Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

10 grudnia 2018

Sitwizm


G: Mieliście w dupie tę Polskę, ci też mają na zmianę, jeszcze nie wiedzą…

O: Moja sitwa i owszem, miała w dupie.”

(z taśm rozmowy Oleksego z Gudzowatym)

 

Mówią Polska sitwami stoi!

Mówią nie należeć do żadnej sitwy to rzadkość, ale i grzech!

Każda sitwa u siebie i po swojemu rządzi.

Śmierć frajerom!

Oto miary naszego polskiego upadku.

Sitwizm* to praktyka nadużycia powierzonej władzy, podsystem życia społecznego żerujący na instytucjach państwa poprzez nadanie sobie uprzywilejowania, a nawet wyłączności w dostępie i dystrybucji różnego rodzaju zasobów i dóbr oraz czerpania nienależnych – w warunkach zdrowej organizacji państwa – korzyści.

To neologizm od sitwy (kliki, koterii, kamaryli, „znajomych królika”) – grupy osób wzajemnie popierających się, wykorzystujących, nie zawsze etycznie, swoje pozycje, role i funkcje społeczne, dla osiągnięcia własnych korzyści często wbrew interesowi ogółu, zawsze jego kosztem.

Sitwa przyjmuje najczęściej formę lokalnego, zamkniętego układu partyjno-biznesowo-towarzyskiego, w którym najwyżej ceni się lojalność, ślepe posłuszeństwo i milczenie. Sitwa potrzebuje „mrówek” i „osłów” do roboty na jej rzecz, „pożytecznych idiotów” i swojej widowni do wyrażania aplauzu oraz swoich „ekspertów”. Sitwa pasożytuje. Doskonale rozwija się i bujnie rozkwita w środowisku mentalnego rynsztoku, demoralizacji i bezprawia. Sitwa w poczuciu swojej bezkarności popełnia błędy.

Sitwizm to dewiacja – niepełnosprawność społeczna w stopniu ciężkim. Jeden z przejawów socjopatii – zaburzenia osobowości przejawiającej się w nierespektowaniu norm społecznego współżycia i wzorców godnych zachowań, a także brakiem słuchu na opinie innych. Łączy się z debilizmem – wrodzonym stanem upośledzenia umysłowego – retardacji w stopniu lekkim, objawiającym się trudnościami w logicznym i abstrakcyjnym rozumowaniu, pozwalającym jednak na uzyskanie wykształcenia podstawowego – a w dzisiejszych czasach nawet tzw. wyższego – wyuczenie się zawodu i prowadzenie względnie samodzielnego życia. Sitwizm jest pochodną kundlizmu – przeciwieństwa szlachetności, zaprzeczenia szczerości, autentyzmu, uczciwości, bezinteresowności. Występuje tam, gdzie przedkłada się własne interesy ponad interes innych ludzi, czy interes publiczny/społeczny. To kosztowna patologia społeczna – płaci się za nią cenę utraty twarzy, zaufania i wiarygodności. Ale sprzedajni sitwiarze i sitwiary gotowi są do poniesienia takich kosztów – boć one dla nich nic nie znaczą. Efektem sitwizmu jest osłabienie, a najczęściej całkowity rozkład kultury organizacji i trudny do odwrócenia proces swoistej moralnej anomii pracowniczej czyli sytuacji, w której wartości, choć deklarowane istnieją, nie są przestrzegane, a pracownicy mają poczucie, że istnieje usprawiedliwienie, które pozwala oszukiwać pracodawcę – mogą inni, mogę i ja. „Słabszą” postacią sitwizmu, – choć równie naganną i szkodliwą – jest nepotyzm i kumoterstwo. Sitwizm najczęściej ma charakter zaburzenia o charakterze obsesyjno-kompulsywnym – porażone nim jednostki nie potrafią funkcjonować samodzielnie. Dopiero grupa, koteria, klika, „spółka”, „układ”, mafia, dodają im odwagi i dają im poczucie siły. Rozbicie takiego „układu” odbiera sitwiarzom wszelką „wartość rynkową”. Sitwizm to praktyka, czasem przeradzająca się w system, genetyczne źródło korupcji politycznej, korporacyjnej i urzędniczej. Przyczyna upadku miast i państw.

Napędem sitwizmu jest nieokiełznana żądza bogacenia się, egoizm, prywata, kłamstwo, bezwstyd i brak jakichkolwiek skrupułów. To źródła odnawialne i niewyczerpane. I żaden świat organizacji zbiorowości ludzkich – instytucji świeckich czy duchowych – nie jest od tych patologii wolny. Wystarczy przywołać symonię – rozpowszechnione w średniowieczu świętokupstwo – handel godnościami, urzędami i przywilejami kościelnymi. Warunkiem sine qua non sitwizmu jest dostęp do źródła publicznej kasy.

Sitwizm i korupcja to, jak uczy potoczna obserwacja i ujawniane skandale, są zjawiskami powszechnymi i nie można wykluczyć ich występowania na żadnym szczeblu hierarchii państwowej, korporacyjnej czy urzędniczej/administracyjnej. To powolne, skryte i zabójcze praktyki życia publicznego, prowadzące w dłuższej perspektywie do rozkładu instytucji państwa i rozkradania jego majątku, osłabiając tym samym potencjał jego rozwoju.

Mówią z sitwą nie wygrasz. Bywa jednak, że to się udaje. I tego się trzymajmy.

PS
Hipoteza badawcza: Polska jest krajem wysokiej kultury sitwizmu i korupcji. W ostatnim, corocznym rankingu Transparency International: Corruption Perceptions Index 2012, Polska zajmuje daleką 41 pozycję na 176 badanych krajów, dzieląc ją z Dominikaną (sic!). W czołówce krajów „przejrzystych”: Dania, Finlandia, Nowa Zelandia, Szwecja…

* Nie mylić z angielskim terminem „shitism” – the religion in which “shit” is praised.

1/2/2013 Marcel Flanerski

Tags: , , , , , , , ,

One Response “Sitwizm”

  1. Sonia
    3 lutego 2013 at 20:56

    Kapitalna esencja i rzadka próbka felietonowego stylu.
    Mamy nowy termin w socjologi “sitwizm”.
    Polska gnije od środka, tylko sobie zawdzięczamy teraźniejszość i zdeterminowaną, niestety, nieciekawą przyszłość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Paradygmat rozwoju

Scroll Up