Polityka

A jakbyśmy się dzisiaj obudzili bez pana prezesa?

 Żyjemy w kraju dążącym do monokultury politycznego paraautorytaryzmu, którego spoiwem jest pop-narodowo-religijna retoryka jednej z kast politycznych, rządzonej przez jednego człowieka. Wybitnego polityka, strategia, prawnika, człowieka który stworzył cały obóz zjednoczonej prawicy i swoją osobą stabilizuje jego funkcjonowanie. Cały obóz funkcjonuje dzięki temu bardzo sprawnie i wydajnie, udaje się zamiatać pod dywan różne „szyszki” i inne kłopoty, jednak siła systemów autorytarnych jest zarazem ich największą słabością. Koncentracja na liderze jako centrum wszystkiego, powoduje, że jak zabraknie jego osoby, cały system nagle wpadnie w totalny chaos. Nie ma znaczenia, czy będzie to zagryzanie się rekinów pod dywanem, czy też jawny rozłam. Chodzi o to, że system w którym jedna osoba gwarantuje status quo, jest słabszym systemem od takiego, w którym gracze są dogadani i panuje względna równowaga sił. W pierwszym modelu można więcej, ponieważ jest proste kierownictwo i wszystko wiadomo, w drugim – można nieco mniej, bo trzeba się porozumieć, jednak nie ma problemów z przekazywaniem władzy. Mniej więcej wiadomo jak rozkłada się poparcie i to, co może się wydarzyć, może się wydarzyć głównie w oparciu o istniejące potencjały.

No, a jakbyśmy się dzisiaj obudzili bez pana prezesa? Życzmy mu zdrowia, szczęścia i wszelkiej pomyślności osobistej (bo w życiu publicznym już nie), ale trzeba brać pod uwagę wszystkie okoliczności. Ma już swoje lata, wyraźnie widać na publicznych wystąpieniach dzisiaj, że to już nie jest ten sam człowiek, co jeszcze dwa lata temu. Ten pan jest w wieku, w którym wszystko może się zdarzyć, zwłaszcza że powodów do stresu i zmartwień mu nie brakuje. Dlatego zupełnie na poważnie warto rozważyć scenariusz – jak wyglądałaby nasza rzeczywistość, jakby pana prezesa pewnego poranka zabrakło wśród nas?

Warto pamiętać, że podobny problem nasz kraj już miał w 1935 roku jak zabrakło Marszałka. Oczywiście nie da się w żaden sposób przyrównywać pana prezesa do Józefa Piłsudskiego, jednakże to w sumie również pokazuje o skali naszego upadku. Liczy się mechanizm, dzisiaj zmierzamy do podobnej „sanacji” państwa jak wówczas, a jak się to skończyło wszyscy pamiętają. Odejście od demokracji wówczas spowodowało rządy ludzi, z których wielu wybrało Zaleszczyki. Nigdy tego nie zapomnijmy.

Bardzo ciekawe byłoby to, w jaki sposób ta informacja byłaby podana do wiadomości publicznej. Formalnie mówimy o jednym z Posłów, więc można byłoby się spodziewać stosownej informacji ze strony władz Sejmu, ma to ten sens, że formalnie Marszałek jest drugą osobą w państwie. Miałby mandat, do ogłoszenia wszem i wobec, że prezesa już nie ma. Ma to olbrzymie znaczenie, ponieważ w obozie politycznym pana prezesa, natychmiast pojawiłoby się kilku szafarzy pamięci, którzy nie tylko chcieliby budować panu prezesowi kopiec, ale przede wszystkim dążyliby do zawładnięcia procesem pogrzebu. Celem byłaby oczywista monopolizacja pamięci po zmarłym. Problem polega na tym jednak, że dzisiejszy Marszałek Sejmu, jest postacią polityczną wybitnie niesamodzielną i raczej nie byłby w stanie odgrywać większej roli w walce o schedę, bo przecież o to chodzi.

Osoba pana Prezydenta mogłaby tutaj odegrać bardzo istotną rolę, jednak tylko na tyle na ile udałoby się to z poparciem rodziny pana prezesa. Bez tego poparcia, pan Prezydent byłby zupełnie zmarginalizowany, a sam udział w uroczystościach pogrzebowych miałby znaczenie jedynie wizerunkowe. W obecnym układzie kompetencji pan Prezydent nie ma szans na przetrwanie – w rozumieniu drugiej kadencji, bez poparcia pana prezesa. Takie są konsekwencje niesamodzielnej prezydentury, w pełni zależnej politycznie.

O pani premier nawet nie będziemy wspominać i to nie przez litość, tylko z powodów oczywistych, politycznie nie liczy się bez pana prezesa dłużej, niż starczy jej szabel w Sejmie – a bez jego osoby, może ich bardzo szybko brakować.

Niesłychanie istotną rolę mógłby usiłować odegrać pewien minister, który w zasadzie w pełni poświęcił się sprawie ponownego wyjaśnienia pewnej katastrofy. Ma za sobą potężne poparcie, ze strony niesłychanie wpływowego religijnego przywódcy, dysponującego własnym zapleczem organizacyjno-medialno-finansowym. Dzięki temu oraz rozgłosowi, jaki towarzyszy jego nazwisku, mógłby próbować przejąć kontrolę nad całym obozem środowiska politycznego pana prezesa.

Na dzień dzisiejszy jedynymi, którzy mogliby się temu panu ministrowi przeciwstawić, są osoby ze struktur siłowych – w tym super minister, zajmujący się służbami specjalnymi. To człowiek trzymający się w cieniu, o wyjątkowej inteligencji oraz bardzo sprawny organizator. Trudno to jeszcze ocenić, ale gdyby np. porozumiał się z ministrami z partii przystawek, to mógłby wpływać na zasadach proxy na formalne przejęcie kontroli nad całym środowiskiem np. przez wspomnianego powyżej pana Prezydenta. Taki scenariusz umożliwiłby stworzenie równowagi sił, wewnątrz środowiska, gwarantującej balans potencjałów kilku liderów.

Na przeszkodzie takich „ustawek”, zawsze stają ambicje indywidualne. Największą słabością obozu politycznego pana prezesa są kadry. Poza kilkoma osobami rzeczywiście wybitnymi, mamy tam do czynienia z olbrzymią ilością miernot i nieudaczników, którzy bardziej dbają o zabezpieczenie swoich partykularnych interesów, niż o interes całej wspólnoty politycznej.

To zadziwiające, że tak wyjątkowo zręczny polityk, zdolny do formułowania dalekosiężnych wizji, nie zadbał jak do tej pory o stworzenie warunków, do gładkiego przejęcia przywództwa w jego obozie politycznym, który dosłownie jest dziełem jego życia i jego dzieckiem! Przecież nie trudno się domyślić, jaki będzie kształt i przebieg rozgrywki, czy raczej rzeźni i sieczki.

Generalnie na wykształcenie się tam charyzmatycznego przywódcy raczej nie ma co liczyć, możliwe jest porozumienie kilku smutnych panów, którego trwałość będzie funkcją ich ambicji, antypatii oraz najważniejszego czynnika jakim jest zewnętrzne ciśnienie na organizację ze strony opozycji i innych aktorów chętnych do zamieszania w polskim kotle.

Największe szanse na wykreowanie następcy, nowego, rzeczywistego lidera dla całego obozu ma pewien Kościół. Nie ma innej siły, posiadającej równoważne wpływy na środowiska prawicowe, jak i szerzej na opinię publiczną. Ta organizacja posiada wieloletnie doświadczenie jeżeli chodzi o kształtowanie kadr i na pewno już dawno dostrzegła szansę i umiejętnie ją wykorzysta. Nie byłoby zwycięstwa obozu politycznego pana prezesa, bez wsparcia tego Kościoła.

Patrząc na tytułowe zagadnienie z punktu widzenia interesów państwa, to w krótkookresowej perspektywie, brak pana prezesa musi oznaczać chaos. Wówczas wszystko będzie możliwe, w tym interwencja czynników zewnętrznych, zdolnych do zasiania chaosu i destrukcji. Trzeba mieć to na uwadze. W tym kontekście niezwykle interesująco wyglądają propozycje pana Prezydenta w kontekście zmian w Konstytucji, które mogłyby pozwolić na przekształcenia ustrojowe w naszym państwie w kierunku modelu prezydenckiego. To może być rozwiązanie tego wielkiego problemu przed którym stoimy.

8 komentarzy

  1. Dawid Warszawski

    Niech mu ziemia ciezką będzie jak najszybciej

  2. Już realną władzę sprawuje Ziobro z Kamińskim, to oni przejmą wszystko jak prezes odejdzie. Swoją drogą kopiec dla prezesa to świetny pomysł. Można byłoby na niego chodzić z pieskiem, a piesek wiadomo co robi na trawce…

  3. Smutny scenariusz, ale kiedyś możliwy.

    Można pokusić się o założenie istnienia scenariuszy na “taki moment” w kilku ważnych ambasadach “sojuszniczych państw”.

    Stąd stały zakup obuwia przez pracowników jednego z tych Państw i gromadzenie pudeł po butach ..

    Będzie ich potrzeba sporo, skoro na Ukrainie wydano podobno 5 mld $, w krytycznym momencie przejmowania władzy po drugim Majdanie.

    Dlatego wszystko jest możliwe, a na razie życzmy Zwykłemu Posłowi zdrowia.

    Amen i Macondo.

  4. Komentatorzy: DW i EE ale błysnęliście yntylektem w zasadzie nigdy nikomu nie życzę żle ale byłbym szczęśliwy jak by was szlag. I myślę, że waszych mogił to nawet psina nie chciała by posikać nie mówiąc już o kupce.
    Lepiej przekażcie jakieś pieniądze abyście mogli swoje wypociny zamieszczać -gggggg.

  5. Jak w każdej republice bananowej następca szybko się znajdzie. Ale niech sobie żyje jak najdłużej, niech patrzy na to co zrobił z naszym krajem on i jemu podobni ze styropianu i ci bez styropianu. Niech wie, że młodzi ludzie w tym kraju stali się niewolnikami nowych panów. Niech sumienie go męczy (o ile je jeszcze ma?). Więc sto lat! Choćby po to, aby za 20 lat obecna młodzież wywiozła na taczkach takich z Wałęsą na czele poza granice Polski, tak jak styropianki wywoziły na taczkach dyrektorów państwowych przedsiębiorstw:-)

  6. O ile Tuski i PO apelują do najbardziej podłego odłamu społeczeństwa III RP, „polskojęzycznych europejczyków”, o tyle PiS mami swą retoryką uczciwych lecz naiwnych Polaków. Jak do tej pory uchyla on się od akceptacji muzułmanów, ale cichaczem stymuluje dalszą emigrację obywateli III RP i zastępuje ich banderowcami ze wschodu. Obiecuje Polakom gruszki na wierzbie w postaci odbudowy przemysłu, bankowości i infrastruktury. Nie mówi przy tym jakimi funduszami, jakimi technologiami, przy pomocy jakiej siły roboczej, a przede wszystkim pod kierunkiem jakich specjalistów planuje on tego wszystkiego dokonać?

    Przez 30 lat III RP, PiS na równi z pozostałymi politycznymi bandami prowadził destrukcję i sabotaż Polski, we wszystkich możliwych dziedzinach. Wszystkie „reformy” III RP nosiły znamiona rabunku i/lub celowego sabotażu państwa i narodu.. PiS na dodatek, ze „świętym Lechem Kaczyńskim” na czele odpowiada za likwidację de jure polskiej państwowości poprzez wynegocjowanie i ratyfikowanie Traktatu Lizbońskiego. Dziś III RP to technologiczna , cywilizacyjna i kulturowa pustynia. Po 30 latach, rozpędzonych, lub przeniesionych na emerytury, inżynierów, nauczycieli, wykwalifikowanych robotników, itd., itd,. nie da się już zebrać i spożytkować. Taki proces wymaga wielu pokoleń rzetelnej i mozolnej pracy, na którą nie ma czasu w dzisiejszej sytuacji III RP.

    http://ignacynowopolskiblog.salon24.pl/786518,iii-rp-w-objeciach-swych-przywodcow-i-zachodnich-sojusznikow

    Ps. Mimo wszystko jednak jest mi zdecydowanie bliżej do opinii wyrażonej przez @Winetu…

  7. i bez ŻYDOWSKIEGO ” OP “

  8. przeciez wiadomo, ze pomaranczowa grzywka, ne pozostawi dzieci bez opieki, nawet jezeli jej nie potrzebuja…. pomaranczowa grzywka wie lepiej….

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.