Społeczeństwo

Alternatywa dla drogich pociągów: 3-cia klasa

 Jedyną realną alternatywą dla drogich pociągów, która nie będzie wykluczała masowego klienta z prawa korzystania z kolei jest przywrócenie do użytkowania 3-ciej klasy! Tanie, proste i nieskomplikowane wagony to jest klucz do sukcesu, zamiast pozornego komfortu oferujemy niską cenę. W praktyce wszyscy są zadowoleni, ponieważ pasażerowie mogą częściej korzystać z tańszych połączeń, a przewożąc więcej ludzi przy niższych kosztach, kolej zarabia więcej.

Można się z tego śmiać, ale jeżeli mielibyśmy pociągi na głównych trasach między największymi miastami a stolicą, w cenie 10-20 zł w jedną stronę, to kolej zapełniłby nawet wagony bydlęce. Spełniają nawet międzynarodową homologację, mogą być wykorzystywane w komunikacji międzynarodowej. Polaków nie wystraszą drewniane ławki, mielibyśmy tabor adekwatny do możliwości finansowych większości tubylców.

To oczywiście niewielka pociecha dla klientów przedsiębiorstw kolejowych, ale przy braku alternatywy w interesie wszystkich uczestników systemu jest właśnie to, żeby ludzie mieli możliwość jakiegokolwiek wyboru. Lepszą alternatywą dla pociągu jest tańszy pociąg o niższym standardzie, niż autobus.

Żeby już w ogóle nie było śmiesznie, warto zadać trudne pytanie – czy koszt biletów na najnowsze cudo polskich kolei – Pendolino – zawiera w swoim wyliczeniu kwestię amortyzacji pociągów? Gdybyśmy, bowiem rozpatrzyli koszt zakupu nowego taboru w sposób taki, jak robią to prywatne przedsiębiorstwa kolejowe w USA, to właśnie oprócz kosztów kredytu powinniśmy także uwzględniać i amortyzację, żeby po całkowitym okresie użytkowania – jak dalsza naprawa i modernizacja nie będą już opłacalne a tabor ze względów konstrukcyjnych nie będzie się nadawał do dalszej eksploatacji – po prostu kupić nowy. Właśnie o to chodzi, a przy okazji, żeby zakup wagonów i lokomotyw nie był wydarzeniem ogólnonarodowym, bo to wstyd jest. Szanujące się przedsiębiorstwo pokrywa sobie koszty amortyzacji odkładając na wymianę taboru, wiadomo że nie wymienia się na raz wszystkiego, tylko w określonych odstępach czasu, to co potrzeba – najstarsze na najnowsze.

Dzisiejszy stan publicznych przedsięwzięć kolejowych w naszym kraju jest bardzo trudny. To przerażające jak bardzo popsuto kolej, która przez lata była podstawą dla gospodarki kraju. Praca wielu pokoleń wspaniałych ludzi – którzy często poświęcili “na torach” swoje zdrowie, została zmarnowana. Nikt nie rozumie dzisiaj, jaki był sens rozbicia jednego przedsiębiorstwa kolejowego na szereg spółek. Nagle działy tego samego przedsiębiorstwa zaczęły wystawiać sobie faktury. Przybyło tylko dyrektorów, prezesów i ich sekretariatów – to jedyni beneficjenci. Stracili najbardziej pasażerowie, a z kolejarzy uczyniono “kolejną roszczeniową branżę”. Za stan ogólny kolei oraz zupełne odpuszczenie jej modernizacji i rozwoju przez ostatnie lata odpowiadają poszczególne rządy, w tym niestety także obecny, będący kontynuacją poprzedniego. Inwestycja w drogi importowany pociąg – okazała się kolejnym “białym słoniem” rządu pana Tuska, którego ministrowie podpisujący miliardowe kontrakty wylatywali z pracy za banalne zegarki.

Być może powrót do wagonów “bydlęcych” pokazałby wszystkim zainteresowanym, jakie są realia, zwłaszcza jeżeli ludzie – masowo wybieraliby wagony z drewnianymi ławkami, który moi jeździli ich rodzice i dziadkowie – kierując się właśnie kryterium ekonomicznym. Poza tym jaka atrakcja dla turystów! Jaka wizytówka Polski pana Tuska i Komorowskiego! Wdzięczny Naród mógłby nawet złożyć się na “bydlęcą” salonkę dla ludzi władzy, żeby jego godni przedstawiciele nie musieli jeździć ze zwykłymi ludźmi.

Tak, przywrócenie 3-ciej klasy w pociągach dalekobieżnych to konstruktywne rozwiązanie. Biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw – od zatłoczonych przedziałów i korytarzy lub wyjątkowo wąskich foteli w nowoczesnych pociągach – wygodna i szeroka drewniana ława, to jest to, co rozwiąże większość problemów i przyczyni się do restytucji kolei w państwie w Polsce.

2 komentarze

  1. Autor ma rację – wprowadźmy 3-cią klasę na kolejach!
    Skoro w BEZKLASOWYM (z założenia) PRL-u były w PKP 2 klasy, to w WOLNYM NEOLIBERALNYM KRAJU DEMOKRACJI i WOLNEGO RYNKU – mogą być 3 klasy, a nawet 4 …
    Tą czwartą klasę mogłyby reprezentować np. posprzątane wagony towarowe i z ceną np.10% klasy I-szej.
    No i mogłyby to być 1-2 wagony doczepiane do składu.
    Lokomotywa to i tak pociągnie.
    Chude biedaki i bezdomni w IV-tej klasie nie ważyli by zbyt wiele.

  2. inicjator_wzrostu

    Ja bym wprowadził nawet 5 klas dla podróżnych, co bardziej odpowiadałoby podziałom w naszym społeczeństwie.
    Sami chcieliśmy tej WOLNOŚCI, w tym od pracy i od posiadania wspólnego majątku narodowego – to teraz musimy znajdować rozwiązania pozwalające wegetować dołom społecznym.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.