Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

19 lutego 2019

poezja

W góry, hej w góry II

Wczasowanie Po obiedzie wracamy na kwatery. Wiemy jedno – jutro na obiad idziemy absolutnie gdzie indziej. Gorzej już być nie może. Kończymy rozpakowanie. Idziemy na trochę do góry, do znajomych, na pogaduchy. Dostali mieszkanko dwupoziomowe. Na dole znajomi, na górze chłopaki mają swoje łóżka. Do dyspozycji aneks kuchenny. Jest jeszcze pies, z którym przyjechali. Kot

W góry, hej w góry I

Nieoczekiwanie Nie planowałem tego wyjazdu w góry. Nie, żebym nie chciał, ale finansowo byłoby to nieco trudno udźwignąć, więc dawno zrezygnowałem na rzecz wiosennego ewentualnego wypadu na agro lub nawet dopiero wakacyjnego wypoczynku. Coś za coś. Trzeba wybierać niekiedy z czegoś rezygnując. Tak to już bywa. Nieoczekiwanie, tuż przed terminem pojawiła się okazja. Ktoś miał

Adventum II

2018-12-03 Poznań wstań wstań i idź idź przed świtem gdy mrok jeszcze dookoła wstań wstań i idź sprawdź czy już czy nadchodzi czy widać już wstań wstań i idź przygotuj się czas bliski jest niedługo wkrótce już przybędzie

Adventum I

2018-12-02 Poznań czekasz czy czekasz czy ty czekasz czy czekać umiesz czy wiesz na Kogo czekasz czy wiesz Kto nadchodzi czy wiesz dlaczego dla kogo On idzie czekaj czekaj pomimo czekaj na przekór nieczekającym czekaj On przyjdzie Miłość niosąc w darze

Zespolenie

  zatopieni w mrocznych światach oddani niemej nocy śnimy sny osobne i wspólne * nad ranem budzi mnie dręczący Demon otwiera powieki szorstkimi wspomnieniami spłycam oddech, uciszam trwanie nie jestem w stanie mu się przeciwstawić  * wtem przyciągasz mnie mocno do siebie twoje dłonie wygładzają zmarszczki wtulasz twarz w siwe, długie włosy całując pospiesznie nie

Nie poganiaj nocy

pozwól lękom dopalić się w tobie niech myśli błądzą do białego rana niech spierają się z sobą twe obawy   daj nocy czas wybrzmieć w swych mrokach daj gwiazdom zabłysnąć na niebie bez pośpiechu wyblaknąć świtem gdy łuna dnia nadchodzącego trud tej nocy z serca twego zetrze   nie śpiesz się nie poganiaj zdarzeń na

Czekam świtu VI

2018-06-26 Poznań ten moment pełen mocy gdy noc zmęczona odchodzi a dzień radośnie nastaje ten moment kiedy dnieje błękity płoną słońca zorzą i blakną nocy niepokoje ten moment kiedy miłość rozbudzona płonie jakby dopiero w sercu zrodzona spopiela przeszkody co kochać nie pozwalają

Czekam świtu V

2018-06-26 Poznań noc ta za długa ciągnie się bez potrzeby końca jej wyglądam kresu łaknę nieukojony gdzież słońce gdzież poranne zorze jak długo jeszcze miłość ma przygaszona wystawiona na nocy ciemnej katusze czekać ma nim ty się zbudzisz o ukochana

CZEKAM ŚWITU IV

dnia mi trzeba świateł nieba złocistych śpiewu ptaków o poranku niechaj mą głoszą glorię   dusza ma już rozbudzona w niej hymn miłości rozbrzmiewa sięga niebios w swym locie i łaknie i pragnie i tęskni cała sobą   o dniu nastań proszę miłości ty potężniej miłości ma ty się rozlewaj niech dzień w tobie zatonie

Czekam świtu III

2018-06-26 Poznań już już dalej prędzej o słońce ty opieszałe odchodź ma nocy w niepamięć samotność ze sobą zabierz dziś nowy miłości płonie płomień dziś deszcz pocałunków spłynie cisza wyznania roztoczy wonie czekam świtu łaknę jutrzni świateł dalej dalej ileż można czekać by znów w twych oczach zatonąć

Stój! Ani kroku!

2018-10-19 Poznań Eli i Marcie Ordyniec stój – nie idź dalej nie dawaj kroku znieruchomiej tu zaraz tragedia się stanie tu zaraz się wydarzy rzecz nie do przewidzenia głosu mego jeśli nie posłuchasz zginiesz – więc proszę – stój – nieruchoma czekaj jeno nie bój się nie lękaj niczego czuwam nad tobą ja Anioł Stróż

UrbexFoto 5

Tęsknota Do tego miejsca przymierzałem się już od dawna. Gdy zobaczyłem ten osamotniony, już nieużywany budynek po raz pierwszy, zapadł mi on głęboko w pamięć. Miał w sobie taki jakiś majestat. Jakąś powagę przeszłości. Rozsiewał wokoło nostalgiczny smutek. Okna z parteru zamurowano pustakami. Okna z pierwszego piętra zabito płytami z drewna. Dopiero strych i drugie

Na mokradłach mojej duszy

Na mokradłach mojej duszy wiał zimny, złowrogi wiatr zapadałam się powoli w ciemne otchłanie nieskończoności a on patrzył… …tylko patrzył… co jakiś czas  ponaglając zbłąkane chmury samotności żegnałam za ulatujące wspomnienia ich smutne oczy mrugały rozczarowaniem co dalej ? zadałam pytanie kolejnym podmuchom   odległa galaktyka jedynie westchnęła obojętnie wskazując niezaprzeczalny werdykt mroku niemy krzyk

UrbexFoto 2

Bo śmierć pisana tym murom Miasto. Duże miasta nigdy nie zasypiają. W dużych miastach nieustanie tętni życie. Ktoś kładzie się właśnie spać. Ktoś właśnie wstaje. Miasto kwitnie. Miasto przekwita. Miasto się rodzi. Miasto umiera. Życie i śmierć nieustannie się przeplatają. Umierają nie tylko ludzie. Zdychają nie tylko zwierzęta. Obumierają nie tylko rośliny. Giną również budynki.

Jesienne wakacje II

Dzień drugi Drugi dzień to przede wszystkim rekonesans po okolicy. Zapoznajemy się z bliższym i dalszym otoczeniem. Namierzamy sklepy. Robimy niezbędne zakupy. Mamy nocleg, ale o wyżywienie zatroszczyć się będzie trzeba samemu. O ile obiady zamierzamy jeść po drodze, tam, gdzie nas zaniesie podczas zwiedzania, o tyle śniadania i kolacje będziemy szykować sobie sami. Pogoda

Jesienne wakacje I

Przygotowania Czas wakacyjny przeminął pod kątem wielkich zmian. Jedne dzieciaczki odeszły do rodziny adopcyjnej. Drugie przeszły pod naszą opiekę. I jak to bywa z nowymi dzieciaczkami, na początku szczególnie – wiele zamieszania. Trzeba się wzajemnie poznać. Jest sporo różnych spraw do załatwienia. Trzeba zapoznać się ze stanem zdrowia dzieciaczków. Nauczyć podstaw komunikacji i poruszania się.

Wilkiem do lasu XCII

Taki mróz to mróz Zima trzyma. Ostatnie tygodnie zimy, a mróz całkiem przyjemny. Lubię taki mróz. Lubię, o ile nie ma wiatru. Wiatr wszystko niweczy. Sprawia, że staje się niemiło. Wówczas przenikliwe zimno wysysa każdą odrobinę zgromadzonego pod ubraniem ciepła. Ale jeśli nie ma wiatru, mróz nie jest aż taki straszny. To tylko kwestia aklimatyzacji.

Wilkiem do lasu XCI

Biegnące dni Zwariowany czas. Drugi miesiąc minął niczym z bicza strzelił. A ja ciągle w biegu. Do tego typowa dżdżysta jesień. Zimno, pochmurno. Deszcz. I ciągły pospiech. Bo jeszcze to. Jeszcze tamto. No cóż, taki czas. Na szczęście mija i powoli wszystko się stabilizuje i powraca do normy. W końcu łapię oddech. Wyruszam dziś na

Musisz gówno oglądnąć i się nim zachłysnąć a na drugi dzień przyznać że było bardzo dobre!

Musisz gówno oglądnąć i się nim zachłysnąć a na drugi dzień przyznać że było bardzo dobre. No, ażebyś tego człowieku nie zapomniał, to będziesz miał przymus obejrzenia tego samego gówna, kilka razy przez kolejne dni. O różnych porach dnia, przy czym obowiązuje zasada – im większe gówno, im bardziej odmóżdża i jest bardziej prymitywne, tym

Strofy dla żony XV

2008-08-25 Poznań Marzence – mojej żonie strofy mężowskie słowa rozpalone z nutką orzeźwienia chwile radości zrozumienia chwile dobieram słowa serca podbierakiem

Wilkiem do lasu XCI

Biegnące dni Zwariowany czas. Drugi miesiąc minął niczym z bicza strzelił. A ja ciągle w biegu. Do tego typowa dżdżysta jesień. Zimno, pochmurno. Deszcz. I ciągły pospiech. Bo jeszcze to. Jeszcze tamto. No cóż, taki czas. Na szczęście mija i powoli wszystko się stabilizuje i powraca do normy. W końcu łapię oddech. Wyruszam dziś na

Audio-Poezja

Jak jest wiersz? Chciałem napisać kilka słów o mojej audio poezji. Po raz kolejny kasuję cały tekst i zaczynam od zera. Sam pomysł na taką prezentację wierszy spotkał się z bardzo ciepłym przyjęciem. Zadziwiające, jak potrafi zmienić się percepcja liryki, gdy zaczynamy ją słuchać miast ją czytać. Każdy z tych sposobów jest ważny. Każdy inny.

Older Posts››
Scroll Up