Ekonomia

Amerykanie nadal drukują… my sprzedajemy obligacje… świat jest piękny!

 Nie ma sposobu na opanowanie szaleństwa FED-u, nowa szefowa, stary szef, nic się nie liczy – 85 mld USD miesiąc w miesiąc jest pompowane w gospodarkę prosto spod maszyn drukarskich. Tak się właśnie dzisiaj kreuje bogactwo na zachodzie jeżeli jest się supermocarstwem, któremu wszystko wolno – najzwyczajniej w świecie drukuje się pieniądze nazywając to luzowaniem ilościowym niezbędnym dla gospodarki w kryzysie no i w ogóle wszystko w imię poprawy sytuacji na rynku pracy. Cudowna recepta USA na wyjście z kryzysu prawie się powiodła, tylko nie bardzo wiadomo jakie skutki będzie miała ta gigantyczna podaż dolarów dla światowych rynków i światowych gospodarek.

To znaczy wiadomo jakie będzie miała, po prostu hossa i kupowanie wszystkiego wszędzie jest możliwe tak długo jak długo Amerykanie podają sobie sterydy. Co będzie potem? Wielki odwrót? Wielkie przeceny? Krachy? Załamania na wzór azjatyckiego sprzed lat? Czy wówczas na tak opustoszałe po epoce powszechnej szczęśliwości rynki wejdą wielkie amerykańskie korporacje posiadające góry gotówki chomikowanej przez lata luzowania ilościowego, żeby wykupić konkurencje za pół ceny lub jeszcze taniej i zmusić swoje nowe filie do stania się jeszcze tańszymi? Trudna sprawa i niesłychanie skomplikowana w przewidywaniu skutków.

Polski model jest tutaj bardzo dobry do oceny, albowiem właśnie na kolejnym przetargu pobiliśmy kolejne rekordy sprzedawalności własnych obligacji na ponad 12 mld zł, część z tych pieniędzy jaką zapłacili inwestorzy zagraniczni może pochodzić wprost z luzowania ilościowego z USA. Piękna sprawa prawda? Zamienić pewne obligacje amerykańskie na wydrukowane dolary, a te na wyżej oprocentowane obligacje polskiego rządu! Naprawdę genialny biznes – przemnożony przez wszystkie kraje na świecie, wielość funduszy działających na rynkach kapitałowych – fenomenalna historia, naprawdę przednia. Szkoda, że u nas tak się nie da, że nadrukujemy złotówek, następnie skupimy swoich obligacji od inwestorów a ci pobiegną kupić trochę Amerykańskiego długu. To jest dopiero bańka! No ale już nie kraczmy… bo wiadomo, że wszystko co z Ameryki jest dobre.

Zaskakuje w tym wszystkim poziom wartości dolara amerykańskiego, albowiem pomimo tego że cały świat wie co robią Amerykanie – na jakie ryzyko inflacji się wystawiają, a wraz z sobą cały w praktyce świat, to nie ma problemu – wszyscy chętnie akceptują zielone papierki, które dramatycznie nie tracą na wartości w stosunku do innych głównych walut. Czy to nie jest fenomen wart zbadania? No proszę sobie wyobrazić taką Koronę czeską po akcie luzowania w kształcie FED-owskim. Prawdopodobnie natychmiast w Czechach, czy odpowiednio Polsce natychmiast wybuchłaby hiperinflacja. Rynki i inwestorzy na nich obecni nie mieliby litości, komentatorzy ekonomiczni doprowadziliby do upadku rządu w sposób błyskawiczny. No ale co wolno supermocarstwu to wolno, a czego nie wolno biednym wschodnio i środkowo europejskim krajom to nie wolno.

Zadziwiający jest w tym wszystkim aspekt troski o los ludzi, zwykłych szarych obywateli, płatników podatków – chodzących do pracy, czy już pobierających emerytury. To co z zadziwiającą bezczelnością graniczącą z obłędem robią Amerykanie pomaga tylko im, albowiem pompuje ich gospodarkę realnymi pieniędzmi powodując większą płynność inwestorów, a to się potem przekłada na wszystko w tym na rynek pracy i finansowanie tamtejszych programów emerytalnych – często wypłacanych przez prywatne fundusze korporacyjne. Równowaga systemu jest utrzymywana głównie dzięki temu, że masa dolarowa wypływa z USA – co oznacza mniej więcej tyle, że Amerykanie z premedytacją eksportują swoją inflację, każąc za nią płacić realnymi papierami wartościowymi jak w przypadku Polski, ropą, czy innymi produktami jak w przypadku importu surowców lub gotowych produktów z Azji. Średniookresowo im się to bardzo, ale naprawdę bardzo opłaci, a w perspektywie długookresowej to będzie zależeć od tego czy świat powie „sprawdzam”, czy też dojdzie do rzeczywistego umiędzynarodowienia dolara Amerykańskiego jako prawdziwej globalnej waluty. Zdecydują o tym głównie Azjaci – Chińczycy i Japończycy, którym – UWAGA – jest to jak najbardziej na rękę, albowiem mają tak wielką wartość skumulowaną w dolarze, że w ich interesie jest, żeby rząd amerykański dbał o wartość swojej własnej waluty. Proszę się zastanowić z poziomu dysponenta rezerw dolarowych na poziomie 3 bilionów – czyli trzech tysięcy miliardów dolarów – jakim stresem musi być spadek wartości o np. 1% Przecież to oznacza utratę 30 mld USD, które sobie wyparowują w zapisach międzynarodowych giełd. No a do tego dochodzi jeszcze inflacja, która prędzej czy później się ujawni i co wtedy? Czy świat wytrzyma inflację dolara? Nie bardzo widać w co można by go wchłonąć, chociaż biorąc pod uwagę kreatywność rynków i absolutną gotowość gospodarki wirtualnej do wykonania dowolnej operacji, która może dać nawet najmniejsze zyski – nie powinniśmy się obawiać. Już fundusze i banki coś tak sprytnie wymyślą, że każda ilość dolarów zostanie wchłonięta przez rynki po to i tylko po to, żeby te pijawki międzynarodowej finansjery mogły zrobić w kierunku FED-u mokre oczy i wyciągnąć swoje szpony po więcej. Taka jest bowiem logika działania rynków finansowych, że nie ma takiej ilości pieniądza, którą można by je zatkać lub zalać. Zawsze się znajdą nowe aktywa… nie ważne jak fikcyjne, nie ważne jak boleśnie trzeba będzie za nie kiedyś zapłacić.

2 komentarze

  1. Wcześniej Irak, następnie Libia chciały wprowadzić w rozliczeniach międzynarodowych walutę odrębną od dolara amerykańskiego. Co się wydarzyło w tych krajach wiemy.
    Natomiast ciekawostka sprzed kilku dni, którą przeczytałam na portalu rosyjskim w wersji polskiej. Chiny proponują wprowadzenie odrębnej od dolara USA waluty. Ciekawe czy USA napadną również na Chiny. Gdyż dolar USA najważniejszy jest i basta.

  2. W dawnych czasach,gdy odrębnie studiowało się ekonomię polityczną socjalizmu i kapitalizmu,studentom wkładano do
    głowy,że pieniądz wprowadzony na rynek musi posiadać zawsze
    pokrycie w towarze,a dodrukowane banknoty są pustym pieniądzem.Ameryka jak widać ma te prawa-zasady ekonomii
    w głębokim poważaniu i robi,co uważa za stosowne.Ciekawe tylko jak nastąpi krach,czy w sukurs przyjdą jej korporacje
    i banki,które wcześniej państwo wybawiało z opresji?To jest
    jednak mocarstwo,któremu wszystko wolno,a reszta ma słuchać
    i siedzieć cicho.Pożyjemy,zobaczymy jak to się wszystko
    potoczy.Pozdrawiam.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.