Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

10 grudnia 2018

zima

Wilkiem do lasu LXXXII

Świeży śnieg W nocy spadł śnieg. Całkiem obficie padało. Sypało do późna w nocy. Jednocześnie robiło się stopniowo coraz cieplej. Rano wszystko było białe. Jednocześnie widać było, że śnieg jest ciężki, nieomal ocieka wodą. Po niedawnych mrozach sięgających nocą kilkudziesięciu stopni, dziś nagle przyszło ocieplenie. Jest lekko powyżej zera. Niewiele, ale dobre i dwa stopnie.

A zima XXXIII

2017.02.24 Poznań co z tą zimą rano deszcz deszczu wiadro pełne co z tą zimą zachód słońca krwawy aura niezimowa dzisiaj całkiem a nocą och nocą nocą nagle śnieg ot tak sobie jak nigdy by nic jakby tak zawsze co noc chwila krótka śniegu garść kto nocą wstał kto nocą szedł ten wie widza śnieg

A zima XXXII

2017.02.24 Poznań dziś się smuci dziś łzy przelewa dziś łka od świtu zimie smutno dzisiaj na sercu ciężko zima się żali zima nostalgią wzdycha wypłakała łzy wylała dziś zima wysmuciła się wyżaliła z serca głębi a wieczorem och wieczorem uśmiech promienny czerwień w chmurach błękit nieba słońcem płonie zimy uśmiech radosny

A zima XXX

2017.02.21 Poznań zimo tyś łagodna niczym baranek śniegu skąpisz od niechcenia bielą sypiesz czasem lewą nogą dzień twój zaczęty wtedy wiatr w oczy albo deszcz bez końca czasem zła jesteś na coś lub kogoś – któż zgadnie przyczynę wtedy bez zapowiedzi kąsasz mrozem zimo twa ręka lekka trze rządy łagodne obecność niezauważalna ty się nie

A zima XXIX

2017.02.20 Poznań zima zimą niezimowa znów z zimy nici znów zima kota ogonem odwraca już wiosna za pasem już przedwiośnie za płotem już słońce w okno zaglądało a tu proszę deszcz od rana deszcz nocą po południu dla odmiany deszcz i nocą deszczyć przestać nie zamierza zima zimą niezimowa nie ma w sobie uroku śnieżnej

A zima XXVI

  2017.02.17 Poznań dziś zima za porządki od samego rana tu szaro tam buro ogólnie wszędzie zimowy brud a śniegu mało a śniegu skąpo zakryć nie da rady zamalować nie ma jak a wiatr cicho siedzi a wiatr ani śmie nie zamiecie nie wyprzątnie palcem nie tknie nic zima podumała pomyślała i dalejże za sprzątanie

A zima XXV

  2017.02.16 Poznań zimo zimo moja zimo czy aby już odchodzisz czy aby dajesz wiośnie pola czy teraz już ze słońcem dzień każdy zaczniesz zimo zimo moja zimo gdy cię nie ma jeszcze tęsknią wszyscy pytają kiedy dziwią się że nadal bez śniegu gdy już w końcu narzekają że ślisko biadolą że zimno mroźno i

A zima XXIV

  2017.02.15 Poznań zima dziś wiosną pachnie zima dziś wiosną śpiewa zima dziś wiosną tańczy   co za słońce co za dnia radość jakie ptasie śpiewy   zima dziś z zimy ma niewiele błękit nieba głęboki a słońce och słońce słońce pełną gębą   i ciepło och jak ciepło ciepło rozkosznie ciepło radośnie wiosennie ciepło

A zima XXIII

2017.02.12 Poznań zimą zimny wiatr zawsze w oczy jeśli tylko zdoła ścina z nóg wystarczy byle szpara by za pazuchę swą lodowatą dłoń zimą zimny wiatr zawsze w twarz swe wyzwanie rzuca łzy z oczu toczy maluje czerwienią policzki nos mrozem ścina

A zima XXII

  2017.02.08 Poznań zimo to już ostatnie chwile zimo sypnij śniegiem niechaj świat pokryje białym puchem zimo śniegu nie żałuj zaspy usyp krą skuj rzeki zimo ześlij śniegi skryj czarną ziemię obsyp drzewa niechaj się nie smucą  

A zima XX

2017.02.08 Poznań dni coraz dłuższe słońce wcześniej wstając spać później się kładzie jaśniejszym świat się staje czasu coraz mniej masz zimo dni twoje powoli już policzone niedługo potrwa twe panowanie nie żałuj nam śniegu a i mrozu zapędy siarczyste zostaną ci wybaczone z czasem

A zima XIX

  2017.02.07 Poznań odrobina wystarczy śniegu ot tyle co kot napłakał może być mniej więcej byleby kilka płatków tu i ówdzie przez wiatr na wszystkie szarpanych strony od razu lepiej inaczej od razu zimowiej byleby nie za ciepło inaczej taki śnieg ulotny nie zdąży ziemi dotknąć swymi białymi stopami wystarczy odrobina śniegu taka mniej więcej

A zima XVIII

2017.02.07 Poznań z lekka śniegiem prószy z lekka świat się bieli niby nic niewiele niby a przecież tak inaczej tak weselej bielej och bielej biało tylko trochę śniegu jeno garstka krótką chwilę prószy i od razu i już zaraz więcej zimy w zimie w oku uśmiech w sercu radość a na duszy lżej

A zima XV

2017.01.31 Poznań spotkałem wiewióra rudo płonął na kępie brudnego śniegu ocalałego w uścisku palącego zimowego słońca chwilę przypatrując się ciekawie skoczył po chwili i począł wspinać się zwinnie by znów zastygnąć bez ruchu na dłużej na jednej z wysokich gałęzi spojrzeliśmy sobie w oczy w milczeniu bezruchu obaj za zimą stęsknieni choć żadnemu z nas

A zima XIV

2017.01.30 Poznań zobacz gawron zimy ambasador przyleciał całym stadem z matką ojcem braćmi teraz po resztkach śniegu kroczy czarny świadek zimowej bieli przybył z daleka zagości jeno do wiosny potem czas mu się zbierać powrócą wtedy nasze rodzime gawrony a zima cóż zima także odleci by powrócić znów wraz z kolejna zimą

A zima XII

2017.01.23 Poznań zima znów wyszła mawiają że wkrótce znów wróci   i rzeczywiście zagląda niemal co noc bywa nawet jeszcze z rana i jak to w zimowym zima ma zwyczaju chłodno wita komu wstać trzeba przed świtem   ale za dnia za dnia rzadko kiedy za dnia jedynie ślady o proszę tu była resztki śniegu

A zima XI

2017.01.17 Poznań zima w słońcu skąpana   oczy zmrużone porażone jej blaskiem   mróz policzki szczypie zazdrośnik mały hardą ręką lustro stawu trzyma   śpiew sikorek usiedzieć im niepodobna w jednym jest miejscu co rusz tu tam wszędzie dookoła   zima słońcem okraszona radosna roześmiana wiatru nasłuchuje czy zmiany jakie nie nadchodzą pasa zacisnąć popuścić

A zima X

2017.01.15 Poznań zima jest od niechcenia choć przyszła spóźniona nadeszła z przytupem zasiała mróz srogi tu i ówdzie śniegu obfitość tu i ówdzie skąpo go sypiąc a potem potem to zimie się nie chciało znów wzięła wolne sobie dziś śnieg owszem pada cóż jednak kiedy w oczach niknie tonąc w błocie pod stopami zima jest

A zima IX

  2017.01.11 Poznań nadszedł śnieg   natarł nawałą śnieżną zawładnął ziemią znów białą zawładnął powietrzem dal zasłonił sobą   zapanowało królestwo śniegu   nadszedł śnieg   obficie ziemię zasypał przemalował drzew czerń skrył błota zamarznięte ślady   dziś już tylko biel dziś już tylko śnieg zima swe szaty nad światem rozpościera królestwo nastało śniegu

A zima VIII

  2017.01.10 Poznań no zimo no proszę   już się nie dąsaj już rozchmurz swe oblicze już rozwesel swą lodową duszę   o tak tak właśnie   w bieli ci do twarzy biel rozjaśnia ci twarz biel wszystko zmienia   a słońce o zimo tak słońce tak to jest to   zima i słońce zimą

A zima VII

2017.01.09 Poznań zimą pytania nachodzą mnie zimowe zimą rodzi się ciekawość we mnie wielka ot chociażby takie pierwsze z brzegu czy zimie bywa zimno czy dreszcze miewa zima co zima porabia gdy sezon mija zimowy może w sen zapada zimowy albo do zimnych krajów się chowa by tam nie zimowe pory roku przezimować czy latem

A zima VI

  2017.01.08 Poznań w objęciach bieli świat pogodnieje mróz mniej straszny wiatr zawstydzony cichnie   w objęciach bieli dziecka śmiech radosny pędzą sanie sanie gnają   w objęciach bieli zima zimą prawdziwsza zima bardziej jest serio zimy oblicze rozjaśnione   w objęciach bieli słońce wstaje błękitem śpiew ptaków głośniejszy od ciszy dzień chłodem wita gorąco

A zima IV

  2017.01.04 Poznań a zatem zimo powiedzmy sobie szczerze   ten deszcz nie zachwyca a śnieg nie wytrzymał próby mróz jeno jako tako i tylko nogę podstawia   więc może w końcu coś z tym zrobisz zakaszesz rękawy   tylko nie przesadź jak czasem to ci się zdarza a wtedy śnieg po szyję i mróz

A zima III

  2017.01.02 Poznań hej zimo zimo gdzie twe białe sanie gdzie kuligów dzwonki gdzie zaspy śnieżne gdzie skute lodem wody gdzie śnieg w oczy garściami gdzie kwiaty na oknach mrozem malowane gdzie śnieg skrzypiący gdzie biel twa nad biele hej zimo zimo

A zima I

  2017.01.02 Poznań no cóż zima zima zima – zima ech zima   co o niej powiedzieć jakich użyć słów jak piękno jej białe wydobyć z zapomnienia   jest ale jest tak jakoś mało od niechcenia bardziej w kalendarzu niż za oknem   no bo co to za zima taka zima to nie zima to

Zimą musimy być przygotowani na ewentualność przyjęcia miliona uchodźców z Ukrainy

Sytuacja na Ukrainie eskaluje, jej władze robią wszystko żeby tylko utrudnić porozumienie wewnątrz ukraińskie, jak również na wszelkie możliwe sposoby włączyć Rosję do swojego konfliktu. Budowa zapór ziemnych, ciągłe prowokacje dotyczące statusu Krymu, czy też nadal w żaden sposób nie udokumentowane twierdzenia o rosyjskim zaangażowaniu w wojnę w Donbasie i inne liczne nieprzyjazne, czasami wręcz

Wilkiem do lasu L

Ołowiane niebo Zimno od samego rana. Zimno nie tylko dlatego, że niebo skrywa ołowiana powłoka chmur i nie dopuszcza żadnego promienia uśmiechniętego słonka. Gdyby tylko to, byłoby co najwyżej ponuro i zniechęcająco. Zimno, owo przenikliwe zimno, pochodzi od poświstów wiatru. Uporczywie wieje i porywa wszelkie skwapliwie zgromadzone pod kurtką ślady ciepła. Porywisty i zmienny wiatr

Wilkiem do lasu XLIV

Sikorki Jak zwykle, gdy tylko pogoda na to jako tako pozwala, zabieram dzieciaczki z Pogotowia Rodzinne na spacer po okolicy. Ostatnio kręcę się głównie po osiedlu. Nawiedzam dobrze znane mi miejsca ptasich rewirów. Sikorki szczególnie teraz, zimą, najłatwiej odnaleźć. Opadłe listowie niczego już nie zasłania. Jednocześnie czynią wiele radosnego hałasu. Z daleka można je posłyszeć

Wilkiem do lasu XLIII

Park Nie dalej jak wczoraj, w sobotnie przedpołudnie, korzystając z tego, że nieprzyjemny mocny deszcz przeszedł w ledwo wyczuwalną mżawkę, wybrałem się na kilka chwil do Parku Sołackiego. Odetchnąć wilgotnym, ciepłym powietrzem. Ciepłym, bo mimo deszczu jak na tę porę roku jest dość ciepło. Po części dlatego, że przestało wiać i ledwo powiewa. Po części

Wilkiem do lasu XLII

Krajobraz we mgle Wyszedłem z domu. Zamierzałem się przejść małe co nieco. Pospacerować. Mój zapał momentalnie został ostudzany w konfrontacji z zimnym, mglistym powietrzem. Ledwo wyszedłem na ulicę z kamienicy, a już zatrzęsło mną zimno. Nieomal mi się odechciało dalszej przechadzki. Ale nie poddałem się. Zapiąłem szczelniej pod szyję, naciągnąłem rękawice i poszedłem dalej. Ruszyłem

Wilkiem do lasu XLI

Przeloty Okolica Jeziora Maltańskiego jest niezwyczajna. Tę jej niezwyczajność, tę jej odmienność stanowią przeloty ptaków. Głownie jesienią i wiosną można na niebie zaobserwować mniejsze lub większe stada gęsi. W tym roku, przez wzgląd na dziwną, łagodna, wciąż nienadchodzącą zimę, te przeloty nie były takie liczne. Ba, kilka dni temu zaobserwowałem kilka stad, które dopiero teraz

Wilkiem do lasu XL

Się wypadało Przestało padać. W końcu przestało padać. Nareszcie przestało padać. Bo ciągle tylko deszcz i deszcz. Albo padało, albo za chwilę padać miało zacząć. Ewentualnie mżyło. Nic, tylko woda i woda. Wilgoć wisząca w powietrzu i osadzająca się na twarzy. Żadnego śniegu. Sam deszcz. Do tego buro. Do tego ciemno. Do tego gruba warstwa

Wilkiem do lasu XXXIX

Niepogoda Niby zima, a jednak nie zima. Bo co to za zima, skoro nie ma śniegu. Czasem owszem nawet popada, poprószy od niechcenia, ale po godzinie, dwóch i tak nie ma już po nim śladu. Nie brakuje za to deszczu. O, tego nie brakuje zdecydowanie. Pada niemal codziennie. Padać potrafi całymi dniami. Całymi nocami. A

Perypetie pasażerów MPK

Jak, co roku słyszymy komunikaty nadawane w prasie, telewizji czy stacjach radiowych: „I zima znów zaskoczyła kierowców, motorniczych oraz wszystkich dookoła… Nie byliśmy na nią przygotowani – tłumaczą władze miasta cicho rzucając pod nosem przekleństwa”. Faktycznie śnieg w grudniu lub styczniu zakrawa na pogodową anomalię, a zakorkowane ulice w miastach i praktycznie zamrożony ruch, nieodśnieżone

Ciepły koc zawsze się przyda

Po wizycie pana Petro Poroszenko – prezydenta Ukrainy w USA nie można mieć już żadnych wątpliwości, a nawet cienia wątpliwości, w zasadzie także śladu po cieniu wątpliwości na piasku omywanym falami morza. Mamy do czynienia ze zorganizowanym, zaplanowanym, sterowanym i sekwencyjnie przeprowadzanym planem wojny przeciwko Federacji Rosyjskiej, Rosjanom, rosyjskiej kulturze, rosyjskiemu dziedzictwu, wszystkiemu co jest

Wilkiem do lasu XIII

Gruchająca para Poranek. Słoneczko grzeje, jakby to była już wiosna. Zupełnie się pokręciło. Ledwo początek lutego, a tu takie ciepło wspaniałe. Słoneczko uroczo świeci. W sumie dobrze, że śniegu tyle co łez z płaczącego kota, no może nieco więcej. Gdyby było biało, słońce oślepiałoby niemiłosiernie. A i tak oczy łzawią. Za jaskrawo. Za jasno. Słońce

Wilkiem do lasu XII

W oparach słońca Wracałem do domu. Piękne, słoneczne popołudnie. Mimo, że z rana się na to nie zapowiadało. Rano wręcz przeciwnie, ponuro, pochmurno. Skoro jednak dzisiaj łaskawe słonko wyszło, skoro się rozjaśniło, rozciepliło, czemu by choć na chwilę do parku nie zajrzeć. A nóż, widelec, co ciekawego będzie do sfotografowania. Niskie zimowe słońce dawało ciekawe

Deszczozima

Podobno jest Jest zima. Zima pełną gębą. Od niemal miesiąca. No dobra, zima jest kalendarzowo od dobrych trzech tygodni. Zima. Jest zima. Czy aby? Czy jest? Czy rzeczywiście? Zima jest. Jest podobno. Podobno, bowiem nic o tym nie świadczy poza kalendarzową datą. No bo skoro jest zima, winien być i śnieg. Tymczasem śnieg owszem i

Pocałunek bieli

Rzadkie słońca przebłyski Końcówka jesieni typowo dla listopada głównie darzyła nas deszczami. Albo padało. Albo mżyło. Jeśli nie padało i nie mżyło, było przynajmniej zimno i pochmurno. Było ponuro. Wyjątkowo, nieczęsto, dawkowała nam matka natura radosne przebłyski słońca. Jako że rzadkie, piękne to i radosne chwile. Chwile cudowne jesiennego wytchnienia. Wszystko w tych przebłyskach ciepłą

O śniegu najlepiej ani słowa

Między słońcem a mrozem Zdecydowanie. Chciałoby się już nie musieć o nim mówić. Chciałoby się już tylko go wspominać. Oj chciałoby, chciałoby. Rzeczywistość jednak nijak nie chce nam wyjść naprzeciw. Przyroda kroczy własnymi sobie znanymi drogami. W kalendarzu mamy wiosnę, za oknem zaś nadal króluje zima. W najlepsze. Niepodzielnie. Minione dni raczyły nas słonecznym blaskiem

Ostatni zimowy spacer II

Wózkiem poprzez śniegi Zaczyna się ścieżka. Taka typowa, co to w las pobiegać sobie lubi. Bywałem tu jesienią, gdy wokół malownicza feeria barw. Wróciłem zatem i teraz. Myślę – jest ścieżka, jest malowniczo, pójdę i przejadę sobie tędy. Ups. Piękna, malownicza ścieżka, a i owszem, a jak najbardziej owszem. Dookoła nagie drzewa. I słońce. Na

Ostatni zimowy spacer I

Pawie ostatni spacer zimą… Otóż to. Miało być o spacerze w zimowej scenerii. O ostatnim spacerze zimową porą. Jest tylko jeden kłopot. A kłopot jest właśnie z ową zimą. Bo już, już, prawie że. Ale jednak nie. Jednak ma się ona w najlepsze. Śnieg jak spadł, tak leży sobie. Leży w najlepsze. Leży: to mało

Biało biało biało dookoła

Co ma wisieć, nie utonie Zabieram się do tego eseju dobre dwa miesiące. A co się zabiorę, to odkładam. A to brak czasu, a to inny podsuwa mi się pomysł. A czas mija i temat stopniowo staje się coraz mniej na czasie. Wraz z czasu przemijaniem, i eseju koncepcja różne przybierała odmiany. Lecz ciągle tylko

Wiosny by się chciało…

Zima jeszcze Zima jeszcze. Wedle kalendarza przynajmniej, gdyż zima tak jakoś w tym roku nieśmiało była. Niby była, aniby trochę nie. To się pojawiała, to znów znikała. Nie srożyła się prawie. Nie bardzo, niewiele, ot od czasu do czasu, niemalżesz od niechcenia, leniwie. Śnieg owszem bywał. Chwilami nawet sporo. Po ostatnim ośnieżeniu tu i ówdzie

W Polsce z zasady jest zimno zimą!

Nie można dać się zwariować! Jeżeli ktoś zbudował płaski olbrzymi dach centrum handlowego w Polsce, musi się liczyć z tym, że ten dach się załamie pod ciężarem marznącego – w ułamku sekundy śniegu, zamieniającego się w czapę lodową. Zamarzające tory kolejowe, pękający asfalt, sople na przewodach elektrycznych, nie mówiąc już o tym, co zwisa z

Ahoy przygodo cz. 3

Harrachov Wigilia Bożego Narodzenia 24.12.2012 Wyprawa Całonocny deszcz nie zdołał ogołocić nas ze śniegu. Niemniej poczynił znaczące w nim ubytki. Sprawił też, że żwawy zdecydowany krok trzeba było porzucić na rzecz ostrożnego, kaczego. Odrobina nieostrożności mogła doprowadzić szybko do bliskiego spotkania z podłożem. Ciepło. Chciałoby pospać się dłużej, jednak przy dzieciakach nie jest to w

Ahoy przygodo cz. 2

Kto rano wstaje, temu śnieg w oczy Pospać nie było dane za długo. Dzieciaki od 7 rozrabiają. Jak zawsze zresztą. Można się z tym zżymać, można przeciwko temu protestować, ale i tak jutro, pojutrze itd. wstaną o 7 – a jak pójdzie źle to i przed 7. Ot, taki mają tryb dnia. Odmienny od naszego.

Scroll Up