to marginalizację głosu mniejszości. A większość i tak słucha tego co podsuną im korporacje.
    5) Utopijne chrześcijaństwo czy buddyzm nie wytrzymuje kontaktu z rzeczywistością. Idee te przegrywają z ideami siły. Wystarczy wrócić do początków chrześcijaństwa czy polecieć w góry Tybetu.

    Ludzie doskonale wiedzą co kupują, ale jest im wszystko jedno póki cola jest smaczna, a buty tanie. Nie ma co liczyć na obalenie obecnego kapitalizmu, bo nikt nie proponuje realnej alternatywy. komunizm już przetrwaliśmy podobnie jak czasy świetności chrześcijaństwa. A korporacje mają się dobrze i mieć będą bo jeżeli z ich usług zrezygnują amerykanie czy europejczycy to pozostałe 3/4 świata przyjmie ich z otwartymi rękoma.

    Pozdrawiam

  7. Nikodem Berger

    Chińczycy to nawet do XVIII wieku w wielu dziedzinach przewyższali technicznie Europę. Jednak nauka, jako dążenie do całościowego zrozumienia świata, oparta na założeniu, że świat ten stworzył Bóg, który posłużył się planem zdolnym do zrozumienia przez nasz umysł (umysł stworzony na podobieństwo Boskiego) – taka nauka mogła się rozwinąć tylko w monoteizmie. Zaczątki takiej nauki powstały na terenach islamu ok. XII wieku, a potem nauka rozwinęła się w Europie. Szczytowym triumfem takiego rozumienia nauki były prace Newtona.

    O tym zagadnieniu chcę napisać osobny artykuł, gdyż chcę dać pod rozwagę czytelników problem, czy chrześcijaństwo daje się pogodzić z Darwinizmem. Sam Darwin np. uważał, że nie i z religią zerwał. Choć temat jest zawiły, obiecuję, że postaram się go nie zepsuć.

    Wracając do korporacjonizmu. Pewnie, że tłumom się podoba. Tłumom podobał się także komunizm, a jakby zapanował nad całym światem., to podobałby się na zawsze. Tłumy kochają to, co reklamowane. Hitlera kochały histerycznie. Dopiero jak przegrał wojnę okazało się, że Niemcy to byli praktycznie sami antyfaszyści.

    Problem tkwi w tym, że komunizm i korporacjonizm dążą do tego samego celu. Zapewnienia niewielkiej grupie ludzi, oligarchów, kontrolowania całego systemu finansowego i propagandowego i sprawowania absolutnej władzy nad resztą ludzi zamienionych w niewolników.

    Niech Pan zauważy i to podobieństwo, że od 2008 roku, kiedy korporacje zaczęły przenikać się z władzą państwową i rozdział mienia i środków na państwowe i korporacyjne nie jest już czytelny – system tkwi w nieustannym kryzysie, a politycy nieustannie debatują nad usunięciem wypaczeń tego jedynie słusznego systemu.

    Nie wiem, ile Pan ma lat, ale ja pamiętam te hasła Socjalizm tak! Wypaczenia nie! Istne deja vu.

    Pozdrawiam

  8. Co do historii ateizmu, to gdyby doczytać artykuł w wikipedii do końca, a nie zatrzymać się na początkowych akapitach, znalazłoby się niejakich: Diagorasa z Melos (V wiek p.n.e.), Krycjasza, Atomistów, Prodikosa z Keos i Protagorasa. Że poprzestanę na Grekach. Ateizm jest więc niewiele młodszy niż wszelkie teizmy, a na pewno równie jest stary jak ludzki rozum, który to rozum, oczywiście, jest młodszy niż ludzkość.

  9. Jeżeli pańskie założenia byłyby słuszne, to żydzi jako pierwsza wielka religia monoteistyczna powinni mieć ogromny wkład w naukę i to począwszy od starożytności. Nie wiem jak Pan, ale ja nie przypominam sobie wielkich wynalazków społeczności żydowskiej, a zainteresowania mam dość rozległe. Jeżeli poczyta sobie Pan filozofów greckich to bez problemu znajdzie tam próby odpowiedzi na pytania skąd przychodzimy i dokąd zmierzamy, więc nie może Pan przypisywać chęci poznania mechanizmów świata tylko religiom monoteistycznym. Ciekawe jest też to, że wymienia Pan sir Isaaca Newtona, bo wielu podejrzewa go o należenie do masonów. Natomiast jeżeli chodzi o współczesną naukę, to jej podstawą jest metoda naukowa, której nie można poddać idei takiej jak “Bóg”, czyniąc go tym samym paranaukowym.

    Na artykuł o darwinizmie chętnie poczekam i postaram się do niego odnieść jeżeli go nie przeoczę.

    Co do korporacji i komunizmu, to komunizm wywodził się z utopijnej idei, która może nawet była słuszna, ale nierealna. Kapitalizm przynajmniej nas pod tym względem nie okłamuje. W tym momencie jedyną alternatywą dla kapitalizmu jest dyktatura i nacjonalizacja (tak jak w Wenezueli) lub teokracja i nacjonalizacja, bo komunizm w wersji chińskiej jest przesiąknięty korporacjami do szpiku kości. Ma pan jakieś inne, realne opcje?

    Co do kryzysu to Polska nie kiwnęła nawet palcem by się do niego przyczynić. Wszystkiemu jest winny krach amerykańskiego systemu bankowego i globalizacja, przez co kryzys ze stanów rozlał się na cały świat. Związki o których pan mówi istniały już od dawna, wystarczy przypomnieć sobie aferę Rywina i jakoś wtedy naszej gospodarce nic nie było.
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

one + three =