Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

18 września 2018

Zatyrani biedacy nie napędzą konsumpcji krajowej!


 Pomysłu gospodarcze rządu na walkę z bezrobociem opierają się na koncepcji dokopania ludziom utrzymującym się z pracy własnych rąk – u kogoś na etacie. Wydłużenie czasu pracy, zmiana zasad rozliczania nadgodzin, obniżenie wynagrodzenia za nadgodziny i inne temu podobne pomysłu liberalnych bandytów to nic innego jak finansowanie kryzysu z pieniędzy najbiedniejszych, ale jeszcze zarabiających.

Jakiekolwiek majstrowanie liberalnych krwiopijców przy prawach pracowniczych w pełni uzasadnia bunt społeczny a nawet rewolucję, albowiem zwykli ludzie pracujący najczęściej w trudnym do prowadzenia systemie zmianowym i tak mają bardzo ciężko – już od 23 lat – nie można ich bardziej obciążać, bo po prostu pękną i nie wytrzymają. Nie da się, bowiem stale znosić obciążeń! Najwytrzymalszy muł padnie w końcu objuczony ponad miarę i jeżeli nie dostanie należnej mu porcji oraz czasu na odpoczynek.

Tego jednak siepacze z naszej elity nie rozumieją – upatrują ostatniej szansy na poprawę sytuacji gospodarczej w zwiększeniu uprawnień dla feudałów i kapitalistów do eksploatacji robotników! Można zapytać a co ze świętymi krowami – pomnikami nieudolności w III RP? Co z reformą poszczególnych zakładów, funduszy i agencji? Może udałoby się obniżyć koszty pracy – bez zabierania środków do życia pracownikom?

W realiach kurczącej się konsumpcji na głównych rynkach zagranicznych gdzie eksportujemy swoje półprodukty i cokolwiek, co kupują – jedynym sposobem na podtrzymanie wzrostu PKB w obecnym układzie naszej gospodarki jest i musi być napędzanie konsumpcji krajowej. Nie da się jej napędzać przy 18% podatku od majątków dobrze i jeszcze lepiej zarabiających i łupieniu złodziejsko-morderczym VAT-em – wszystkich innych nędzarzy i biedaków tylko, dlatego bo odważyli się mieć rentę, emeryturę lub zapomogę zwaną pensją. Rząd musi zrozumieć, że zwykli – przeciętni ludzie nie są w stanie się utrzymać z posiadanych dochodów, ponieważ nożyce dochodowo-kosztowe utrzymania się w tym kraju są tak skrajnie rozwarte, że na spokojne życie z miesiąca na miesiąc, odkładanie, planowanie i w ogóle cokolwiek poza próba przetrwania – stać mało kogo! Dominująca część społeczeństwa – ta, na której opiera się uzależniony od Polako-bójczych podatków pośrednich złodziejski budżet – ledwo zipie nie dając sobie rady z finansowaniem niezbędnych wydatków warunkujących ich egzystencję a co dopiero czegoś więcej. Natomiast to właśnie od ich konsumpcji zależy stan rynku i jego dynamika, a w konsekwencji dochody złodziejskiego budżetu.

Problemem zatem są dochody klasy pracującej i utrzymującej się z pracy własnych rąk! Jeżeli mniej ludzi pracuje lub ci, co pracują dostaną mniejsze dochody (np. w wyniku inflacji), to nie można się dziwić, że spadają obroty w gospodarce i dochody budżetu państwa – po prostu ludzie nie mają pieniędzy na ich wydatkowanie. Im mniej ich mają, tym bardziej rozsądnie je wydają, a to wymusza dostosowanie się gospodarki makro na miliony sygnałów mikro, a raczej braki i przesunięcia sygnałów.

Zachowanie rządu mające na celu jakiekolwiek ograniczenie siły nabywczej ludności utrzymującej się z pracy własnych rąk należy uznać za antypolskie, niehumanitarne i po prostu głupie – wręcz ludobójcze w niektórych wypadkach, albowiem ludzie stale zmuszani do oszczędności wydatków osobistych przy wzroście wydatków sztywnych i podatków – są po prostu eksterminowani. To państwo odpowiada za dostawy energii – ceny jej dla gospodarstw domowych w zakresie paliw, energii elektrycznej, gazu, ciepła – to koszmar. Dożyliśmy realiów, w których zapalenie żarówki rodzi strach, albowiem nie każdego stać na późniejsze zaskoczenie przy robieniu koniecznych przelewów. Ceny paliwa skutecznie ograniczają wolność przemieszczania się, ceny ciepła i gazu powodują, że ludzie rzadziej się kąpią – innymi słowy – warunki ekonomiczne narzucone przez nieudolny rząd – wymuszają na ludziach ograniczenie ich rozwoju cywilizacyjnego! O regulowanych cenach leków i wpływie tych regulacji na stan portfeli głównych klientów systemu opieki zdrowotnej – emerytów i rencistów lepiej nie wspominać, albowiem można stracić zdolność powstrzymywania emocji, jednakże tego, co zrobił ten rząd z rynkiem farmaceutyków inaczej niż próbą masowego ludobójstwa własnego narodu nazwać nie można, albowiem jak twierdzą niektórzy znajomi starsi – łatwiej było w tych sprawach za okupacji!

Jeżeli rząd na serio myśli o pobudzeniu konsumpcji wewnętrznej, – bo nic innego nie może zrobić biorąc pod uwagę swoją nieudolność w promowaniu polskiej gospodarki za granicą – musi doprowadzić do wzrostu dochodu rozporządzalnego w przeciętnych gospodarstwach domowych. Nie chodzi o to, żeby osoby o dochodach powyżej pięciu lub dziesięciu tysięcy zarabiały kolejny tysiąc, ale o to, żeby osoby zarabiające tysiąc sześćset złotych dostały po 100 zł podwyżki! To i tak niewiele ponad inflację, a w wymiarze ich dochodów to wzrost odczuwalny – umożliwiający zdyskontowanie kosztów np. transportu publicznego, który także nie tanieje (o jego jakości lepiej się nie wypowiadać). Doskonałym przykładem takiego działania rządu była poprzednia indeksacja rent i emerytur wyrażana kwotowo. Biedni dostali dzięki temu nieco więcej, jednakże nadal żyjemy w kraju gdzie dominująca większość ludzi ma renty na poziomie 700 zł – netto a kosztami swoich chorób obarcza rodziny lub po prostu nie wykupuje lekarstw! Często nie dojada! Czy można sobie wyobrazić skuteczniejsze przeprowadzanie systemowej eutanazji i tłumienia możliwości całego społeczeństwa?

Natomiast, to skąd wziąć pieniądze na pobudzenie systemu, czy też np. jak obniżyć podatki powszechne i obciążenia pracy – pozostawmy rządowi – miał sześć długich lat na prowadzenie polityki gospodarczej, na wprowadzenie np. podatku katastralnego, podatku w III skali podatkowej od osób fizycznych, czy też coś takiego jak zreformowanie systemu odliczania kosztów przez przedsiębiorców, który przecieka jak sito umożliwiając malwersacje i złodziejstwo. Co zrobił rząd? Tylko podwyższył VAT. Nic więcej, nie był w stanie nawet przywrócić podatku od najbogatszych i zmienić zasad ich uczestnictwa w kosztach funkcjonowania systemu. Niestety rząd sobie poradzi, ale jak zwykle naszym kosztem!

Precz z tym nieudolnym rządem!

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

5 komentarzy “Zatyrani biedacy nie napędzą konsumpcji krajowej!”

  1. Ewa Gąsowska
    11 marca 2013 at 19:17

    Krakaeuerze, Pan jak moja przyjacółka, artstka zresztą, którą dzisiaj odwiedziłam, i która tylko narzeka, ale za Chiny Ludowe nie przyzna, że w poprzednim ustroju żyło się lepiej. Wystarczy porównać siłę nabywczą ówczesnej pensji czy emerytury z obecnymi wynagrodzeniami czy emeryturami. Na koniec jedynym jej argumentem było, że wtedy byłam młoda. No i rozmawiamy jak dziad do obrazu. Powtarzam, elity polityczne są świadome swoich decyzji. To nie jest nieudolność, to nie jest niemożność, to nie jest brak wiedzy – to jest świadome działanie w interesie tych, dzięki którym sprawuje się władzę. I to pytanie należy zadawać tym elitom politycznym i gospodarczym. Problemem natomiast jest bierność, apatia, przyzwolenie i zgoda, większości społeczeństwa na takie wykluczające ich z godnego życia traktowanie. Brak oporu i buntu po stronie społeczństwa jest jego rezygnacją z życia i samounicestwieniem. Jest brakiem nadziei nawet na marzenia. Dlatego jako naród musimy szczeznąć i to, co do chwili obecnej działo się wolno, teraz ruszyło w zatrważająco szybko. I jak lawina będzie zmiatać wszystko po drodze. Być może, że dopiero powszechny głód wyzwoli w nas siły sprzeciwu, i dopiero wówczas będziemy w stanie wrócić do marksizmu. I jeszcze jedno, idąc przez Wrocław, zobaczyłam jak wiele jest osób proszących o wsparcie, i pomyślałam, że na razie proszą, ale już niedługo zaczną żądać. Wrocław miastem żebraków! ale też mamy premiera żebraczego państwa, prezydenta reprezentującego żebracze państwo, i tylko z tego jesteśmy w świecie znani. Pozdrawiam z tego zimnego żebraczego miasta.

    • krakauer
      11 marca 2013 at 19:31

      Dlaczego Szanowna Pani w tak brutalny sposób niweczy dorobek 3 kadencji Prezydenta Dutkiewicza? Może jednak jest coś we Wrocławiu co się nam Polakom udało przez ostatnie 67 lat? Proszę nie być okrutną! Macie ładną fontannę na rynku – przy niej też żebrzą?

  2. Ewa Gąsowska
    11 marca 2013 at 19:59

    Krakuerze, oczywiście, że przy fontannie Zdroja, tak nazwanej przez wrocławian na cześć poprzedniego prezydenta Zdrojewskiego, też żebrzą. Przykro mi, ale za komuny, żebractwem trudniły się pojedncze osoby, których można było policzyć na palcach jednej ręki, i z którymi jako studenci robiliśmy różne wywiady. Teraz to plaga, z tą różnicą, że żebraków rumuńskich zastąpiliśmy polskimi. Fontanna, została uszkodzona, choć monitorowana, a szkodników szukają i pewnie znajdą. A czy jest coś pozytywnego? muszę się zastanowić, ale o tym przy innej okazji. Pozdrawiam.

  3. zdziwiony
    11 marca 2013 at 20:45

    Zwiększenie biedakom renty o 100 zł zwiększa pulę rocznych świadczeń o ok. 1,5 – 2 mld zł rocznie.
    Wszystko pójdzie na drobne wydatki i rozkręci drobny biznes.
    To jest podstawa rozwoju średniego biznesu.
    Tak zrobił prezydent Lula.
    Tylko nasi pożal się Boże NEOLIBERAŁOWIE patrzą inaczej na statystyki.
    Oni się cieszą, jak z roku na rok wielkie sieci handlowe wyprowadzają z Polski coraz większe zyski, wykazując tu straty …
    Globalne obroty tych bogaczy ich cieszą, bo PKB na papierze jest imponujący.
    A że są (my wszyscy) robieni w konia przez kreatywną globalną księgowość korporacji międzynarodowych – to ich nie rusza.
    Liczą się wykresy, nie ludzie.
    Oraz to, żeby mieć dobry ranking i dobre oprocentowanie obligacji na budowę kolejnych odcinków autostrad donikąd …

  4. Marceliński
    11 marca 2013 at 21:58

    “Wszystkie społeczeństwa wytwarzają obcych, odgrywających istotną rolę w tzw. „polityce niepewności”. Takimi obcymi na pewno są żebracy, do których zastosowanie mają słowa:

    „Widok ubogich pozwala utrzymać w ryzach nieubogich. Ten widok sprawia, że nieubodzy trwają w swojej niepewności (…). Widok biednych jest znakomitym i bardzo na czasie przypomnieniem dla wszystkich trzeźwych i rozsądnych ludzi, że nawet zasobne życie jest niepewne, a dzisiejszy sukces nie stanowi żadnego zabezpieczenia przed jutrzejszym upadkiem” (ZB 2008)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Ekonomia

Scroll Up