Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

19 lutego 2019

Kto sprzedaje energię? Kto nie pozwala swobodnie nią handlować na świecie?


29 сентября 2010 года На_церемонии_открытия_газопровода_«Соболево_–_Петропавловск-Камчатский» Source: http://kremlin.ru/events/president/news/9072/photos/6801

Kryzys, to nowe-stare narzędzie w wojnie hybrydowej. Właśnie się zbliża. Jest w interesie największych potęg których władza się kurczy, ponieważ inne siły sięgają po zasoby z których dotychczas korzystali. Nie są w stanie wytrzymać konkurencji.

Główną osią sporu jest spór transpacyficzny. Nie brakuje jednak innych pojawiających się napięć, w tym także transatlantyckich. Na nowo definiujących znaczenie terminu zachodniej wspólnoty interesów i jej praktyczny zasięg.

Krytykowany Pan Donald Trump, Prezydent Stanów Zjednoczonych, bardzo prostymi ruchami spowodował spowolnienie wzrostu gospodarczego w Chinach. Ma to olbrzymie znaczenie dla Chin i dla świata. Ponieważ Chiny mają dwa oblicza, pierwsze to jednolite, zwarte, potężne siłą procesu eksportowego. Drugie, pełne napięć, wyzysku, niesprawiedliwości i złych kredytów, których przyznawanie oparte było na systemie klientelizmu napędzanego łapówkami. Ta okoliczność wewnętrzna jest nerwem Chin, gdzie partia w sposób ortodoksyjny walczy z korupcją. W momencie jak chińskiej gospodarce zabraknie kwot domykających łańcuchy wymiany, dzięki dochodom z eksportu. Cały układ zależności wewnętrznych, w tym tych prowincjonalnych napnie się do ryzyka implozji. Amerykanie prawdopodobnie na taki mechanizm liczą.

Europa nie jest w stanie w żaden sposób oprzeć się presji USA. Poza sytuacją, w której Niemcy będą lewarować się nieskończoną potęgą surowcową Rosji. Stąd tak irracjonalny atak na Nord Stream, a w tym zapowiedzi rozmieszczenia nowej taktycznej broni jądrowej w Europie. Proszę mieć świadomość, że ta broń co prawda będzie celowana w Rosję, ale jej zakładnikami będą Niemcy. Amerykanie nie pozwolą temu krajowi na polityczne usamodzielnienie. Jest oczywistością, że domniemane rejony jej składowania na terenie Niemiec, będą celami nr 1 dla każdego przeciwnika o analogicznym potencjale. Sprytny plan, jednak Niemcy doskonale sobie z tego zdają sprawę i zrobią wszystko, żeby nie doszło do konfrontacji z Federacją Rosyjską. Nie chcą być ofiarami amerykańskich rojeń mocarstwowych, wywodzących się wprost z formatów zimnowojennych. Pogłębianie relacji gospodarczych Unii Europejskiej z jej największym wschodnim sąsiadem, jest budową strefy bezpieczeństwa, wymiany i dobrobytu o którą swego czasu w Lizbonie apelował sam pan Władimir Putin Prezydent Federacji Rosyjskiej. Nie ma znaczenia, że jej powstanie byłoby korzystne pośrednio nawet dla USA. Nikt w Waszyngtonie nie pozwoli na to, żeby Europa tak bardzo się wzmocniła.

Bliski Wschód jest już mniej groźny dla USA, bo ten kraj jest samowystarczalny energetycznie. Natomiast reszta świata nie jest. To jest oś amerykańskiej gry globalnej, która już staje się widoczna. Zablokowanie eksportu energii z Bliskiego Wschodu przez chaos, to uderzenie w Chiny. Ograniczanie i opóźnianie inwestycji europejsko-rosyjskich, to pokazywanie Unii Europejskiej jej miejsca w zachodniej wspólnocie wyzysku i zamordyzmu. Energia decyduje o rozwoju, a ten przekłada się na dobrobyt całych Narodów. Ten, kto ma władzę nad jej źródłami, ma realną władzę nad światem.

Różnica między globalną polityką obu supermocarstw – Stanów Zjednoczonych i Federacji Rosyjskiej, polega na tym, że USA wzmacniają swoją pozycję poprzez limitowanie wszystkim innym, dostępu do źródeł energii należących do jeszcze innych graczy. Natomiast Rosja chce konsekwentnie eksportować surowce, co jest z korzyścią dla niej i krajów importujących. Proszę słuchając bajek o rzekomym rosyjskim dyktacie energetycznym i uzależnieniu się od Rosji w zakresie dostaw nośników energii mieć powyższe na uwadze. Kto sprzedaje energię? Kto nie pozwala swobodnie nią handlować na świecie?

Może przypomnimy sobie wielkie manipulacje na rynku ropy naftowej, które spowodowały wielkie wahania jej kursów na światowych giełdach? To nie były przypadki. Stany Zjednoczone, wykorzystując swoją dominację na globalnych rynkach i nad globalną gospodarką w ogóle, korzystają ze swoich przywilejów, dla umocnienia swojej dominującej pozycji. Wszelka konkurencja jest zwalczana zarówno w wymiarze ekonomicznym (manipulacje giełdowe), jak i politycznym (sankcje). To zaś będzie miało swoje przełożenia na sytuację całego świata. Setki milionów mieszkańców krajów azjatyckich, potrzebują coraz więcej energii, do napędzania swoich działań ekonomicznych i wyborów życiowych. Czasy, kiedy te kraje konsumowały mało już minęły. Zachód nie chce podzielić się swoją uprzywilejowaną pozycją, która pozwala mu na nadspodziewanie wysoki poziom konsumpcji jednostkowej.

Wiele czynników, w tym wskaźniki wyprzedzające w odniesieniu do koniunktury, wskazują na to, że gospodarka spodziewa się spowolnienia. Ponieważ wojna handlowa pomiędzy USA a Chinami wchodzi na nowy poziom taryf celnych i ograniczeń, należy spodziewać się istotnych przetasowań w gospodarkach krajów azjatyckich. Produkcja przenosi się z Chin do krajów tańszych. Amerykanie chcieliby, żeby w dużej mierze powróciła do nich. Jeżeli taki trend uda się wzbudzić panu Trumpowi, to będzie dla niego legitymacją do reelekcji.

Jeszcze nie wiadomo jak sprawy się ułożą, proszę jednak nie spodziewać się bierności Chin, czy Indii, jeżeli Amerykanie spowodują, że dostęp do surowców dla tych potęg będzie utrudniony. Nie bez powodu „sankcje” nałożone niedawno na handel z Iranem, wyłączyły te dwa kraje, przez co nie miały innego sensu, niż antyeuropejski. Ponieważ to Europa straciła najwięcej na polityce amerykańskich sankcji, wcześniej wobec Rosji, teraz wobec Iranu. Właśnie w ten sposób generuje się napięcia i kryzysy, do rozwiązywania których potem wysyła się lotniskowce…

Odpowiedzmy więc sobie na proste pytanie – kto dąży do konfrontacji w wymiarze globalnym dla utrzymania swojej pozycji? Kto stabilizuje globalną ekonomię, oferując możliwości dostaw gigantycznej ilości nośników energii? To jest takie proste… dlatego, tak bardzo niewidoczne…

Tags: , , , , , , ,

22 komentarze “Kto sprzedaje energię? Kto nie pozwala swobodnie nią handlować na świecie?”

  1. Inicjator
    25 stycznia 2019 at 05:12

    Odpowiedź KTO NIE POZWALA SWOBODNIE HANDLOWAĆ ENERGIĄ jest oczywista.

    W tle toczy się gra, żeby wprowadzić Niemcy do Rady Bezpieczeństwa ONZ, jako potwierdzenie oczywistego faktu ich pozycji w świecie, a KARA za II-gą wojnę już minęła.

    Dochodzi związek Francji i Niemiec w Unii Europejskiej i w Europie – co nie jest tożsame.

    Ktoś musi zająć miejsce Wielkiej Brytanii po Brexicie.

    A rosyjski gaz sobie płynie i stanowi stabilizację dla tej części świata.

    Powoli sprawy się ułożą, nawet w Chinach.

    Będzie dobrze, tylko dajmy jeszcze trochę “ponapinać muskuły” wielkiemu hamulcowemu Zza Oceanu.

    I to miał być kiedyś wielki promotor Wolnego Handlu?

    To wszystko była jedna wielka ściema.

    Wolny handel, ale dla Wielkiego Mocarstwa Zza Oceanu, według Ich kryteriów WOLNOŚCI.

    Kto się z tym nie zgadza, będzie miał WIZYTĘ eskadr lotniczych startujących z lotniskowców, nad dachami swoich domów.

    Nic nowego niż stwierdzenie Babci z “Samych swoich”: sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie …

    Macondo (nawet w skali globalnej) – trwa.

  2. Wierny_Czytelnik
    25 stycznia 2019 at 06:20

    Myślę, że to jest przełomowy tekst albowiem w żaden sposób nie da się go przekłamać. Jest dokładnie tak jak napisaliście. USA stosują imperialistyczne metody.

  3. Tauryba
    25 stycznia 2019 at 07:05

    Imperializm USA jest faktem my wysłuchujemy się im bez żadnych gwarancji bezpieczeństwa i konfliktu jemy się z Niemcami głównym partnerem gospidarczym

  4. jerzyjj
    25 stycznia 2019 at 10:47

    NIE MA TU SIĘ NAD CZYM ROZWODZIĆ.ODPOWIEDŹ JEST PROSTA K R O W O P A S Y !!!

  5. bob
    25 stycznia 2019 at 11:21

    Rosjanie są w Syrii aby blokować handel surowcami z Bliskiego Wschodu do Europy. Chodzi głównie o gaz. Podobnie z Gruzją i Krymem. Rosjanie chcieli zablokować możliwość powstania korytarzy do transportu ropy i gazu z Azerbejdżanu do Europy. Jednak największy problem Rosjanie mają w Arktyce. Już teraz chcą wykroić sobie jak największy kawałek tego regionu aby ograniczyć potencjalną konkurencję w wydobyciu surowców energetycznych tego regionu. Zwłaszcza Norwegia i Dania(Grenlandia) są śmiertelnym zagrożeniem dla Rosji. Gdyby bowiem te państwa rozpoczęły eksploatację Arktyki to eksportowaliby ropę i gaz głównie do Europy. A to byłby cios dla geopolitycznych planów Moskwy a także dla kieszeni putinowskich oligarchów. Rosja jako państwo zawaliłaby się jak ZSRR po zwiększeniu wydobycia przez Saudów w latach 80tych. Nie bez przyczyny w ostatnich latach Rosjanie ślą pod adresem całej Skandynawii groźby lub organizują prowokacje jak np. symulowanie ataku rosyjskich bombowców na Sztokholm. Polska też jest narażona na rosyjską agresję bo po prostu nie chce wzrostu wpływów Rosji w regionie bo wie, że to zagrożenie. Dlatego krok po kroku inwestuje w infrastrukturę dzięki której cały region będzie miał alternatywę w dziedzinie dostaw gazu i ropy. Jeżeli chodzi o Amerykę to stała się ona wrogiem Rosji nie z powodu potęgi militarnej ale dlatego, że rozpoczęła wydobycie gazu z łupków i w rezultacie stała się nie tylko samowystarczalna ale i rozpoczęła eksport gazu. A jeszcze w pierwszej kadencji prezydenckiej Putin uważał, że opanuje rynek gazu Ameryki, stworzy tam dzięki temu lobby za pomocą którego będzie rządził de facto światem. I wszystko wzięło w łeb.

  6. Józek.
    25 stycznia 2019 at 11:44

    Brawo bob.Cieszę się, że Twoje stanowisko w tej sprawie wybrzmiało, bowiem Twoja wypowiedź dopełnia całości.
    Pozdrawiam wszystkich autorów i czytelników.

  7. wlodek
    25 stycznia 2019 at 11:51

    Bob,czego dotyczy artykuł Krakaura?Czytam a tam ani słowa o imperialnych planach Rosji.A ty ze swoją anty rosyjską retoryką przekraczasz nie tylko granicę prawdy! Ty kłamiesz w żywe oczy.! Jak przyjdzie ci zapłacić za rosyjskie fobie w postaci ceny gazu amerykańskiego to wtedy będziesz krzyczał o wolności rynku. A o planach wykorzystania Arktyki przy pomocy 1(powtarzam jednego amerykańskiego lodołamacza), możesz włożyć miedzy bajki.Przypomina mi to historię z okresu II RP ,kiedy to planowano zdobycie kolonii w Afryce, a obecnie stworzenia jako przeciw wagę E.U Trojmorza.Życzę Zdrowia bo o mądrość już późno!

  8. Miecław
    25 stycznia 2019 at 12:24

    Nie zapominajmy o Wenezueli, bo to co teraz oligarchia im zgotowała w imię własnych interesów i zysków, powinno budzić sprzeciw pokojowej społeczności międzynarodowej. Tam też rozgrywają się interesy amerykanów. To doskonały przykład ich metod i braku jakichkolwiek zahamowań w walce o wpływy. Ustępują tylko przed siłą, jak w Syrii. Gdy ktoś mnie pyta, dlaczego polscy politycy nie walczą o suwerenność i dobro narodu, ja podaję im przykład Wenezueli, co mogą zrobić z nami, bo zawsze znajdą swoich gotowych do rozwalenia systemu, tak jak w PRL-u. Pomijam już uzależnienie polityków styropianowych od nich, bo nawet jak zdali sobie sprawę z tego w co wpadli i co zrobili, to jest już za późno.

  9. bob
    25 stycznia 2019 at 13:33

    @Miecław, jeżeli ludzie tracą czas w kolejce po papier toaletowy to nic dziwnego, że szlag ich trafia i w końcu decydują się na rewolucję. Wenezuela prawie trzydzieści lat temu znacjonalizowała wydobycie ropy ale zamiast dobrobytu społeczeństwo wpadło w biedę. Okazało się bowiem, że rodzima klasa polityczna jest znacznie bardziej pazerna niż obce koncerny. Jeżeli chodzi o styropian to jeszcze pół biedy bo on odchodzi już do historii. Co by o nich złego nie mówić to jednak w czasie ich rządów odskoczyliśmy daleko w rozwoju takim państwom jak Ukraina, Białoruś i nawet Rosja. A trzeba powiedzieć, że gdy te państwa po upadku starego systemu rozpoczynały życie od nowa to Polska była na gorszej pozycji wyjściowej. Co prawda ostatnie trzy lata mamy dość chaotyczną ale jednak kontrrewolucję, której zadaniem jest budowa systemu bardziej wschodniego to uważam, że tak daleko zaszliśmy jednak na zachód, że systemowy powrót na wschód jest z góry skazany na niepowodzenie. Tym bardziej, że w naszych warunkach nie da się zbudować wszechwładnej oligarchii powiązanej z władzą.

  10. wlodek
    25 stycznia 2019 at 13:50

    Miecławie ,Wenezuela daleko chociaż jak słusznie zauważyłeś to może spotkać każdego kto jest przeciw amerykańskiemu żandarmowi. Ale przykłady bliżej,Mateusz Piskorski po 2 latach i 8 miesiącach aresztu wydobywczego może opuścić areszt po wpłaceniu 500 tys. kaucji w ciągu 2 tygodni!. Wczoraj w siedzibie EU banderowcy parlamentarzyści w trakcie konferencji napadli na dziennikarkę Rosyjskiej TV która chciała zadać pytanie i uniemożliwili jej pracę.! I co na to zwolennicy demokracji i wolności słowa. Milczą bo nie wypada krytykować sojusznika. milczą gdy świętem państwowym stał się dzień urodzin Bandery! Ja już nie mam złudzeń jak i co dotyczy komentatora Boba i jemu podobnych.Pozdro!

  11. Miecław
    25 stycznia 2019 at 15:56

    @bob.25 stycznia 2019 at 11:21

    W perspektywie 50 lat Rosja może stać się wielkim mocarstwem gospodarczym, bo militarnym już jest i ja widzę, jak jasnowidz, taki obrazek, gdzie zachodnia Europa jest wyczerpana i pozbawiona zasobów, ogarnięta wojnami domowymi z multi-kulti w tle, podobnie jest w szatanach bo pokłady gazu łupkowego częściowo się już wyczerpały a wydobycie zatruło środowisko, ludzie umierają z biedy i chorób, a granice do Rosji i Chin są zamknięte, zaś biedota z Europy i Ameryki na tych granicach prosi o ochłapy, aby przeżyć. Smutny scenariusz prawda? Oby się nigdy nie ziścił.

    Tylko pokojowa gospodarcza współpraca międzynarodowa może uratować świat przed destrukcją. Pilnie jest potrzebne porozumienie w zakresie zrównoważonego rozwoju świata, aby korporacje zachodnie nie okradały innych państw. To dotyczy także korporacji chińskich, czy rosyjskich, bo przecież metody walki o zyski i wpływy są takie same. Doszliśmy do stanu, że walka korporacji o zasoby i zyski może zniszczyć byt ludzi na tym świecie bez użycia broni.

  12. Ali
    25 stycznia 2019 at 17:41

    Tak to już jest, że wszelkiej maści ruchy opozycyjne i rewolucyjne, w swoim marszu po władzę, zawsze mają na sztandarach wypisane hasła pełne swobód i wolności. Po zdobyciu władzy patrzą już na to inaczej, tj. swobodą i wolnością są wtedy tylko strzępy haseł ze sztandarów, które nie zagrażają nowej władzy. Te oryginalne, sztandarowe hasła znikają, albo zmieniają się w swoje karykatury. Niekiedy są nadal formalnie wspominane, ale tylko w takim stopniu, w jakim wypranie mózgów obywateli na to pozwala. Strach i ścieżki możliwej kariery administracyjnej skutecznie uczą hipokryzji, a nawet ją wymuszają.

    Podobnie jest w świecie handlu. Dopóki jakiś układ sił zapewnia profity dotychczas najsilniejszym, tak długo jest utrzymywany. Wystarczy spojrzeć na WTO (World Trade Organization). Hegemon, jego partnerzy i wasale, ogłosili ramy organizacyjne, zasady handlu (w praktyce handlu światowego) i zasady udzielania koncesji handlowych. Po spełnieniu odpowiednich warunków, można było dołączyć do tej “elity” i cieszyć się jasnymi zasadami dostępu do globalnego rynku. Jakoś to działało, ale w końcu sam hegemon stwierdził, że przegrywa, więc przestał być WTO zainteresowany. Zapewne doszedł do przekonania, że swobody i wolności, które go nie wspierają, są mu niepotrzebne. Nastąpił więc powrót do polityki oszczerstw, wymuszeń i sankcji, czyli do nieformalnych wojen handlowych, które mogą łatwiej i taniej dać to, co dawniej zapewniało wygranie wojny rzeczywistej.

    Wielcy Demokraci dbający o lepszy porządek świata, jak ich przegnano z dawnych kolonii, wprowadzili nowy system zależności, o wiele wydajniejszy niż kolonializm. To neokolonializm. Nie trzeba już bezpośrednio okupować i administrować jakąś kolonią, bo teraz wystarczają więzi ekonomiczne, finansowe i systemowe (układowe). Nie wszystkich jednak udało się w to zagnać, a z kolei inni się z tych więzów uwolnili. Zaczęły się więc kłopoty hegemona, bo chociaż globalizacja ciągle przynosiła profity i pozwalała żyć ponad stan, to inni dzięki niej również urośli, i to nawet bardziej. Skoro tak, to następuje powrót do polityki siły.

    W wybitnym stopniu sprawy te dotyczą również energii i jej rynku. Miał być wspaniały “wolny rynek” kiedy hegemonowi ropy i gazu brakowało, ale gdy rewolucja techniczna spowodowała, że hegemon stał się zasobny, to “wolny rynek” przestał być potrzebny, a liczy się to, że trzeba tę ropę i gaz drogo kupować od hegemona. Wasale robią to natychmiast, pomimo że tracą wiele, ale lizusostwo, czołobitność i wiernopoddańczy bełkot to ich ofiara i zarazem nadzieja, że z “pańskiego stołu” coś im skapnie. Nawet jeśli nie dla wszystkich współobywateli, to chociażby tylko dla nich, rządzących. Aby nie budziło to (te drogie zakupy od hegemona) dysonansu, to należy tylko obywateli odpowiednio zmanipulować. Przekonać ich, że drożej to jest dla ich dobra, bo za rogiem czyhają “Ci Źli”, którzy tylko myślą jak nas zniewolić. Takie “odwrócenie kota ogonem” działa dobrze tylko wtedy, gdy jest obstawione skuteczną propagandą o złu jednych (tych tańszych) i dobru drugich (tych droższych). Okazuje się, że Ci co “walczyli” o naszą wolność i swobody, a postępujący teraz przeciwnie, są nadal uważani za troskliwych rządzących i patriotów, pomimo że jednocześnie łupią współobywateli dla dobra hegemona, pod zakłamanymi pretekstami.

    Oprócz wasali, są również w miarę normalne państwa, które dla korzyści ekonomicznych własnych obywateli potrafią się sprzeciwić hegemonowi; chociaż w sprawach, które ich niewiele kosztują, potrafią również się z nim zgadzać. Właśnie sprawa rurociągu NS2 obrazuje, jakie państwa są jeszcze normalne, a jakie są wasalami działającymi dla dobra hegemona i wierzącymi (raczej nieszczerze), że może kiedyś się to wszystkim opłaci, tak jak teraz tylko rządzącym. Okazuje się, że można bez obiekcji kupować jakieś mało wiarygodne zapewnienia i obietnice, płacąc za nie rzeczywistymi pieniędzmi (efektem pracy współobywateli). W państwie zideologizowanym bardzo trudno jest uświadomić sobie, że sprawy są dość proste (przeliczalne), a nie tak pokręcone jak się ludziom wmawia. Nic dziwnego, że “klęska” jest synonimem działania tego państwa, i w kółko jest i będzie świętowana.

    Po tych ogólnych uwagach, mogę stwierdzić, że artykuł sensownie stawia sprawy możliwości handlu energią.
    Odniosę się więc jedynie do komentarza @bob (25 stycznia 2019 at 11:21), a konkretnie do kilku kwestii, które zacytuję.

    1. “Rosjanie są w Syrii aby blokować handel surowcami z Bliskiego Wschodu do Europy…”.
    Bajki. Po pierwsze sama Syria nie jest żadnym potentatem ropy i gazu. Potentaci to Iran i Arabia Saudyjska. Przy nich Syria to drobiazg.
    Po drugie, transport rurociągowy gazu z Iranu lub Kataru może bez problemu odbywać się z pominięciem Syrii (patrz mapa).

    2. “Rosjanie chcieli zablokować możliwość powstania korytarzy do transportu ropy i gazu z Azerbejdżanu do Europy”.
    Po pierwsze, owszem mityczne złoża gazu w Azerbejdżanie istnieją, ale fizycznie ich nie ma. Nawet jest problem z napełnieniem istniejącego gazociągu z Azerbejdżanu do Gruzji. Definitywnie stwierdzone złoża gazu w okolicy są, ale w Turkmenistanie, a więc najpierw potrzebny byłby gazociąg stamtąd do Azerbejdżanu a potem dopiero dalej. Alternatywnie turkmeński gaz można transportować przez Rosję, ale to już nie to samo. 🙂

    3. “Jednak największy problem Rosjanie mają w Arktyce”.
    Jaki problem? Chyba z klimatem. Teraz byłaby to zbyt droga impreza, porównywalna z gazem z łupków. Po co eksploatować drogo, jak można tanio?

    4. “Zwłaszcza Norwegia i Dania(Grenlandia) są śmiertelnym zagrożeniem dla Rosji. Gdyby bowiem te państwa rozpoczęły eksploatację Arktyki to eksportowaliby ropę i gaz głównie do Europy”.
    A kto im broni? Niech wydobywają. Tylko kto od nich drogo kupi (poza nami)? Arktyczna ropa i gaz to pieśń przyszłości, jak zabraknie (o ile zabraknie) za kilkadziesiąt lat, co najmniej.

    5. “Polska też jest narażona na rosyjską agresję bo po prostu nie chce wzrostu wpływów Rosji w regionie bo wie, że to zagrożenie”.
    W jakiej formie jesteśmy narażeni na rosyjską agresję? Grożą ustawą a’ la 447? A może zabrakło im terytorium, albo mamy furę ropy i gazu?
    Wpływami się nie przejmuj, bo każde państwo ma gdzieś tam swoje wpływy, i my, i Ameryka, i Rosja też. To normalne. Dziwi Cię to?

    6. “dlatego krok po kroku inwestuje w infrastrukturę dzięki której cały region będzie miał alternatywę w dziedzinie dostaw gazu i ropy”.
    Dobre. Kto normalny kupi od nas drogi gaz (z LNG)? Nikt, a jedynie podobni wasale do nas, napędzeni poleceniami hegemona. To gwarancja braku konkurencyjności, chyba że wprowadzi się “głodowe” płace i tym samym uratuje konkurencyjność.

    7. “stała się wrogiem Rosji … dlatego, że … stała się samowystarczalna i rozpoczęła eksport gazu”.
    Naprawdę, wierzysz w to? To Rosja zakazuje sprzedawać gaz Ameryce? Wprowadza im z tego powodu sankcje?
    Przecież to USA wprowadzają sankcje na Rosję i NS2. Gdzie tu kapitalistyczna i demokratyczna wolna konkurencja?
    Znasz rosyjskie sankcje na przemysł naftowy i gazowy Ameryki? Wymień je.

    8. “Putin uważał, że opanuje rynek gazu Ameryki, stworzy tam dzięki temu lobby za pomocą którego będzie rządził de facto światem”.
    Plany rządzenia światem zostały nagrane jak na te słynne “taśmy”? Kto te “niewygodne info” sprzedaje?
    A w ogóle, gaz to o wiele za mało, żeby rządzić światem.

  13. wlodek
    25 stycznia 2019 at 17:57

    Bob,i jeszcze jedno. Dzisiaj 75 Rocznica Przerwania Blokady Leningradu!Osoba dorosła otrzymywała w okresie Blokady 300 gram chleba dziennie,dzieci150 gram! Ty myślisz że o tych ofiarach ludzie nie pamiętają! A ty o kolejkach po papier toaletowy i pociskasz swoje rusofobiczne historie.Pamiętaj o tragicznych losach Leningradu, bo i im zawdzieczasz że żyjesz! Cześć Pamięci Ofiarom Hitlerowskiej Blokady Leningradu!

  14. Miecław
    25 stycznia 2019 at 18:50

    @bob. 25 stycznia 2019 at 13:33

    Zachłanność biznesu jest wszędzie na świecie taka sama, bo klasa psychopatów społecznych bez tej cechy żyć nie może. W Polsce jest podobnie, dlatego biznes jest tak anty-pisowski, jak tu i ówdzie skowronki śpiewają.

    Ale do tego, aby chciwość oligarchii wykorzystać p-ko własnemu krajowi trzeba czynnika zewnętrznego. W sieci znajdziesz info, jak się zwiększały rok rocznie amerykańskie dotacje na opozycję w Wenezueli. Gdyby nie wspomaganie z zewnątrz to sytuacja by się ułożyła, no i Maduro nie ma już takiej charyzmy, jak poprzednik, który w Wenezueli wyciągnął biedotę ze slumsów do cywilizacji.

    Dla oligarchicznej opozycji nie będzie to łatwy orzech do zgryzienia, bo nawet jeżeli w wojnie domowej zwyciężą, to czeka ich konieczność utrzymywania pewnych projektów społecznych bo Wenezuelczycy mają już pewien lewicowy etos, nie to co Brazylijczycy, którzy teraz dopiero poczują co znaczą rządy prawicowe.

    Ale oby twoje ostatnie zdanie co do Polski okazało się prorocze.
    No i na koniec świetny cytat z komentarza NANY na KIP – warto się nad nim zastanowić i dlatego gorąco ci go polecam:

    “Polacy z jakiegoś powodu „chcą” mieć gaz z ussa.
    A ussa nie ma dostatecznie dużych złóż gazu takich, by jeszcze z nich gaz sprzedawać.
    Więc ussa „musi” powiększyć „swój” stan posiadania. Czyli ussa musi gdzieś ten gaz/ropę ukraść. Na celowniku jest aktualnie Wenezuela.
    Czy ussa mogło by skolonizować Wenezuelę, gdyby Wenezuelczycy byli zgodni co do posiadania jednego, własnego kraju? Nie było by to możliwe.
    Ale mamy tam przykład „demokratyzacji” czyli są grupy ludzi skłonne za pieniądze dołączyć do kolonizatorów i chętne do zarządzania Wenezuelą w interesach i pod dyktando ussa.
    Czy inaczej mamy w Polsce?
    My chcemy mieć każdy inny gaz i każdą inną ropę naftową, byle nie z Federacji Rosyjskiej!
    Czyli mamy sytuację taką, że pośrednio lub nawet bezpośrednio przyczyniamy się do rewolty i skolonizowania Wenezueli przez ussa.
    Rozwiązanie jest w sumie proste: Polacy mogli by z wielką łatwością zażądać, by do Polski szedł tani gaz i ropa z Federacji Rosyjskiej. Nie musielibyśmy wówczas uczestniczyć w rozwalaniu Wenezueli i powodowaniu tam nędzy większej niż jest teraz.
    Ale wówczas my, Polacy, musielibyśmy rozumieć, czym grozi bycie bogatym i jakie fatalne skutki na nas to ściąga.
    Co nam złego zrobiła kiedykolwiek Wenezuela?
    Nic! nigdy i nic!
    A co my robimy Wenezueli?
    I dlaczego?
    W imię czego i w czyim interesie?
    Kto nam powiedział, że tak my musimy?
    I dlaczego mu uwierzyliśmy udając, że nie wiemy o co chodzi?
    Bohaterscy Żołnierze Armii Czerwonej umierali w walce o ziemie przekazane Polsce.
    Wenezuela stoi na krawędzi wojny domowej i katastrofy humanitarnej a my „kupujemy gaz z ussa”.
    Czy naprawdę mamy moralne prawo oczekiwać, by u nas był pokój i byśmy mieli ciepło w domach?
    Czy może mamy jakieś nadzwyczajne prawa dane nam przez Boga?
    Ale od kiedy to Bóg nagradza zaprzańców i zdrajców?
    Więc jeżeli nie Bóg, no to kto?
    Jeżeli służymy złu, dostaniemy za to bolesny rachunek. I żadnymi pieniędzmi się wówczas nie wykupimy.”
    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2019/01/fikcyjne-bogactwo-czyli-97-niczego-cz-1/

  15. Miecław
    25 stycznia 2019 at 19:03

    @wlodek. 25 stycznia 2019 at 13:50

    Racja. Teraz jak na dłoni widać skąd i po co te organizacje pozarządowe od praw wszelakich są sterowane. Podobnie nie ruszają Arabii Saudyjskiej i biedy w ussa. Kiedyś miałem przykład z polskiego podwórka, gdy osoba skrzywdzona przez polski system administracyjny szukała pomocy, w takich organizacjach, to jej nie otrzymała w zasadzie, bo chyba był to za mało medialny przypadek, a co ważniejsze jak się wydaje, naruszałby tabu, że w PRL dbano lepiej o prawa człowieka, niż w III RP. Bo przypadek dotyczył zmiany przepisów, które pogarszały sytuacje pewnych grup osób w stosunku do stanu z okresu PRL.

    Natomiast nagminnie mamy narzucane reguły prawne w obronie interesów biznesu zachodniego:
    https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/ke-wzywa-polske-do-obrony-obywateli-przed-halasem/nq28v0n

    Współczuję rządowi, mimo że pisowski.

  16. Miecław
    25 stycznia 2019 at 19:21

    @Ali. 25 stycznia 2019 at 17:41

    Szczera prawda. Moje gratulacje. Z przyjemnością przeczytałem. Takich komentatorów nam tu potrzeba, aby obnażać propagandę wrogą polskiej racji stanu.

  17. wieczorynka
    25 stycznia 2019 at 19:22

    @ bob jesteś coraz bardziej zabawny ze swoimi wpisami.
    Przypomniał ci się papier toaletowy, inni też używają takich argumentów jak nie mają innych.

    Kilka razy na tym portalu podpowiadałam, czym można zastąpić tenże papier.
    Napisz do redakcji OP aby rozwinęła wątek papieru toaletowego.
    Z powodu twoich dywagacji na temat papieru za przeproszeniem do dupy czyli toaletowego, wypada mi przesłać pozdrowienia.

  18. bob
    25 stycznia 2019 at 19:55

    @Miecław, może i Rosja za 50 lat będzie wielkim mocarstwem ale rosyjskości w tym mocarstwie raczej już nie będzie. To będzie państwo o całkowicie innej strukturze etnicznej i kulturowej. Z drugiej strony i Europa Zachodnia będzie pod tym względem kompletnie inna.
    @wlodek, Polacy w latach 80tych i Wenezuelczycy obecnie raczej nie interesowali, nie interesują się blokadą Leningradu. Dla nich papier toaletowy miał, ma większe znaczenie i dlatego powiedzieli dość tego dziadostwa.

  19. Miecław
    25 stycznia 2019 at 21:20

    @bob. 25 stycznia 2019 at 19:55

    Ech nie martwiłby się o rosyjskość tego mocarstwa wschodniego, bo ona zastanie podstawą ich dominującej kultury, mimo wieloetniczności. Rosjanie poddani w swojej historii różnym eksterminacjom, w tym religijnym, podobnie jak my Polacy, nie utracili swojej kultury, więc twoją opinię uważam za nieuzasadnioną. Ich kultura, na ich terenie jest dominująca i to ją poniekąd chroni.

    Na twoim miejscu martwiłbym się o Polskę i Polaków, abyśmy mogli zachować swój narodowy charakter mimo kulturowo-prawnego imperializmu zachodniego, abyśmy obronili swoją kulturę w starciu z zachodnim multi-kulti przy tzw. wolnym rynku siły roboczej. Szczególnie Polki na zachodzie prawie masowo wchodzą w związki obce kulturowo, więc już proces zmian kulturowych się rozpoczął. Sam znam kilka takich przypadków. I o ile w I RP proces ten dotyczył szlachty, która mieszała się na poziomie europejskim z innymi nacjami, to pospólstwo żyjące w niewoli mogło zachować narodową kulturę. Teraz to jednak “pospólstwo” stało się otwarte na świat z konieczności poszukiwania pracy, więc zmiany kulturowe będą dotyczyć też tego najniższego poziomu społeczeństwa. Przed tym nie uciekniemy, a jak to wpłynie na naszą kulturę w perspektywie następnych 50 lat to się dopiero okaże.

    Bo niestety w starciu z ich imperializmem kulturowym cały czas tracimy. Ja już przestałem słuchać nawet jakiegokolwiek radia, bo nie ma tam już dominującej pozytywnej polskiej muzyki, jak za czasów PRL. Zauważ, że nie ma radia w którym nadawano by tylko polską pozytywną kulturowo muzykę, nawet na poziomie 80 %. Nic, wszystkie rozgłośnie wyjałowione z polskiego intelektu i tylko póki co jeszcze zapowiadają po polsku. A jak coś puszczą polskiego to jakieś aktualne lub przeszłe sfrustrowane badziewie. O pozytywnej, kulturowo optymistycznej i narodowej muzyce z okresu PRL można już zapomnieć. Dobrze, że jest internet, więc mogę słuchać tego co lubię. Jeżeli coś gdzieś lokalnego istnieje, co stawia tylko na polską pozytywną kulturę, to proszę mnie oświecić?

    Pomijam już fakt służenia szatanom, za co może nas spotkać przysłowiowa “kara boska”.
    Polecam ku rozwadze: http://www.mysl-polska.pl/1796

  20. Miecław
    25 stycznia 2019 at 21:37

    Ciekawy dokument. Bez komentarza, szkoda słów:
    http://www.niewygodne.info.pl/artykul9/04708-Jak-wyglada-protekcjonizm-starej-UE.htm

    Dokument:
    pie.net.pl/wp-content/uploads/2019/01/Raport_Protekcjonizm_gospodarczy_w_Unii_Europejskiej.pdf

  21. bob
    26 stycznia 2019 at 10:30

    @Miecław, jeżeli Polki wiążą się za granicą z Turkami i Arabami to tak naprawdę nie jest problem dla Polski tylko dla państw zachodnich, którzy z tej wschodnioeuropejskiej imigracji będą mieć raczej muzułmańskie owoce. W Polsce zaś Ukrainki najczęściej wchodzą w związki z Polakami. Czy to zagrożenie dla polskiej tożsamości? Zobaczymy. Sadzę raczej, że nie będzie źle. Jeżeli chodzi o Rosję to nowi Rosjanie będą mieć tyle wspólnego z Rosją carów co dzisiejsi Egipcjanie z Egiptem faraonów. Oczywiście to może nawet być duża potęga, która nawet zrealizuje marzenie carów o wyjściu na Ocean Indyjski gdy w skład Rosji jako panislamskiego mocarstwa wejdzie Pakistan.

  22. Miecław
    26 stycznia 2019 at 12:50

    @bob. 26 stycznia 2019 at 10:30

    Po części prawda, że to problem zachodu, ale nasz też, bo może kiedyś dzieci z tych związków zechcą wrócić do Polski i kształtować ją po swojemu, tu mają babcie i dziadków, bywa że z szokowanych decyzją córki, ale kochających wnuczki. I tak zmienia się ewolucyjnie kulturę. Gdy było to na małą skalę tu na miejscu w Polsce, gdy jacyś obcokrajowcy dostawali zgodę na osiedlenie się i zawierali związki z Polkami, czy Polacy przywozili sobie żony z za granicy, to my ich wciągaliśmy w obręb własnej kultury i nie było takiego zagrożenia. Wręcz przeciwnie, kultura się trochę ubarwiała. Przeciwko takim związkom nie mam nic przeciw, zwłaszcza opartym na miłości i wyborze polskiej kultury jako macierzystej przez obcokrajowców. Ale gdy staje się to masową skalą w ramach zachodniej polityki multi-kulti to zagrożenie realne istnieje.

    Reszta twoich dywagacji to futurystyka. Nie sądzę, aby Rosjanie chcieli podbijać świat i mieli cele tożsame z carskimi. To nie są już ci Rosjanie bojarowie i świata dworu, tamtejsza szlachta. Po rewolucji niewiele z nich zostało. Teraz rządzi zwykły lud i ludzie z tego ludu, nawet jak się obecnie na transformacji dorobili. Ich celem będzie oczywiście robienie interesów wszędzie na świecie, bo to jest oczywiste dla biznesu, ale kulturowo będą zamknięci i zostaną z Matuszką Rasiją. No ale pożyjemy zobaczymy. Obyśmy my jako naród taką filozofię życia i obrony polskości kultury przyjęli.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up