Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

11 grudnia 2018

Potrzebujemy nowych źródeł dochodów, ale nie zarzyna się kury…


 Sytuacja budżetowa nie zachwyca, to, że rząd odpowiednio wcześniej sprzedał dług publiczny i ma pokrycie na deficyt to żaden powód do radości. Spełniają się, bowiem czarne przepowiednie różnych czarnowidzów – dostrzegających zależność pomiędzy spadkiem konsumpcji i inflacji a spadkiem dochodów budżetu państwa z „Polako-bójczych” podatków pośrednich i akcyzowych.

Wraz z pogłębianiem się kryzysu – narastaniem problemu bezrobocia i generalnie rozumianym kurczeniem się sfery popytowej w gospodarce będą się pogłębiały problemy naszego budżetu i funduszy poza budżetowych, ale na budżet negatywnie oddziałujących swoim pogłębiającym się deficytem. Trzeba mieć świadomość, że mniej pracy – to mniej wypłat, czyli ludzie mniej kupują – płacąc mniej VAT a także mniej składek na poszczególne fundusze, czyli pozapłacowe obciążenia płac. Mniej pieniędzy otrzyma Zakład Ubezpieczeń Społecznych, mniej otrzyma Narodowy Fundusz Zdrowia, mniej Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego, albowiem ta grupa społeczna także ubożeje! W efekcie cały deficyt sektora finansów publicznych, – do którego z kryzysem dołożą się także budżety samorządów – pogrąży się w kryzysie.

Jest wielkie niebezpieczeństwo, że tegoroczny budżet upadnie – w tym znaczeniu, że państwo nie straci płynności finansowej, albowiem zawsze mu bardzo chętnie ktoś pożyczy w zasadzie dowolną kwotę na kilka tygodni – jednakże upadnie cała koncepcja utrzymywania finansów państwa z dochodów z finansów pośrednich, tak niesłychanie szkodliwych dla konsumpcji. Upadnie cała koncepcja liberalnego feudalnego-kapitalizmu, zgodnie, z której poronioną logiką nasze społeczeństwo jest drenowane przez większość okresu transformacji.

W momencie jak system ustali nowy poziom równowagi – ujawni się stały deficyt na nowym poziomie tzn. trzeba będzie nieco więcej pożyczać, żeby sfinansować dziurę powstałą po brakach wywołanych spowolnieniem gospodarki. Warto tutaj zwrócić uwagę na perfidne oszustwo tego mechanizmu, – ponieważ właściciele kapitału płacą ludziom mniej – pracujący mniej konsumują, płacąc niższe podatki. W wyniku, czego państwo ma kłopoty finansowe – gdyż nie stać go na finansowanie swoich zobowiązań adekwatnie do potrzeb. W konsekwencji – państwo liberalne działające w interesie feudalnych-kapitalistów, – co robi? Oczywiście podwyższa podatki pośrednie, albowiem najszybciej uzyska z nich dodatkowe dochody – czyim kosztem? Pracowników – zwykłych ludzi, żyjących z pensji na umowach śmieciowych i bieda-wypłatach lub zmuszających do wegetatywnej nędzy rentach i emeryturach. Państwo liberalne ściąga z biednych – dusząc biednych, chroni posiadaczy własności i kapitału – oni płacą relatywnie mniej podatków pośrednich od swoich dochodów, albowiem konsumują na podobnym poziomie jednostkowym, co zwykli zjadacze chleba.

Jednakże nasz rząd wybiera właśnie tą dramatyczną drogę – wszyscy pamiętają podwyżkę VAT z 22 na 23 %, jednakże, kto rozumie, jakie są skutki zamrożenia progów podatkowych – przy pełzającej inflacji składanej przez wiele lat? Przede wszystkim oznacza to realny wzrost obciążenia podatkowego osób fizycznych, gdyż kwota wolna od podatku, co roku jest odrobinę pożerana przez inflację. W 2012 roku to 3091 zł podobnie jak przez poprzednie 9 lat! W tym okresie ogólny wzrost cen, – czyli inflacja składowa wyniosła około 30%. Bez komentarza, albowiem nie zamierzamy wywołać rewolucji.

Państwo mogło wziąć udział w opodatkowaniu transakcji finansowych, co wprowadziła grupa państw Unii Europejskiej, jednakże zdaniem naszego rządu – w tym ministra finansów – nie był to właściwy kierunek. Przecież trzeba chronić kapitalistów, w tym zagranicznych, albowiem oni pożyczają, komu? Rządowi! Więc dodatkowy podatek odebraliby po prostu, jako coś, co trzeba zdyskontować na naszych papierach dłużnych. Kto zapłaciłby większe oprocentowanie? Ponownie bez komentarza, albowiem nie zamierzamy wywołać rewolucji, jednakże trzeba się w ogóle zastanowić nad sensem pożyczania pieniędzy na wolnym rynku – państwo to nie jest korporacja – nie jest do końca jasne, czy można je traktować na warunkach rynkowych. Zwłaszcza, że widać opłakane skutki takiego funkcjonowania w praktyce.

Jeżeli zatem w jakiś sposób chcielibyśmy zapełnić powstałą dziurę – warto skłonić rząd, żeby sięgnął do głębokich kieszeni – tak miłościwie potraktowanych przez rząd Prawa i Sprawiedliwości zlikwidowaniem trzeciego progu podatkowego. Właśnie do tego można natychmiast wrócić – przywracając słynny III-ci próg dla najbogatszych, dodatkowo likwidując podatek de facto liniowy dla przedsiębiorców, czy też uwalniając progi górnej wysokości obciążeń poza podatkowych płacy – dla osób najbogatszych, którzy płacą wszystkie składki na dany rok już w styczniu lub lutym.

Czas na odważne decyzje i poszukiwanie rezerw tam gdzie one jeszcze są. Ponieważ dominująca większość Polaków nie posiada żadnych oszczędności, a wręcz przeciwnie jest zadłużona i to często znacznie – rezerw należy poszukiwać u tych, którzy jeszcze mają pieniądze – pamiętając zarazem, że nie zarzyna się kury, która znosi złote… O wiele łatwiej jest przecież wychudzić 30 milionów pozostałych kurczaków, znoszących zwykłe jaja, czy też zwykłej wielkości… podnosząc im VAT!

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

2 komentarze “Potrzebujemy nowych źródeł dochodów, ale nie zarzyna się kury…”

  1. Vlad_Palovnik
    1 marca 2013 at 13:53

    ten kraj już nie tylko pozarzynał kurczaki, ale wręcz poodrywał im całe głowy i poćwiartował korpusy. Co więcej ten sam smutny los spotkał także bawoły, konie, wszystko zostało zniszczone co miało jakikolwiek sens, reszto to tylko dżdżownice – tylko dżdżownice przetrwają i zostaną jako ostatnie stworzenia ożywione na ziemi rządzonej przez Polaków

  2. zdziwiony
    1 marca 2013 at 18:09

    Mam smutną wiadomość nt. dżdżownic.
    Od kiedy powstały w Polsce wojska specjalne – dżdżownic ubywa. Po prostu są im niezbędne do ćwiczeń w tzw. szkole przetrwania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Ekonomia

Scroll Up