Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

19 lutego 2019

wiersz

W góry, hej w góry II

Wczasowanie Po obiedzie wracamy na kwatery. Wiemy jedno – jutro na obiad idziemy absolutnie gdzie indziej. Gorzej już być nie może. Kończymy rozpakowanie. Idziemy na trochę do góry, do znajomych, na pogaduchy. Dostali mieszkanko dwupoziomowe. Na dole znajomi, na górze chłopaki mają swoje łóżka. Do dyspozycji aneks kuchenny. Jest jeszcze pies, z którym przyjechali. Kot

W góry, hej w góry I

Nieoczekiwanie Nie planowałem tego wyjazdu w góry. Nie, żebym nie chciał, ale finansowo byłoby to nieco trudno udźwignąć, więc dawno zrezygnowałem na rzecz wiosennego ewentualnego wypadu na agro lub nawet dopiero wakacyjnego wypoczynku. Coś za coś. Trzeba wybierać niekiedy z czegoś rezygnując. Tak to już bywa. Nieoczekiwanie, tuż przed terminem pojawiła się okazja. Ktoś miał

Schronienie

/interpretacja obrazów Zdzisława Beksińskiego/   Opustoszałe ruiny wypełnia cisza zjednoczone mrocznymi klątwami istnienia subtelnie i niespiesznie się przenikają w powietrzu unosi się zapach wolności   Zaklęte w bezruchu, zdeformowane ciała wrośnięte w zgliszcza szkielety łączy wspólna świadomość stojąca nad wszelkimi podziałami   Dzień i noc jednocześnie trwające uświetnia muzyka trębaczy zdolnych tysiącem kościstych palców wydobyć

Tomik poetycki Szepty wiatru

Zima. Niby zima, a niby nie. Jeszcze przedwczoraj spadło nieco śniegu. Wystarczająco, by zrobiło się biało. Jednak było zbyt ciepło. Wczoraj niewiele już z niego pozostało. Dziś powróciła zwyczajna jesienna szaruga. Wczesna pobudka. Maleństwo wyspane domaga się porannego jedzenia. Za oknem szaro, buro, zimno – wiatr. Czasem mży delikatnie. Po śniegu żadnego śladu. Z zimy

Zespolenie

  zatopieni w mrocznych światach oddani niemej nocy śnimy sny osobne i wspólne * nad ranem budzi mnie dręczący Demon otwiera powieki szorstkimi wspomnieniami spłycam oddech, uciszam trwanie nie jestem w stanie mu się przeciwstawić  * wtem przyciągasz mnie mocno do siebie twoje dłonie wygładzają zmarszczki wtulasz twarz w siwe, długie włosy całując pospiesznie nie

Czekam świtu VIII

2018-06-26 Poznań tak to już ta pora kiedy noc się przesila jeszcze godzin kilka i dzień zapłonie wzbiera we mnie fala miłości tsunami mi serce rozpiera pragnę miłość mą tobie śpiewać wraz z porannymi ptaszętami pragnę ciebie miłości moja serce moje tęskni bliskości serca twego

Nie poganiaj nocy

pozwól lękom dopalić się w tobie niech myśli błądzą do białego rana niech spierają się z sobą twe obawy   daj nocy czas wybrzmieć w swych mrokach daj gwiazdom zabłysnąć na niebie bez pośpiechu wyblaknąć świtem gdy łuna dnia nadchodzącego trud tej nocy z serca twego zetrze   nie śpiesz się nie poganiaj zdarzeń na

Czekam świtu III

2018-06-26 Poznań już już dalej prędzej o słońce ty opieszałe odchodź ma nocy w niepamięć samotność ze sobą zabierz dziś nowy miłości płonie płomień dziś deszcz pocałunków spłynie cisza wyznania roztoczy wonie czekam świtu łaknę jutrzni świateł dalej dalej ileż można czekać by znów w twych oczach zatonąć

UrbexFoto 5

Tęsknota Do tego miejsca przymierzałem się już od dawna. Gdy zobaczyłem ten osamotniony, już nieużywany budynek po raz pierwszy, zapadł mi on głęboko w pamięć. Miał w sobie taki jakiś majestat. Jakąś powagę przeszłości. Rozsiewał wokoło nostalgiczny smutek. Okna z parteru zamurowano pustakami. Okna z pierwszego piętra zabito płytami z drewna. Dopiero strych i drugie

Na mokradłach mojej duszy

Na mokradłach mojej duszy wiał zimny, złowrogi wiatr zapadałam się powoli w ciemne otchłanie nieskończoności a on patrzył… …tylko patrzył… co jakiś czas  ponaglając zbłąkane chmury samotności żegnałam za ulatujące wspomnienia ich smutne oczy mrugały rozczarowaniem co dalej ? zadałam pytanie kolejnym podmuchom   odległa galaktyka jedynie westchnęła obojętnie wskazując niezaprzeczalny werdykt mroku niemy krzyk

UrbexFoto 2

Bo śmierć pisana tym murom Miasto. Duże miasta nigdy nie zasypiają. W dużych miastach nieustanie tętni życie. Ktoś kładzie się właśnie spać. Ktoś właśnie wstaje. Miasto kwitnie. Miasto przekwita. Miasto się rodzi. Miasto umiera. Życie i śmierć nieustannie się przeplatają. Umierają nie tylko ludzie. Zdychają nie tylko zwierzęta. Obumierają nie tylko rośliny. Giną również budynki.

Jesienne wakacje II

Dzień drugi Drugi dzień to przede wszystkim rekonesans po okolicy. Zapoznajemy się z bliższym i dalszym otoczeniem. Namierzamy sklepy. Robimy niezbędne zakupy. Mamy nocleg, ale o wyżywienie zatroszczyć się będzie trzeba samemu. O ile obiady zamierzamy jeść po drodze, tam, gdzie nas zaniesie podczas zwiedzania, o tyle śniadania i kolacje będziemy szykować sobie sami. Pogoda

Jesienne wakacje I

Przygotowania Czas wakacyjny przeminął pod kątem wielkich zmian. Jedne dzieciaczki odeszły do rodziny adopcyjnej. Drugie przeszły pod naszą opiekę. I jak to bywa z nowymi dzieciaczkami, na początku szczególnie – wiele zamieszania. Trzeba się wzajemnie poznać. Jest sporo różnych spraw do załatwienia. Trzeba zapoznać się ze stanem zdrowia dzieciaczków. Nauczyć podstaw komunikacji i poruszania się.

Wilkiem do lasu XCII

Taki mróz to mróz Zima trzyma. Ostatnie tygodnie zimy, a mróz całkiem przyjemny. Lubię taki mróz. Lubię, o ile nie ma wiatru. Wiatr wszystko niweczy. Sprawia, że staje się niemiło. Wówczas przenikliwe zimno wysysa każdą odrobinę zgromadzonego pod ubraniem ciepła. Ale jeśli nie ma wiatru, mróz nie jest aż taki straszny. To tylko kwestia aklimatyzacji.

Wilkiem do lasu XCI

Biegnące dni Zwariowany czas. Drugi miesiąc minął niczym z bicza strzelił. A ja ciągle w biegu. Do tego typowa dżdżysta jesień. Zimno, pochmurno. Deszcz. I ciągły pospiech. Bo jeszcze to. Jeszcze tamto. No cóż, taki czas. Na szczęście mija i powoli wszystko się stabilizuje i powraca do normy. W końcu łapię oddech. Wyruszam dziś na

Wilkiem do lasu XCI

Biegnące dni Zwariowany czas. Drugi miesiąc minął niczym z bicza strzelił. A ja ciągle w biegu. Do tego typowa dżdżysta jesień. Zimno, pochmurno. Deszcz. I ciągły pospiech. Bo jeszcze to. Jeszcze tamto. No cóż, taki czas. Na szczęście mija i powoli wszystko się stabilizuje i powraca do normy. W końcu łapię oddech. Wyruszam dziś na

Wilkiem do lasu XC

Słota Rzadko ostatnio robię wypady na łono przyrody z aparatem. Takie sam na sam z naturą. Póki co nie sprzyjają temu okoliczności, ciężko bowiem o ów samotny czas. Czas tylko dla siebie. Różnorakie obowiązki mnie tego czasu dość znacząco pozbawiają. Wczoraj jednak udało mi się wygospodarować chwilę. A właściwie to nieomal przemocą ją sobie od

Nowej drogi nadszedł już czas

Rychło świt Wczesna pobudka. Dziś jedziemy na terapię. Musimy bardzo wcześnie wyjść z domu. A jest nas tym razem więcej, bo od niedawna doszło kolejne dziecko. Wstałem bardzo wcześnie, aby się jako tako obrobić i wyrobić. Dzieciaczki wstały przed siódmą. Jedno wybudzałem tuz przed wyjściem. Szybkie śniadanko. Co kto chciał i miał, zjadł albo nie.

Poezja jest słowem

2001-12-09 Łódź zrodzonym w ciszy przeżyć uczuciem zbudzonym w głębi serca obnażonym światu który i tak nie zrozumie najczęściej w ogóle nie zauważy pośród męki cierpienia rzadziej w bukiecie radości niekiedy pośród zamyślenia poezja jest SŁOWEM zapisem uczucia pamiątką zdarzenia w pół kroku uchwyconym przeżyciem POEZJA – niemy świadek miłości zauroczenia piękna zachwytu drugą osobą

Nauka chodzenia II

Jak tu wsiąść? Jest przystanek, czekamy. Podjeżdża autobus. Pora wsiadać. Ale jak to zrobić? Pierwsze próby są bardzo nieporadne. Wiadomo – w wózku dzieciaczka się wwozi i wywozi. Co najwyżej uważać należy, aby za nic nie łapało i nie podkładało rączek pod ruszające się drzwi. Dzieciaki szybko łapią fakt, ze naciskamy przycisk otwierania drzwi. I

Wilkiem do lasu LXXXVIII

Sroka w mieście Sroki od dawna są już stałymi mieszkańcami naszych miast. Spotyka się je niemal na każdym kroku. Mimo to nadal pozostają wielce ostrożne. Są płochliwe. Bardzo trudno je podejść, sfotografować. Uciekają z daleka. Nie podchodzą zbyt blisko. Nieustannie czujne zrywają się do lotu pod byle pretekstem. Nie chcą się oswoić. Nie chcą bliskości.

Nauka chodzenia I

Sztuka chodzenia Chodzenie jest sztuką. Chodzenia trzeba się uczyć. I to nie raz i nie dwa. Różne bowiem są chodzenia. Na różne sposoby się chadza. W różne miejsca się chadza, do różnych rzeczy w życiu się dochodzi. Niekiedy od czegoś, od kogoś się odchodzi. Bywa, że się skądś dokądś przechodzi. Tak, chodzenie jest sztuką. Człowiek

Maleństwo VIII

Wiele małemu w krótkim czasie Maleństwo rośnie w siłę i lata. Chociaż może raczej w miesiące, tygodnie, dnie. Zbliża się bowiem pierwsza miesięcznica, odkąd maleństwo jest u mnie. Minęło sporo czasu jak dla takiego maleństwa. Wiele w tym czasie się wydarzyło. Maleństwo najpierw było samo tylko ze mną. Był to czas jego adaptacji z nowym

Niełatwe życie

Urodziła się w wieloletniej rodzinie. Miała dwie siostry i brata. Dzieciństwo spędziła na wsi. Roboty było wiele. Jak to na wsi, dawnymi laty. Nawet dla dzieci. Gdy była już wystarczająco duża, chodziła paść krowy. Deszcz, nie deszcz. Słońce, nie słońce. Zimno, nie zimno. Butów w tamtych czasach nie było. czasy były ciężkie. Wojna skończyła się

Idzie nowe

Dom, nowy dom – oczekiwanie Szybkimi krokami zbliża się ten moment, kiedy przyjmiemy nowe dzieciaczki. Kilka miesięcy temu zapadła w sądzie decyzja, że nasi podopieczni idą do nowych rodzin. Wszczęto proces adopcyjny. Właśnie lada moment dojdzie do pierwszego spotkania przyszłych rodziców z ich nowymi dziećmi. Bardzo ważny moment, moment, który zaważy na życiu każdej ze

AgroWypoczynek

Czas na małe wakacje Mam dylemat. Iść spać, czy zacząć pisać ten esej. Niedawno wróciliśmy do domu. Udało się w końcu marudzące i zmęczone wyjazdem dzieciaczki posłać do łóżeczka. Samemu najchętniej położyłbym się już także spać. Ale mam jeszcze kilka rzeczy do zrobienia, na które muszę zwyczajnie poczekać. Aby nie stracić tych cennych wspomnień, spróbuję

Oto Zoo III

Czas na ZOO Dawno w Zoo nie byłem. I wiele się od poprzedniego czasu zmieniło. Przede wszystkim zrobiły się wakacje. Jest bardzo ciepło, słonecznie. Wszędzie jest pełno zwierząt. W niektórych zagrodach są inne zwierzęta, niźli były tam jeszcze wczesnym latem czy późną wiosną. Druga, ogromna zmiana, to odejście jednych dzieci i przyjście nowych. Poprzednie rodzeństwo

Oto Zoo II

A co tam pogoda… Pogoda nieco niepewna. Umiarkowanie ciepło. To znaczy zimno nie jest, ale szału też nie ma. W każdym razie nie marzniemy. Nie ma słońca. Jest pochmurno. Ponoć miało padać, ale póki co nic na to raczej nie zapowiada. Jak będzie, się okaże z czasem. Pogody nie sprawdzałem, więc nie mam pojęcia, jak

Oto Zoo I

Dziś poszliśmy na wycieczkę do Nowego ZOO. Tak się ono nazywa w Poznaniu, bowiem mamy tu także Stare Zoo. Owo stare znajduje się na starówce, na Jeżycach i obecnie stało się parkiem, do którego można wchodzić nie ponosząc żadnych opłat. Jest tam tylko jeden płatny pawilon. My natomiast, to znaczy ja oraz dzieciaczki, poszliśmy dziś

Trochę uczucia

2017.07.23 Poznań   Eli Ordyniec trochę więcej uczucia a sercu skrzydła orle i nieba bezkres daleki na wiek wieków już otworem   trochę więcej uczucia słów ciepłych uśmiechem łzy słone niedolą już nie bolą na ustach słońce rozkwita wiosną   trochę więcej uczucia czas miłością spleciony spacer we dwoje księżyc zamyślony samotność mniej samotna od

Maleństwo VI

Na izbie przyjęć Jesteśmy w szpitalu. Idziemy na recepcję. Nie ma kolejki. W poczekalni niewiele osób. Jest szansa, że nie spędzimy tutaj zbyt wiele czasu. Nic więcej ponad to, ile potrwa samo badanie. Konsekwentnie wprowadzam recepcjonistkę w sytuację dziecka objaśniając, kim jestem oraz z czym przychodzę i dlaczego. Dziewczyna słucha uważnie i zastanawia się nad

Maleństwo VII

Na zakupach Maleństwo nadal nie chce jeść. Troszeczkę zaczyna mnie to niepokoić. Jeśli dalej będzie ignorować mleko, odwodni się w końcu. Nim wrócimy do domu, zamierzam zrobić nieco zakupów dla dzieciaczka. Brakuje nam nieco ubranek. Także bucików. Przydałaby się czapeczka. Mam jeden poważny problem. Nie bardzo wiem, jakich rozmiarów jest moje maleństwo. Szkoda, że nie

Maleństwo V

Podróż miejska Nie cierpię takich spacerówek. Nie dość, że obie ręce zajęte, to jeszcze małe kółeczka co rusz o coś zahaczają i wózek jedzie bardzo ciężko, nierówno posuwając się do przodu. Co rusz o coś kołami zahaczam. Co rusz coś mnie powstrzymuje. Każda dziura, każdy zadzior stają się wyzwaniem. Zdecydowanie wolę wózki z dużymi kołami.

Maleństwo IV

Pierwsza noc Niewiele mija czasu, a mała zasypia. Kilka razy zaglądam do pokoju, ale wszystko jest w porządku. Na wszelki wypadek drzwi pozostają otwarte. Gdyby płakała – usłyszę natychmiast. Gdyby spadła z łóżeczka – też będzie zaraz słychać. Czeka mnie długa czujna noc. Mam jeszcze to i owo do zrobienia. Zanim się na dobre położę,

Maleństwo III

Chce się spać Wracam do maluszka. Trochę się razem bawimy. Łapię za aparat. Robię zdjęcia. To zdecydowanie przyciąga jego uwagę. Próbuje go dotknąć, zaczepia mnie. W końcu pojawia się pierwszy szczery szeroki uśmiech. Pierwsze lody mamy przełamane. Tylko ta cisza. Praktycznie żadnych dźwięków. W pewnym momencie, gdy biorę maleństwo na ręce, nieomal wybucha płaczem. Zaczyna

Maleństwo II

Wyprawa po jedzenie Zaglądam do pokoju. Nie śpi. Głaskam po główce. Nie ucieka, nie broni się. To już coś. Jak będzie z tym później, zobaczymy. Czy pojawi się bunt? Płacz? Pomagam maleństwu usiąść. Nie jest źle. Siedzi. W całkowitej ciszy. Wydaje się, że już mniej się obi. Że nie jest już takie spięte. Jest bardzo

Maleństwo I

Z nogi na nogę Czekam, aż je przywiozą. Gdzieś tam daleko rozgrywa się właśnie dramat. Dramaty dzieci i ich rodziców. Gdzieś tam właśnie policja wchodzi do czyjegoś domu i odbiera matce jej własne dzieci. Gdzieś tam przez czyjś próg do mieszkania wkraczają pracownicy społeczni i na bazie postanowienia sądowego pozbawiają rodziców ich pociech. Możliwe są

A zima I

Przedstawiamy pierwszy z audiowierszy “A zima I” – zachęcamy do odsłuchania i prosimy o podzielenie się opiniami zarówno poniżej jak i na portalu źródłowym. Redakcja portalu

Wilkiem do lasu LXXXVII

Burzy czad Trzeba przyznać: burza dała czadu. Zapowiadało się niewinnie. Był nawet taki moment, że wszystko mogło rozejść się po kościach i nic by z tego nie było. Już niemal, już prawie, już cichło, odchodziło, zanikało wszystko… Ale nie, jednak dupło. A było to tak.. Od rana żar lał się z nieba. Kolejny już dzień.

Wilkiem do lasu LXXXVIII

Sroka w mieście Sroki od dawna są już stałymi mieszkańcami naszych miast. Spotyka się je niemal na każdym kroku. Mimo to nadal pozostają wielce ostrożne. Są płochliwe. Bardzo trudno je podejść, sfotografować. Uciekają z daleka. Nie podchodzą zbyt blisko. Nieustannie czujne zrywają się do lotu pod byle pretekstem. Nie chcą się oswoić. Nie chcą bliskości.

Dzieci z odzysku 21

Nie tak, oj nie tak… Jednak tym razem jest inaczej. Tym razem jest to nienaturalne. To jakby uderzenie obuchem. Jakby ktoś próbował wyrwać serce. Nie tylko próbował, ale je koniec końców wyrwał, wyszarpnął, zdeptał. Wszystko jest nie tak, jak trzeba. I to od dawna. Raz popełniony proceduralny błąd pociągnął za sobą wydarzenia, które doprowadziły do

Wiosna ta XLVI

2016.05.06 Poznań ani chybi mamy wiosnę wiosnę w pełnej krasie wiosnę w rozkwicie w pełni sił mamy wiosnę widać że wie co i jak w małym ma palcu bycie wiosną i wiosna dziś wiosna bez dwóch zdań najpiękniejszą z wiosen jakie wiosną co dnia wiosna pewna swego pewna siebie wie co i jak kiedy i

Wilkiem do lasu XXII

Parne dni Kilka ostatnich dni przyniosło sporo deszczu. Szczególnie padało nocami. Bywały też przepiękne burze. Hałaśliwe, ostre, trwożne, tajemnicze, widowiskowe. Rzadko zdarza się porządna burza w mieście. Miasto zazwyczaj odpycha burze. Poza tym w mieście widać niestety niewiele. Miasto zasłania sobą widok na porządną burzę. Zasłania i osłabia efekt bijących piorunów. Błyskało i grzmiało dobre

Wiosna ta XLIII

2016.05.06 Poznań jakżeż ta wiosna ciężko pracowała by w końcu właśnie dziś dać popis swych możliwości by wiosnę zapiąć na ostatni guzik zaiste samą przeszła siebie i ponad wyrosła oczekiwania taka wiosna taka jak dziś toż to istne arcydzieło wiosny symfonia wiosenna wiosna jak marzenie wiosna jak o wiośnie sen wiosna malowana wiosną wiosna spełnienie

Older Posts››
Scroll Up