Aby zapisać nim uleci słowo IV

Chmurnij to!

Awaria. Któż ich nie doświadczył. Komu nie napsuły krwi. Kiedyś kopie robiło się na dyskietkach. Wcześniej jeszcze, np. na ZX lub Commodore – na taśmie magnetofonowej. Potem pojawiły się CD, w końcu DVD. Teraz mamy Blue-Ray i paluszki oraz mikro-karty. Jest na czym kopię robić. Jest też odpowiednie oprogramowanie, które kopię zrobi za nas, samo, z automatu. Byleby tylko je używać. Tyle, ze się nie pamięta, się nie che, bo to ciutkę jednak niewygodnie.

Ale i na to jest już rozwiązanie. Obecnie komputery ewoluują i ewoluuje oprogramowanie. Pojawiło się coś takiego, jak chmury. Najnowszy Office 2013 nastawiony jest właśnie na takie działanie w chmurze. Zupełnie nie rozumiem, czemu ludzie na to narzekają komentując najnowszą wersje edytora. Przecież przymusu nie ma, można pliki trzymać lokalnie. A jeśli komuś nie podoba się ta, może się podpiąć pod inną – płatną lub darmową – chmurę. Ja jedną z nich wykorzystuję do synchronu plików między moim domowym zapleczem technologicznym: miedzy lapkiem, stacjonarnym a tabletem. Wyśmienicie się to sprawdza i ogromnie życie ułatwia.

Jeden z esejów, ów podróżny, powstawał właśnie dzięki takiej chmurze na tablecie. Będąc w Czechach na święta, mogłem zaglądać do chmury i wyszukiwać tam tego, co było mi akurat potrzebne. I pisać. Inna sprawa, że było ciutkę problemów z WiFi. Widziałem wszystkie sieci dookoła, szczególnie z sąsiedniej przez okno restauracyjki, a sieci gospodarza jak na lekarstwo. Rwało się strasznie połączenie. Niemożebnie.

Rozglądam się

2007-03-26
Poznań
Marzenie Tomalak

za wierszami

otaczają mnie
tanecznym korowodem
delikatnie nucąc
o miłości
przy dźwiękach
nadziei

daję się porwać
zachwycić

znów myślę – o Tobie
Tęsknię
tyle jeszcze – muszę
się nauczyć
by umieć
Cię Kochać

Adam Gabriel Grzelązka

Dzielę się wierszami

2007-03-11
Poznań
Marzenie Tomalak

wyrastają mi z serca
rozbudzone światłem Twej miłości

przyjmij je z delikatnością
niech rozkwitną ponownie
dla Ciebie tylko

daję Ci serce
daję wiersz
siebie daję
miłość mą bierz
z miłością przyjmij mnie

Adam Gabriel Grzelązka

Tak mało wierszy

2007-03-03
Poznań
Marzenie Tomalak

napisałem dla Ciebie
tak niewiele
garść nieporadną jeno

napisałbym ich więcej
gdybyś czytać je chciała
gdybyś o nie prosiła
gdybyś tęskniła
za słowami w wiersz zaklętymi

lecz ty nie czekasz
lecz ty nie tęsknisz
po prostu kochasz

a ja niewiele piszę
nie mam jak
o miłości mojej
opowiedzieć Tobie

Adam Gabriel Grzelązka

Słownik dobra rzecz

Komputer i poezja. Ciekawy i niełatwy duet. Bardzo pomocny zestaw. Można szybko i wygodnie zapisać. Chociaż ja częściej przepisuję niż zapisuję pierwowzory na kompie. Tak jakoś wychodzi. Niemniej podczas przepisywania, podczas edytowania, zmieniania i poprawiania istniejących utworów komputer i edytory tekstu są niezastąpione.

Maszyna do pisania miała jedno istotne ograniczenie. Raz napisany tekst po zmianach trzeba było przepisać. W komputerze można go zmieniać przed wydrukiem w nieskończoność. Aż po kształt zadowalająco ostateczny.

Do tego dochodzą jeszcze słowniki, które można w tle odpalić i wyszukać słowa, które chce się zmienić, ubogacić, zastąpić. Nie trzeba się odrywać, szukać w książce. Wszystko na miejscu. Sprawie i wygodnie. Szkoda tylko, że póki co nie jest to wszystko zintegrowane wewnątrz. Ale i takie czasy pewnie nadejdą. Kwestia przyszłości. Na tablecie, czytając na aplikacji Kindle można korzystać ze słowników. Co prawda nie po polsku i online, ale to krok w dobrą, pożądaną dla twórców słowa stronę.

Póki co w tej kwestii możliwości Worda są jeszcze żałośnie małe. A przecież technologicznie jest to jak najbardziej możliwe. W żadnym zresztą innym edytorze póki co takich opcji nie ma. Co najwyżej tezaurus. Ale tezaurus nie wyczerpuje wszelkich możliwych typów słownika, z jakich przydaje się podczas pisania korzystać.

To może online?

Skoro już są komputery, to i coraz to nowe zastosowania i coraz to inne możliwości się pojawiają. Teraz coraz więcej tekstów powstaje na potrzeby Internetu. Zamiast zatem pisać je na procesorze tekstu, a potem publikować, można od razu w necie. Era Web 2.0 oferuje graficzne edytory online. Wygląda to wszystko jak stacjonarnie. Nieco skromniej, ot tylko to co najważniejsze, najpotrzebniejsze. Można pisać, można formatować teksty, można na bieżąco kontrolować pisownię. Pozwala to zaoszczędzić sporo czasu. Wielu tak zresztą robi. Jest to po prostu wygodne. I szybkie.

Ja wolę jednak na spokojnie pisać teksty w dobrze sobie znanym i lubianym, co nie znaczy, że przeze mnie nienanarzekanym, edytorze. Chodzi przede wszystko o zachowanie kopii. Także o możliwość odłożenia tekstu na uleżenie się. Do poprawek. Do zmian. Do wyewoluowania do formy ostatecznego gotowca. Która zresztą i tak pewnie kiedyś się zmieni, jeśli będzie trzeba coś z tym tekstem znów zrobić.

Niestety ciągły pospiech nigdy nie pozwala na wiele. Czasem nawet na niewiele. Wiec teksty często wychodzą nie tak, jak powinny, nie dość czyste. Nie dość udoskonalone. Nie dość przemyślane. Z poezja zresztą podobnie. Pośpiech nigdy nie sprzyjał pisaniu. Szybko trzeba zapisywać. Aby nadążyć za myślą uciekającą. Pisać wolno, z namysłem.

Publikacje online dają nowe możliwości dzielenia się twórczością. Można szybko. Można wręcz natychmiastowo podzielić się dopiero co wysmażonym wierszem z innymi. Koszta są minimalne. Nieliczące się. Nie trzeba zabiegać o przychylność drukarni. Nie trzeba napraszać się czasopismom. Wystarczy założyć bloga czy własna stronę i na niej publikować, co ślina na język przyniesie.

Szkoda tylko, że miliony ludzi na świecie tak właśnie postępują. Publikują co im ślina na język. Byle jak. Byle co. Byle gdzie. Byleby moje, ode mnie, o mnie. I tak oto zapełnia nam się nasza wspaniała cyberprzestrzeń masą śmiecia, której z neta niepodobna się pozbyć. Znalezienie wartościowych treści staje się nie lada sztuką. W czasach, kiedy publikować może każdy i publikuje, co tylko zechce, cierpimy na nadmiar informacji. A nadmiar oznacza zarazem niedomiar. Bo skoro jest tak dużo treści nieistotnych – o treściach szkodliwych już nie wspomnę – treści wartościowe, pożyteczne, na poziomie stają się ciężko dostępne. Rośnie też deficyt czytelniczy. Każdy publikuje. A coraz mniej czyta.

Poznań, 10.01.2013
Autor: Adam Gabriel Grzelązka

One thought on “Aby zapisać nim uleci słowo IV

  • 27 stycznia 2013 o 08:58
    Permalink

    Poezja ON-LINE?
    Czemu nie?
    Poezja w CHMURZE?
    Można spróbować.
    Nawet jak się nie uda – jak to ładnie brzmi …

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.