Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

29 kwietnia 2017

liryka

Wilkiem do lasu LXXXII

Świeży śnieg W nocy spadł śnieg. Całkiem obficie padało. Sypało do późna w nocy. Jednocześnie robiło się stopniowo coraz cieplej. Rano wszystko było białe. Jednocześnie widać było, że śnieg jest ciężki, nieomal ocieka wodą. Po niedawnych mrozach sięgających nocą kilkudziesięciu stopni, dziś nagle przyszło ocieplenie. Jest lekko powyżej zera. Niewiele, ale dobre i dwa stopnie.

Dzieci z odzysku 38

Nie tak, oj nie tak… Jednak tym razem jest inaczej. Tym razem jest to nienaturalne. To jakby uderzenie obuchem. Jakby ktoś próbował wyrwać serce. Nie tylko próbował, ale je koniec końców wyrwał, wyszarpnął, zdeptał. Wszystko jest nie tak, jak trzeba. I to od dawna. Raz popełniony proceduralny błąd pociągnął za sobą wydarzenia, które doprowadziły do

No i stało się

Telefon Byli akurat na placu zabaw. Niemrawy spokój przedpołudnia przerwał brzdęk telefonu. Numer nieznany. Któż tam się dobija. Od słowa do słowa sprawa zaczęła się wyjaśniać. Otóż wczoraj w nocy policja przywiozła małego do domu dziecka. Na skutek nocnej interwencji. Szczegóły nie były znane, a to co było wiadome, nie do końca pozostawało pewne. Sporo

No i poszła

Nie jest łatwo być matką. Szczególnie trudne jest to dla kogoś, kto nie bardzo matką chce być. Komu nie widzi się matkowanie. Bycie matką niesie bowiem ze sobą cały pakiet ograniczeń. Nie panuje się już nad swoim życiem. Trzeba się nim dzielić. Trzeba się poświęcać. Trzeba całość swojego życia oddać tak bardzo, że niemal nic

Być kochanym – pozwól

Ona pierwsza To nie ty szukałeś miłość, ale to ona odnalazła ciebie. A tak naprawdę to nie tyle odnalazła, co ci się objawiła. Bo mogłaby cię odnaleźć tylko wówczas, dyby cię zgubiła. Tymczasem ona była tuż obok. Była zawsze. Tyle, ze tyś jej nie dostrzegał. Tyś jej nie zauważał. Nie ty wiec, lecz ona byłą

Nowy tomik wierszy „Jesienią zakochani”

To zawsze radość wielka dla twórcy, gdy jego książka pojawia się drukiem. W każdym bądź razie ja cieszę się niezmiernie. To drugi tomik z moimi wierszami. Długo na niego czekałem. Poprzednia, „Krok po kroku”, ukazała się drukiem w roku 2011. Kolejna dziś przyszła właśnie kurierem wprost z wydawnictwa. Tomik ten składałem zresztą w tymżesz wydawnictwie

Co to jest poezja?

Co to jest poezja? Czym jest poezja? Co jest poezją? A co poezją nie jest? To pozornie proste pytanie bynajmniej takim nie jest. Zazwyczaj nie mamy problemów z określeniem, co jest poezją, a co poezja nie jest. Gdy jednak chcemy podać jakąś definicję poezji, zaczynają się z tym problemy. Edward Stachura mawiał: ”Wszystko jest poezją

Być kochanym – zawsze

Bezcenny Nie jesteś sam w swoim życiu. Nie jesteś pozostawiony sam sobie. Jesteś kochany. I to kochany od zawsze. Zawsze byłeś kochany. Zawsze towarzyszyła ci miłość. Zawsze miłość była obok ciebie. Tuż zaraz. Na wyciągniecie dłoni. Miłość jest i towarzyszy ci przez całe twoje życie. Od zawsze była z tobą. Zawsze obok ciebie. Zawsze gdzieś

Sępy

Wiedział, że umiera Wiedział, że umiera. Jego czas się kończył. Dni były policzone, a nie było tego wiele. Teraz, gdy wiedział, że to już koniec, nic nie miało znaczenia. Był tylko strach. Paniczny strach przed końcem. Przed tym, co go tam czeka. Bo, że go coś tam czeka i że to nie jest nic miłego,

UrbexFoto 1

Pobudka: piąta rano Ze smacznych objęć snu wyrwał mnie dzwonek telefonu. Mocno zdezorientowany, ledwo widząc cokolwiek na oczy, niemal śpiąc nadal, sięgnąłem po telefon. W głowie kołatała mi natarczywie jedna tylko myśl: ale o co chodzi? Nieprzytomnym wzrokiem wlepiam się w rozjarzony ekran telefonu. Powoli, bardzo powoli dociera do mnie komunikat: fotowyprawa. Aha. Ale to

Być kochanym – przebudzenie

Zbudź się o śpiący Budzisz się rano. Otwierasz oczy. Zaczynasz nowy dzień. Jeden z wielu. Jak wiele innych. Jak dotychczas. Jaki on będzie? Ten twój nowy dzień. Co ci się przytrafi? W tym nowym dniu. Co cię spotka dobrego? Czy masz nadzieję? Czy ją jeszcze masz? A pragnienia? Dążenia? A miłość? Czy jest ona obecna

Sprzątuś

Pasja starego świra Stary miał hobby swoje jedno. Co tam hobby. Co tam pasję. On świra miał na punkcie tym. To było jego życie. To było jego wszystko. Nic poza tym się nie liczyło. Miał swego konika. Miał kota na tym punkcie. Mianowicie na punkcie swego auta. A skakał dookoła niego, a pieścił, a doglądał,

Dzieci z odzysku 37

To ci Święta… No to się narobiło. A niech to. Święta za pasem, a tu tyle nieszczęścia. Odchodzi kolejne dziecko. Odchodzi tuż przed Bożym Narodzeniem. Odchodzi przed samymi świętami, które chcieliśmy, które zamierzaliśmy, które mieliśmy nadzieję spędzić razem. A tu jak grom z jasnego nieba: dziecko ma natychmiast opuścić nasz dom. I to nie do

Zmierzchło się 09

Kierunek: Antoninek W okolicach pierwszego listopada wybrałem się na nocny spacer w okolice węzła drogowego na Antoninku. Czas sprzyjał fotografii. Noc piękna spokojna, częściowo bezchmurna. Dynamicznie przemykające chmury wspaniale rozmazywały się na zdjęciach tworząc ciekawe niebo. Jutro będzie pierwszy listopada. Będzie tłok i utrapienie na tej trasie. Ale dziś, dzisiejszej nocy ruch bardzo szybko zamierał.

Zmierzchło się 08

Iść, nie iść – oto jest pytanie Nadszedł weekend. Chciałem wybrać się na nocny spacer, aby porobić nowe zdjęcia. Koniec końców jednak zrezygnowałem. Jest zimno. To jeszcze ujdzie. Bywało, że chodziłem w zimniejsze, mroźne dnie i noce na zdjęcia. Pamiętam, jak kiedyś fotografowałem kwiczoły w parku w okolicach poznańskiego Zamku. Świeciło piękne, niskie, chylące się

Zmierzchło się 07

Bateria kaput Nocny wypad fotograficzny dobiegł końca. Padła ostatnia bateria. Jest późno i zimno. Jestem zmęczony. Zmęczenie potrafi czasem nieźle pokrzyżować plany i zepsuć niejedną fotografię. Przestaje się zważać na szczegóły, pomija drobiazgi, przestaje analizować fotografowaną scenę. Będąc zmęczonym łatwo przeoczyć rozkład cieni. Często nie mam wpływu na to, z której strony pada światło i

Zmierzchło się 06

Osiedle Przemysława Kontynuujmy naszą opowieść. Po kilku ujęciach początków ulicy, na której mieszkam, wkraczam na teren Osiedla. Bloki tutaj są niewysokie, ledwo czteropiętrowe. Są nowe, ale nie na tyle, by nie zdążyły się już zaaklimatyzować, wkomponować w okolicę. Budynki ustawione są ciekawie, tworzą wewnątrz place, które czasem posiadają place zabaw. Tych ostatnich jest tutaj bardzo

Zmierzchło się 05

Już czas Przygotowania już za mną. Mam niemal wszystko, co mi potrzebne do nocnego wypadu. Aparat przeczyszczony, szkło zamontowane, baterie podładowane. Miejsce ustalone. Teraz czekam na pogodę. Ostatnimi dniami, czy raczej nocami, pada lub wieje. Wieje i pada. Pogoda pod psem. Iście jesienna, słotna. Niesprzyjająca. Cóż, muszę czekać, aż w któryś weekend się poprawi na

Zmierzchło się 04

Bo ważna jest bateria… Jesteśmy zatem gotowi. Mamy już potrzebny sprzęt lub wiemy, jak sobie poradzić, gdy brak nam tego i owego. Odpowiednio się ubraliśmy i zadbaliśmy o to, by niczego nam nie zabrakło na nocnej wyprawie. Czas przejść do samej techniki fotografowania. Jak już wspominałem, w fotografii nocnej używamy możliwie najniższego ISO. Najniższej dostępnej

Zmierzchło się 03

Ach ta ciemność Sam sprzęt fotograficzny to nie wszystko. Noc ma swoje prawa. Jest ciemno. Potrzebujemy zatem jakiejś latarki. Coś, czym sobie poświecimy, aby sprawdzić teren, po którym się poruszamy. Albo wyjąć coś z plecaka. Lub sprawdzić ustawienia aparatu. W tym ostatnim przypadku najlepiej tak wyćwiczyć się w jego użytkowaniu, aby posługiwanie się nim stało

Zmierzchło się 02

Ech te drgania… Fotografia nocna wymaga poza aparatem kilku akcesoriów, które ułatwiają życie lub wręcz pozwalają zdjęcie wykonać. Ponieważ nocą jest dużo ciemniej, wydłuża się automatycznie czas naświetlania. Tym bardziej, że dość mocno przymykamy wówczas przesłonę (zazwyczaj w przedziale f8-f16), aby uzyskać duża głębię ostrości na wykonywanym zdjęciu. Gdy czas staje się coraz dłuższy, zdjęcia

Zmierzchło się 01

Zobaczyć inaczej Świat po zmroku wygląda inaczej, niż w świetle dnia. Stwierdzenie trywialne. Pospolite. Ogólnie znane. Ale… Owo ale najlepiej widać w fotografii nocnej. Ogólnie ujmując fotografia podąża dwoma torami. Z jednej strony stara się możliwie najwierniej zaprezentować świat takim, jakim on rzeczywiście jest. Z drugiej strony ukazuje świat takim, jakim w sumie nie jest,

Wilkiem do lasu LXXXI

Puk, Puk! Kto tak? Słońce… Nareszcie słoneczny dzień. Za oknem listopad. Dookoła niknący w promieniach słońca szron. Ale tylko w promieniach słońca. Tam, gdzie ono nie dociera, tam, gdzie wszystko skryte jest w cieniu, szron ma się bardzo dobrze. Nie tylko zresztą szron. Śnieg, który spadł kilka dni temu, choć było go w sumie niewiele,

Dzieci z odzysku 36

Bez Happy Endu Minęło nieco czasu. Dzieciaczek czeka na decyzje sądowe. Minęło wiele miesięcy. Dzieciaczek czeka na jakiekolwiek decyzje sądowe. Minęło pół roku. Dzieciaczek czeka na jakieś decyzje sądowe. I jeszcze dwa miesiące więcej. Dzieciaczek czeka na decyzje sądowe. Dzieciak wciąż czeka. I wciąż nic w jego sprawie się nie rozstrzyga. Pierwsza rozprawa sądowa miała

Dzieci z odzysku 35

Czas na pogaduchy O proszę, jest ktoś. Podchodzi do nas dawno niewidziana znajoma. Mama jednego z chłopczyków, który był kiedyś naszym gościem w Pogotowiu. Jedziemy na Stare Miasto, na deptak. Przysiadamy w jednej z restauracji. Będzie jeszcze czas się nagadać. Teraz w pierwszej kolejności trzeba nam się zająć maluszkami. W wózku starszaki. W nosidełku najnowsze

Wilkiem do lasu LXXX

Kolory jesieni Zatem mamy jesień. Od kilku dni kalendarzową. Ledwo zaczętą. Jesień przyrodnicza nadeszła łagodnie odrobinę wcześniej. Po niespecjalnie upalnym lecie, na co jedni narzekali, a drudzy wręcz przeciwnie, mamy mieszankę nocnych chłodów, porannych rzęsistych ros – bywa – że całkiem upalnych popołudni. Słońca w każdym razie póki co pod dostatkiem, nawet jeśli jego działanie

Zwyczajność codzienności

Poranny rytuał Byli właśnie na spacerze. Dokładniej, to byli już po spacerze. Wyszli z domu dość wcześnie ze względu na upały, jakie od kilku dni wzięły we władanie niebiosa i zalewały z góry nieustannym niemal żarem dniem i nocą. Popołudniowe godziny były już całkowicie nie do zniesienia. Nie lepiej było nocą. nie szło zasnąć. nagromadzone

Dzieci z odzysku 34

No to w drogę Jest okazja przejechać się do Gniezna. W normalnych okolicznościach, gdy dzieciaczek odbierany był z któregoś ze szpitali poznańskich, pozostałbym w domu z pozostałą dwójką. A że pogoda, pewnie byśmy w tym czasie byli gdzieś na jakimś spacerku. Tym razem będzie inaczej. Organizujemy opiekę dla najstarszej, która co prawda ma dziś szkołę,

Dzieci z odzysku 33

Zdarzyło się kiedyś Zadzwonił telefon. Kilka dni temu. Jest dziecko do umieszczenia w Pogotowiu. W zasadzie mamy komplet i można by odmówić. Z drugiej jednak strony za kilka dni jedno z naszych podopiecznych nas opuszcza i będzie wakat. Te kilka dni nie gra znów aż tak wielkiej roli. Zasada jest bowiem taka, że w każde

Dzieci z odzysku 32

Mądrusińscy Przy okazji przychodzi Pogotowiu użerać się z wszelkiej maści specjalistami nafaszerowanymi mniej lub bardziej nieżyciowymi teoriami. Wszystko to tylko psuje krew i wprowadza masę zamieszania. Przyprawia o ból głowy i absolutnie niczemu niestety nie służy poza przelewaniem pieniędzy z jednego miejsca na drugie. A pomocy jak nie było, tak nie ma. W realu, bo

Dzieci z odzysku 31

Dzieci krzywdzone i wykorzystywane Choroby można wyleczyć. Nie wszystkie. Ale można. Dużo trudniej jest w przypadku dzieci krzywdzonych przez ich środowisko rodzinne. Przemoc jest częstą przyczyną odbierania dzieci rodzicom z domów patologicznych, domów gdzie króluje alkohol, gdzie pojawiają się narkotyki. Bicie to nie jedyny kłopot. W takich domach często nie przelewa się z pieniędzmi i

Dzieci z odzysku 30

Pakiet zdrowotny Dzieci, które trafiają do Pogotowia Rodzinnego pochodzą z bardzo różnorodnych środowisk. Są to niejednokrotnie środowiska ekstremalne. Z jednej strony mamy rodziców, którzy są bezdomni, są alkoholikami, narkomanami, matki zajmujące się prostytucją. Na drugim biegunie mamy dzieciaki pochodzące z dobrych domów, którym się „wpadło”, młode matki zajęte realizacją studiów, kariery, nie mające jednak czasu

Rzemieślnik słowa

Tylko praktyka czyni pisarza Jest tylko jeden sposób, aby nauczyć się pisać. Musisz pisać. Po prostu pisać. Nieustannie pisać. Bez przerwy pisać. Nieustannie pisać. Pisać, pisać i pisać. Bez pisania pisania się nie nauczysz. Bez pisania nie rozwiniesz swego pisarskiego warsztatu. Nie rozbudzisz swego pisarskiego instynktu. Bez pisania nie spiszesz się jako pisarz. Bez pisania

Pokochaj pisanie

Słowo po słowie Pisz. Pisz jak najwięcej. Pisz jak najczęściej. Tylko tak zdołasz opanować pisarski warsztat. Tylko tak zdołasz zmierzyć się z oporną materią słowa. Tylko tak zdołasz wypowiedzieć siebie w zadowalający cię sposób. Sposób, który będzie czytelny dla innych i który sprawi, że zechcą spijać każde słowo z twych ust. I będzie to prawdziwa

Codzienność pisania

Los poety człowieczy Jeśli chcesz być poetą, jeśli pragniesz być nim naprawdę, wiedz, że zależy to wyłącznie od ciebie. Czeka cię niełatwe zadanie. Czeka cię trudne, lecz wielce ciekawe życie. Czeka na cię wiele wyzwań. Stanie przed tobą wiele przeszkód, które jeśli wytrwasz, zdołasz w końcu pokonać. Twój los zależy od ciebie. Od twoich wysiłków.

Bo poezja jest w Tobie…

Z głębi ciebie Twoja poezja jest w tobie. I jest to poezja jedyna w swoim rodzaju. Jest niepowtarzalna tak samo jak ty jesteś niepowtarzalny. Bo ty jesteś jedyny w swoim rodzaju. Niepowtarzalny. Nie do podrobienia. Jedyny w swoim rodzaju. Nie ma drugiego takiego jak ty. Poezja, która jest w tobie, może zostać napisana tylko i

Siła uczuć

Odczuwaj To czego poezja potrzebuje najbardziej, czym się żywi i w czyim świetle rozkwita najpiękniej, to emocje. To dzięki nim twoje wiersze nawiązują niezwykłą nierozerwalną więź z ich czytelnikami. Albo – jeśli tych emocji w twoich wierszach nie ma – nie nawiązują, nie porywają, nie zastanawiają, nie zachwycają, nie rozradowują, nie zasmucają. Wszystko zależy od

Dłonie swe otwórz na słów potok rwący

Słów potok rwący Pisz. Pisz wiele. Pisz tak wiele, jak tylko zdołasz. Pisz tak długo, aż pisanie stanie się twoją pasją i w pełni cię opanuje. Otwórz swój umysł na słowa. Pozwól im do ciebie nadpływać. Przelewaj je na papier. Z czasem będą przychodzić coraz chętniej i coraz tłumniej. Coraz łatwiejszym stanie się wypowiadanie słów,

Też możesz

Tak po prawdzie to czasy nigdy nie były sprzyjające. Nie tylko dzisiaj, współcześnie, ale i w całej rozciągłości dziejów. I nie tylko u nas, w Polsce. Sztuka i gospodarka rzadko chciały ze sobą współpracować. Sztuka, kultura – patrząc szerzej – zawsze opierała się na dobrej woli serc, którym zależało na jej rozwoju i podtrzymywaniu. Nikomu

Dzieci z odzysku 20

To ci Święta… No to się narobiło. A niech to. Święta za pasem, a tu tyle nieszczęścia. Odchodzi kolejne dziecko. Odchodzi tuż przed Bożym Narodzeniem. Odchodzi przed samymi świętami, które chcieliśmy, które zamierzaliśmy, które mieliśmy nadzieję spędzić razem. A tu jak grom z jasnego nieba: dziecko ma natychmiast opuścić nasz dom. I to nie do

A z wiosną to było tak…

Przedsionek wiosny Pamiętam, jak przyszedł luty. Jeszcze ostatniego dnia stycznia było umiarkowanie zimno. Umiarkowanie, bo ogólnie zima tego roku niewiele w sobie z zimy miała. I nagle przyszedł luty. Normalna rzecz. Ot kolejna kartka z kalendarza. Wszyscyśmy spodziewali się raczej ostatniego ataku zimy. Kto wie, czy tym razem, w tych dniach, nie przyciśnie naprawdę solidnie.

Sąsiadów sposób na święta

Dziwne sąsiady Że z nimi coś jest nie tak, wiedzieli wszyscy od dawna, choć nikt nigdy tego jasno i wyraźnie nie formułował. Co najwyżej półgębkiem, ukradkiem. Nikt się młodemu nie chciał narazić. Bo i po co wszczynać awanturę. Po co się narażać. A bo to głupich sieją? Sami się rodzą. A wiadomo, gówno niechcący choćby

Pierwszy dzień

Dzień dobry kochanie Przywieźli ją rano. Wystraszona przekroczyła lekko utykając na lewą nóżkę próg drzwi. Szeroko rozwarte oczy z przerażeniem patrzyły na świat. Nerwowo zaciskała i rozwierała lewą rączkę. Palce bielały, gdy składała ją w piąstkę. Jeden z palców, najmniejszy w żaden sposób nie zginał się przy tym, odstając od dłoni pod nieco dziwnym kątem.

Interwencja 3

Wystraszony staruszek Drzwi od ubikacji się otworzyły. Ze środka wyszedł zgarbiony siwiuteńki staruszek. Jeszcze trząsł się ze strachu. Jego przerażone oczy wciąż lustrowały otoczenie. Roztrzęsionymi ustami próbował coś powiedzieć, ale tylko ślina pociekła mu z ust. Szedł powoli, niepewnie na ugiętych nogach. Miał zabrudzone moczem spodnie. Na twarzy kilka sińców już niemal w zaniku i

Interwencja 2

Czy Pan zna?… Podeszli do drzwi na prawej. Tu dzwonek był cały, a nie wyrwany jak przy tych drzwiach po lewej. Nacisnęli. Dzwonek zadławił się, zawył niemiłosiernie i ścichł jakby kto mu poderżnął gardło. Zapadła niewygodna cisza. Po chwili drzwi się otworzyły. Tym razem bezszelestnie, nieoczekiwanie. Nie poprzedził ich dźwięk ani zbliżających się kroków, ani

Krok za krokiem

Skarbek niechciany Dziecko jest największym skarbem, jaki może zostać zawierzony w twoje ręce. Rzecz w tym, że niekiedy nie masz bladego choćby pojęcia, co z tym skarbem począć. Wcale nie czujesz się wyróżniona czy wyróżniony. Zwyczajnie czujesz się bezradnym. Zwyczajnie ci dziecko zawadza. Nie teraz. Nie w porę. O nie, tylko nie tobie. Ale cóż.

Interwencja 1

Mglisty deszczowy poranek Rozpadał się deszcz. Ponury poranek stał się jeszcze bardziej ponury. Powietrze stało się parne. Woda, która dopiero co zaczęła spływać z chmur na ziemię, zaczęła zaraz parować. Zrobiło się duszno i mglisto. Deszcz po chwili przeszedł w ledwo siąpiący kapuśniaczek, który słabł i słabł. Nie wiadomo już było, czy jeszcze pada, czy

Wilkiem do lasu LXXIX

Wilgoć poranna Rano szedłem do sklepu po bułeczki. Niedaleko, kilkadziesiąt metrów drogi zaledwie. Za sąsiednim blokiem w kolejnym jest bowiem punkt spożywczy, a w nim oprócz poczty także spożywczy, warzywniak, apteka no i oczywiście piekarenka. Tam to udałem się rychło świt po wspomniane świeże bułeczki na śniadanko. Ot taki lokalny zakątek handlowo-usługowy. A co najważniejsze,

Wilkiem do lasu LXXVIII

I wyszło słońce… Wyszliśmy na spacer. Pochmurno, lecz ciepławo dość. Zupełnie nie czuć zimy, choć zazwyczaj to właśnie w lutym wypadały jej najostrzejsze ataki. Nie tym razem jednak. W tym roku wraz z nadejściem tego najkrótszego miesiąca w roku zima odeszła w zapomnienie, a na jej miejsce skrada się każdego dnia coraz odważniej zbliżająca się

Older Posts››
Scroll Up