Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

15 grudnia 2018

Problem pana Żebryka problemem wszystkich Polaków


 Pan Jacek Żebryk – zasłynął ze ścigania internetowych trolli – szkalujących w sieci anonimowo pamięć polskich żołnierzy służących na misjach zagranicznych w ramach polskich kontyngentów wojskowych. Z doniesień prasowych wiemy, że temu człowiekowi grożą anonimowi sprawcy, w tym grożą także jego rodzinie. W związku z tym podobno ma dostać ochronę policyjną, która zajmie się bezpieczeństwem jego i jego najbliższych.

Jeżeli te fakty są prawdziwe, w tym znaczeniu, że koledzy dziennikarze prawidłowo zrelacjonowali dramat pana Żebryka i jego zastraszanej rodziny, to znaczy, że w naszym kraju dzieje się coś niebywałego – mamy do czynienia z jakąś niezrozumiałą dezaprobatą dla własnego państwa i jego zbrojnego ramienia – Wojska Polskiego, w którym ten pan służy.

Po pierwsze dziwi agresja przeciwko żołnierzom służącym na misjach zagranicznych. Różnie można te sprawy oceniać – bez wątpienia Wojsko Polskie brało udział w okupacji Iraku (przez pewien czas pełnionej misji) jak również obecnie z pewnością znaleźliby się mieszkańcy Afganistanu – oceniający obecność wojsk NATO w ich kraju, jako okupację, ponieważ nie uznają legitymacji władzy, która zalegalizowała pobyt tych wojsk na terytorium państwa afgańskiego. W tym znaczeniu, kwestię obecności naszych żołnierzy w ramach misji – zwał jak zwał – stabilizacyjnej lub szkoleniowej w Afganistanie można uznać za jakąś formę okupacji, ale nie jest to uzasadnione z naszej polskiej perspektywy. W tym kontekście należy też oceniać wszelkie wpisy o „żołdakach”, „najemnikach”, „najemnych – mordercach” itp., negatywne obrazy naszych żołnierzy na misjach zagranicznych.

Dziwi w szczególności ta nienawiść, albowiem trudno jest ustalić jej źródło. Prawdopodobnie wynika ona z dezaprobaty dla naszego państwa, ewentualnie głębokiego pacyfizmu. Znalezienie miejsca – podłoża tej nienawiści jest prawdopodobnie najważniejszym elementem w brakującej układance, która pozwoliłaby zrozumieć motywy, jakimi ci nienawistni się kierują. Przecież w istocie sam spór jest idiotyczny – jedni Polacy nazywają drugich mordercami i demonstracyjnie cieszą się z faktu, że obcy i wrodzy nam ludzie ich zabijają, podczas gdyby doszło do konfrontacji tych cieszących się z tymi, którzy zabijają naszych żołnierzy – wówczas prawie na pewno ci cieszący się przestaliby się szybko cieszyć, gdyż zostaliby zabici i to w sposób wyjątkowo okrutny.

Oczywiście można, a nawet należy podnosić, że wojna w Afganistanie jest niepotrzebna, co więcej, że była niepotrzebna, podawać powody polityczne, wojskowe – wskazywać na brak rezultatów, co więcej polskich interesów, czy też marnowanie na nią pieniędzy. To jak najbardziej mieści się w konwencji krytyki politycznej. Co więcej można także mieć zastrzeżenia, co do pracy naszych żołnierzy, albowiem jak wiemy – nasza własna prokuratura postawiła grupie z nich – bardzo poważne zarzuty.

Jednakże zawsze wszystkie pretensje należy kierować pod zupełnie innym niż żołnierski adresem – mianowicie pod adresem pana Prezydenta RP, który dał zgodę na wysłanie do Afganistanu Wojska Polskiego oraz Rady Ministrów, która swoją polityką doprowadziła do powstania w ogóle takiej kwestii jak udział Polaków w „misji”. To są prawdziwi adresaci wszelkiego rodzaju pretensji – uwag i opinii. Pojedynczy żołnierze są „winni” tylko tego, że służą ojczyźnie w mundurze i muszą liczyć się z tym, że jako zawodowców – politycy mogą wysłać w dowolne miejsce na świecie, zupełnie nie licząc się z sensownością, celowością i stratami. Żołnierz – musi wykonać rozkaz, nie może powiedzieć, – „ale, po co?” Albowiem wówczas natychmiast przestałby być żołnierzem. A to, że rozkazy często bywają najdelikatniej mówiąc trudne, żeby nie użyć słów „inteligentne inaczej”, to wie każdy żołnierz. No, ale jakich mamy polityków? Raczej trudnych i nie rzadko inteligentnych inaczej! Więc nie można się dziwić adekwatnym do ich świadomości rozkazom.

Dla każdego prostego żołnierza, zwłaszcza dla tego, który był w Afganistanie, nie wspominając nawet o dowodzących – jest jasnym i wiadomym, że pobyt polskich wojsk tam nie ma absolutnie żadnego, nawet minimalnego, czy też głupiego sensu – jest absolutnie niepotrzebny, niczemu nie służy i do niczego się nie przyczynia. To powie państwu czytelnikom każdy żołnierz – na stopie prywatnej! Natomiast – niestety muszą tam jeździć – muszą brać udział w tzw. patrolach i muszą – niestety, jeżeli zajdzie taka potrzeba także zabijać. Przy tym sami mogą być zabici – prawie na każdym kroku poza bazą, a w bazach też bywa niebezpiecznie!

Dlatego też tym ludziom należy się wiele szacunku i honoru, właśnie za to, że pomimo poczucia absolutnego braku sensu pobytu na tej niepotrzebnej wojnie – wykonują swoje zadania najlepiej jak potrafią – reprezentując naszą ojczyznę przez sojusznikami. Wszelkie argumenty o tym, że to są „najemnicy” i robią to dla pieniędzy są o tyle nietrafione, że gdyby to nie byli żołnierze zawodowi – to wesoła okoliczność wejścia na pół tonową bombę zakopaną na poboczu afgańskiej drogi mogłaby grozić każdemu z męskiej części naszego społeczeństwa, albowiem z braku żołnierzy zawodowych – wysłałoby poborowych – mniej lub bardziej ochotniczo zgłaszających się na taką misję! Wyobrażacie sobie państwo nadstawiać głowę za darmo? To byłby dopiero bezsens! Dlatego dodatkowo powinniśmy być wdzięczni tym ludziom, że izolują nas od głupoty naszych polityków swoim poświęceniem i przyjmują to ryzyko na siebie – za powiedzmy to otwarcie najdelikatniej jak tylko można symboliczne pieniądze, albowiem to, co dostaje polski żołnierz to nie jest nawet połowa tego, co mają ich amerykańscy lub zachodnio-natowscy koledzy, zdaje się Turcy też mają więcej albo prawie porównywalnie! W tym kontekście nie ma, czego zazdrościć – albowiem ryzyko powrotu w worku jest jak najbardziej realne, a to ryzyko naprawdę mogłoby dotyczyć każdego z nas.

Reasumując – pan Jacek Żebryk jest w trudnej sytuacji – jedynego sprawiedliwego – upominającego się o prawdę i sprawiedliwość. W wyniku jego akcji, do której jako obywatel ma pełne prawo – naraził się sprowadzając niebezpieczeństwo na swoją rodzinę. Dlatego należy popierać wszelkie działania służb państwowych mające na celu z jednej strony ochronę pana Żebryka i jego rodziny a z drugiej wyłapanie idiotów i przestępców, którzy już nie tylko wypisują plugawe wyrazy swojej głupoty na forach internetowych, ale jeszcze śmieją podnosić rękę na Żołnierza polskiego…

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

10 komentarzy “Problem pana Żebryka problemem wszystkich Polaków”

  1. Mariusz
    7 grudnia 2012 at 11:39

    to nie jest problem sierżanta, to problem mieszkańców tego kraju.
    Bo nie mogą nazwać po imieniu tego co widzą, nie moga sie powołac na kodeksy i konstytucję.
    Najemnik na płatnej misji, w interesie innego kraju będzie najemnikiem, tak samo jak ksiądz dający do lizania kolana jest zboczeńcem a inwazja na Irak nie miała na celu przejęcia złóż ropy lecz demokratyzację i w żadnym wypadku nie była imperialną bandyterką
    Niektórzy usiłują nam wcisnąć że czarne jest białe, że był zamach ( pilotów kamikaze na brzozę ) itp, ale póki co rozsądek w tym operetkowym kraiku jeszcze bierze górę
    😉

  2. PZ
    7 grudnia 2012 at 12:14

    Bardzo celnie wypunktowane. Przezarte pacyfizmem unijnym spoleczenstwo bluzga na Wojsko Polskie, zamiast skierowac uwagi do sluzalczych politykow w sprawie uczestnictwa w “misjach”. Nalezy zalozyc, ze z racji wieku uzytkownikow internetu, trolle w wiekszosci w wojsku nie byli. Pan Zebryk dobrze robi i swietnie, ze odnosi sukcesy, a kretynow mu grozacych powinno sie zamknac nie tyle w wiezieniu, co w wariatkowie. Nawet jesli dotyczy to trollujacych naiwniakow.

    • Mariusz
      7 grudnia 2012 at 23:06

      Szanowny Panie
      Sugeruje wiaderko zimnej wody, to bardzo pomaga na mesjanistyczno-militarystyczne ciagotki.
      Polska nie była i nie jest mocarstwem, pacyfizm unijny jest największym współczesnym osiągnięciem Europy. I nie zmieni tego żadna bajka, żadna tradycja ani żadne pobożne zyczenie, zwłaszcza małego narodku niewolników, którym sie wydaje że sa panami
      Psychole o mentalności morderców niech sie wyżywają w Legii lub jako najemnicy.
      To nie jest Wojsko Polskie lecz xxxxx xxxxxxxxxxxx xxxxxxxx, to nie są misje pokojowe pod egidą ONZ tylko zwyczajne działania okupacyjne. I pacyfikacyjne. Jak z historii; oddziały XXXXXXXXX musiały wespół z policją czasem przetrzepać lasy i pola bo partyzanci ( terorysci ) sie rozzuchwalali i robili co chcieli.

      XXXX XXXXXX nasyła prokuratora to i w odwecie dostaje pogróżki. I niech sie cieszy że tu jest Europa, bo w innych rejonach swiata dostałby xxxxx albo xx w szklance.
      Ażeby się wdawać w awantury światowe to trzeba mieć żywotny interes polityczny lub społeczny ( nie ma ), potencjalne korzyści ( nie ma ). Można także potraktować akcje jako uprzedzającą ( wojna prewencyjna ) ale jakoś tego nie widzę.

      Pozostaje psia służalczość w genach i błaganie o wielkiego pana, który da jeść i będzie sprawiedliwie rządził. Był Bonaparte, był Stalin, jest USA.

      Naród polski nie ma własnego zdania, co jest charakterystyczne dla narodu niewolników. Oczywiście nie cały.
      Słuzyłem w przeszłości w Ludowym Wojsku Polskim, także na misjach ONZ. I nie wstydze sie tego, natomiast wstyd mi za polskich Żebryków i polskich najemników, tak samo jak za 10% stanu Legii Cudzoziemskiej, bo Polacy

      Dobrze że są trolle, dobrze że w młodym wieku wiedzą to , co zwykle dociera do ludzi w wieku znacznie powazniejszym.

      Szanujmy wybór młodych, nawet jak jest to marycha i totalne zlewanie patriotyzmu.
      Miejmy satysfakcję że moga żyć w pokoju, w środku Europy

      A sierżant Żebryk niech jedzie i odwala turę za turą za darmo.
      Z pisemną adnotacją w papierach że jak mu claymor XXXX XXXXX to na jego własne życzenie i bez prawa do odszkodowania

      • Redakcja
        8 grudnia 2012 at 04:47

        Szanony Panie – wpis został ocenzurowany w miejscach, które można by zakwalifikować jako pogróżki lub obrazę.
        Nie będziemy tutaj tolerować opinii, które mordowanie Polaków w okresie II w. światowej uznają za akcje przeciw terrorystyczne – bardzo mocno się pan zagalopował.
        Sugeruję darowiznę na rzecz naszej fundacji (w dowolnej wysokości) w zamian za tą sugestię o wiaderku i porównywanie WP do innej formacji wojskowej z okresu II w. światowej – historycznie zbrodniczej.

        Redakcja

      • PZ
        8 grudnia 2012 at 13:39

        Sugeruje jeszcze raz przeczytać zarowno artykuł, jak rowniez mój wpis. Tym razem jednak na ” chłodno” moze byc z wiaderkiem zimnej wody obok, ale przede wszystkim ze zrozumieniem. Następnie proszę spojrzeć na mapę i zobaczyć w której części Europy leży Polska i rowniez na chłodno przemyśleć co z tego wynika. Na koniec, szczegolnie jako byłemu zolnierzowi, powinno byc Panu latwo odpowiedzieć sobie na pytanie, czy obecnie żołnierze wysłali sie tam sami, czy wykonują polityczna wole lokajskich pseudo-elit, nie mając innego wyjścia.

    • Mariusz
      12 grudnia 2012 at 18:49

      PS.
      Znajomy wyjechał na kolejna turę, pomijam że nałogowo potrzebuje endorfin, i że nigdzie tyle nie zarobi. Ryzyko sam określa jako porównywalne z kopalnią metanową.

      Zgadzam się z Panem że to tzw elity wmanewrowały nasz kraj w wojenkę o złoża, wszystkie po kolei: SLD, PiS, PO, przy początkowym aplauzie wyborców. Sam popierałem interwencję w Iraku jako niepowtarzalna okazję ostrego poligonu za darmo, dozbrojenia polskiej armii ( ale nie w worki z piaskiem w zużytych hummerach ), kontrakty, umowy, offsety. A w zamian dostalismy garść paciorków, uzupełniono nam stan lotnictwa do 110 maszyn bojowych, adekwatnie nowoczesnych do 21 wieku.
      Nawet ostatnio pozwolono Polsce nabyć samolot, na który nie ma nawet hangaru a najbliższy serwis eksploatacyjny może sie odbyć bodajże w Holandii.
      I to wszystko. Elity nie desantowały sie z ruskich samolotów, nie stworzył ich Wehrwolf. To sami Polacy wybrali swoich przedstawicieli

      I to mnie denerwuje, że Polska staje Europie okoniem, będąc ślepym narzędziem administracji USA. Bez oglądania się na następstwa polityczne i ekonomiczne.

      Pozostaje jeszcze kwestia artykułów KK i atrykułu Konstytucji RP, jasno mówiące o tym że Żołnierz Polski ma obowiązek wobec Ojczyzny i jej granic. A nie wobec suzerena zza Wielkiej Wody

      Zna Pan strukturę obecnej polskiej armii? Bo ja tak, i zdaję sobie sprawe że w razie konfliktu czołgi białoruskie wjadą do Warszawy zanim ktokolwiek podniesie alarm…..
      Polskie lotniska czy sztaby wojewódzkie chronione przez agencje ochraniarskie zatrudniające niepełnosprawnych

      Na misje się nie jedzie z przydziału!!!!
      Oczywiście że szczęśliwcy dostają rozkaz

      Nie ma w tym żadnej godnosci i honoru, jest taryfa , jak na poboczu autostrady

      Dziadek mi opowiadał jak podczas pokoju pili i się łajdusili( polscy oficerowie, w tym mój protoplasta ). I jak się bili gdy było trzeba, pomimo że ówczesny rząd także wydymał swój naród.
      Żeby choć 17 wrzesnia wypowiedzieli wojne Sowietom…..

      Co złego to nie ja
      pozdrawiam

      • PZ
        12 grudnia 2012 at 19:28

        Po umieszczeniu Iskanderow na Białorusi, nawet nie beda musieli jechać czolgami. Polskie elity stają okoniem wobec czegoś co mozna nazwać polska racja stanu i zdrowym rozsądkiem, ma Pan racje ze wszystkich ugrupowań bez wyjątku. Po irackiej hucpie należało zostawić Amerykanów z problemami przez nich wykreowanymi, tylko do tego trzeba mieć odrobine godności. Dodatkowo eskapady kosztowaly wymierne pieniadze i zachamowaly modernizacje wojska. Patrzmy na ręce przy kontrakcie smiglowcowym bo to bedzie bardzo ciekawe. Pozdrawiam.

      • PZ
        12 grudnia 2012 at 19:50

        Zahamowaly oczywiście od hamulcowego, a nie od tego innego słowa na ch…

  3. adler52
    7 grudnia 2012 at 19:00

    Słuszny artykuł.
    Dziwne, że dopiero @krakauer zauważył, że WINNE uwikłania Polski w misje zagraniczne są jej POLITYCZNE WŁADZE, nie wykonujący ich wolę – żołnierze i pracownicy wojska (PW).
    Moje zdziwienie budzi również fakt, że to nie OFICEROWIE (Leaderzy?), tylko zwykły SIERŻANT poczuł się obrażony obelgami wymierzonymi w całe Wojsko Polskie.
    Jest takie stare powiedzenie: jak się nie szanuje własnego wojska, to wkrótce będzie się musiało szanować obce …
    Nie wiem czy młodzież wie, ale podczas okupacji istniał obowiązek kłaniania się Polaków umundurowanym Niemcom.
    A to ,że dochodzi do gróźb karalnych wobec szlachetnego człowieka, jakim jest sierż. Żebryk bardzo źle świadczy o Państwie. Po co to Państwo ma 12 tajnych służb specjalnych, kosztujących rocznie ponad 2 mld złotych?
    Odpowiedź jest taka, żeby chronili interesy aktualnie rządzących polityków …
    No to mamy durni u władzy, bo sierż. Żebryk swoimi działaniami w zasadzie broni decyzji POLITYKÓW, którzy Go tam wysłali, czyli ICH BRONI …
    Jak nie wyłapią i surowo nie osądzą tych, grożą Jego Rodzinie, to kiedyś i ich to dopadnie.
    Politycy nie rozumieją co to jest INSTYNKT PAŃSTWOWY.
    Sierżant Żebryk Go ma, a Oni nie.
    Nieważne, że mnie się też nie podoba udział Polskich Żołnierzy w Afganistanie, ale wysłało ich Polskie Państwo.
    Moje Państwo.

  4. uparty52
    8 grudnia 2012 at 11:43

    Ciekawy wątek o nazwie: INSTYNKT PAŃSTWOWY poruszono ostatnio.
    W poprzednim ustroju Państwo kojarzono z Partią i teraz też tak zaczyna być. Tylko że teraz Partie są dwie. Są to PO i PiS. Obie z tego solidarnościowego samego pnia i ETOSU. Obie antykomunistyczne, prawicowe i prokościelne.
    Ich interesy, a dokładniej: interesy ich polityków, wraz z OTOCZENIEM biznesowym u PO i Radio-Maryjnym u PiS – skutecznie przysłaniają ten INTERES PAŃSTWOWY, czyli wykluczają Instynkt Państwowy z myślenia o Polsce jako Wspólnocie. Po prostu Polska jest ICH, nie wspólna.
    Sierżant Żebry jest malutkim trybikiem MACHINY PAŃSTWOWEJ i jako jej Narzędzie – powinien być przez to Państwo chroniony.
    Chroniony, a nie niszczony, jak grupa żołnierzy spod Nangar Khel. Oskarżono ich nawet o LUDOBÓJSTWO i to określenie padło z ust ówczesnego RZECZNIKA PRAW OBYWATELSKICH, zanim jeszcze wniesiono przeciwko nim jakiekolwiek oskarżenie i nie znano wszystkich faktów.
    Śp. Rzecznik Pan Jan Kochanowski wpisał się tu w politykę WZMOŻENIA MORALNEGO PiS, bo sprawę niefortunnego ostrzału ludzi w Nangar Khel “wykryły” służby Pana Macierewicza, podsłuchując rozmowy żołnierzy w bazie, bo na patrole nie jeździli – to dla nich było zbyt niebezpieczne. Potrafili się (jak teraz Agent Tomek) – tylko fotografować w umundurowaniu pustynnym, co potem zamieszczali na Facebooku …
    Te orły polskiego kontrwywiadu po 4-ro tygodniowych szkoleniach oficerskich mocno zaalarmowały swego Szefa Macierewicza, a ten z kolei – specjalistę od masowego tuczu świń w USA, ówczesnego Ministra ON, Śp. pamięci dr Szczygło, co SWOICH żołnierzy w Afganistanie to nawet PUBLICZNIE nazwał DURNIAMI …
    Miał w tej całej sprawie udział Śp. Prezydent prof. Lech Kaczyński, któremu w dniu defilady na święto wojska zameldowano, że właśnie (14 sierpnia) zabito nam młodego podporucznika w Afganistanie.
    Nie może tak być, żeby zabijano nam KWIAT NASZEGO NARODU i DIAMENTY (nieoszlifowane jeszcze, ale jednak …) Naszej Dzielnej Armii!
    Takie słowa mogły wówczas paść.
    Po odpowiednim wzmocnieniu dotarły one do dowodzącego polskim kontyngentem w Afganistanie Generała Brygady, który po paru miesiącach stał się Generałem Dywizji. Jakby w Nagrodę za tę WŁAŚCIWĄ REAKCJĘ.
    Co zrobił Generał?
    Na pewno zrobił ODPRAWĘ, gdzie przekazał podwładnym słowa Zwierzchnika Sił Zbrojnych. Zapewne padło zalecenie: TRZEBA DAĆ ODPOWIEDŹ, bo podobno wśród tamtejszych plemion pozostawienie ZABÓJSTWA sprawy bez AKTU ZEMSTY, oznacza braku szacunku dla samego siebie i sprowadza na STRONĘ OFIARY – POGARDĘ … Tak tam już jest. Obowiązuje prawo zemsty, które po czasie można zrównoważyć jakimiś opłatami wyrównawczymi.
    A tu nie było czasu, telefony się grzały …
    Słowa te – COŚ MUSIMY ZROBIĆ, zapewne opakowane w SOCZYSTE żołnierskie przymiotniki, dotarły do grupy REAGOWANIA w postaci ROZKAZU. Grupa pojechała zatem z moździerzem (na szczęście 60 mmm, a nie 98 mm jak chciał pewien Major) pod tę wieś Nangar Khel, skąd KIEDYŚ miały paść strzały w kierunku naszych czy koalicyjnych żołnierzy.
    No i oddali te kilka strzałów z moździerza i wkm-u 12,7 mm w kierunku zabudowań.
    Zadanie wykonano, ale okazało się że zabito i zraniono CYWILNE osoby, w tym kobiety i dzieci.
    Nie zabito żadnego Taliba, nie znaleziono żadnej broni ani materiałów wybuchowych.
    Cóż – wojna.
    I tak też to ZDARZENIE ocenili amerykanie, bo wchodziliśmy wówczas w skład ich ugrupowania bojowego
    A w Kraju zaczął się szum i ocenianie zdarzenia przez Prokuratorów Wojskowych z Warszawy, co nigdy nikim nie dowodzili, tym bardziej w polu.
    Zaczęto stosować CYWILNE kryteria wobec zdarzenia wojennego, a
    sprawa nadal się toczy, mimo uniewinnienia paru uczestników.
    W świetle tej sprawy PACYFIŚCI i anarchistyczni WROGOWIE Naszego Państwa dostali do ręki ARGUMENTY, że skoro Nasi Żołnierze dopuścili się LUDOBÓJSTWA – to znaczy że wszyscy co tam byli, jadą lub są – są ZBRODNIARZAMI!
    Tu jest praprzyczyna kłopotów Pana sierżanta Żebryka.
    To funkcjonariusz Państwa Polskiego nazwał wydarzenie LUDOBÓJSTWEM, a drugi wysłanych PRZEZ SIEBIE żołnierzy nazwał DURNIAMI. Dodam, że obaj byli z nadania PiS, za czasów rządów PiS, któremu cały czas z ust nie schodzi słowo POLSKA!
    Polska rozumiana jako ICH łup, po zdobyciu przez nich władzy.
    Pomieszanie z poplątaniem pojęć i porządków prawnych i moralnych.
    Wytworzyła się taka sytuacja, jakby Wojsko Polskie prowadziło własną, niezależną od Państwa działalność w Afganistanie …
    Dopóki nie zobaczę syna Premiera Rządu RP w mundurze polowym z bronią, na misji w Afganistanie – NIGDY nie nastąpi przywrócenie i uporządkowanie wszystkich relacji w obszarze PAŃSTWO – WOJSKO – SPOŁECZEŃSTWO – RODZINY – poszczególni LUDZIE.
    Premier Tusk ma jeszcze szansę.
    W 2013 roku ma być podobno wcielonych do wojska około 3700 rezerwistów, na podstawie STARYCH, ale nadal obowiązujących przepisów. Syn Pana Premiera, mimo że NA PEWNO w wojsku nie służył, może się przecież zgłosić, żeby np. tym rezerwistą zostać.
    Znam przypadki wcielań do NSR (a potem do służby kontraktowej) o wiele starszych od niego, również bez żadnego przeszkolenia.
    Brak poboru nie wyklucza wcieleń i szkolenia żołnierzy rezerwy, a do takich zalicza się zapewne syn Pana Premiera Tuska.
    Po prostu akcja powoływań żołnierzy do Narodowych Sił Rezerwowych (to miało być 20 000 ludzi!) – nie udała się i Wojsko sięga do sprawdzonych metod.
    A Pana sierżanta Żebryka należy chronić i wspierać.
    To ostatni CZŁOWIEK HONORU w WP.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up