Ogólna, Technologia

Amerykanie znowu odkryli że Rosjanie są lepsi jak ze Sputnikiem?

 Kolejne ataki hakerów na systemy komputerowe na świecie, w tym głównie na Ukrainie stały się powodem do nowej fali oskarżeń formułowanych wobec Rosji. Rosja jak wiadomo posiada największe koncerny technologiczne na świecie, których pracownicy po godzinach dorabiają jako hakerzy Kremla – atakując cybernetycznie inne kraje. To oni podstępnie wpłynęli na wynik wyborów w USA i cały szereg innych procesów. Po prostu rządzą światem zza ekranów swoich komputerów Made in China. 

Oskarżanie Rosji stało się już tak modne i powszechne, że jest po prostu standardowe. W okresie Zimnej Wojny, ZSRR równie był oskarżany o wszystko, czego nie dało się wytłumaczyć ze względu na świństwa i skryte działania państw zachodnich, w tym oczywiście samej największej demokracji w roli głównej. Dzisiaj również działa ten mechanizm, wielki sektor biznesowy powiązany z wiodącymi spółkami technologicznymi i podmiotami zajmującymi się bezpieczeństwem w USA potrzebował powodów do wyduszenia z budżetu jeszcze więcej pieniędzy. Skutkiem jest oskarżenie Rosji o manipulowanie wyborami Prezydenta USA, śledztwo i jedna wielka panika. Mniej więcej taka, jak ZSRR wysłało Sputnika w kosmos, USA były wówczas w szoku. Dzisiaj powielają ten mechanizm, dziwiąc się, że Rosjanie mają tak bardzo rozwinięty sektor IT, że mogą im wybrać na Prezydenta kogo zechcą.

Patrząc na problem z pewnej perspektywy i w sposób racjonalny, trzeba sobie uświadomić że mówimy o najnowocześniejszych technologiach na świecie, gdzie kapitał ludzki jest najważniejszą składową jakichkolwiek działań. IT, zwłaszcza do zastosowań wojskowych jest czymś ultra wyrafinowanym, na pewno zajmują się tym wszystkie rozsądne kraje. Jednak istotnie liczy się tylko kilka. Wiadomo, że potęgą sektora jest Izrael, który tego wcale nie ukrywa. Numerem dwa na pewno są Amerykanie, którzy mają gigantyczny potencjał i praktycznie nieskończone zasoby kreatywne, jednak nie potrafią lub pokazują na zewnątrz, że nie potrafią tego potencjału zagregować i nim zarządzać w sposób efektywny. W przeciwieństwie do Izraelczyków, którzy mają mało zasobów, ale potrafią być nadzwyczajnie kreatywni i efektywni. Liczą się również Chiny, które są rosnącą potęgą, jednak nic nie wiadomo o ich realnych możliwościach. Jedynie kolejne afery związane z chińskimi śladami w okradanych z danych amerykańskich koncernach, wskazują że smok nie śpi. Rosja natomiast jest zagadką, jest kilka przejawów nadzwyczajnej aktywności tego kraju w sektorze IT – mają co najmniej kilka globalnych firm, w tym jedną bardzo znaną w dziedzinie zabezpieczeń internetowych, która nawet wyznacza standardy bezpieczeństwa w zakresie informatyki. Jednak popełnili błąd z punktu widzenia logiki systemu, po latach swobodnego rozwoju sektora w oparciu o rozwiązania komercyjne, zamknęli go szeregiem ograniczeń administracyjnych. W konsekwencji rozwój systemu, który dokonywał się sam i na jego podbudowie i korzystając z wypracowanych zasobów można było budować podsystemy do zastosowań specjalnych, trzeba finansować z funduszy publicznych.

Jeżeli jednak Rosjanie zbudowaliby potężny przemysł IT – ukierunkowany na prowadzenie działań specjalnych w sposób zdalny, to na pewno TRAKTOWALIBY TO POWAŻNIE. Ponieważ, Rosjanie poważnie podchodzą do zagadnienia obronności, a w jego aspekcie strategicznym są totalnie poważni i perfekcyjni. Dlatego, „broń cybernetyczną” traktowaliby jako zasób o znaczeniu strategicznym. Czyli, na pewno byłoby to – bardzo utajnione i traktowane, w sposób zbliżony do strategicznych sił jądrowych. Oznacza to, że byłaby to broń traktowana w sposób szczególny, a jej użycie wymagałoby decyzji czynników politycznych. Proszę sobie zadać pytanie, czyjej zgody wymagałoby użycie broni cybernetycznej przeciwko USA i to w sprawie tak ważnej, jak wpływ na wybory szefa państwa?

Wiadomo, że każdą broń, także i broń cybernetyczną trzeba testować, jednak wielką wadą tych systemów jest ujawnienie informacji o posiadanych możliwościach i potencjale sprawczym. Broń przestaje być groźna jak została ujawniona przez użycie, ponieważ „przeciwnik” drugi raz się nie odsłoni – przecież nawet Amerykanie nie są aż takimi dyletantami! Wiadomo, że z powodzeniem stosowali podsłuchy wobec Niemców, w tym samej pani Merkel!

Dlatego użycie takiej broni to ostateczność, używając jej na proces wyborczy w USA, pozbawiliby się możliwości oddziaływania w momencie kryzysu, kiedy rzeczywiście byłaby potrzebna, a skutki jej użycia mogłyby sparaliżować Amerykę i nie tylko. 

Warto jeszcze zwrócić uwagę, na jeden aspekt sprawy. Wszelkie oskarżenia o używanie broni cybernetycznych wobec Rosji, są dla tego kraju wybitnie nobilitujące. Jeżeli bowiem, niektóre amerykańskie służby specjalne twierdzą, że Rosjanie wybrali dwóch Prezydentów: w Rosji i w USA, to naprawdę nie potrzeba poważniejszych rekomendacji. Pamiętajmy jednak, że w sieci Internet w zasadzie wszystko jest możliwe. 

4 komentarze

  1. Własnie to najlepszy dowód na to jakim regionalnym mocarstwem jest Rosja no i jeszcze że jest zacofana technologicznie….

  2. Jest wielu sfrustrowanych PREKARIAN wśród informatyków.

    Te ostatnie ataki to ich dzieło, a raczej próbka możliwości.

    Jako obrona pozostanie wyłączyć im (i nam wszystkim) – prąd.

    Kto ma lampę naftową i piec węglowy oraz studnię na podwórku – przetrwa.

  3. Czas płynie a rzeczywistość sie ne zmienia.

  4. To jak w “tym ” dowcipie, załapali sens(USA) przesłania, clou,
    po pewnym czasie – gdy autor(FR) krotochwili jest na etapie
    opowiadania kolejnych … a patrząc na problem można
    powiedzieć – lepiej późno niż wcale.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.