Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

19 lutego 2019

Mamy problem z mięsem, czyli z reputacją?


 Mamy problem z mięsem? Jak to możliwe, że w kraju funkcjonował lewy obrót mięsem padłych lub dogorywających zwierząt? Jak to jest możliwe, że padlinę krowią można sobie kupić przez Internet? Jak to jest możliwe, że zwierzęta chore w ogóle opuszczają gospodarstwa hodowlane? Przecież wszystkie stworzenia powyżej kury są rejestrowane, mają swoje numerki i do tego jeszcze są pod stałą ochroną, a zwierzę chore należy uśpić w miejscu pobytu! Przeprowadzają to służby, utylizacja nie jest kosztem dla rolnika, chociaż oczywiście strata sama w sobie jest stratą!

Jesteśmy krajem, który pomimo starań Unii Europejskiej ma nadprodukcję wszelkiej żywności, produkujemy jej coraz więcej, jest średniej i dobrej jakości, wchodzimy na nowe rynki. Żywność jest towarem strategicznym, jest w istocie jeszcze ważniejsza od ropy naftowej, albowiem można ją substytuować, natomiast kalafiora, zboża, czy ryby nie da się zastąpić czymś syntetycznym. Żywność jest pochodną zdolności produkcyjnych, umiejętności produkcji i dostępności wody, te pyszne owoce z krajów ciepłego południa, które widzimy na regałach naszych supermarketów, to eksport wody i słońca. Wody mamy jako kraj deficyt i nie mamy żadnej strategii poprawy stanu rzeczy. Program małej retencji ślimaczy się bardziej od ślimaków…

Tymczasem pojawił się problem z mięsem, który jest czystym problemem z reputacją. Właśnie została spuszczona w kiblu. W prasie w Ghanie, czy w Hong Kongu, można było w ostatnich dniach przeczytać, że Polska eksportuje mięso z padłych krów. Dramat, horror i totalna porażka, jednak powiedzmy to otwarcie i żeby zabrzmiało jednoznacznie – wielka chwała dziennikarzom, za ujawnienie tego skandalu. Ludzie odpowiedzialni za nielegalny obrót mięsem, jak również za znęcanie się nad zwierzętami zasługują na hańbę i najsurowszy wymiar kary jaki tylko jest możliwy w naszym kodeksie karnym.

Problemem jest tutaj chciwość. Ceny mięsa wołowego są bardzo wysokie. Większości naszego społeczeństwa na świeżą cielęcinę nie stać w ogóle lub co najwyżej od święta. To smutne, ale takie mamy realia. Jeżeli chciałbyś się w Polsce odżywiać dobrymi produktami, jeszcze wyprodukowanymi w dobrych warunkach i zgodnie ze sztuką, to trzeba za to płacić. Proszę sobie przypomnieć, że jeszcze nie dawno. Jak przestaliśmy eksportować owoce do Rosji, były sezony że świnki objadały się nadprodukcja malin, porzeczek i innych poszukiwanych produktów. Mieliśmy rekordową nadprodukcję, a pracowite ręce sąsiadów zza Sanu zbierały je obficie. Wszyscy chcą tańszego mięsa, tymczasem produkt jeżeli ma spełniać normy i być wytwarzany zgodnie z przyjętymi ostrymi normami, musi swoje kosztować. W praktyce możemy konkurować tylko ceną pracy i podatków nakładanych na rolników, paliwo mamy już droższe, niż nawet w Niemczech (fenomenalny efekt polityki energetycznej naszych wielu kolejnych władz), ceny nawozów również nie odbiegają. Jak energia jeszcze trochę podrożeje, należy się spodziewać sytuacji komicznych, bo żywność importowana z Zachodu może być tańsza, nie mówiąc już o rosnącej konkurencji z Ukrainy. Przeciwko temu w pewnym stopniu protestują nasi rolnicy, których gniew jest zrozumiały i należy im się szacunek, za to że upominają się o swoje prawa, a zarazem o nasze prawo do normalnej, zdrowej żywności, w dobrej cenie.

Co ciekawe, nadal w osiedlowym dyskoncie wielkiej niemieckiej sieci handlowej o zasięgu globalnym, autor tych słów nie może wyjść z podziwu, jak to jest możliwe że mandarynki lub brzoskwinie w puszce i syropie wagowo (netto) są tańsze, niż takie same świeże! To jest prawdziwy fenomen unijnego rolnictwa, pokazujący zarazem z jaką paranoją mamy do czynienia, chociaż biorąc pod uwagę zasady działania rynku, jest to zrozumiałe. Ponieważ najwięcej zarabiają pośrednicy skupujący owoce i je eksportujący, świeży owoc daje nawet 500% przebicia w hurcie lub więcej, jak się uwzględni unijne dopłaty. Natomiast produkcja masowa puszek jest śmiesznie tania, mówimy o wielkich unijnych producentach, dla których wyprodukowanie statku brzoskwiń w puszkach nie jest żadnych wyczynem. Stąd miło korzystać, jednak trzeba przyznać, że to jest fenomenalne, że towar przetworzony jest tańszy, od świeżego.

Tak się składa, że żywność potrafimy produkować sami, sami potrafimy ją przetwarzać, sami moglibyśmy ją eksportować na globalną skalę, w tym do takich krajów jak wspomniana Rosja, czy Chiny lub nawet Indie. Wedle dostępnych wyliczeń, nasze rolnictwo po zwiększeniu wydajności do poziomu mniej więcej połowy tego, co jest w Holandii byłoby w stanie wyżywić około 200 mln ludzi bez większego nadszarpywania zasobów naturalnych. Unia Europejska nakłada na nas liczne ograniczenia, w zamian za które mamy dopłaty w ramach Wspólnej Polityki Rolnej. Czy to się nam opłaca? Sprawa nie jest błaha i na pewno będzie miała zwiększone znaczenie w raz z tym, jak się będą kurczyć dostępne zasoby.

Przez hańbiący błąd grupy ludzi i milczące przyzwolenie całej branży, albowiem nie było w niej chyba nikogo, kto by nie wiedział co się dzieje – straciliśmy reputację. Będziemy ją odzyskiwać latami!

Mamy w kraju kilkanaście służb, inspekcji, straży i różnego rodzaju ciał administracyjno-policyjnych, które są w stanie wejść do ludzi nad ranem i ich wywlec, o ile przez przypadek się nie zastrzelą w łazience. Czy naprawdę dla tych wszystkich wszechmocnych mundurowych jest problemem namierzenie za pomocą informatorów ludzi, którzy dopuszczają się procederu wprowadzania do obrotu mięsa nielegalnego? Proszę pamiętać, że mięso bez pieczątki weterynarza, jest mięsem nielegalnym. Nie można handlować mięsem, które nie przeszło przez służby sanitarne, to jest w interesie nas wszystkich i wynika z wielu przepisów unijnych. Po prostu taki jest standard! Przestrzeganie norm jest w interesie nas wszystkich.

Skończy się restrykcjami handlowymi, bo nasi konkurencji wykorzystają nasz błąd do zamknięcia swoich rynków. W efekcie będzie więcej kontroli, które będą kosztować więcej, a mięsa będzie się sprzedawać mniej. W efekcie będzie ono jeszcze droższe, a za to wszystko zapłaci krajowy konsument.

To państwo zawiodło, są procedury, są normy, są służby. Oczekujmy od rządu, że dokona identyfikacji i ukarania ludzi, którzy okryli się hańbą i sprowadzili na nas wszystkich ryzyko. Naprawdę w dobie komputerów i relacyjnych baz danych, wszystko da się ewidencjonować!

Obserwowanie tego, jak znowu w zagranicznych mediach obsmarowuje się nasz kraj jest najdelikatniej mówiąc trudne. Zwłaszcza, że rząd był na to zupełnie nieprzygotowany, chociaż równolegle z wielką pompą ładujemy się w problemy Bliskiego Wschodu, organizując niepotrzebnie konferencje dla Amerykanów. Tymczasem eksport mięsa za około 2 mld Euro poszedł się… no właśnie…

Ps. Tekst dedykuję z najlepszymi pozdrowieniami naszemu znamienitemu czytelnikowi pod pseudonimem “Baca 56”.

Tags: , , , ,

11 komentarzy “Mamy problem z mięsem, czyli z reputacją?”

  1. Inicjator
    7 lutego 2019 at 05:20

    Autor poruszył tylko wątek “uśpienia służb” na kierunku bezpieczeństwo żywnościowe i gospodarcze.

    Tu Państwo nie działa, bo tu raczej poszukiwani są agenci wpływu obcego mocarstwa, gdzie efektem jest jeden długi areszt wydobywczy dla obywatela co to bywał w Rosji i na Krymie …

    A tu mamy sytuację typu jak zamach albo piętrzenie się zaniedbań i niechlujstwa – zupełnie jak w Smoleńsku 10.04.2010 r.

    Taki przypadek z obniżeniem reputacji polskiego mięsa w Europie i na Świecie wygląda bardziej na celowym działaniu wrogiej nam agentury, i to nie tylko ze Wschodu …

    To wszystko powinny sprawdzić służby, o ile to potrafią zrobić i nie tylko “na teraz”, ale i na przyszłość.

    I tu są elementy “wojny hybrydowej”, toczonej ponad naszymi głowami z olbrzymim wpływem mediów, które nie są pod polską kontrolą lub wręcz są za granicami kraju.

    Tylko jak przestawić myślenie służb, nastawionych na łapanie “chińskich szpiegów” w biznesie IT, czy prorosyjskich trolli w sieciach społecznościowych – dbających o Nasz Rzeczywisty Interes Narodowy.

    Bo eksport polskiej żywności zaczyna o tym Polskim Interesie Narodowym – decydować, nie wspominając o losie setek tysięcy producentów i zainwestowanych przez nich środków finansowych w produkcję, marketing i REPUTACJĘ.

    To są wszystko tzw. rachunki ciągnione.

    Być może nawet ktoś celowo dopuścił do takiej sytuacji, żeby chore mięso z Polski trafiło za granicę – i wówczas mamy (według “narracji smoleńskiej” – ZAMACH.

    I tu nie trzeba szukać czarnych skrzynek ani ściągać wraku z Rosji – wszystkie dowody są w kraju.

    Inną, bardziej prawdopodobną przyczyną jest (znowu w tej narracji smoleńskiej) – kumulacja zaniedbań, niechlujstwa, cwaniactwa i chciwość oraz nieuregulowane płace inspektorom weterynarii, bo na tym obszarze panuje wielki bałagan.

    \i w tym ostatnim szukałbym przyczyn tego horroru w wysylaniem polskiego mięsa za granicę.

    O to, jakie mięso trafia na polski rynek – nie pytam.

    Po co mnożyć problemy przed “rządem dobrej zmiany” – a ma je coraz więcej i to ze strony własnego ugrupowania – nierozumiejącego istoty rozdzielenia polityki od biznesu.

    Wirtualna bomba podłożona pod niewybudowane jeszcze dwa wieżowce – tyka.

    Podobnie tykają tysiące mniejszych bomb w całym łańcuchu produkcji, przetwórstwa i handlu żywnością w Polsce oraz JEGO NADZORU przez niby istniejące formalnie służby nadzoru sanitarnego, weterynaryjnego i ochrony roślin …

    Autor jest optymistą, zakładając, że ” wszystkie stworzenia powyżej kury są rejestrowane, mają swoje numerki i do tego jeszcze są pod stałą ochroną”.

    Otóż tak nie jest, bo ten nadzór generuje koszty, a “numerki” można przecież przenosić z padłego zwierzęcia – na kolejne.

    Rolnicy mają w tym wprawę jeszcze od czasów PRL-u, gdzie był zwalczany tzw. “nielegalny ubój”.

    I to nam w genach zostało.

    Ta “walka z komuną” ciągle w nas tkwi.

    Amen a Nadwiślańskim Macondo.

  2. Lew lechistanu
    7 lutego 2019 at 05:26

    Już potaniała! Wreszcie będzie nas stać na czerwone mięso

  3. Xun Zi
    7 lutego 2019 at 08:21

    Na dobry początek dnia, skoro już o mięsie mowa, napiszę wam kawał:

    Kawał mięsa 🙂

  4. krzyk58
    7 lutego 2019 at 08:34

    W czym i gdzie widzę problem? WYTYKAM (brudnym) paluchem TYCH co to – donieśli (pośrednio, bezpośrednio?) o zaistniałej aferze (do naszych wrogów). Brudy należało u/prać w domowym
    zaciszu. Niestety mamy w naszym kraju zbyt dużo “pawlików
    morozowych” – i dlatego jest jak jest… o czym wspomina (nawet!) p. pułkownik (‘stary’ e’sbek) Wroński: Wroński i Rola: Komu zależy by przykryć prawdę ws. Adamowicza? O TVP, Ogórek, materiale TVN i WOŚP! https://www.youtube.com/watch?v=Lu96DxBGAuM&t=460s
    Proszę odsłuchać: 5:40 – 7:30
    Dla kogo’ ONY” pracują – wiadomo! ..No może nie do końca… Pojawiła się info. że “ta stacja” to tak naprawdę – kapitał rosyjski, (i w tym miejscu należałoby dokonać podziału – rosyjski czy rossjański, jest różnica!)….tak twierdzi pewien b. oficer LWP, b. ‘Służby Wewnętrznej”. Może być intieresno! 😉

  5. krzyk58
    7 lutego 2019 at 11:46

    @Inicjator. 7 lutego 2019 at 05:20 “Ta “walka z komuną” ciągle w nas tkwi.”
    Tzn. że, “nie przejdziemy do historii, ni literatury…” jak śpiewał
    onegdaj K. Klenczon ? !
    My Polacy, “mamy w genach” walkę z różnymi formami komuny,
    tymczasem wypadło zmagać się z nawałą eurobolszewii.
    Są tacy co twierdzą, nie bez podstawy zresztą, iż “ta komuna” jest groźniejsza niż czasy ‘za okupacji” – i TO nie tylko w temacie
    świniobicia. Koszerni mordercy z “obu stron barykady” z premedytacją, opanowali w Polsce (?) rytualny ubój , “nieludzki”,
    wedle Naszej tradycji uboju!!
    I co – i cisza! Nie ma różnych takich “czerwonych, zielonych, różowych, tęczowych”, czy wymieniłem już ‘wszystkie” postępowe, kosmopolityczne tałatajstwo? Myślę że wątpię!
    —————————————————————————–

    Trzeba się upomnieć o suwerenność.

    http://www.mysl-polska.pl/1809

  6. ____łaj
    7 lutego 2019 at 15:10

    Po nitce do kłębka.

    Obywatele Unii nie przestaną jeść mięsa wołowego.

    Czyjeś mięso zastąpi nasze.

    Ciekawe czyje?

  7. krolowa bona
    7 lutego 2019 at 19:15

    @Baca 56 …nigdy nic ta osoba nie komentowala, kto to “je”,czy to ktos wazny ? Autor dedykuje mu powyzszy felieton…

    BACA 56 TO AUTOR NAJWSPANIALSZEGO ARTYKUŁU NA NASZYM PORTALU JAKI KIEDYKOLWIEK SIĘ UKAZAŁ POLECAM: https://obserwatorpolityczny.pl/?p=8154 WEB. JÓZ.

    Na szczescie malo mowia na “zachodzie” o tym skandalu z miesem…
    Czy moze konkurent polityczny i gospodarczy spreparowal te afere , ktora ma wywolac sabotaz i w rezultacie spadek popytu na polskie mieso..

    W obliczu olbrzymiego skandalu wszystkich wielkich niemieckich koncernow samochodowych z zaplanowanym inzyniersko oszustwem co do testu badajacego ilosc spalin wydalanych przez samochody by sie niby podpasowac pod ekologiczne normy Usa i UE taki skadalik z miesem to zwyczanie pikus lub nawet normalka, gdyz od dawna na calym “zachodzie” raz po raz wybuchaja rozmaite skandale z towarami spozywczymi ze szczegolnym uwzglednieniem miesa…a to juz po uplywie przydatnosci.do spozycia usuwa sie stare etykietki i nakleja nowe z nowa data produkcji i data do spozycia..mowi sie,ze to aktywna mafia miesna….przed cos 3-ma laty w Niemczech w produkcie gotowym, mrozonym lub chlodzonym zwanym “Lasanie” ( warstwa ciasta makaronowego -warstwa miesa mielonego-warstwa ciasta..w sosie pomidorowym z wloskimi przyprawami …) znaleziono systemowo zamiast miesa wolowego lib wieprzowego mieso z padlych koni..byl skandal i tez mowiono jak moga tak liczne gremia.sluz i kontroli tak dlugi czas tego oszustwa nie odkryc…ale za duze pieniazki zapomina sie takie skandale i skadaliki, jesli nikt od nich nie umarl jak to sie zdarza z salmonella lub innymi “zarazkami” np.z salaty ( duzo zgonow…), nawet mowiono, ze konina jest zdrowa….a ludzie nie przestali kupowac ani.miesa ani “Lasagne”… spokojna glowa….

    Pewien duzy producent niemiecko- europejski, produkujacy mrozonke miesna z miesa wolowego o nazwie “Kebbab” ( cienkie ok.3-cm kawaleczki miesa, zreszta klejonego, z ostrzejszymi przyprawami, jak pieprz,sol, papryka, warzywa…),bardzo tu popularne, niby z tradycji, kuchni turecko-arabskiej to mieli kosci wolowe, co jest zabronione i bardzo ciezko strawne ale za to bardzo ciezkie wagowo i kleji z miesem i nuc mu nie moga zrobic, gdyz maczka z kosci ma taka taki sam kod genetyczny jak mieso i nic mu udiwodnic nie mozna…to idzie juz latami…jak sie zje ten “kebbab” to nie moze czlowiek spac bo trawienie kosci nie daje a u wielu wywoluje zapalenie watroby, takze jak sie da pare kesow tego “kebbaba” kotom to one cierpia, gdyz nie moga kosci przetrawic, psy sobie radza z trawieniem kosci….
    Podobne ale nawet bardzo niebezpieczne pod wzgledem szkodliwosci zdrowotnej jest dodawanie do glownie wypiekow slodkich jak pierniczki i np.cos a la faworki i inne a takze do wyrobow z mies mielonych np.kotlety mielone ( “buletten” czy hamburgery itd…) przemielonych na maczke pestek moreli, ( ktore “robia wage” i “trzymaja” dany produkt w ladnej formie np. kulki czy elipsy czy krazka…) tzw.”perspinian”…tenze wywoluje u bardzo wielu ludzi i zwierzat nie tylko ciezka niestrawnosc ale i zapalenie watroby, czasami konczace sie tragicznie…jak poda producent, ze uzywa np.wyciagow z owocow czy nawet “perspinian” to mu nic nie grozi..to wszystko to wielki skandal i to zalegalizowany…Tfu ! Ratuj sie kto moze….taki “skadalik” z Polski to nic..ktos sie cos “pomylil”,ze sie wydalo…Smacznego !!!

  8. wieczorynka
    7 lutego 2019 at 19:40

    @ Xsun Zi bardzo dobra puenta, doceniam.

  9. wieczorynka
    7 lutego 2019 at 21:58

    @ Józ Web, pamiętam ten artykuł Baca 56, właśnie od tamtej pory zaczęłam czytać OP.

  10. Xun Zi
    7 lutego 2019 at 23:28

    Przeczytałem ten artykuł bacy56. Mocny 🙂

  11. krolowa bona
    10 lutego 2019 at 19:39

    Hallo @WEB.JOZ. !!!

    Za polecenie niezwykle interesujacego pod wzgledem merytorycznym i literackim tekstu @baca56 z 19.02’2013 piekne dzieki.

    W /w tekst przeczytalam zniezwykla uwaga, opatrzylam go takze moimi uwagami,to zagadnienia pelne dylematow i to obejmujacych pare segmentow tematycznych od moralneho do ekologicznego z uwagi na wydzielanie przez krowy ( i kozy i owce …) podczas trawienia wysokich ilosci gazu zwaneho metanem, ktory to bardzo wysokim stopniu wplywa na ogrzewanie ziemi, takze poszerzajace sie na swiecie hodowle bydla wynagaja karczowania lasow na pastwiska i wielkie zuzycie wody, przeto stoi jak noz Demoklesa na kszda ludzka glowa decyzja o przynajmniej ograniczeniu spozycia miesa i wprowadzeniu przynajmniej 2 dni w tygodniu z odzywianiem bezmiesnym np.tradycje z PRL sa moim zdaniem warte polecenia i tak w poniedzialki ( bo po “obfitosci” niedzielnych posilkow ) oraz troche z tradycja koscielna zwiazane nie jedzenie potraw miesnych w “postny piatek” warte jest uwagi i tak mozna by kiedys rozszerzyc to do 3 dni w tygodniu….bylo by dla ekologi i moralnosci wysoce pozadane
    Takze uboj “halal” i “kosher” nalezy nie tylko napietnowac ale i zabronic,gdyz jest to barbarzynstwo i pochodzi z archaicznych czasow bez lodowek, chlodni i soli czy innych konserwantow !!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Soft Power

Scroll Up