• 17 marca 2023
    • Polityka

    Angela Merkel właśnie przegrywa Unię Europejską

    • By krakauer
    • |
    • 03 września 2015
    • |
    • 2 minuty czytania

    Pani Angela Merkel właśnie przegrywa Unię Europejską i wcale nie chodzi o groźby ze strony niektórych snobistycznych polityków z krajów będących płatnikami netto o zakończeniu transferów solidarnościowych. To są w sumie, bowiem tylko didaskalia, pokazujące prawdziwą naturę ludzi, których w Europie Środkowej – nawet zaczęto uważać za przyjaciół. Jest, bowiem oczywistym, że koniec transferów i ograniczenia swobody przemieszczania się, to koniec również transferów kapitałów.

    Jednak skutki polityki pani Kanclerz będą o wiele bardziej dalekosiężne, albowiem pani Merkel posunęła się do tego, czego w Europie Niemcy nie czyniły od czasów jednego z jej poprzedników, o którym można powiedzieć tylko tyle pozytywnego, że był Austriakiem. Chodzi o groźbę, szantaż i użycie przymusu. Tego naprawdę nie było w dotychczasowej polityce niemieckiej, w tym znaczeniu, że wszystkie rządy w jeszcze w Bonn i Berlinie, dbały o to żeby zwłaszcza sąsiedzi nie bali się Niemiec i sami chcieli uczestniczyć w ich decyzjach.

    Tymczasem pani Merkel narzuca swoją wizję własnemu narodowi, który nie w całości godzi się na obcą kulturowo i drogą ekonomicznie inwazję, jak również zaprzyjaźnionym dotychczas państwom w Europie, które nie podzielają niemieckiego sposobu myślenia w tych kwestiach.

    Prawdopodobnie to emigracja spowoduje, że pani Merkel nie będzie miała szans już na kolejną kadencję, albowiem w Niemczech albo wykrystalizuje się nowa siła, ze znacznym poparciem politycznym, albo w dotychczasowych partiach przejdą do pierwszego garnituru ludzie, którzy mają inne – bardziej radykalne poglądy, albo będą o wiele bardziej cyniczni. Skutki w obu przypadkach będą dla Niemiec i dla Europy inne.

    Kryzys w Grecji udowodnił, że Angela Merkel nie ma skrupułów w narzucaniu własnej woli, nawet, jeżeli świadomość nieuchronności pewnego rodzaju rozwiązań jest logiczna i uzasadniona. Jak dzisiaj czuje się pani Merkel – odmawiając realnej pomocy Grekom (redukcja długów), a zmuszając Europę do pomocy innym kulturowo – niechcianym tutaj nielegalnym imigrantom?

    Niemcy to potężny i bogaty kraj, kraj silnej gospodarki, potężnego przemysłu – o możliwościach generowania bogactwa, jednak – niemieckie bogactwo opiera się na „zapleczu” Niemiec, jakim jest Europa, w tym także Europa Środkowa i Wschodnia. Jeżeli Niemcy chcą zamknąć się w swojej twierdzy i afirmować sobie emigrantów, przekonując się nawzajem, – jacy są wspaniali i jakie mają dobre i wielkie serca, (bo przeważnie mają – Niemcy to wspaniali ludzie), to byłoby dobrze, gdyby nie robili tego kosztem budowania poczucia wyższości moralnej nad innymi krajami, które cierpią w wyniku ich polityki migracyjnej.

    Na tą chwilę najbardziej skrzywdzone są Węgry, które realizując unijne prawo – chronią granicy oraz próbują powstrzymać falę uchodźców. Zaraz będzie zima, rząd węgierski już nie jeden raz apelował do Komisji Europejskiej o pieniądze na pomoc dla uchodźców, którym chce przygotować jak najlepsze warunki bytowania zimą, ale otrzymał w istocie jakieś śmieszne kilka milionów Euro. Rzekomym powodem ślamazarności z pomocą dla Węgier – jest niechęć do finansowania „węgierskiego muru”, bez zaoferowania Węgrom czegokolwiek w zamian. Jak niesłychanie cynicznym hipokrytom trzeba być, żeby domagać się od Węgrów jeszcze większej solidarności w sprawie uchodźców, jeżeli ten kraj przyjął około 150 tys., uchodźców. Węgrzy zostali z tym sami, – dlaczego Niemcy im nie pomagają, skoro tak deklarują wolę przyjmowania uchodźców, głównie z Syrii? Na Dworcu “Keleti” – czarnoskórzy ludzie z Sahelu – krzyczeli, że są z Syrii po słowach Angeli Merkel o tym, że nie odmówi pomocy potrzebującym Syryjczykom.

    Tymczasem prawda jest brutalna – Niemcy przez swoją w istocie – szkodliwą postawę – leczą swoją traumę po ostatniej wojnie, chociaż nikt nie odmawia im wielkich serc i autentycznej dobroci! W wyniku braku zasad i pozwolenia na to, żeby nielegalni uchodźcy po prostu szli – doszło do tego, że przychodzą głównie najsilniejsi, którzy często utopili innych po drodze, bo byli innego wyznania, albo kogoś zabili i zgwałcili zabierając jego pieniądze. Proszę nie mieć złudzeń – po przeglądzie profilów społecznych uchodźców widać, że samodzielni mężczyźni w sile energii życiowej to około 70% uchodźców. Do tego dominują przedstawiciele religii, która nie jest eksterminowana przez terrorystów z tzw. państwa islamskiego, tamci nie mają szans – do Europy przedostają się często ludzie, co do których nie wiadomo czy w jakiejś formie wcześniej akceptowali rządy terrorystów, czy to z powodów etnicznych, czy też odmiany wyznawanej przez siebie religii, – co na Bliskim Wschodzie jest bardzo ważne, albowiem tzw. państwo islamskie jest zdominowane przez przedstawicieli jednego z odłamów religii tam dominującej. Ci wszyscy młodzi mężczyźni powinni zostać w swoich krajach i albo pracować dla ich dobra, albo walczyć ze złem, które wygania ich żony i dzieci z domów. Ucieczka nie jest rozwiązaniem, kto jak kto ale tak doświadczony polityk jak pani Merkel powinna to wiedzieć.

    Jeżeli padnie strefa Schengen, nie będziemy po niej płakać, po prostu będzie trzeba mieć paszport przy sobie, bez paszportu nie będzie można się poruszać, – co w tym złego, jeżeli to powstrzyma nielegalną imigrację?

    Jeżeli zostanie złamana solidarność europejska w zakresie transferów środków pomocowych, to powstanie pytanie o inne wolności w Unii np. prawo do transferu kapitału. Pani Merkel powinna o tym pamiętać.

    Kwestie kulturowe i tożsamościowe to także ważna sprawa, zwłaszcza że pani Merkel powołuje się na wartości chrześcijańskie w kwestii upominania się o „kwoty” dla uchodźców. Byłoby dobrze, gdyby poczytała świętą księgę religii dominującej u uchodźców, co w niej jest napisane, jeżeli chodzi o niepodlegającą dyskusji instrukcję od Boga dla wierzących – jak należy postępować z Chrześcijanami. To jest napisane czarno na białym, nie trzeba znać ich języka – tłumaczeń jest bardzo wiele. Nikt bowiem, nawet Angela Merkel nie ma prawa do zmiany tożsamości nikogo w Europie, a zwłaszcza całych krajów.