Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

29 kwietnia 2017

Grzelązka Adam

Wilkiem do lasu XXII

Parne dni Kilka ostatnich dni przyniosło sporo deszczu. Szczególnie padało nocami. Bywały też przepiękne burze. Hałaśliwe, ostre, trwożne, tajemnicze, widowiskowe. Rzadko zdarza się porządna burza w mieście. Miasto zazwyczaj odpycha burze. Poza tym w mieście widać niestety niewiele. Miasto zasłania sobą widok na porządną burzę. Zasłania i osłabia efekt bijących piorunów. Błyskało i grzmiało dobre

Wilkiem do lasu XXI

A tu proszę: ciepło Znów zrobiło się ciepło. Bardzo ciepło. Upalnie wręcz. Co za radość. Szczególnie po tych ostatnich deszczowych dniach. I tych słonecznych, co po nich, lecz także jak poprzednie zimnych. Nie tak, jak podczas deszczu, ale zimnych. A tu proszę. Nagle ciepło pełną gębą. Iście letnia aura. Kurtka ląduje w plecaku. Nie ma

Dzieci z odzysku 29

Ojciec: NN Najtrudniej jest powiedzieć coś o ojcach dzieci, które dostały nową szansę od życia. O ojcach biologicznych. Zdarzają się dzieci, które w rubryce: ojciec mają wpisane dwie znamienne literki: NN. Matka czasem nie podaje danych imiennych ojca. Bo on się na to nie zgadza, a ona go kryje. Bo on nie zamierza płacić żadnych

Dzieci z odzysku 28

Stres pourodzeniowy Urodziła kilka dni temu. Zdrowy, piękny synek. Nie pozostawiła go w szpitalu, ale zabrała ze sobą do domu. Tłumaczyła się, że nie mogłaby tego zrobić, ponieważ tam się źle takimi porzuconymi niemowlakami zajmują. Zabrała zatem synka do domu. Nie na długo niestety. Wytrzymała jeden czy dwa dni. Sytuacja ją jednak przerastała. Panika opanowała

WIOSNA TA XXVII

2016.04.24 Poznań chwalić Boga udała nam się wiosna tego roku póki co trzyma fason piękna niczym z żurnala wyjęta więc można ochy i achy bez umiaru można zachwyty roztaczać wkoło pod niebo wygłaszać peany bez obaw że zawróci jej to w głowie ona nie z takich na szczęście nasze gdy raz się zaweźmie nic jej

Dzieci z odzysku 27

Opowiem moją historię Opowiedzieć chcę ci moją historię. Historię mojego życia. Nie martw się, nie będzie ona długa. Ta historia. Historia mojego życia. Bowiem ja niewiele jeszcze mam do opowiedzenia. Mam dopiero kilka tygodni, nie będzie to więc długa opowieść. Właściwie niewiele byłoby do opowiadania, gdyby… No właśnie, gdyby nie owo gdyby… To co, posłuchasz?

Dzieci z odzysku 19

Zachować więź Na szczęście dziś jest inaczej. Przynajmniej w Pogotowiu Rodzinnym. Tu nie rozdziela się rodzeństwa. Gdy trafiają razem, razem odchodzą. Ba, nawet jeżeli jedno dziecko przychodzi do Pogotowia, by tu odnaleźć swą nową rodzinę adopcyjną, a po roku, dwóch czy nawet później okazuje się, że ta sama matka porzuciła kolejne urodzone dzieciątko, nie jest

Dzieci z odzysku 18

Siostra Tak więc pozostało mi po niej niewiele. Imię: Monika. Wiek: rok starsza. gdzieś mam jedno jedyne zdjęcie, na którym trójka niemowlaczków na kocu. Swoją drogą ten kocyk jeszcze do niedawna jakoś miałem ze sobą. Jakoś mi towarzyszył. Nie, żebym jakoś o specjalnie. Ale jakoś przetrzymał wiele dziesiątków lat i dopiero niedawno się o pozbyłem,

Dzieci z odzysku 17

Byliśmy razem Jedno jest pewne. Całą nasza trójka była w domu. W moim domu. Dlaczego w moim, za chwilę wyjawię. Byliśmy tam przez jakiś czas wspólnie z mamą. Póki nie odeszła i nas nie porzuciła. Mojego taty jakiś czas nie było. Wtedy to pojawiła się na świecie właśnie moja siostra. Jego pierwsze małżeństwo okazało się

Dzieci z odzysku 16

A jednak dom To jedno, krótkie przecież zdanie, zmienia bardzo wiele. Nie jest przecież oczywiste to, ze trafiłem do mego rodzinnego domu. Mogłem przecież zostać porzucony w szpitalu. Albo mogli mnie tam siła zatrzymać, odebrać matce. A mimo to trafiłem do rodzinnego domu i jak się okazało, ja pozostałem tam na zawsze. Inna sprawa, że

Dzieci z odzysku 15

Przywilej istnienia Życie jest fajne. Fajnie jest żyć. Być żywym. Radować się życiem. Własnym życiem. Owszem, czasem daje ono nieźle w kość. Czasem ma się go serdecznie dość. Czasem chciałoby się nawet nie żyć. Umrzeć. A najlepiej nie narodzić. Ale to przejściowe. To tylko tymczasowe. Bo akurat źle. Bo akurat nas życie przytłacza. Wtłacza w

Dzieci z odzysku XIV

Dzieci utracone Są niestety jeszcze dzieci utracone. Tracimy dzieci na różne sposoby. Z jednej strony są takie, które się już do Pogotowia Rodzinnego, Rodziny Zastępczej, czy też adopcji już nie nadają. Nie nadają się nawet do zwykłych domów dziecka. Ich człowieczeństwo zostało bowiem mocno zwichnięte. Są skażone moralnie. Zostały zdeprawowane. Pomoc dla nich przyszła zbyt

Dzieci z odzysku XIII

Podrzutki i odnajdywane Skoro już mowa o interwencjach, warto wspomnieć jeszcze o jednym zjawisku. A właściwie o dwóch przeciwstawnych. Z jednej bowiem strony w Poznaniu rodzi się bądź trafia tutaj wiele dzieci spoza samego miasta. Najczęściej z małych miasteczek i wiosek. Z małych środowisk. Matka po prostu przyjeżdża do dużego odległego miasta. Rodzi dziecko, po

Dzieci z odzysku XII

Te oddane Powróćmy jednak do kwestii przewodniej bieżącego eseju (a raczej trwającej jego serii): jak trafiają dzieci do Pogotowia Rodzinnego? Zatem po pierwsze: ze szpitala na skutek porzucenia przez matkę. Idźmy dalej. Czasem, dość rzadko, matka, ojciec, rodzice, rodzice matki (nieletniej) oddają dziecko pod opiekę Pogotowia. Przypadki takie niekiedy się zdarzają. Owe dzieci zazwyczaj są

Dzieci z odzysku XI

Źródła dzieci odrzuconych Dzieci w Pogotowiu Rodzinnym nie biorą się znikąd. Nie wygrzebujemy ich ani spod kapuścianych liści, ani nie podrzucają nam ich bocianie zastępy. Dzieci trafiają od nas od konkretnych ludzi. Od konkretnych rodziców. Najczęściej jednak od konkretnych samotnych matek, bo często ojcowie są NN lub dawno już poszli sobie w długą. Zmienili kwiatek.

Dzieci z odzysku X

Edukacja prokreacyjna Coby dzieciaczkom bujdy o kapuście i bocianach nie wciskać, co poniektórzy mówią: trzeba edukować, skąd się dzieci biorą. Że chłopak i że dziewczyna i że on jej i wtedy ona i stąd dziecko. Ta. A ćwiczenia? Czemy nie ćwiczenia? Ale solidne. Bo niby co? Że jak na bananku gumkę poćwiczę zakładać, to już

Wilkiem do lasu XIX

Dziki dzik dziko się ukrywa (cz.2) Powróćmy jednak do naszych dzików. Chodziłem, szukałem i ciągle nic. Straciłem już nadzieję. Pora była późna, popołudniowa. Zapewne znalazły doskonałą kryjówkę i się tam zaszyły. Wypoczywają. Wylegują się. Bo niby czemu nie. Sam bym tak chętnie dzikiem będąc zrobił. A ptaków też jak na lekarstwo. Słychać tylko łyski. Ganiają

Dzieci z odzysku IX

Kapuściane znajdy Wiecie skąd biorą się dzieci? Nie? To posłuchajcie. Teorie, skąd biorą się dzieci, są najrozmaitsze. Kiedyś, gdyśmy sami byli dziećmi, karmiono nimi nas, obecnie czasem my karmimy nimi nasze dzieci. Tymczasem pytanie jest jak najbardziej zasadne w kontekście Pogotowia Rodzinnego. Co powiecie, zatem na kapustę? Że znajdują się w kapuście? Bo niby, czemu

Dzieci z odzysku VIII

Zasiedzenie To jest największy problem dzieci trafiających do Pogotowia Rodzinnego. Nie tylko tej konkretnej małej. Nie tylko tego konkretnego dzieciątka. Za długo tu pozostają. Ich tymczasowy pobyt przeciąga się nad miarę. W skali ich życia to niemal zostają tu od zawsze, tu w Pogotowiach. Dzieci się przyzwyczajają. Szybko. Bardzo szybko. Jeśli tylko czują się kochane,

Wilkiem do lasu XVIII

Deszcz Zima taka piękna. Taka niezimowa. Taka wiosenna. Było już nawet bez mała dwadzieścia stopni. Iście letnia pogoda. Absolutnie niezimowa. W krótkim można było chadzać rękawku. Skończyło się z dnia na dzień. Nadszedł deszcz. Rozpadało się. Zrobiło zimno. Schłodniało. Spochmurniało. Odsłonieczniło się. Ciepło odeszło. Ciepło uciekło. Ciepło spłynęło z deszczem. Deszcz zakrył słońce. Deszcz ostudził

Dzieci z odzysku VII

Przyjechały Późne popołudnie. Właśnie przyjechały dzieciaczki. Dzisiejszy wieczór spędzą w moim domu. Taka wyjątkowa sytuacja awaryjna. Na co dzień widuję się z nimi i zajmuję w dni powszednie. Podjechał samochód. Wyjmujemy nosidełka. Oba. Teraz pora wtargać je na trzecie piętro. W kamienicy. A windy nie ma. Nim docieramy na górę, nieco się już zmachałem. Maluchy

Dzieci z odzysku VI

Po pierwsze: informacja Potrzebna jest też szeroko zakrojona akcja informacyjna. Potrzeba bowiem więcej Pogotowi Rodzinnych oraz Rodzin Zastępczych. To dwie różne formy pomocy, ukierunkowane na różne potrzeby i problemy. Potrzebna jest akcja informacyjna, aby każda matka w Polsce wiedziała, ze może bezproblemowo oddać swe dziecko do adopcji. Żeby go nie wyrzucała na śmietnik. Żeby go

Arboretum

Bezcenny cień Drzewa są niezwykle ciekawe. Warto czasem przyjrzeć się im z bliska. Warto się nimi zainteresować. Warto z nimi zaprzyjaźnić. Gdy dookoła skwar taki jak dziś, cień bezinteresownie ofiarowywany przez drzewa staje się bezcenny. Jest niezastąpiony. Jest orzeźwiający. Staje się istnym ratunkiem przed palącym słońcem. Poznańskie arboretum leży blisko Akademii Rolniczej, a niedaleko Parku

Dzieci z odzysku V

Dzieci mają dzieci Skutki rozwiązłości seksualnej są takie, że dzieci rodzą dzieci. I te dzieci, co zostają matkami i ojcami sobie z zaistniałą sytuacją nie radzą. Nie mają przecież pracy. Nie mają jeszcze żadnego wykształcenia. Nie mają własnego mieszkania. Są bezsilne wobec poczętego właśnie przez nich życia. Jedyne sensowne rozwiązanie to albo pomoc rodziców albo,

Wilkiem do lasu XIX

Jak miło i wesoło, gdy komar nie brzęczy w koło Powróciłem na bagna. Poprzednie rozeznanie, jeszcze sprzed deszczu, a raczej dokonane w jego trakcie, pomagało mi teraz krążyć brzegiem i odnajdywać przejścia pozostające jedynie pod delikatną cieniutką warstewką wody. Butom nic nie będzie, co najwyżej nieco naciągną powierzchownie, a ja nadal pozostawałem najbliżej obrzeża jak

I PAN TEŻ JUŻ OD NAS…

2014.04.27 Poznań Tadeuszowi Różewiczowi ktoś znowu nam odszedł sprzed oczu kogoś znów zabrakło pośród nas budzisz się a z tobą budzi się twój codzienny świat lecz nic już nie jest jak jeszcze wczoraj był ktoś lecz nie ma go już dziś był jeszcze wczoraj dziś już jesteś tylko sam ludzką jest rzeczą odchodzić ludzką odchodzących

Którym nie zależy IV

Zrodzisz życie Jesteś ziarnem. Przyjdzie ci obumrzeć. Przyjdzie ci umrzeć za sprawę. Przyjdzie ci cierpieć za prawdę. Ale twoja śmierć nie pozostanie bezowocną. Ziarno bowiem po to się narodziło, aby umrzeć. Bowiem tylko obumarłszy może przynieść plon. Może zrodzić nowe życie. Może się pomnożyć. Ustokrotnić. A wszystko dzięki temu, że zaczęło ci zależeć. Że zacząłeś

Dzieci z odzysku IV

Skażony świat Żyjemy w świecie niedoskonałym. Żyjemy w świecie ułomnym. Żyjemy w świecie skażonym grzechem. Skutki tego grzechu, mojego, twojego, naszego zarówno indywidualnego, jak i grzechów społecznych grup, społeczeństw, całych narodów są wszechobecne. Niektórzy w grzech nie wierzą. Ale on jest. On przenika nasz świat. Jest skutkiem zła, jakie nosimy w naszych sercach. On to

Dzieci z odzysku III

Banału początki a dziecko w drodze Zaczyna się zawsze banalnie. Zawsze, zawsze. Zawsze banalnie. Ona i on. On i jakaś ona. Coś ich połączyło. W sumie cokolwiek im wystarczyło. Impreza, może alkohol, który rozluźnił mechanizmy samokontroli. Albo narkotyki. Co tu zresztą kontrolować. Dla nich seks to spełnienie przyjemności. Nikt tu nie zamierzał niczego kontrolować ani

Którym nie zależy III

Manipulanci Gdzieś tuż obok są jeszcze inni. O, oni nie pozostają bierni. Oni wprost przeciwnie. W szczególności zaś angażują się w odangażowywanie innych. Ich celem jest zniechęcić ciebie. Sprawić, by ci nie zależało. Byś nie wiedział ani kim jesteś, ani po co, ani czego właściwie chcesz. Oni zaś dobrze wiedzą, czego chcą. Wiedzą i zrobią

Taki jestem taki jesteś III

Wyzwanie Czeka cię wielkie wyzwanie. Nie będzie łatwo. Wszystko jednak zaczyna się od jednej prostej decyzji: chcę się zmienić. Wszystko zaczyna się od pierwszego kroku. Ważne, aby go postawić. A potem następny i następny. Zdziwisz się, jak daleko zdołasz zajść. A przecież tylko jeden mały krok nadal czynisz. Jeden mały krok naprzód. Jeden mały krok

Dostrzec piękno IV

2014.03.26 Poznań zaczekaj nie pędź przez życie z oczami zamkniętymi z uszami na opak że nic nie słyszą przystań pół kroku zrób wstecz obejrzyj się za siebie pozwól sobie na zdziwienie światem to wszystko wszystko co dookoła wszystko to dla ciebie Bóg z dobroci serca a ty tymczasem ty na nic nie patrzysz niczego nie

Dostrzec piękno III

2014.03.26 Poznań ono jest obok mijasz co dnia w swym pędzie z pracy i do jest i każdego dnia czeka czeka aż ty czekasz aż w końcu dostrzec piękno drobiazg radości okruchy miłości dostrzec piękno sercu pozwolić kochać żyć pełnią piersi obudzić się ze snu oczy otworzyć tak naprawdę posłyszeć jak Bóg woła po imieniu

Taki jestem taki jesteś II

Wolność jest w tobie Jesteś wolny. Możesz dać co chcesz, kiedy chcesz i ile chcesz. Nie musisz wyzbywać się wszystkiego. Nie musisz wydawać się do ostatniego grosza. Ty decydujesz ile. Ty decydujesz kiedy. Ty decydujesz co. Ty decydujesz komu. Ty decydujesz jak. Albo że nic. Nikomu. Nigdy. Wtedy obumierasz. Zapadasz się w sobie. Zamykasz w

Dzieci z odzysku II

Porzuceni, zapomniani, niechciani Bywa różnie. Nie każdemu jest dane przyjść na świat w szczęśliwej rodzinie. Wiadomo, każdy by tak chciał. Zostać poczętym przez kochających, opiekuńczych rodziców. Wzrastać i dojrzewać w miłej, rodzinnej atmosferze. Niektórym dzieciom jednak takie rodzinne szczęście w udziale nie przypadło. Pocałunek tęsknoty II 2010-05-14 Poznań trochę jestem trochę mnie nie ma żyję

Wilkiem do lasu XVII

Susza miejska W mieście susza jest niezauważalna. Jest, a jakby jej niebyło. Mijamy ją bezwiednie, bezrefleksyjnie. Dostrzegalna owszem. Widać jej skutki, ale nie widać suszy jako takiej. Nie daje się we znaki aż tak jak poza miastem. W zasadzie nikt na nią uwagi nie zwraca. No bo niby co z tego, że trawa poszarzała. Poszarzała,

Którym nie zależy II

Ta? A o co chodzi? Jest jeszcze inne podejście. Inna postawa. Są jeszcze inni, którym nie zależy. Jedni to ci, którzy decydują, że na tym to a na tym im nie zależy. Przejawili minimum zainteresowania i odrzucili. Wycofali się. Ocenili zagrożenie, jakie niesie im zaangażowanie i dobrowolnie wycofali się do swej skorupki biernego widza. Postanowili

Dostrzec Piękno I

2014.03.14 Poznań w dniu takim co to na co dzień w dniu szarym zwyczajnym w dniu bez wydarzeń nadzwyczajnych w dniu jakich tysiące w dniu co potrafi ot tak bez powodu ot tak bez wyraźnej przyczyny zaboleć do kości szpiku serce nakłuć szpilą i rozdrapać zabliźnione dawno rany dostrzec piękno w tym co tuż obok

Wilkiem do lasu XVI

Koniec-nie-koniec Opowieść o łabędziach goszczących przelotem na sołackich stawach miała być końcem opowieści o tych wspaniałych ptakach. Twórcza wena, jaka nawiedziła mnie tej niedzielnej nocy podczas pisania powyższej narracji wyczerpała zasadniczo temat. Pozostało jedynie tekst przejrzeć, poprawić literówki, dopowiedzieć to i owo gwoli objaśnienia, zilustrować wierszem i podesłać redakcji. Tak miało być. Przez wzgląd jednak

Dzieci z odzysku I

Zapotrzebowanie społeczne Idea jest banalnie prosta. Jak najprościej. Jak najsprawniej. Jak najłagodniej. Możliwie najmniej stresująco. Niemal naturalnie. Niczym w rodzinie. Jakby w domu. Swojsko. Z szacunkiem. Godziwie. Jakoby w domu, tym swojskim, tym rodzinnym, tym kochanym, tym kochającym. A wszystko w odpowiedzi na zapotrzebowanie społeczne. W odpowiedzi na problemy, jakie pojawiają się w naszym społeczeństwie.

Wilkiem do lasu XV

Kierskie ptaki Kolejne łabędzie to już Jezioro Kierskie. Któregoś zimowego, niezbyt słonecznego, lecz i niespecjalnie pochmurnie ponurego dnia wybrałem się na zimową wędrówkę wzdłuż jednego z brzegów Kierskiego Jeziora. W pewnym momencie swej wędrówki napotkałem amatorów zimowych kąpieli. Część moczyła się ochotnie w wodzie sięgającej im po pachy, część już widać po kąpieli, tłumnie kłębiła

A on z nożem do mnie…

Zlecenie Wiesz, dostaliśmy zlecenie. Dzwoniła jakaś baka, że licznik od wody się u niej popsuł i zaiwania jak głupi za serem. No to pojechaliśmy. Wsiadamy w samochód i zapylamy na to osiedle. Podjeżdżamy pod dom. Dobrze, że miałem nazwisko na zleceniu, bo bym nie miał pojęcia, który dzwonek pocisnąć. Tyle ich tam. Zeszliśmy do piwnicy.

Wilkiem do lasu XIV

Tam na tym oczku Pierwszego łabędzia w Poznaniu spotkałem na dziko, czyli poza ogrodem zoologicznym, w których to ogrodach są one zazwyczaj stałymi bywalcami, nad Wartą, na niewielkim oczku skrytym wśród trzcin i gęsto porośniętych krzaków i drzew. W totalnym niemal odludziu. Ciężko było tam dojść również ze względu na podmokły bagnisty teren, który zalewany

Taki jestem taki jesteś I

Prawda czasem boli Nie oszukuj się. Nie zwódź samego siebie. Nie jesteś ideałem. Pełno w tobie wad i przywar. Jesteś sękaty. Jesteś kolczasty. Jesteś nierówny. Jesteś ułomny. Jesteś człowiekiem. Jesteś niedoskonały. Zaakceptuj to w końcu. Zaakceptuj wreszcie samego siebie. Przestań się siebie wstydzić. Przestań przed sobą uciekać. Przestań nad sobą użalać. Jesteś jaki jesteś i

Wilkiem do lasu XIII

Gruchająca para Poranek. Słoneczko grzeje, jakby to była już wiosna. Zupełnie się pokręciło. Ledwo początek lutego, a tu takie ciepło wspaniałe. Słoneczko uroczo świeci. W sumie dobrze, że śniegu tyle co łez z płaczącego kota, no może nieco więcej. Gdyby było biało, słońce oślepiałoby niemiłosiernie. A i tak oczy łzawią. Za jaskrawo. Za jasno. Słońce

Którym nie zależy I

Wchodzisz w to? Dziękuję nie! Co zrobić, jeśli komuś nie zależy? Jeśli ma wszystko gdzieś? W czterech wiadomych literach? Jeśli jest mu wszystko jedno? Ani go parzy, ani ziębi, ani uwagę przyciąga? Chociaż z drugiej strony, jeśli jest mu wszystko jedno, to przynajmniej zajmuje już jakieś stanowisko. Wyraża swoje niezainteresowanie. Wypowiada swą obojętność. Świadomie. Deklaratywnie:

Wilkiem do lasu XII

W oparach słońca Wracałem do domu. Piękne, słoneczne popołudnie. Mimo, że z rana się na to nie zapowiadało. Rano wręcz przeciwnie, ponuro, pochmurno. Skoro jednak dzisiaj łaskawe słonko wyszło, skoro się rozjaśniło, rozciepliło, czemu by choć na chwilę do parku nie zajrzeć. A nóż, widelec, co ciekawego będzie do sfotografowania. Niskie zimowe słońce dawało ciekawe

Wilkiem do lasu XI

Czarno-biały świat Odkąd spadł śnieg, świat stał się bardziej czarno-biały. Stał się w przeważającej części dwubarwny. Śnieg wyostrzył czerń i przytłumił resztki brązu i zieleni. Zagłuszył barwy. Zmonochromatyzował świat. Zintensyfikował kontrast. Zaś fotografowanie trudniejsze. Trudniejsze po pierwsze dlatego, że marzną dłonie, zaś w rękawiczkach jest bardzo niewygodnie i koniec końców i tak je ściągam. Do

Chyba się szarpniesz dziadek

Za oknem słońce Była niedziela. Pogoda za oknem piękna, że wręcz szkoda byłoby nie pójść na spacer. Tak, pogoda tak piękna, że warto wyjść. Pospaceruję sobie, pozachwycam wszechobecną wiosną. Coraz wszechobecniejszą. Może jakiś wiersz uda się przy tym napisać. Zdecydowałem się na pobliski park. Właśnie przez jego bliskość i urok, jaki ma w sobie. Co

Wilkiem do lasu X

Kwiczy kwiczoł bo Kwiczoł Kwiczoły w Poznaniu mam okazję fotografować już od jakiegoś czasu. Pierwsze stado napotkałem późną jesienią niedaleko miejsca, gdzie mieszkam. Spore ich stadko żerowało sobie najspokojniej na dużym krzewie jałowca. Od tamtego czasu nawiedzałem po kilkakroć ów krzew. Czasem napotykałem tam kilka ptaków. Nie tyle, co za pierwszym razem, ale jakieś czasem

Older Posts››
Scroll Up