Polityka

Antyemigranckie akcje mają uratować Unię Europejską w oczach jej mieszkańców

 Po kilku latach funkcjonowania nowych krajów w Unii Europejskiej widać, że niektóre polityki zostały sformułowane na wyrost, albowiem w krajach zachodu – obcy kulturowo emigranci na których trzeba płacić są mile widziani, a bliżsi kulturowo współpłacący do unijnej kasy – już nie.

Nie nam to badać i nie nam o tym rozstrzygać, Europa powinna uszanować prawa państw narodowych do dowolnego formułowania zasad postępowania wobec przyjezdnych. Każdy kraj ma do tego własne prawo – jeżeli trzeba należy ograniczyć swobodę przepływu osób, co właśnie następuje na naszych oczach. Rządy kolejnych bogatych krajów, żeby ulżyć antyunijnej retoryce swojej populistycznej prawicy, która jeszcze boi się powiedzieć głośno tego, co myśli o „kolorowych” i „innowiercach” i wyżywa się na Polakach i innych mieszkańcach z biednych krajów Unii – wychodzą naprzeciw tym postulatom, dążąc do ograniczenia swobody przepływu osób.

Ponieważ nic na to nie poradzimy – powinniśmy to poprzeć i wykorzystać do dwóch celów:

Po pierwsze samemu zaostrzyć przepisy emigranckie, tak żeby Unia, zwłaszcza kraje postkolonialne nie zwalały nam na głowę swoich problemów z niechcianymi przyjezdnymi z ich byłych kolonii.

Po drugie w zamian za formalne ograniczenie swobody przemieszczania się ludzi żądać prawa rządów narodowych, wobec których obywateli takie restrykcje będą stosowane do stosowania ograniczeń w przemieszczaniu się kapitałów i towarów. Musi być równowaga – jeżeli my nie możemy pracować na zachodzie, to zachód nie może u nas swobodnie inwestować i eksportować do nas swojej nadprodukcji.

Co więcej powinniśmy jeszcze spróbować wymusić na Unii zmianę polityki celnej wobec Chin i innych krajów z tanią produkcją, wówczas bardzo szybko okazałoby się, że ci którzy wyjechali mogą wrócić do kraju, bo czeka tu na nich praca. Mieszkańcy Zachodu już się nie nadają bowiem prawie do żadnej pracy, biura, usługi, może trochę przemysłu, ale nie oszukujmy się – tam obowiązuje postkapitalistyczny paradygmat zatrudnienia i pracownik ma zupełnie inne myślenie niż u nas. Gdyby nasze warunki pracy i zatrudnienia obowiązywały w całej Unii, skończyłoby się powrotem nowego Hitlera do władzy w Niemczech, rewolucją we Francji i masowymi samobójstwami Greków, Włochów i Hiszpanów a mieszkańcy Wysp Brytyjskich i Skandynawii wpadliby w totalny alkoholizm. Nigdzie ludzie nie są traktowani tak jak u nas, my mamy do czynienia – zwłaszcza po ostatnich zmianach pozwalających kapitalistom nie płacić za nadgodziny z regulacjami pozwalającymi kontrolować ludzi jak bydło i niewolników.

Do spraw związanych z tymi kwestiami trzeba podchodzić bez emocji, przecież bowiem w istocie interesów naszego państwa jest, żeby ci którzy wyjechali – tutaj wrócili. Podniosłoby to PKB, poprawiło ściągalność składek itd. To nie są już osoby bierne, które poszłyby na zasiłek, tutaj w dominującej większości należy spodziewać się realizacji przez tych ludzi marzeń i zwiększenia ilości powiązań z miejscami tymczasowego pobytu. Jednakże żeby się to udało, należy przygotować możliwość łatwego kredytowania działalności gospodarczej, nawet do stosunkowo wysokich kwot, ponieważ to się nam wszystkim w ostatecznym rozrachunku bardzo opłaci.

W praktyce bowiem nic się nie stanie, rządy trochę poudają, że ograniczyły podstępnym środkowym Europejczykom możliwość dostępu do oszukiwania na świadczeniach socjalnych, tamtejsze partie prawicowe się z tego powodu ucieszą, a skończy się na tym, że wytracą ostrość i nieco rozmiękczą retorykę, albo wręcz przeciwnie – jawnie przeciwstawią się emigracji mając za podstawę kwestie kulturowe, rasowe i religijne. Jednakże to nie jest i nie będzie nasza sprawa, w ogóle nie powinno nas to interesować, ale trzeba się na poważnie przygotować do tego, że za około 30 może 50 lat w niektórych regionach Europy – jak Austria, Szwecja, Wielka Brytania, czy Francja powstaną autonomiczne wspólnoty terytorialne inne kulturowo niż dotychczas zamieszkujący te tereny ludzie, być może dojdzie do ogłoszenia jakiejś państwowości albo przejęcia władzy w jakimś kraju przez przedstawicieli mniejszości, która może jeszcze nie stanie się większością, ale lepiej skonsoliduje głosy.

My mamy własne problemy i powinniśmy się na nich koncentrować, a wobec postulatów naszych zachodnich przyjaciół po prostu opłaca się nam wyjść ze zrozumieniem i je poprzeć, oczywiście na przedstawionych powyżej warunkach. Brak podjęcia próby symetrycznego zrównoważenia spadku znaczenia swobody przemieszczania się przez opcjonalną możliwość wprowadzenia ograniczeń – kontroli w przepływie towarów, usług i kapitałów będzie TOTALNĄ klęską rządu pani Kopacz.

2 komentarze

  1. Najbardziej zgadzam się ze zdaniem autora “..jeżeli my nie możemy pracować na zachodzie, to zachód nie może u nas swobodnie inwestować i eksportować swojej nadprodukcji..”
    Dodam jeszcze, podatek płacą wszystkie firmy tam gdzie zarabiają, jak również konieczny podatek od transakcji finansowych i to adekwatny do kwoty transakcji (dawno, dawno temu było to nawet 90%,obecnie nieprawda) mówiąc zwykłym językiem spekulacji.
    Oczywiście, że Francuzi, Niemcy, Anglicy, Szwedzi takich warunków pracy i płacy jak Polacy, by nie wytrzymali.

  2. Bardzo mądry artykuł. Zresztą jak wiele innych spod pióra Krakauera. Sednem jego wywodów jest wprowadzenie do polskiej polityki zagranicznej i gospodarczej w relacjach z zagranicą zasady wzajemności. Kraje Europy Zachodniej, n.p. Niemcy w sprawie uznania statusu mniejsczości narodowej dla licznie zamieszkujących ten kraj – po części już od wielu pokoleń – Polaków, czy ostatnio Wlk. Brytania w sprawie pełnego korzystania przez immigrantów z krajów Europy Srodkowo-Wschodniej w tym głównie Polaków z dobrodziejstw miejscowej opieki społecznej, odwołują się przy uzasadnianiu odmowy żądaniom Polaków do przeciwnego takim zmianom ustawodawstwa wewnętrznego (Niemcy)a dla uzasadnienia wprowadzania restrykcji w korzystaniu przez Polaków z praw socjalnych przysługujących rdzennej ludności, do dominującyh wśród tejże ludności nastrojów społecznych oraz mgliście sformułowanego interesu narodowego (Wlk. Brytania. Krakauer słusznie przyznaje państwom tak postępującym do tego prawo, jako że nadrzędnym prawem każdego państwa jest ochrona interesśw własnych obywateli. Inna rzecz, czy dane państwo trafnie postrzega ten interes i czy ucieka się do właściwych środków obronnych. Ale Polacy w Niemczech, demonstrujący swe przywiązanie do kultury, języka i tradycji kraju ich pochodzenia i zabiegający stąd o uznanie ich za mniejszość narodową w Niemczech jak również polscy immigranci w Wlk. Brytnii, powiększający swą pracą brytyjski produkt narodowy mają prawo do odwołania się do państwa polskiego o pomoc, nie inaczej niż uczynili to (skutecznie) zamieszkujący Polskę obywatele polscy powołujący się na pochodzenie bądź więzi kulturowe z Niemcami i jak to czynią niktóre kraje muzułmańskie biorące w opiekę zamieszkujących Wlk. Brytanię immigrantów w tych krajów. Polska powinna ich wesprzeć w postulowyny przez Krakauera sposób, czyli stosując umiejętnie zasadę wzajemności. Trzeba tylko, żeby Poska tego chciała i to potrafiła. Dobrze by było, żeby ci, którzy trzymają w rękach stery rządów w naszej Ojczyźnie zapoznali się z artykułem Krakauera i dali się nim zainspirowć.

    Autorowi wielu wspaniałych artykułów, jak i forumowiczom oraz czytelnikom tego niezwykle ważnego portalu życzę pogodnych Swiąt z okazji narodzin Zbawiciela, dających okazję do pogłębionej refleksji nad własnym i naszej Ojczyzny miejscem w świecie, nad naszym wspólnym dzisiaj i jutro!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.