Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

25 czerwca 2018

Lekceważyć Brzezińskiego może byle poślina… słuchać powinien każdy


 Z zasady należy starać się słuchać ludzi starszych, albowiem swoim doświadczeniem życiowym mogą objąć sytuację z bardziej ogólnej perspektywy niż ludzie młodzi, o bardzo młodych nawet nie mówiąc. Nie chodzi o to, że młodzi są pracującymi głupkami, a starzy swoją rozwagą i mądrością zamienili nam ten kraj w nędze, ale po prostu o umiejętność słuchania. Zwłaszcza, że mówiący nie żąda zapłaty za to, co mówi, a dobra rada za darmo przynajmniej nie zaszkodzi, wystarczy wysłuchać – można przemyśleć i zastosować się, albo nie. Jednakże nie wypada obrzucać mówcy “błotkiem” (cytując pana posła Wiplera  – “jak menel spod budki z piwem”) tylko, dlatego bo np. mieszka daleko, albo jest oderwany od lokalnych realiów. To nieeleganckie, głupie marnotrawstwo.

Jeżeli nie słucha się pana Zbigniewa Brzezińskiego, próbując dezawuować jego osobę, jako niewiarygodną, to trzeba być co najmniej geostrategiem rangi zimnowojennej o pozycji doradcy prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego. Mało jest krajów poza Izraelem, które mają tej rangi rodaka na Kapitolu największego globalnego imperium. To nie jest człowiek, któremu byle „poślina” może zarzucać brak szczegółowej wiedzy, albowiem nawet, jeżeli nie czytał szczegółowych raportów – to mu to nic nie ujmuje, albowiem to geostrateg! Najwyższej próby! Wyżej już nikogo nie ma! On nie patrzy na sprawę poprzez drobiazgi i szczególiki niuansów i banałów, ale przewiduje kroki poszczególnych graczy i rozważa ich możliwe scenariusze decyzyjne. Z tego wyciąga wnioski. Jego diagnozy z zasady się sprawdzają, jest parę ciekawych książek i wiele wypowiedzi – warto poczytać.

Brzeziński to ktoś więcej niż zwykły komentator, to osoba zdolna do gry na najwyższym strategicznym poziomie – do gry na poziomie globalnym. Warto przypomnieć podpisanie SALT! Ale, kto dziś o tym pamięta? Uświadomienie sobie tego faktu z perspektywy przeciętności ław poselskich, gdzie “przeciętna poślina” nie posiada nawet umiejętności czytania ze zrozumieniem anglojęzycznych nagłówków, o biegłej angielszczyźnie lub języku rosyjskim nie mówiąc – musi być niesłychanie trudne, prawie niemożliwe. Jednakże uderza brak pokory, albowiem nawet, jeżeli się nie rozumie lub nie lubi człowieka, to jako eksperta nie można mu odmówić pewnej rangi – dlatego warto milczeć, a nie ujadać jak mały pieseczek „hau hau”.

Jeżeli ktokolwiek miał wątpliwości, co do tego, czym jest sprawa smoleńska, zwłaszcza w kontekście polityki sąsiedniego imperium wobec naszego kraju – to po wypowiedzi pana prof. Brzezińskiego nie ma prawa ich mieć. Jeżeli tak ocenia sprawę pan Brzeziński, to znaczy, że ona taką obiektywnie może być i musimy się z tym liczyć. Jak dotąd nikt z krytyków Brzezińskiego nie był skłonny posunąć się do refleksji pozwalającej na zrozumienie pełnej wymowy słów pana Brzezińskiego. Uściślimy to na końcu, tymczasem warto sobie uświadomić, że czasami niezwykle ważne jest nie tylko to, – co się mówi, ale także to, kto dane słowa powiedział! Innymi słowy ta wypowiedź sama w sobie, ze względu na formułę – zawiera pewne przesłanie, którego adresatami nie są nasze przeciętnie głupawe „pośliny” i inni troglodyci rzucający się z pełnymi piany paszczami na nazwisko, którego nie są godni nawet wymawiać, a co dopiero oceniać. Adresatem jest tutaj ktoś inny, ale to może zrozumieć tylko ten, kto zna znaczenie słowa “sowietolog”.

Cierpimy w naszym kraju na chroniczny brak wszelkiego rodzaju autorytetów. Zwłaszcza w zakresie kluczowym, który u nas zupełnie nie istnieje, – czyli właśnie geostrategii. Na najwyższym poziomie rozważań strategicznych, właśnie pan Brzeziński jest ekspertem najwyższego poziomu, który dodajmy – nie musi kierować się czyimkolwiek interesem, albowiem pieniądze ma. Jeżeli szukamy kogoś mądrego, mądrzejszego od nas wszystkich, zarazem przyjaznego nam, jako państwu i społeczeństwu – to trudno jest wyższy autorytet znaleźć.

Przeciętna polska „poślina” może się najwyżej poślinić, zanim zacznie przymierzać się do komentowania słów pana Brzezińskiego, albowiem niestety wszyscy nasi czcigodni parlamentarzyści – ujmując im wprost – nie dorastają intelektualnie razem wzięci – nawet do śladów jego stóp – w kontekście geostrategii i sowietologii! A co dopiero żeby mogli dyskutować z nim jak równy z równym. Trzeba znać miarę i nie można się wygłupiać w komentowaniu diagnozy człowieka większego i mądrzejszego od siebie.

Nie mitologizując Brzezińskiego możemy być pewni jego obiektywizmu. On nie wpisuje się w wojnę polsko-polską, a jedynie nazywa rzeczy po imieniu. Zresztą zastanówcie się państwo czytelnicy, – jeżeli tak ostro widzi Polskę i nasze piekiełko człowiek Polsce przychylny a przy okazji rozumiejący nasze realia – to jak widzą nas przeciętni przedstawiciele zachodnich elit? To oczywiście w ogóle przy założeniu, że ktokolwiek z partnerów pana profesora interesuje się polskimi sprawami, a nie znając języka i kolorytu jest w stanie je obiektywnie przeniknąć.

Nie oszukujmy się – pan prof. Brzeziński ma rację w każdej głosce, którą wypowiedział, a nawet w przerwach pomiędzy poszczególnymi literami. Nie da się go krytykować, albowiem wszyscy jesteśmy mniejsi, dużo mniejsi i żałośni w swojej niezdolności do objęcia spraw w sposób obiektywny.

Z wypowiedzi pana profesora, przy całej wylanej na nią żółci przez mieniącą się patriotami opozycję jest jedna wielka pociecha. Otóż wypowiedź ta została doskonale usłyszana i świetnie zrozumiana – tam gdzie powinni ją usłyszeć i zrozumieć. Prawdopodobnie ci wtórni adresaci słów pana Brzezińskiego zrozumieją to zgodnie z jego zamiarem, – jako swojego rodzaju silne przesłanie. Na tym właśnie polega znaczenie tej wypowiedzi, a jak ktoś tego nie rozumie jest małym pieseczkiem „hau hau” ewentualnie „pośliną” niezdolną do jakiejkolwiek refleksji.

Reasumując – szanujmy mądrzejszych od siebie, szanujmy mądrych Polaków, albowiem nie ma ich zbyt wielu. Zwłaszcza, jeżeli są nam przychylni a ze względu na swoją pozycję potrafią wywierać skutki trudne do osiągnięcia nawet dla naszej dyplomacji. Zbigniew Brzeziński to naprawdę człowiek wielkiego formatu. Nie mamy takiego drugiego.

ps. Dobór zdjęcia oczywiście absolutnie przypadkowy i nie ma związku z “poślinami”.

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

One Response “Lekceważyć Brzezińskiego może byle poślina… słuchać powinien każdy”

  1. Emil
    10 listopada 2012 at 18:56

    Rzecz w tym, iż prof. Z. Brzeziński nie podziela – tak jak większość polskiej prawicy “mocarstwowej” roli kraju nad Wisłą. Odcina się też od tez formułowanych przez takich gigantów polskiej sceny politycznej jak pan A. Macarewicz & s-ka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up