Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

13 grudnia 2017

liryka

Wilkiem do lasu XC

Słota Rzadko ostatnio robię wypady na łono przyrody z aparatem. Takie sam na sam z naturą. Póki co nie sprzyjają temu okoliczności, ciężko bowiem o ów samotny czas. Czas tylko dla siebie. Różnorakie obowiązki mnie tego czasu dość znacząco pozbawiają. Wczoraj jednak udało mi się wygospodarować chwilę. A właściwie to nieomal przemocą ją sobie od

Nowej drogi nadszedł już czas

Rychło świt Wczesna pobudka. Dziś jedziemy na terapię. Musimy bardzo wcześnie wyjść z domu. A jest nas tym razem więcej, bo od niedawna doszło kolejne dziecko. Wstałem bardzo wcześnie, aby się jako tako obrobić i wyrobić. Dzieciaczki wstały przed siódmą. Jedno wybudzałem tuz przed wyjściem. Szybkie śniadanko. Co kto chciał i miał, zjadł albo nie.

Poezja jest słowem

2001-12-09 Łódź zrodzonym w ciszy przeżyć uczuciem zbudzonym w głębi serca obnażonym światu który i tak nie zrozumie najczęściej w ogóle nie zauważy pośród męki cierpienia rzadziej w bukiecie radości niekiedy pośród zamyślenia poezja jest SŁOWEM zapisem uczucia pamiątką zdarzenia w pół kroku uchwyconym przeżyciem POEZJA – niemy świadek miłości zauroczenia piękna zachwytu drugą osobą

Nauka chodzenia II

Jak tu wsiąść? Jest przystanek, czekamy. Podjeżdża autobus. Pora wsiadać. Ale jak to zrobić? Pierwsze próby są bardzo nieporadne. Wiadomo – w wózku dzieciaczka się wwozi i wywozi. Co najwyżej uważać należy, aby za nic nie łapało i nie podkładało rączek pod ruszające się drzwi. Dzieciaki szybko łapią fakt, ze naciskamy przycisk otwierania drzwi. I

Wilkiem do lasu LXXXVIII

Sroka w mieście Sroki od dawna są już stałymi mieszkańcami naszych miast. Spotyka się je niemal na każdym kroku. Mimo to nadal pozostają wielce ostrożne. Są płochliwe. Bardzo trudno je podejść, sfotografować. Uciekają z daleka. Nie podchodzą zbyt blisko. Nieustannie czujne zrywają się do lotu pod byle pretekstem. Nie chcą się oswoić. Nie chcą bliskości.

Nauka chodzenia I

Sztuka chodzenia Chodzenie jest sztuką. Chodzenia trzeba się uczyć. I to nie raz i nie dwa. Różne bowiem są chodzenia. Na różne sposoby się chadza. W różne miejsca się chadza, do różnych rzeczy w życiu się dochodzi. Niekiedy od czegoś, od kogoś się odchodzi. Bywa, że się skądś dokądś przechodzi. Tak, chodzenie jest sztuką. Człowiek

Maleństwo VIII

Wiele małemu w krótkim czasie Maleństwo rośnie w siłę i lata. Chociaż może raczej w miesiące, tygodnie, dnie. Zbliża się bowiem pierwsza miesięcznica, odkąd maleństwo jest u mnie. Minęło sporo czasu jak dla takiego maleństwa. Wiele w tym czasie się wydarzyło. Maleństwo najpierw było samo tylko ze mną. Był to czas jego adaptacji z nowym

Niełatwe życie

Urodziła się w wieloletniej rodzinie. Miała dwie siostry i brata. Dzieciństwo spędziła na wsi. Roboty było wiele. Jak to na wsi, dawnymi laty. Nawet dla dzieci. Gdy była już wystarczająco duża, chodziła paść krowy. Deszcz, nie deszcz. Słońce, nie słońce. Zimno, nie zimno. Butów w tamtych czasach nie było. czasy były ciężkie. Wojna skończyła się

Idzie nowe

Dom, nowy dom – oczekiwanie Szybkimi krokami zbliża się ten moment, kiedy przyjmiemy nowe dzieciaczki. Kilka miesięcy temu zapadła w sądzie decyzja, że nasi podopieczni idą do nowych rodzin. Wszczęto proces adopcyjny. Właśnie lada moment dojdzie do pierwszego spotkania przyszłych rodziców z ich nowymi dziećmi. Bardzo ważny moment, moment, który zaważy na życiu każdej ze

AgroWypoczynek

Czas na małe wakacje Mam dylemat. Iść spać, czy zacząć pisać ten esej. Niedawno wróciliśmy do domu. Udało się w końcu marudzące i zmęczone wyjazdem dzieciaczki posłać do łóżeczka. Samemu najchętniej położyłbym się już także spać. Ale mam jeszcze kilka rzeczy do zrobienia, na które muszę zwyczajnie poczekać. Aby nie stracić tych cennych wspomnień, spróbuję

Oto Zoo III

Czas na ZOO Dawno w Zoo nie byłem. I wiele się od poprzedniego czasu zmieniło. Przede wszystkim zrobiły się wakacje. Jest bardzo ciepło, słonecznie. Wszędzie jest pełno zwierząt. W niektórych zagrodach są inne zwierzęta, niźli były tam jeszcze wczesnym latem czy późną wiosną. Druga, ogromna zmiana, to odejście jednych dzieci i przyjście nowych. Poprzednie rodzeństwo

Oto Zoo II

A co tam pogoda… Pogoda nieco niepewna. Umiarkowanie ciepło. To znaczy zimno nie jest, ale szału też nie ma. W każdym razie nie marzniemy. Nie ma słońca. Jest pochmurno. Ponoć miało padać, ale póki co nic na to raczej nie zapowiada. Jak będzie, się okaże z czasem. Pogody nie sprawdzałem, więc nie mam pojęcia, jak

Oto Zoo I

Dziś poszliśmy na wycieczkę do Nowego ZOO. Tak się ono nazywa w Poznaniu, bowiem mamy tu także Stare Zoo. Owo stare znajduje się na starówce, na Jeżycach i obecnie stało się parkiem, do którego można wchodzić nie ponosząc żadnych opłat. Jest tam tylko jeden płatny pawilon. My natomiast, to znaczy ja oraz dzieciaczki, poszliśmy dziś

Maleństwo VI

Na izbie przyjęć Jesteśmy w szpitalu. Idziemy na recepcję. Nie ma kolejki. W poczekalni niewiele osób. Jest szansa, że nie spędzimy tutaj zbyt wiele czasu. Nic więcej ponad to, ile potrwa samo badanie. Konsekwentnie wprowadzam recepcjonistkę w sytuację dziecka objaśniając, kim jestem oraz z czym przychodzę i dlaczego. Dziewczyna słucha uważnie i zastanawia się nad

Maleństwo VII

Na zakupach Maleństwo nadal nie chce jeść. Troszeczkę zaczyna mnie to niepokoić. Jeśli dalej będzie ignorować mleko, odwodni się w końcu. Nim wrócimy do domu, zamierzam zrobić nieco zakupów dla dzieciaczka. Brakuje nam nieco ubranek. Także bucików. Przydałaby się czapeczka. Mam jeden poważny problem. Nie bardzo wiem, jakich rozmiarów jest moje maleństwo. Szkoda, że nie

Maleństwo V

Podróż miejska Nie cierpię takich spacerówek. Nie dość, że obie ręce zajęte, to jeszcze małe kółeczka co rusz o coś zahaczają i wózek jedzie bardzo ciężko, nierówno posuwając się do przodu. Co rusz o coś kołami zahaczam. Co rusz coś mnie powstrzymuje. Każda dziura, każdy zadzior stają się wyzwaniem. Zdecydowanie wolę wózki z dużymi kołami.

Maleństwo IV

Pierwsza noc Niewiele mija czasu, a mała zasypia. Kilka razy zaglądam do pokoju, ale wszystko jest w porządku. Na wszelki wypadek drzwi pozostają otwarte. Gdyby płakała – usłyszę natychmiast. Gdyby spadła z łóżeczka – też będzie zaraz słychać. Czeka mnie długa czujna noc. Mam jeszcze to i owo do zrobienia. Zanim się na dobre położę,

Maleństwo III

Chce się spać Wracam do maluszka. Trochę się razem bawimy. Łapię za aparat. Robię zdjęcia. To zdecydowanie przyciąga jego uwagę. Próbuje go dotknąć, zaczepia mnie. W końcu pojawia się pierwszy szczery szeroki uśmiech. Pierwsze lody mamy przełamane. Tylko ta cisza. Praktycznie żadnych dźwięków. W pewnym momencie, gdy biorę maleństwo na ręce, nieomal wybucha płaczem. Zaczyna

Maleństwo II

Wyprawa po jedzenie Zaglądam do pokoju. Nie śpi. Głaskam po główce. Nie ucieka, nie broni się. To już coś. Jak będzie z tym później, zobaczymy. Czy pojawi się bunt? Płacz? Pomagam maleństwu usiąść. Nie jest źle. Siedzi. W całkowitej ciszy. Wydaje się, że już mniej się obi. Że nie jest już takie spięte. Jest bardzo

Maleństwo I

Z nogi na nogę Czekam, aż je przywiozą. Gdzieś tam daleko rozgrywa się właśnie dramat. Dramaty dzieci i ich rodziców. Gdzieś tam właśnie policja wchodzi do czyjegoś domu i odbiera matce jej własne dzieci. Gdzieś tam przez czyjś próg do mieszkania wkraczają pracownicy społeczni i na bazie postanowienia sądowego pozbawiają rodziców ich pociech. Możliwe są

Wilkiem do lasu LXXXVII

Burzy czad Trzeba przyznać: burza dała czadu. Zapowiadało się niewinnie. Był nawet taki moment, że wszystko mogło rozejść się po kościach i nic by z tego nie było. Już niemal, już prawie, już cichło, odchodziło, zanikało wszystko… Ale nie, jednak dupło. A było to tak.. Od rana żar lał się z nieba. Kolejny już dzień.

Wilkiem do lasu LXXXVIII

Sroka w mieście Sroki od dawna są już stałymi mieszkańcami naszych miast. Spotyka się je niemal na każdym kroku. Mimo to nadal pozostają wielce ostrożne. Są płochliwe. Bardzo trudno je podejść, sfotografować. Uciekają z daleka. Nie podchodzą zbyt blisko. Nieustannie czujne zrywają się do lotu pod byle pretekstem. Nie chcą się oswoić. Nie chcą bliskości.

Dzieci z odzysku 21

Nie tak, oj nie tak… Jednak tym razem jest inaczej. Tym razem jest to nienaturalne. To jakby uderzenie obuchem. Jakby ktoś próbował wyrwać serce. Nie tylko próbował, ale je koniec końców wyrwał, wyszarpnął, zdeptał. Wszystko jest nie tak, jak trzeba. I to od dawna. Raz popełniony proceduralny błąd pociągnął za sobą wydarzenia, które doprowadziły do

Wilkiem do lasu LXXXII

Świeży śnieg W nocy spadł śnieg. Całkiem obficie padało. Sypało do późna w nocy. Jednocześnie robiło się stopniowo coraz cieplej. Rano wszystko było białe. Jednocześnie widać było, że śnieg jest ciężki, nieomal ocieka wodą. Po niedawnych mrozach sięgających nocą kilkudziesięciu stopni, dziś nagle przyszło ocieplenie. Jest lekko powyżej zera. Niewiele, ale dobre i dwa stopnie.

Dzieci z odzysku 38

Nie tak, oj nie tak… Jednak tym razem jest inaczej. Tym razem jest to nienaturalne. To jakby uderzenie obuchem. Jakby ktoś próbował wyrwać serce. Nie tylko próbował, ale je koniec końców wyrwał, wyszarpnął, zdeptał. Wszystko jest nie tak, jak trzeba. I to od dawna. Raz popełniony proceduralny błąd pociągnął za sobą wydarzenia, które doprowadziły do

No i stało się

Telefon Byli akurat na placu zabaw. Niemrawy spokój przedpołudnia przerwał brzdęk telefonu. Numer nieznany. Któż tam się dobija. Od słowa do słowa sprawa zaczęła się wyjaśniać. Otóż wczoraj w nocy policja przywiozła małego do domu dziecka. Na skutek nocnej interwencji. Szczegóły nie były znane, a to co było wiadome, nie do końca pozostawało pewne. Sporo

No i poszła

Nie jest łatwo być matką. Szczególnie trudne jest to dla kogoś, kto nie bardzo matką chce być. Komu nie widzi się matkowanie. Bycie matką niesie bowiem ze sobą cały pakiet ograniczeń. Nie panuje się już nad swoim życiem. Trzeba się nim dzielić. Trzeba się poświęcać. Trzeba całość swojego życia oddać tak bardzo, że niemal nic

Być kochanym – pozwól

Ona pierwsza To nie ty szukałeś miłość, ale to ona odnalazła ciebie. A tak naprawdę to nie tyle odnalazła, co ci się objawiła. Bo mogłaby cię odnaleźć tylko wówczas, dyby cię zgubiła. Tymczasem ona była tuż obok. Była zawsze. Tyle, ze tyś jej nie dostrzegał. Tyś jej nie zauważał. Nie ty wiec, lecz ona byłą

Nowy tomik wierszy „Jesienią zakochani”

To zawsze radość wielka dla twórcy, gdy jego książka pojawia się drukiem. W każdym bądź razie ja cieszę się niezmiernie. To drugi tomik z moimi wierszami. Długo na niego czekałem. Poprzednia, „Krok po kroku”, ukazała się drukiem w roku 2011. Kolejna dziś przyszła właśnie kurierem wprost z wydawnictwa. Tomik ten składałem zresztą w tymżesz wydawnictwie

Co to jest poezja?

Co to jest poezja? Czym jest poezja? Co jest poezją? A co poezją nie jest? To pozornie proste pytanie bynajmniej takim nie jest. Zazwyczaj nie mamy problemów z określeniem, co jest poezją, a co poezja nie jest. Gdy jednak chcemy podać jakąś definicję poezji, zaczynają się z tym problemy. Edward Stachura mawiał: ”Wszystko jest poezją

Być kochanym – zawsze

Bezcenny Nie jesteś sam w swoim życiu. Nie jesteś pozostawiony sam sobie. Jesteś kochany. I to kochany od zawsze. Zawsze byłeś kochany. Zawsze towarzyszyła ci miłość. Zawsze miłość była obok ciebie. Tuż zaraz. Na wyciągniecie dłoni. Miłość jest i towarzyszy ci przez całe twoje życie. Od zawsze była z tobą. Zawsze obok ciebie. Zawsze gdzieś

Sępy

Wiedział, że umiera Wiedział, że umiera. Jego czas się kończył. Dni były policzone, a nie było tego wiele. Teraz, gdy wiedział, że to już koniec, nic nie miało znaczenia. Był tylko strach. Paniczny strach przed końcem. Przed tym, co go tam czeka. Bo, że go coś tam czeka i że to nie jest nic miłego,

UrbexFoto 1

Pobudka: piąta rano Ze smacznych objęć snu wyrwał mnie dzwonek telefonu. Mocno zdezorientowany, ledwo widząc cokolwiek na oczy, niemal śpiąc nadal, sięgnąłem po telefon. W głowie kołatała mi natarczywie jedna tylko myśl: ale o co chodzi? Nieprzytomnym wzrokiem wlepiam się w rozjarzony ekran telefonu. Powoli, bardzo powoli dociera do mnie komunikat: fotowyprawa. Aha. Ale to

Być kochanym – przebudzenie

Zbudź się o śpiący Budzisz się rano. Otwierasz oczy. Zaczynasz nowy dzień. Jeden z wielu. Jak wiele innych. Jak dotychczas. Jaki on będzie? Ten twój nowy dzień. Co ci się przytrafi? W tym nowym dniu. Co cię spotka dobrego? Czy masz nadzieję? Czy ją jeszcze masz? A pragnienia? Dążenia? A miłość? Czy jest ona obecna

Sprzątuś

Pasja starego świra Stary miał hobby swoje jedno. Co tam hobby. Co tam pasję. On świra miał na punkcie tym. To było jego życie. To było jego wszystko. Nic poza tym się nie liczyło. Miał swego konika. Miał kota na tym punkcie. Mianowicie na punkcie swego auta. A skakał dookoła niego, a pieścił, a doglądał,

Dzieci z odzysku 37

To ci Święta… No to się narobiło. A niech to. Święta za pasem, a tu tyle nieszczęścia. Odchodzi kolejne dziecko. Odchodzi tuż przed Bożym Narodzeniem. Odchodzi przed samymi świętami, które chcieliśmy, które zamierzaliśmy, które mieliśmy nadzieję spędzić razem. A tu jak grom z jasnego nieba: dziecko ma natychmiast opuścić nasz dom. I to nie do

Zmierzchło się 09

Kierunek: Antoninek W okolicach pierwszego listopada wybrałem się na nocny spacer w okolice węzła drogowego na Antoninku. Czas sprzyjał fotografii. Noc piękna spokojna, częściowo bezchmurna. Dynamicznie przemykające chmury wspaniale rozmazywały się na zdjęciach tworząc ciekawe niebo. Jutro będzie pierwszy listopada. Będzie tłok i utrapienie na tej trasie. Ale dziś, dzisiejszej nocy ruch bardzo szybko zamierał.

Zmierzchło się 08

Iść, nie iść – oto jest pytanie Nadszedł weekend. Chciałem wybrać się na nocny spacer, aby porobić nowe zdjęcia. Koniec końców jednak zrezygnowałem. Jest zimno. To jeszcze ujdzie. Bywało, że chodziłem w zimniejsze, mroźne dnie i noce na zdjęcia. Pamiętam, jak kiedyś fotografowałem kwiczoły w parku w okolicach poznańskiego Zamku. Świeciło piękne, niskie, chylące się

Zmierzchło się 07

Bateria kaput Nocny wypad fotograficzny dobiegł końca. Padła ostatnia bateria. Jest późno i zimno. Jestem zmęczony. Zmęczenie potrafi czasem nieźle pokrzyżować plany i zepsuć niejedną fotografię. Przestaje się zważać na szczegóły, pomija drobiazgi, przestaje analizować fotografowaną scenę. Będąc zmęczonym łatwo przeoczyć rozkład cieni. Często nie mam wpływu na to, z której strony pada światło i

Zmierzchło się 06

Osiedle Przemysława Kontynuujmy naszą opowieść. Po kilku ujęciach początków ulicy, na której mieszkam, wkraczam na teren Osiedla. Bloki tutaj są niewysokie, ledwo czteropiętrowe. Są nowe, ale nie na tyle, by nie zdążyły się już zaaklimatyzować, wkomponować w okolicę. Budynki ustawione są ciekawie, tworzą wewnątrz place, które czasem posiadają place zabaw. Tych ostatnich jest tutaj bardzo

Zmierzchło się 05

Już czas Przygotowania już za mną. Mam niemal wszystko, co mi potrzebne do nocnego wypadu. Aparat przeczyszczony, szkło zamontowane, baterie podładowane. Miejsce ustalone. Teraz czekam na pogodę. Ostatnimi dniami, czy raczej nocami, pada lub wieje. Wieje i pada. Pogoda pod psem. Iście jesienna, słotna. Niesprzyjająca. Cóż, muszę czekać, aż w któryś weekend się poprawi na

Zmierzchło się 04

Bo ważna jest bateria… Jesteśmy zatem gotowi. Mamy już potrzebny sprzęt lub wiemy, jak sobie poradzić, gdy brak nam tego i owego. Odpowiednio się ubraliśmy i zadbaliśmy o to, by niczego nam nie zabrakło na nocnej wyprawie. Czas przejść do samej techniki fotografowania. Jak już wspominałem, w fotografii nocnej używamy możliwie najniższego ISO. Najniższej dostępnej

Zmierzchło się 03

Ach ta ciemność Sam sprzęt fotograficzny to nie wszystko. Noc ma swoje prawa. Jest ciemno. Potrzebujemy zatem jakiejś latarki. Coś, czym sobie poświecimy, aby sprawdzić teren, po którym się poruszamy. Albo wyjąć coś z plecaka. Lub sprawdzić ustawienia aparatu. W tym ostatnim przypadku najlepiej tak wyćwiczyć się w jego użytkowaniu, aby posługiwanie się nim stało

Zmierzchło się 02

Ech te drgania… Fotografia nocna wymaga poza aparatem kilku akcesoriów, które ułatwiają życie lub wręcz pozwalają zdjęcie wykonać. Ponieważ nocą jest dużo ciemniej, wydłuża się automatycznie czas naświetlania. Tym bardziej, że dość mocno przymykamy wówczas przesłonę (zazwyczaj w przedziale f8-f16), aby uzyskać duża głębię ostrości na wykonywanym zdjęciu. Gdy czas staje się coraz dłuższy, zdjęcia

Zmierzchło się 01

Zobaczyć inaczej Świat po zmroku wygląda inaczej, niż w świetle dnia. Stwierdzenie trywialne. Pospolite. Ogólnie znane. Ale… Owo ale najlepiej widać w fotografii nocnej. Ogólnie ujmując fotografia podąża dwoma torami. Z jednej strony stara się możliwie najwierniej zaprezentować świat takim, jakim on rzeczywiście jest. Z drugiej strony ukazuje świat takim, jakim w sumie nie jest,

Wilkiem do lasu LXXXI

Puk, Puk! Kto tak? Słońce… Nareszcie słoneczny dzień. Za oknem listopad. Dookoła niknący w promieniach słońca szron. Ale tylko w promieniach słońca. Tam, gdzie ono nie dociera, tam, gdzie wszystko skryte jest w cieniu, szron ma się bardzo dobrze. Nie tylko zresztą szron. Śnieg, który spadł kilka dni temu, choć było go w sumie niewiele,

Dzieci z odzysku 36

Bez Happy Endu Minęło nieco czasu. Dzieciaczek czeka na decyzje sądowe. Minęło wiele miesięcy. Dzieciaczek czeka na jakiekolwiek decyzje sądowe. Minęło pół roku. Dzieciaczek czeka na jakieś decyzje sądowe. I jeszcze dwa miesiące więcej. Dzieciaczek czeka na decyzje sądowe. Dzieciak wciąż czeka. I wciąż nic w jego sprawie się nie rozstrzyga. Pierwsza rozprawa sądowa miała

Dzieci z odzysku 35

Czas na pogaduchy O proszę, jest ktoś. Podchodzi do nas dawno niewidziana znajoma. Mama jednego z chłopczyków, który był kiedyś naszym gościem w Pogotowiu. Jedziemy na Stare Miasto, na deptak. Przysiadamy w jednej z restauracji. Będzie jeszcze czas się nagadać. Teraz w pierwszej kolejności trzeba nam się zająć maluszkami. W wózku starszaki. W nosidełku najnowsze

Wilkiem do lasu LXXX

Kolory jesieni Zatem mamy jesień. Od kilku dni kalendarzową. Ledwo zaczętą. Jesień przyrodnicza nadeszła łagodnie odrobinę wcześniej. Po niespecjalnie upalnym lecie, na co jedni narzekali, a drudzy wręcz przeciwnie, mamy mieszankę nocnych chłodów, porannych rzęsistych ros – bywa – że całkiem upalnych popołudni. Słońca w każdym razie póki co pod dostatkiem, nawet jeśli jego działanie

Older Posts››
Scroll Up