Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

10 grudnia 2018

Na marginesie hejterstwa i hejterów (nienawistników)


 Spotkanie i tylko spotkanie jest źródłem najgłębszych pytań metafizycznych

– Józef Tischner (1931-2000)

Hejter (od ang. hate – nienawiść) – specjalista od nienawiści; „niebezpieczny gatunek internetowego zaśmiecacza”.

Hejterzy – napędzani frustracją i wybujałym ego – nienawidzą wszystkich i wszystkiego.

Hejterstwem/hejtingiem – bywa, chyba z ignorancji lub uprzedzenia czyli defektu ‘wąskiego myślenia’ – nazywa się przyzwoitą, alergiczną reakcję na kurewstwo intelektualne uprawiane w realu i virtualu, a w szczególności reakcję na wszelkie próby wciskania kitu i swojej głupoty przez funkcjonariuszy i innych „aktorów” życia publicznego, zdezorientowanej i w większości leniwej umysłowo, publice…

A więc obserwujemy w cyberprzestrzeni społecznej przejawy hejterstwa „właściwego” czy „rzeczywistego” – lepiej lub gorzej konceptualizowanego i dekonstruowanego przez socjokulturoznawców sieci – obok zjawiska, nazywanego przez wielu „hejterstwem”, aby go zdezawuować, soczystej i bezpardonowej krytyki mizerii życia umysłowego, jego bylejakości i minimalizmu, demaskacji, mniej lub bardziej skrywanych, „oszustw” funkcjonariuszy administracji publicznej różnych szczebli i innych instytucji życia publicznego, utrzymywanych przy życiu z danin narzucanych na społeczność podatników. Oczywiście, że w tym prześmiewczym, acz uzasadnionym krytykowaniu innych – ich niekompetencji, postaw, zachowań i decyzji – pożądane są: inteligencja, zmysł obserwacji, swobodne operowanie „cięta ripostą”, ironia, dystans do sytuacji i samego siebie oraz poczucie humoru, no i bagatela choćby minimalne znawstwo problemu i kontekstu. Spełnienie tego ostatniego warunku wymaga jednak pewnego wysiłku i czasu – sumienności i odpowiedzialności, a to dzisiaj, wydaje się, rzadki przymiot osobowości.

Dla wszelkiej „władzy”, korporacyjnych gildii i celebryckich mafii wszyscy, wobec nich „krytyczni”, są hejterami. Trzeba robić swoje albowiem „kiedy widzisz przekręt i nie krzyczysz „przekręt”, sam jesteś oszustem” (Taleb).

Ale kiedy nie masz umiejętności rozróżniania: pozoru od fałszu, dobra od zła, opinii od faktu, faktu historycznego od faktu medialnego, przesłanek od wniosków oraz nie rozwinąłeś w sobie umiejętności warsztatowych: konceptualizacji problemów, sytuacji…, argumentacji i interpretacji … to nie masz zadatków na filozofa – ciekawego świata i miłującego wiedzę – krytycznie usposobionego do rzeczywistości.

Tak jak nie każdy piszący wiersze jest poetą, tak nie każdy „filozofujący” jest filozofem, a publikujący – wypowiadający się w sferze publicznej – godnym uwagi faktografem, opiniotwórcą czy krytykiem. Jest jeszcze kwestia talentu – błysku geniuszu oraz „orgii myśli” i przekonań.

Kluczową kwestią wydaje się przy tym rozróżnianie problemów, kwestii, sytuacji, zjawisk czy procesów kulturowych (społecznych, ekonomicznych, politycznych), istotnych od nieistotnych lub mało istotnych, w kontekście celów spotkania i wymiany myśli. A skąd mamy wiedzieć, co jest a co nie jest istotne? Musimy w tym celu dysponować jakąś wiedzą. I w tym, najczęściej, cały ambaras. Wielu, zbyt wielu, wydaje się, że już „wiedzą”, niektórzy nawet, że „wiedzą najlepiej”, nie mają żadnych wątpliwości, przekonani, że ich racje są jedynie prawdziwe i słuszne w przyjętych skalach odniesień i systemach wartości. Tam najczęściej rodzi się pokusa arbitralnego dogmatyzmu – miast zdrowego sceptycyzmu, która w połączeniu z nietolerancją na inne, lepiej lub gorzej uzasadnione, racje wyradza się w szantaż intelektualny, a w swych skrajnych przejawach w dyskryminację Innego.

Ale jak w tych okolicznościach, przy niskim stanie kultury obywatelskiej, skutecznie „walczyć” z intelektualną miernotą, bezsensem, kultem przeciętności, komunałem, banalnością, grafomanią czy obskurantyzmem… panoszącymi się w dyskursie publicznym?

Jak przepędzać z agory, zadowolonego z siebie, filistra?

Jak pogodzić demaskację tandety intelektualnej ze skądinąd godnym uwagi postulatem absolutnej swobody wypowiedzi w przestrzeni publicznej – wolności dla języka ekspresji indywidualnej – nikt nikogo nie zmusza by słuchać czy czytać ludzi używających języka – zarówno języka miłości, jak też nienawiści czy głupoty?

Nie należy gardzić tabloidową retoryką… choćby ze względów poznawczych – dla badaczy kultury i stanu świadomości społecznej – oraz poszanowania prawa do autokompromitacji i samoośmieszania autorów i ich komentatorów.

… Bo internet, z założenia, to jednak ma być Hyde Park. Nie można kneblować ludzi. To po pierwsze. A po drugie, powtórzę: podstawą powinien być mało spektakularny proces edukacji i pokazywania dobrych przykładów, pozytywnych norm. Większość ludzi nie chce być agresywna. Nie chce być uważana za tych, którzy łamią normy społeczne. Większość chce zachowywać się „normalnie”.”

[Źródło:] http://natemat.pl/27129,dr-krzysztof-krejtz-hejter-jest-w-kazdym-z-nas-jak-nie-dopuscic-go-do-glosu-zaczynamy-debate-nad-kultura-w-sieci

11/3/2013 Marcel Flanerski

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

3 komentarze “Na marginesie hejterstwa i hejterów (nienawistników)”

  1. Stach Głąbiński
    13 marca 2013 at 10:26

    Mnie bardziej odpowiednim określeniem zjawiska wydaje się nie hajterstwo, lecz histeria. Nie mniej – jak go zwał, problem istnieje i trzeba o nim mówić. I to glośno!

  2. Wierny_czytelnik
    13 marca 2013 at 12:52

    Ciekawą sprawę pan zauważył, czyżby należało się spodziewać jakiejś formy cenzury? Tak jak na pewnym “mainstreamowym” portalu – gdzie można publikować komentarze tylko poprzez zalogowanie się w twarzo-książce? Totalna pełna inwigilacja? Orwell wiecznie żywy?

  3. oświecony
    13 marca 2013 at 17:36

    Tu nie ma cenzury. Nie należy tylko nikogo SZUFLADKOWAĆ.
    To bardzo łatwe. Upraszcza widzenie świata.
    Tylko może skończyć się PROSTACTWEM.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Soft Power

Scroll Up