Polityka

Anarchizujący apel człowieka z Biłgoraja

 Janusz Palikot wykonuje swoją robotę apologety rządowych tematów zastępczych najlepiej jak tylko można. Chyba nikt go nie prześcignie – po tym jak ogłosił akcję obywatelskiego nieposłuszeństwa i zapowiedział udostępnianie w biurach poselskich swojego ruchu pomarańczowych worków do zakładania na fotoradary, równolegle zastrzegając, że to jest nielegalne. Jego posłowie, posłanki i być może osoba Anny Grodzkiej z pewnością mogą się tak bawić, albowiem przysługują im immunitety i policja w praktyce takiego naruszenia prawa nie może ich nawet tknąć, natomiast nawoływanie do tego zwykłych zjadaczy chleba to nic innego jak nabijanie kasy ministrowi rostowskiemu, albowiem wzrośnie ilość grzywien!

Na swoim blogu pan Palikot podaje powody i uzasadnia sytuację, w której uprawnione jest obywatelskie nieposłuszeństwo – posługując się właśnie, jako uzasadnieniem kategorią „rozmijania się z poczuciem zdrowego rozsądku przez władzę”. W jego opinii to ma uzasadniać obywatelskie nieposłuszeństwo w tej banalnej i w istocie trywialnej sprawie. Jeżeli poszlibyśmy tym śladem rozumowania, oczywiście uznając już formalnie pana Palikota, jako jedynego kapłana i rzecznika zdrowego rozsądku, który jako prawdę objawioną będzie nam maluczkim udzielał – możemy zacząć poszukiwać innych sfer, gdzie władza rozmija się z poczuciem zdrowego rozsądku. Problem pana Palikota i niestety także nasz polega na tym, że tego typu sfer właściwości publicznej, w których władza nie tylko się rozmija, ale nie wiadomo nawet jak nazwać jej związek z rzeczywistością, nie mówiąc nawet o oczekiwaniach ludzi jest cała masa!

Palikot w swoim nieodpowiedzialnym i nie bójmy się tego nazwać wprost – głupim apelu, tak naprawdę namawia do anarchii. Wymyślił sobie stan anarchii, który wprowadzi, jako głosiciel zdrowego rozsądku i to w dziedzinie, w której nie jest ekspertem, a posługuje się jedynie własnymi odczuciami, których nabiera prawdopodobnie, jako pojedynczy kierowca swojego luksusowego samochodu.

Czy można tak niebezpiecznego człowieka powstrzymać? Wczoraj narkotyki, dzisiaj anarchizowanie państwa, co czeka na s jutro ze strony tego niebezpiecznego człowieka? Czy są jakieś granice, które są w stanie powstrzymać indywidualne „widzi mi się” pana Palikota w realiach prawa, porządku i państwa? Żeby było bardziej kwieciście ten człowiek nie jest patriotą, podczas ostatnich wyborów – w niedoróbce swojego programu, który szybko zniknął ze stron internetowych – nawoływał w istocie do demilitaryzacji Polski!

Komu jutro będzie chciał i na co nałożyć worek? Może czarny? Może na czyjeś głowy? Przecież, jeżeli formalnie nawołuje i godzi się na to, żeby nastąpiła obywatelska rewolta – to, co ma powstrzymać innych ludzi od np. rozdawania właśnie czarnych worków z apelem o nakładanie ich na głowy członków i sympatyków ruchu jego nazwiska, z nim samym włącznie? No, bo dlaczego mielibyśmy nie włożyć czarnego worka na głowę pana Palikota? Przecież chodzi tylko i wyłącznie, żeby nie widział rzeczywistości – przez chwilkę, zanim tego worka nie zdejmie! Fajna zabawa! Zwłaszcza porównywanie członka ruchu nazwanego nazwiskiem pana Palikota do fotoradarów! No, ale jak anarchia to anarchia! Jeżeli jemu wolno nawoływać do nakładania pomarańczowych worków na fotoradary, to nam też wolno namawiać do nakładania czarnych worków na głowy członków ruchu i samego użyczającego nazwisko! Worki musicie państwo zdobyć sami, chociaż tutaj raczej nie zabrakłoby anonimowych „życzliwych”, więc lepiej nie wywoływać wilka z lasu i nie bawić się w anarchię.

Warto jednak pomyśleć o jakimś sposobie dotarcia do pana Palikota, celem wyjaśnienia mu, że rzeczywistość to coś więcej niż medialna fikcja, którą stara się on ze wszelkich sił stworzyć – wykorzystując falę społecznego niezadowolenia. Wielka szkoda, że nie namawiał do podobnych akcji w momencie jak rząd, który dyskretnie popiera zachowując się jak małpa z brzytwą podwyższył ludziom wiek emerytalny do 67 lat!

Niestety właśnie na tym polega klakierska specyfika pana Palikota i ludzi z nim związanych, że poza kilkoma ekstremalnymi hasłami nie łączy ich nic! Prawdopodobnie nawet nie łączy ich Polska! Liczy się tylko i wyłącznie medialny PR, wydmuszka i nadbudowa, którą są w stanie zorganizować na własny użytek i ku pociesze sobie podobnych. Do tej pory ten pan, pomimo bycia szefem specjalnej komisji sejmowej – jak również naprawdę liczącym się politykiem – nie zaproponował zupełnie niczego konstruktywnego w sprawach kraju! Nie zgłosił żadnej liczącej się i zmieniającej rzeczywistość propozycji. Naprawdę są ważniejsze sprawy od legalizacji narkotyków, promowania mniejszości, czy też zajmowania się samym sobą!

Właśnie, dlatego apel o obywatelskie nieposłuszeństwo należy odczytywać tylko i wyłącznie w kontekście wsparcia dla rządowych tematów zastępczych – implementowanych do przestrzeni publicznej w momencie, gdy dzieją się ważne sprawy, a takowe się dzieją! Jednakże my po In Vitro, lekkim zamieszaniu z przerywaniem ciąży – otrzymujemy fotoradary, jako główny problem do publicznej dyskusji w kraju.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.