Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

19 lutego 2019

Czy my już prosimy się o problemy? (cz.2)


By TUBS – Praca własnaTa ^specifik^ z W3C grafika wektorowa została stworzona za pomocą Adobe Illustrator.Ten plik został załadowany za pomocą narzędzia Commonist.This vector image includes elements that have been taken or adapted from this: Afro-Eurasia on the globe (red).svg (przez TUBS)., CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=14972446 Source: pl.wikipedia.org

Jednak bezwzględnie napadnięto i zniszczono Irak, jak wiemy po latach bez żadnej przyczyny, bo w tym kraju nie było broni masowego rażenia o której mówili zachodni politycy (i nasi niestety też). Po zniszczeniu struktur państwa irackiego, w tym regionie doszło do dramatycznych przekształceń społecznych, napędzanych przez bardzo skrajną interpretację dominującej w tym regionie religii, będącej w zakresie zainteresowań państwowych Arabii Saudyjskiej i innych średniowiecznych pod względem modelu ustrojowego monarchii regionu południa Zatoki Perskiej. Z czasem nawet przyznano i udowodniono, że jedynym z katalizatorów globalnego dżihadu była polityka amerykańskich służb specjalnych, które wykorzystywało bojowników islamskich do wojny w Afganistanie przeciwko ZSRR.

Przez lata pieniądze, fanatyzm religijny i wsparcie oficjalnych reżimów zrobiły swoje. Powstanie tak zwanego kalifatu na obszarze części Iraku i Syrii było konsekwencją polityki amerykańskiej i saudyjskiej oraz prawdopodobnie, a w zasadzie wielce prawdopodobnie zakulisowych starań pewnego małego bliskowschodniego państwa (i nie jest to Liban). O tym szczególnie się nie mówi, ale kalifat nie powstałby tak szybko i tak skutecznie (brawurowe zdobycie Mosulu), gdyby nie fakt, że za jego strukturami stały stare irackie struktury tajne. To co się tam wydarzyło jest bardzo ciekawym tematem do badań nad rzeczywistością polityczną, społeczną, gospodarcza i militarną z perspektywy czynników tajnych. Hańbą Zachodu jest to, że doprowadził do zniszczenia państwa irackiego i śmierci ponad miliona ludzi w wyniku tej bezsensownej, niepotrzebnej i szkodliwej wojny. Wcześniej Irak był stabilizatorem w regionie. Na przykładzie dramatu tego kraju widać, do czego prowadzi zachodnia polityka, jak wspiera regionalne mocarstwa na Bliskim Wschodzie. Uwaga, powyższe to nie jest łza wylana za starym porządkiem w Iraku, stoimy na stanowisku, że to kto i jak rządzi tym krajem, jest sprawą jego mieszkańców, a nie mieszkańców innych krajów. Takie podejście uważamy za słuszne.

To w jaki sposób rozpalono wojnę w Syrii jest już również udokumentowane. Transfery broni i pieniędzy oraz przerzuty terrorystów, który nasycili ten kraj został powstrzymany dopiero przy pomocy Federacji Rosyjskiej Iranu i jego regionalnych sojuszników. Decyzja pana Trumpa o wycofaniu wojsk USA z Syrii ma istotne znaczenie dla podsycenia chaosu, ponieważ dotyczy innego niesłychanie istotnego gracza jakim są Kurdowie.

Obecnie w tym regionie wyłania się nowy ład, w którym Syria przetrwała i to jest najważniejszy element tej układanki. Rosyjska obecność w regionie jest gwarantem stabilności i bezpieczeństwa, a pośrednio przekłada się na stabilność i bezpieczeństwo całego świata. Skala rosyjskiej pomocy humanitarnej dla Syrii jest bez precedensu. Od czasów II-giej Wojny Światowej, żaden kraj, nigdy nie pomógł tak bardzo innemu krajowi – w istocie bezinteresownie. Rosja sprawdziła się jako sojusznik, gwarant bezpieczeństwa, zdolny do projekcji siły daleko od swojego terytorium. Za tą działalność spadły na Rosję sankcje, oskarżenia i międzynarodowy ostracyzm. Jest to niesamowite jak bardzo zakłamane są niektóre media na Zachodzie, kłamliwie relacjonujące wydarzenia związane z ochroną rosyjskich działań humanitarnych i pomocowych na terytorium Syrii. Proszę pamiętać o jednej ważnej sprawie w ocenie konfliktu syryjskiego, to jest okrutna wojna domowa. Ten kraj posiada legalny rząd i jest podmiotem prawa międzynarodowego. Ten rząd pozwala przebywać na swoim terytorium tylko wojskom Federacji Rosyjskiej i innym przychylnym mu siłom. Wszyscy inni walczący, a przede wszystkim Żołnierze armii narodowych, przebywający na terytorium państwa syryjskiego łamią prawo międzynarodowe, dopuszczając się bezprawnej agresji i innych działań. O tym aspekcie oczywiście zachodnie media nie mówią. Ponieważ jak wiadomo, jeżeli z nieba lecą zachodnie bomby, to są one rozsadnikami wolności, demokracji i bezpośrednią formą dostawy bezpieczeństwa.

Oczywiście nie wszystkim się podoba to, co osiągnęła w Syrii Rosja. Zwłaszcza nie podoba się to krajom które wspierały terrorystyczną wojnę przeciwko legalnemu rządowi syryjskiemu, jak również przyczyniły się do faktycznego rozpadu Iraku. Przypomnijmy sobie sekwencję zdarzeń – najpierw zniszczono Irak, potem zniszczono Syrię (w między czasie Libię), a w tej chwili na cel brany jest Iran. Ten kraj przez lata jest osłabiony bezprawnymi i niesprawiedliwymi sankcjami. Ponieważ Persowie doskonale wiedzieli o co w tej grze chodzi, bardzo intensywnie stawiali na wejście w posiadanie własnej broni jądrowej i środków jej przenoszenia. Prawdopodobnie są bardzo blisko celu jakim jest stworzenie własnej broni jądrowej. Mając nawet stosunkowo prymitywne środki przenoszenia jakimi są ich różne systemy rakietowe, są w stanie zagrozić Europie, całemu regionowi Bliskiego Wschodu w tym pewnemu małemu bliskowschodniemu państwu (nie chodzi o Liban). Za kilka lat rozwoju technologii rakietowej prawdopodobnie będą w stanie skutecznie dosięgnąć terytorium Stanów Zjednoczonych. To, zaś powoduje że Iran staje się graczem globalnym.

Ten aspekt jest niesłychanie rewolucyjny, ponieważ nikt się tego nie spodziewał. Jednak mamy przykład innego kraju, który już przeszedł tę drogę, chociaż ma o wiele mniejszy potencjał od Iranu. Koreańska Republika Ludowo Demokratyczna dzięki swojemu potencjałowi jądrowemu i środkom jego przenoszenia zapewnia sobie skutecznie suwerenność. Iran nie chce niczego więcej, może poza ciągle doktrynalnie powtarzanym zniszczeniem i zepchnięciem do morza pewnego niewielkiego bliskowschodniego państwa (i nie jest to Liban). Problem polega na tym, że ten mały bliskowschodni kraj, wcale nie ma zamiaru dać się zniszczyć, ani zepchnąć do morza. Wręcz przeciwnie, to on może zrobić innym bardzo wiele, ponieważ jest superpotęgą, prawdziwym supermocarstwem przede wszystkim technologicznym i militarnym. Warto brać z niego przykład i proszę nie powtarzać idiotycznych argumentów o amerykańskich darowiznach dla tego kraju, albowiem jakby nie był dobrze zarządzany, to wszystko by przejadł i zmarnował. Naprawdę warto brać z tego przykład.

Zapraszamy pojutrze na III-ią część felietonu.

Tags: , , , ,

8 komentarzy “Czy my już prosimy się o problemy? (cz.2)”

  1. yossarian
    27 stycznia 2019 at 05:40

    Iran doskonale zdaje sobie sprawę że broń jądrową może użyć tylko do odwetu, bo nigdy nie będzie w stanie pokonać USA. To proste i logiczne. Kto więc jest agresorem ?

  2. Miecław
    27 stycznia 2019 at 08:48

    Doskonałe ujęcie problemu. Najlepsze jest to, że widzimy na przykładzie tego małego kraju dobrze zarządzanego, dzięki czemu stało się mocarstwem światowym – i nie przejadło kiedyś pomocy, którą otrzymało – w jakiej sytuacji są teraz Polacy? Źle zarządzani, majątek po PRL “przejedli i przepili” oraz przegrali w “karty”, bo zachodni sojusznik styropianu grał “znaczonymi kartami”. Smutne.

    A co do Iranu to sądzę, że Chiny i Rosja już nie dopuszczą, aby stało się z nim to co z Irakiem. Już więcej państw będących z nimi we współpracy raczej nie padnie od zachodnich siepaczy “demokracji bez demokracji”. Póki co zobaczymy, czy obronią Wenezuelę, bo to będzie chyba kolejny sprawdzian, no ale jeżeli społeczeństwo Wenezueli nie zrozumie swojej sytuacji, to już nic im nie pomoże, nawet Rosja i Chiny.

  3. bob
    27 stycznia 2019 at 09:02

    Jeżeli Amerykanie wycofają się z Syrii wojna między Turcją, Iranem i Rosją jest nieunikniona. Turcy zresztą otwarcie mówią, że chcą kontrolować północną Syrię. Oczywiście z obawy przed wzrostem pozycji Kurdów ale to także przejaw coraz większych ambicji Ankary. Iran i Rosja to odwieczni rywale Turcji więc to tylko kwestia czasu gdy wezmą się za łby. Wtedy Amerykanie będą mogli wrócić do regionu na swoich warunkach. Gdyby Iran wszedł w posiadanie broni atomowej to Europa padłaby na kolana przed Waszyngtonem. Tylko Amerykanie są w stanie stworzyć skuteczny system antyrakietowy broniący Europy. A gdy taki parasol zostanie zbudowany i to przy wsparciu finansowym wystraszonych państw europejskich będzie on jednocześnie poważnym utrudnieniem dla rosyjskich planów wojskowych wobec Europy. Z drugiej strony Iran z bronią atomową oznacza, że szybko także Saudowie i Turcy wejdą w posiadanie takiej broni. A jeżeli Turcy to pewnie i Grecy. A potem inne państwa w tym Polska i pewnie Ukraina. Bliski Wschód z bronią atomową oznacza rozpoczęcie prawdziwej wojny konwencjonalnej w Syrii. Ponieważ nikt nie będzie już się bał rosyjskiego ataku deeskalacyjnego uczestnicy tej wojny będą otwarcie zabijać rosyjskich żołnierzy w Syrii tak jak do tej pory robili to Amerykanie i Żydzi. Biorąc pod uwagę przewagę militarną Turcji w regionie, zwłaszcza w lotnictwie właśnie oni szybko staną się panami w Syrii a Rosję zablokują po prostu dostarczając pomoc militarną Ukrainie. Zresztą potęga turecka zostanie wzmocniona przez Izrael, dla którego wpływy tureckie w regionie są mniejszym zagrożeniem niż wpływy irańskie. Podejrzewam, że sojusz turecko-żydowsko-saudyjski będzie w stanie przywrócić spokój w regionie. Tzn. zablokować Iran i wypchnąć Rosję.

  4. Inicjator
    27 stycznia 2019 at 10:45

    Ostatnie zdania są pouczające, te o dobrym zarządzaniu sprawami kraju.

    Uczmy się i my.

    To dobry dla nas przykład na skuteczne rządy.

  5. wlodek
    27 stycznia 2019 at 13:01

    Bob,paddonku już tak dawno się tak nie uśmiałem”sojusz turecki,żydowsko saudyjski”.Od ciebie co można oczekiwać, który to jusz sojusz który nakreślasz i nic oprócz śmiechu albo jak mówią Rosjanie “ni huj…”.Wszyscy wiedzą że gdyby nie Rosjanie to Syrii już by nie było. W 2018 r było 9 spotkań prezydentów Rosji i Turcji i 3 z reprezentantem I rany.Jak myślisz czy rozmawiali o wypchnieciu Rosji z Bliskiego Wschodu? A Erdogan zapomniał kto mu szykował zamach stanu?Kiedy napiszesz o roli SanEscobar w rozwiązywaniu konfliktu na Bliskim Wschodzie wraz z bratnią Polską?

  6. Klara Kier
    27 stycznia 2019 at 14:13

    Mocny tekst otyrzeźwiający wszystkie rozpalone głowy. Otwórzcie oczy ludzie.

  7. Miecław
    27 stycznia 2019 at 17:04

    @bob. 27 stycznia 2019 at 09:02

    Ty tak na trzeźwo to pisałeś? Cz z jakiejś kartki zapodanej, bo takiego galimatiasu w polityce to nawet @krzyk58 by nie wymyślił. 🙂

    A ja cię ostatnio pochwaliłem i zupełnie niepotrzebnie.
    Ja biorę pod uwagę inny scenariusz, że Kurdowie otrzymają autonomię w ramach Syrii, a z doniesień medialnych wynika, że jak amerykanie wyszli, to Kurdowie szybko wpuścili Syryjczyków, aby nie walczyć z Turkami, nie dać im powodu do podboju. Czyli woleli Syryjczyków i Rosjan w pakiecie, niż Turków. To chyba o czymś świadczy? Prawda! Czas pokaże, czy Turcja da podobną autonomię swoim Kurdom? Jeżeli tak się stanie, a moim zdaniem powinno, to Amerykanie już tam nie będą mieli czego szukać. Trochę oświecenia na tamtych terenach i praktycznie szatany przez najbliższe sto lat nie będą miały tam powrotu, za to czego tam narobiły,o ile przetrwają wyzwolenie świadomości ludzi na świecie.

    Broń atomowa też nie pomoże, jeżeli nie będzie ideologicznej konsolidacji społeczeństwa. Tą konsolidację widać w KRLD oraz w Iranie i dlatego nawet dysponowanie bronią atomową przez sztany i to małe awanturujące się państwo nie zmienia nic zasadniczo w układzie sił. Stąd ich praktyczna bezsilność bo mogą sobie siać wrogą propagandę, ale wojny konwencjonalnej nie zaryzykują także z przeciwnikiem gotowym na wszystko. A Iran to nie Irak, czy Liban, które łatwo można było rozbić od środka, podobnie jak kiedyś Jugosławię. Zdobycie natomiast broni atomowej przez KRLD, a w przyszłości przez Iran, będzie miało tylko ten skutek, że światowym opętańcom nie opłaci się wywoływać wojny nawet konwencjonalnej, ale zawsze mogą zechcieć rozwalać dowolny kraj od środka oddziaływając na jego społeczeństwo poprzez jego potrzeby i emocje. Wtedy nawet posiadanie broni atomowej nie uchroni danego państwa przed podbojami. Degeneracja ideologiczna to jest nowoczesna i skuteczna broń, którą zastosowano w Polsce i wielu innych krajach.

  8. Mroczny Siepacz i Wizjoner
    27 stycznia 2019 at 23:40

    Czekam na część trzecią, bardzo ciekawe ujęcie tematu. Naprawdę przyjemnie się czyta. osobiście nie mam nic do Iranu i nie widzę powodu dla którego mielibyśmy umierać za pewien mały bliskowschodni kraj i nie jest to Liban…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up