Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator polityczny on Google+RSS Feed

22 września 2017

Nowe okręty podwodne dla Polski


 28 listopada, 94 lata temu Józef Piłsudski wydał rozkaz o utworzeniu sił morskich nowego państwa polskiego, a kilka dni temu świętowano ten jeden z najważniejszych dni w kalendarzu Marynarki Wojennej RP.

Według koncepcji rozwoju Marynarki Wojennej RP, opublikowanej w marcu tego roku, Polska ma zamiar pozyskać trzy nowe okręty podwodne do 2030 roku, w tym dwa z okrętów maja być dostarczone do roku 2022. Rozwój Marynarki Wojennej RP według najnowszej koncepcji można uznać za jeden z trzech najważniejszych programów modernizacji Sił Zbrojnych RP, wraz z programem polskiej tarczy antyrakietowej, oraz zrealizowanym już programem pozyskania samolotu wielozadaniowego.

Pozwolę sobie zacytować komandora Jarosława Miłowskiego, wieloletniego dowódcę okrętów podwodnych, zaczerpnięty z artykułu Polski Zbrojnej, który powtarzał, iż „okręty dzielimy na okręty podwodne i okręty cele”. Ten dosyć lapidarny opis bardzo celnie oddaje przewagę okrętów podwodnych nad jednostkami nawodnymi.

Często w Marynarce Wojennej podkreśla się aspekt, iż swobodę operacyjną na akwenie zapewnia albo niewidzialność, albo siła ognia umożliwiająca niepokonanie. Ponieważ Polski na budowę niepokonanych okrętów nie stać, należy skupić się na ich niewidzialności. Oczywiście nawodny okręt również może być zbudowany w technologii stealth, tak jak miała być budowana korweta Gawron, według projektu MEKO A-100, tyle tylko, że w przypadku operowania okrętu nawodnego na Bałtyku kwestią czasu jest jego wykrycie przez lotnictwo morskie lub inną jednostkę nawodną. Wtedy w grę wchodzi dysponowanie odpowiednią siłą ognia, także obrony przeciwlotniczej, choć nie tylko, na okręcie nawodnym, aby wyłączenie jednostki z działań uniemożliwić przeciwnikowi. W tym względzie okręty podwodne mają tę przewagę, że są o wiele trudniejsze do wykrycia, a dodatkowo wiążą znaczące środki przeciwnika, zarówno marynarki wojennej, jak i lotnictwa morskiego, aby takowy okręt podwodny wytropić. Największą zaletą okrętu podwodnego jest jednak operacyjna autonomiczność. Jest to po prostu pływająca projekcja siły danego kraju, która potrafi skutecznie działać w pełnym odosobnieniu.

Bardzo często w dyskusji o posiadaniu floty okrętów podwodnych przez polską Marynarkę Wojenną przewija się mocno chybiony argument, przyrównywania Bałtyku do kałuży, którą można szybko oblecieć samolotem, lub też do jeziora, które można przepłynąć kajakiem. Rzeczywiście Bałtyk jest akwenem stosunkowo małym, natomiast nie wiem, czy ktoś próbował przepłynąć kajakiem, szczególnie zimową porą w czasie sztormu.

Oczywiście samolotem lub śmigłowcem można nad Bałtykiem latać, ale po pewnym czasie trzeba gdzieś wylądować i uzupełnić paliwo, a latanie nie jest możliwe w każdych warunkach atmosferycznych, przynajmniej śmigłowcem. Wtedy zakładając, że śmigłowiec lub samolot śledził okręt podwodny, takowy może sobie po prostu zniknąć w toni wodnej.  Nie należy także liczyć, iż ewentualny przeciwnik w razie konfliktu pozwoli na spokojne latanie nad Bałtykiem samolotów innych niż własne.

Równie często spotkać się można z przytaczaniem tego, co stało się z okrętami polskiej Marynarki Wojennej podczas drugiej wojny światowej, jako argumentem, że Marynarka Wojenna jest Polsce zbędna. Tutaj jedyne, co mogę zasugerować to porównanie długości i charakterystyki wybrzeża II Rzeczpospolitej oraz linii brzegowej czasu obecnego. O ile wtedy rzeczywiście mogła wystarczyć budowa silnych umocnień na wybrzeżu, o tyle teraz niestety to nie wystarczy.

W obecnej sytuacji należy dążyć do zrobienia z Bałtyku morza wewnętrznego krajów NATO, oraz do ścisłej współpracy ze szwedzką marynarką, a jeśli to możliwe na interoperacyjność ze szwedzkimi okrętami typu Gotland lub ich następcami.

Futurystyczna koncepcja głosząca wyparcie konwencjonalnych okrętów podwodnych przez zdalnie sterowane podwodne drony, także napotyka na kilka przeszkód. W tej chwili jest to koncepcja nowatorska, na której testowanie i rozwój stać kraje najbogatsze. Obecnie takie zabawki produkuje niemiecka firma Atlas Electronic w postaci mini okrętu podwodnego SeaFox. SeaFox’y zakupione zostały przez US Navy i wysłane do Zatoki Perskiej, a użyte mają być do ewentualnych operacji przeciwminowych, należy założyć, że w przypadku neutralizacji min tylko jednorazowo. Największym problemem w przypadku podwodnych dronów jest jednak fizyka, a konkretnie niska przenikalność fal radiowych w wodzie, co powoduje istotne problemy z kontrolowaniem podwodnych dronów, zwiększające się wraz z odległością. Obecnie, więc ta opcja pozostaje do ewentualnego użycia na przykład do neutralizacji min w portach, a nie, jako całkowite zastąpienie okrętu podwodnego.

Bałtyk jest morzem idealnym do operowania okrętów podwodnych o klasycznym napędzie diesla. Przede wszystkim jest morzem o zmiennej głębokości, gdzie z jednej strony występują płycizny dna sięgającego do 8-10 metrów, np.:Ławica Odrzańska, Ławica Bornholmska, a z drugiej głębie morskie, takie jak Landsort (459 m), czy Zatoka Botnicka (293 m). Zasolenie Bałtyku jest bardzo zmienne w zależności od tego, czy są to wody powierzchniowe czy głębinowe. Dodatkowo występuje dwuwarstwowość wód, wraz ze zmiennym rozkładem temperatur. Wszystkie te aspekty znacząco utrudniają wykrycie okrętów podwodnych na Bałtyku, a dodatkowo interferencje fali dźwiękowej między powierzchnią morza, a płytkim dnem są tak duże, że skutecznie chowają okręt podwodny za nieprzenikalną barierą wody, niemal uniemożliwiając skuteczne wytropienie i zwalczanie okrętu podwodnego, co jest szczególnie dużym wyzwaniem dla lotnictwa morskiego.

Nowoczesne okręty podwodne z klasycznym silnikiem diesla dysponują bardzo cichym napędem, a jeśli dodatkowo są wyposażone w system AIP (Air Independent Propulsion) to mogą operować w zanurzeniu przez kilka tygodni. Oferowany Polsce przez francuski DCNS okręt podwodny Scorpene, w zależności od konfiguracji jest zdolny przebywać pod wodą bez wynurzenia nawet ponad trzy tygodnie. Z prasowych doniesień wynika, że polskie okręty podwodne w system AIP maja być wyposażone, co jest decyzja bardzo słuszną.

Również rosyjski okręt typu Łada, stacjonujący między innymi w Bałtijsku, w obwodzie kaliningradzkim, może posiadać system AIP. Szwedzkie okręty podwodne Gotland, są wyposażone w taki system i stanowiły poważne wyzwanie dla amerykańskiej floty, będąc tak trudne do wykrycia, że Szwedów poproszono o założenie wzmacniaczy szumów silnika, aby wykrywalność do celów ćwiczeń poprawić.

Polska Marynarka Wojenna wykonała świetny ruch kupując od norweskiego Kongsberga, rakiety Naval Strike Missile, w które wyposażony jest Nadbrzeżny Dywizjon Rakietowy (NDR). Według planów dywizjon ma być jeszcze jeden, co w pełni rozwiązałoby problem instrumentów nacisku stacjonujących w obwodzie kaliningradzkim, gdyż takowe, jak choćby zestawy SS-26 Iskander, są w zasięgu zarówno NDR’u, jak również polskiej artylerii.

W przypadku okrętów podwodnych należałoby spojrzeć dużo szerzej na strategiczne możliwości oferowane przez takie jednostki i postarać się, aby Marynarka Wojenna RP, takowe możliwości zdobyła. Szczególnie chodzi tutaj o zdolność okrętów podwodnych do atakowania celów lądowych położonych nawet głęboko na zapleczu wroga za pomocą wystrzeliwanych z zanurzenia pocisków manewrujących. W taką zdolność zostały wyposażone na przykład zakupione przez Izrael niemieckie okręty klasy Dolphin. Taki wymóg również powinien znaleźć się wśród wymogów technicznych dla polskich okrętów podwodnych, gdyż wtedy posiadać będziemy bardzo groźną broń w ewentualnym regionalnym konflikcie zbrojnym na Bałtyku. Finlandii na mocy traktatu paryskiego z 1947 roku, zakazano posiadania okrętów podwodnych, nie chcąc mieć takiej broni pod nosem w Zatoce Fińskiej, co jednoznacznie świadczy o skuteczności okrętów podwodnych.

Wobec koncepcji rozwoju Marynarki Wojennej można zadać tylko dwa krytyczne pytania: dlaczego tylko trzy nowe okręty podwodne i dlaczego tak późno? Wszystkie cztery obecnie pływające okręty podwodne klasy Kobben zostaną wycofane ze służby do końca roku 2016, natomiast jedyny okręt klasy Kilo – ORP Orzeł – ma być wycofany do końca roku 2022. W razie gdyby żaden nowy okręt podwodny nie został dostarczony do roku 2016, w służbie pozostanie tylko ORP Orzeł. Ze względu na strategiczne znaczenie floty okrętów podwodnych należałoby przyspieszyć ich wymianę, tak aby za każdego wycofywanego Kobbena wprowadzać nowy okręt do służby. Również zastanowić się nad wymianą w proporcji jeden nowy okręt podwodny, za jeden wycofany okręt podwodny, czyli kupnem pięciu sztuk z AIPem, oraz wyrzutniami rakiet Cruise, nawet kosztem okrojenia liczebności innych jednostek.

Do polskiego przetargu oprócz francuskiego DCNS z okrętem Scorpene, najpewniej stanie także niemiecki HDW prawdopodobnie z okrętem U-214, możliwe że hiszpańska Navantia z okrętem S-80, jak również szwedzki Kockums z projektowanym obecnie okrętem A-26.

Malkontentów twierdzących, że albo Polski na okręty podwodne nie stać, albo że są one niepotrzebne odsyłam do doktryn obronnych Szwecji, Niemiec i Rosji, z których to każdy wymieniony kraj flotę okrętów podwodnych utrzymuje. Nie ma żadnego powodu, aby Polska likwidowała swoją flotę podwodną, jako pierwsza.

Jedyne, na co Polski nie stać, to oszczędzanie na bezpieczeństwie.

PZ 03/12/2012

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

15 komentarzy “Nowe okręty podwodne dla Polski”

  1. Jan Stanisław Kowalski Nowak
    3 grudnia 2012 at 11:43

    …. czy nadal mamy biegać boso i nago ale w ostrogach?

  2. Witold
    3 grudnia 2012 at 12:56

    Na współpracę ze Szwecją nie mamy szans, albowiem nie pozwolą nam na nią ani szwedom, to znaczy – szwecja już dawno dołoączyła do BAE i nie interesuje się jakąś tam śmieszną i małą Polską. Wbrew pozorom – każdy z tych okrętów będzie dla nas przełomem myślenia o siłach podwodnych. Propozycja Francuska nie jest zła, zwłaszcza ze względu na możliwość transferu jakichś technologii – czego nie da się powiedzieć o niemcach. Inaczej mówiąc – na pewno nie będziemy budować okrętów sami, ale może chociaż część trochę sami zrobimy – to i tak byłby wielki sukces. Po gawronie – nie spodziewałbym się, że cokolwiek się uda… naprawdę. Więc jeżeli kupimy Scorpene nie zrobimy błędu – może byśmy mogli liczyć np. na offset i francuskie pociski rakietowe do tarczy?

    • PZ
      3 grudnia 2012 at 17:17

      Przy projekcie A-26 Polska jest obserwatorem, a wiec nie skreslalbym Szwedow na tym etapie, zreszta rozmawiac trzeba ze wszystkimi, wiec nie skreslamy nikogo. Stocznia Kockums nalezy do ThyssenKrupp (wlasciciela HDW miedzy innymi). Ma Pan racje, ze ktorykolwiek okret to bedzie epokowa zmiana, ktora sie Marynarce nalezy, jak przyslowiowa psu buda. Tak naprawde bez znaczenia ktory okret podwodny, pod warunkiem, ze z AIP i przystosowany do Cruise i z rozsadnym offsetem. Dla trzech okretow to watpliwe rozkrecac produkcje w Polsce, calkowita racja. A interoperacyjnosc ze Szwedami mozna osiagnac niekoniecznie na tym samym typie okretu, zalezy jakie systemy sie do okretu wlozy. Szwecja sie Polska interesuje, polecam poczytac o planie Stoltenberga. Astery z MDBA do tarczy, jak najbardziej.

    • okrety swedzkie
      2 lutego 2017 at 10:30

      Szwedów można przekonać,do współpracy z Polakami,iż jest to wyższa konieczność z uwagi na wschodniego agresora!Szwecja sama nic nie zrobi!!!,póki jest czas można ich przekonać o transferze technologii do Polski,na tym bezpieczeństwie skorzysta nie tylko szwecja,ale i świat,wyobrażmy sobie iż wschodni sąsiad uderzył na szwecje??? jakie okręty rezerwowe podwodne Polska ma skierować,aby wspomóc zwalczyć wrogie okręty ruskich????
      niech Szwecja pomyśli! co zrobią? jesli znajdą sie w potrzasku??? wtedy to by dali technologie Polsce za darmo!!! ale za 2 dni nikt takich okrętów nie zbuduje!

      To było coś na filmie “TITANIC” ten bogaty dał ochroniażowi kupe kasy łapówki na tonącym okrecie,w zamian za miejsce na łodzi ratunkowej,a on wyrzucił te pieniądze na pokład i powiedział to nie ma żadnej wartosci bo i tak okręt toie!

  3. kYNIOR
    3 grudnia 2012 at 16:33

    BARDZO MĄDRY ARTYKUŁ.

  4. grzegorz
    27 lipca 2013 at 19:36

    A może flotylla małych łodzi podwodnych tak do 100 ton z wysoka automatyzacją i załoga do 10 osób tanie i wyprodukowane w Polsce. Z Azji ściągnąc rakietotorpedy szkwał i z zachodu pociski manewrujące

    • okrety swedzkie
      2 lutego 2017 at 10:32

      Panie Grzegorzu
      potwierdzam propozycje małych okrętów podwodnych!

      • as
        21 kwietnia 2017 at 17:03

        TYLKO SCORPENE ! – jakie male okręty podwodne !? – przy założeniu , że muszą one nosić broń tzw. ODSTRASZANIA , to muszą być trochę duże , ponieważ muszą zabrać na pokład dużo broni . W przypadku konfliktu zbrojnego nie będzie możliwości uzupełnienia ! , magazyny na wybrzeżu zostaną zniszczone a z głębi lądu transport nie wchodzi w grę. Okręty muszą mieć długą autonomiczność w przebywaniu pod wodą i przy tym nie muszą działać na Bałtyku , a na M. Północnym i wyżej . MW w swoich koncepcjach w ogóle nie zakłada uzbrojenia w broń odstraszania ! – to o co tu chodzi !? – TO MUSI BYĆ BROŃ ODSTRASZANIA !!! – CHODZI O OBRONNOŚĆ CAŁEGO KRAJU , A NIE WYBRZEŻA ! – SCORPENE W NAJNOWSZEJ TECHNOLOGII SPEŁNIAJĄ TE KRYTERIA ! , a dodam , że jesteśmy w strukturach NATO i okręty te muszą nas tu reprezentować ! U-212 są budowane jako broń defensywna , może już U-214 , ale go nie ma j jak będzie to będzie nie sprawdzony. Okręt Szwedzki jest w budowie i też będzie nie sprawdzony , a My musimy mieś To JUŻ ! – Dodam , że dla lepszej kooperacji Francja oferuje wysokiej klasy okręty nawodne i to jest też COŚ !!! – Trzeba tylko dogadać się o cenę i tzw. OFSET i tu Francuzi nas wyprzedzają bo mają już swoich kooperantów w stoczniach polskich.Na koniec dodam , że w MW przesłużyłem 20 lat na okrętach bojowych i coś rozumiem.

  5. Wierny_czytelnik
    7 sierpnia 2013 at 14:35

    świetny tekst!

  6. Wojciech
    27 października 2013 at 20:01

    Naprawdę mądry artykuł okręty podwodne z pociskami manewrującymi o dużym zasięgu to idealne siły odstraszania w zasięgu 1000km od wybrzeża całego globu, tylko czy w przetargu jest opcja że okręt będzie przystosowany do przenoszenia pocisków manewrowych dalekiego zasięgu ? Gdyby nasze okręty nie miały tego typu uzbrojenia to zakup ich nie ma sensu.

  7. Mateusz
    11 grudnia 2013 at 07:03

    Polski już nie stać na malkontentów ( czyt celowe zniżanie obronności kraju), przed 39 tez mówili a na co nam uzbrojenie i jak sie to skończyło. Tym co mówią zenas nie stać to walizka w łapę ( bez pieniedzy ) i spadać z Polski – 5 kolumna.

  8. Tadeusz
    7 marca 2015 at 17:21

    Francuzi, moim zdaniem, nie są wiarygodnymi dostawcami tak ważnego uzbrojenia. Autor jest znawcą w tmacie i zapewne zna historie związane z budową kontrtorpedowców “Wicher ” i “Burza” oraz okrętów podwodnych “Wilk”. Nie będę przytaczał tych agrumentów przeciwko. Pamiętajmy te żo zawirowaniach przy przekazaniu Rosjji słynnych już “Mistrali”. Armia Indii zrezygnowała ostatnio z kontraktu na dostawę myśliwców od Francji tłumacząc zerwanie kontraktu brakiem wiarygodności francuzów. Jeśli miałbym wybierać to postawił bym na Szwesję . Ich “Gotlandy” są naprawdę rewelacyjne.

  9. Nemo
    24 marca 2015 at 13:04

    Francuskie okręty Scorpene mogą być wyposażone jedynie w rakiety manewrujące MdCN, o zasięgu do 1000 km, których koszt jest wysoki 2,43 mln euro w porównaniu z Tomahawk o zasięgu 1600 km, którego cena to 1,5 mln dolarów. Rakiety francuskie NdCN mogą zagrozić stolicy Rosji Moskwie odpalone jedynie z okrętu znajdującego się w akwenie Zatoki Ryskiej. Może to dać pretekst Rosji do ataku i zajęcia państw nadbałtyckich, a w szczególności Łotwy, gdzie żyje ponadto znaczna ponad 30% mniejszość rosyjska. Tomahawki lub ich izraelskie odpowiedniki Popeye Turbo (SLCM) nie są przystosowane do francuskiego okrętu Scorpene, a jedynie do niemieckich okrętów klasy Dolphin lub specjalnie przystosowanych U-212A (U-214), które w standardowej wersji nie mają możliwości przenoszenia pocisków manewrujących, a tym bardziej pocisków Tomahawk.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Wojskowość

Scroll Up