Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

19 lipca 2018

Profesorowe oczy, język i mózgi


 Skazany, w świecie nadmiaru informacji, na kulturę fragmentu i wewnętrzny postulat instant-info, nie zapominam wszakże o rozwijaniu zdolności apercepcji i konieczności znajomości kontekstów. Wiedziony wrodzoną pasją poznawczą, eksploruję i penetruję dookolną rzeczywistość z namiętną uwagą i coraz częstszym zdziwieniem. O wkurzeniu nie wspominając.

Szukam rzetelnych i wiarygodnych informacji oraz autorytatywnych analiz i opinii. Nie taję, że w tych poszukiwaniach mam słabość do profesorów, bo przecież zdarzyło mi się spotkać wybitnych w swojej dziedzinie i jednocześnie grzeszących, rzadką dzisiaj, szerokością mentalnych horyzontów i wysokim poziomem kultury osobistej. Niestety to było dawniejszymi czasy.

Oto, pani minister wyższego urzędu, notabene, nauki i szkolnictwa wyższego, profesor, donosi publiczności w swoim liście do rektorów, w ramach swoistego PR-u, że „ mija już drugi rok rozwoju i funkcjonowania zintegrowanego systemu informacji o szkolnictwie wyższym POL-on” zawierającego m.in. informacje, na bieżąco gromadzone i aktualizowane, o studentach i pracownikach dydaktyczno-naukowych”. Myślę sobie i dobrze, bo nic przecież nie jest tak ważne dla sprawnego i celowego zarządzania organizacją, jak wiarygodna informacja o twardych faktach. Na stronce Ministerstwa w zakładce „dane statystyczne o szkolnictwie wyższym” znajduję jednak bardzo ubogi zestaw mocno nieaktualnych danych dotyczący lat 2008/2009 – dla liczby studentów i 2009/2010 – rekrutacji. Mamy rok akademicki 2012/2013. Nie czepiam się, oczekuję tylko odpowiedzialnego profesjonalizmu. Nie rozumiem też dlaczego nie można podać na tej stronce, obok aktualnych tabelarycznych zestawień danych, eleganckiej infografiki obrazującej wieloletnie trendy podstawowych wielkości – liczby studentów, absolwentów, nauczycieli akademickich, czy też ich prognozowanych zmian, ułatwiających zainteresowanym ocenę sytuacji w tej sferze funkcjonowania państwa?

Zgłębiając tajniki konstruktywizmu komunikacyjnego, tak, tak, to poważna interdyscyplina naukowa „w obszarze komunikologii”, czytam zdanie doktora, profesora in spe: „… Innymi słowy, w dalszych wywodach dominować będzie wykładnia języka spokrewniona z ujęciem Cassirerowskimi jak również z neohumboldtowską tradycją językoznawczą, identyfikowaną przez Bolesława Andrzejewskiego jako aktywistyczne koncepcje języka” – i niestety zniechęcam się nieco, a może nawet wysiadam. Choć akurat w tym wypadku nie można wykluczyć, że mój aparat pojęciowy jest zbyt ubogi, a i podstawy wiedzy filozoficznej słabe, by pojąć taką teorię komunikacji społecznej. Oczywiście interesuje mnie praktyka komunikacji społecznej/międzyludzkiej/interpersonalnej w czasach ekspansji nowych mediów i może zbyt pochopnie w tym wypadku uwierzyłem Ludwigowi Boltzmannowi, który twierdził, że „nie ma nic bardziej praktycznego niż dobra teoria”.

Inna pani profesor – dziwnym trafem również posłanka na Sejm VII kadencji, utytułowany prawnik, ex-sędzia Trybunału Stanu, nauczyciel akademicki – zdesperowana gadką swojego oponenta z Sojuszu LD (też niezłe zioło), w przypływie bezradności obdarza go staropolskim, a może raczej żołnierskim, syczącym „spier****j …!” – co można wyczytać w stenogramach

z obrad sejmowych. W rzeczy samej można się poczuć, jak w niejednym polskim domu.

Ostatnio, niemal jednocześnie, dwaj inni profesorowie obdarowali publikę swoimi ocenami sytuacji, a można zaryzykować twierdzenie, że czymś w rodzaju prawdy objawionej. Otóż jeden z nich politolog, zbulwersowany przebiegiem i poziomem ostatniej debaty sejmowej, stwierdzil autorytatywnie m.in. „Nie było dyskusji, była pyskówka. Nie było argumentów, były inwektywy, nie było mężów stanu – byli klauni. Na sali sejmowej widzieliśmy odkrytą twarz polskiego społeczeństwa – siedzieli tam wybrańcy narodu i przedstawiciele tego, czego Polacy powinni się wstydzić. W Sejmie jest Polska prowincjonalna, kierująca się najniższymi instynktami, Polska o mentalności jarmarcznej. Człowiek inteligentny w takim towarzystwie wychodzi z Sali… Politycy mówią do swojego elektoratu. To cyniczni gracze, którzy wiedzą, czego oczekują wyborcy. Mądrzy ludzie nie głosują. Problemem jest to, że w Polsce nie ma profesjonalnej klasy politycznej, jest plebs”. Drugi z nich – też politolog – raczył zauważyć: „Widać, że połowa posłów prawicy nic nie wie o historii i cywilizacji, skoro uważają, że to małżeństwo jest podstawową jednostką społeczną. To nieprawdopodobny poziom ignorancji. Kompromitują się. Niektórzy z posłów nie powinni zabierać głosu publicznie”. Mocno powiedziane, nic dodać nic ująć, ale do takich konstatacji wystarczy obserwacja i wiedza potoczna – nabywana „samoistnie”, operująca podziałami dychotomicznymi: dobry zły, żywiąca się stereotypami, skłonna do uogólnień – i bystre oko. A przecież od przedstawicieli świata wiedzy naukowej można by oczekiwać minimum standardu – obok opisu, wyjaśnienie, odwołanie się do istniejących teorii, przywołania wyników badań etc. Choć rozumiem, że tutaj akurat indagowani w medialnym celebryckim dryfie, dali się ponieść emocjom.  Na marginesie zauważę, że ten typ diagnoz społecznych niejednokrotnie pojawiał się i pojawia w felietonach Obserwatora, co dobrze o nim świadczy, skoro profesorowie dopiero teraz to zauważyli.

Czyżby zatem, w tym dziwnym  stanie rzeczy,  gdy nic nikogo do niczego nie zobowiązuje, należało upatrywać bujnego rozkwitu publicystyki wszelakiej, w tym felietonistyki?  Ale skoro każdy dziś może blogować, czy pisać „pożywne” felietony, to po co nam tak liczni profesorowie?

PS

W szkolnictwie wyższym pracuje ponad 85 tysięcy osób ze stopniami i tytułami naukowymi (wg bazy POL-on), w Sejmie VII kadencji, wśród 460 posłów, zasiada 31 nauczycieli akademickich i 41 nauczycieli.

30/01/2013 Marcel Flanerski

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

One Response “Profesorowe oczy, język i mózgi”

  1. oświecony
    31 stycznia 2013 at 17:26

    Jaki NARÓD – tacy PROFESOROWIE!
    To sól z Polskiej ZIEMI.
    Tej ZIEMI!
    Amen.
    P.S.
    Dwie polskie uczelnie w 4-tej setce rankingu szkół wyższych świata, to cała ocena polskich profesorów.
    Ponad stu z kolei opowiada się za wybuchem w Tu-154 10 kwietnia 201o roku. I to są w większości profesorowie uczelni technicznych.
    Jeszcze trochę i zaczną propagować płaskość ziemi …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Społeczeństwo

Scroll Up