Go to ...
Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

Obserwator Polityczny on Google+RSS Feed

19 lutego 2019

Serwilizm władz Polski wobec Stanów Zjednoczonych staje się niebezpieczny (cz.2)


 Właśnie ten aspekt – relacji z Zachodem w kontekście serwilizmu władz Polski wobec USA jest bardzo ważny. O ile Wschód po prostu nie traktuje nas inaczej, niż jako narzędzie w polityce amerykańskiej. To partnerzy z Unii Europejskiej są z nami w zupełnie innej relacji. Nasza polityka wobec tych krajów, zwłaszcza w formie szkodzenia kontaktom handlowym na strategicznym polu surowcowym pomiędzy Unią Europejską a Rosja stawia nas poza Unią. Takie są realia i trzeba to sobie uświadomić, a ponieważ tu nie chodzi o to, że nie chcemy produkować krasnali do Niemieckich ogrodów, tylko przyczyniamy się do braku dostaw taniego gazu dla unijnej, a zwłaszcza niemieckiej gospodarki – to będzie miało poważne konsekwencje.

Jeżeli nasz kraj posłuży dla USA jako czynnik zaczepienia ich retoryki i chociaż trochę polityki, przeciwko inwestycji w Nord Stream 2, to należy się spodziewać, że Niemcy na trwałe zmienią nastawienie do naszego kraju. Ono nigdy nie było realnie pozytywne – tutaj miłości nie było, nie ma i nie może być z przyczyn oczywistych. Jednak Niemcy nie są w stanie zrozumieć, dlaczego przeciwstawiamy się kupowaniu przez nich gazu – tam gdzie chcą, skoro my nie chcemy tam kupować? Nawet wybudowali sobie infrastrukturę omijającą nasz kraj, żeby nam nie przeszkadzać. Bądźmy realistami – oni mają własne interesy, podstawowym jest to, że potrzebują gazu. W istniejących realiach geopolitycznych, najtaniej, najwięcej i w sposób najbardziej stabilny i pewny może dostarczyć go im tylko Federacja Rosyjska.

Ostatnio w jednym z kanałów niemieckiej telewizji jeden z polityków AfD zaczął snuć wizje Dexitu. Musimy mieć świadomość kruchości polityki wewnętrznej w tym kraju, dogłębnie zniszczonej błędnymi decyzjami i złą polityką pani Angeli Merkel.

Drugim niesłychanie interesującym wydarzeniem ostatnich dni była chińska reakcja na aresztowanie w Polsce z zarzutem o szpiegostwo jednego z biznesmenów chińskich (i jego polskiego współpracownika). Polskie władze postawiły zarzut dyrektorowi jednej z największych globalnych chińskich firm, która dostarcza rozwiązania z zakresu wysokich technologii dla całego świata. To zostało natychmiast podchwycone przez media na całym świecie, a działające w Chinach – państwowe lub kontrolowane przez państwo media, pozwoliły sobie nawet na grożenie Polsce.

To bardzo ciekawe zagadnienie, albowiem w Polsce wiele firm, zwłaszcza z zakresu nowych technologii i szeroko rozumianego IT, świadczy usługi w ramach powiązań globalnych. W tym zakresie rzeczywiście w naszym kraju na pewno można wejść w posiadanie danych, które mogą mieć znaczenie dla procesów, które są po prostu istotne. Chiny mają globalne interesy i adresują je globalnie, nie można się dziwić, że prowadzą wywiad w skali globalnej. Jak również nie można się dziwić, że interesują się naszym krajem.

W przypadku tak wysoko postawionych osób jak zarząd wielkiej inwestycji – globalnego koncernu, nigdy nie ma pewności z kim ma się do czynienia. Obserwowanie takich ludzi jest czymś naturalnym i normalnym. Jednakże stawianie zarzutów i dekonspirowanie szpiega, zawsze ma dwa końce. Po pierwsze na pewno strona oskarżana się wyprze jakichkolwiek związków i odetnie od problemu. Co natychmiast nastąpiło. Następnie – będzie stosować retorsje, w tym przypadku na pewno propagandowe, ale również gospodarcze. Wystarczy, że Chińczycy swoje przyszłe inwestycje w Europie zlokalizują na Słowacji lub na Litwie – to będą skutki tego działania. Zależy im na rynku, ale również muszą dbać o swój prestiż. Jeżeli zaakceptują bez konsekwencji sytuację, że oskarża się ich o szpiegostwo – to będą mieli więcej takich przypadków.

Dodatkowo niedawno w Kanadzie aresztowano wysoko postawioną menadżer tego samego chińskiego koncernu, Stany Zjednoczone domagają się jej ekstradycji pod zarzutem wykorzystywania amerykańskich technologii w handlu z objętym sankcjami Iranem. To powoduje, że Chiny mogą odczuć potrzebę zaznaczenia swojego prestiżu na analogicznej sprawie – oczywiście mniejszego kalibru, jaka wydarzyła się w Polsce.

Powstaje więc pytanie – w czyim interesie postawiliśmy tenże zarzut szpiegostwa? Jeżeli byłby prawdziwy to co? Zakażemy działalności tej firmy w Polsce? Jaką mamy pewność, że inne chińskie firmy nie prowadzą analogicznej działalności? Wniosek jest trywialny – w tego typu branży jak gra wywiadów, pokazówki realizuje się jeżeli ich przeprowadzenie daje korzyści. Jakie korzyści mamy z tej sytuacji? Poza dostarczeniem argumentów dla Amerykanów o rzekomej szpiegowskiej działalności ze strony Chińczyków?

Reasumując, serwilizm Polski wobec Stanów Zjednoczonych staje się niebezpieczny. Jak traktują nas Amerykanie i jakie mamy dla nich rzeczywiste, realne znaczenie pokazała kwestia offsetu za F-16, potem polskiej ustawy o IPN oraz amerykańskiej ustawy 447. Nie jesteśmy dla nich partnerem. Dlaczego więc tyle ryzykujemy w relacjach z Zachodem? Pakujemy się na Bliski Wschód? Stawiamy się Chińczykom? O kwestiach ekonomicznych (import gazu) i stosunku władz Polski z Rosją nawet nie ma co wspominać. Polityka serwilistyczna jaką wyrażamy jest dla nas niebezpieczna, ponieważ nie mamy żadnej gwarancji, że będą nas bronić w razie kłopotów, czy też wyrównają nam straty jakie poniesiemy i będziemy ponosić.

Na marginesie, trzeba dodać że problem serwilizmu naszych władz wobec USA nie dotyczy tylko tej ekipy rządzącej. Ten problem mamy od samego początku transformacji, kiedy to stworzono dogmat o euroatlantyckich dążeniach Polski – w rozumieniu przeciwstawienia się schematom zimnowojennym. Niestety nasze elity pomyliły środek do celu jakim jest przynależność do struktur Zachodu z prawdziwym celem jakim ma być bezpieczeństwo i zamożność naszej Ojczyzny. Przekłamując rzeczywistość w sposób skrajnie haniebny. Oto wmówiono nam, że z chwilą wstąpienia do NATO jesteśmy bezpieczni i będziemy równorzędnym partnerem Zachodu. Natomiast Unia Europejska miała być krainą w zasadzie sielanki. Okazało się, że jest jak zwykle, a nawet ciekawiej. USA i Unia Europejska zaczynają się postrzegać JAKO KONKURENCI. Wspólnota zachodnia nabiera nowego znaczenia, w tym sensie że nasze interesy są wyraźnie rozbieżne po obu stronach Atlantyku. Kraje Europy nie chcą się konfliktować ani z Rosją, ani z Chinami. Tymczasem nowa administracja amerykańska realizuje politykę utrwalania i wzmacniania swojej dominacji na wszystkich możliwych polach aktywności. Najciekawsze dopiero przed nami. Trzeba się jednak umieć do tego odpowiednio nastawić. Sytuacja w której będziemy traktowani jako wasal Ameryki na pewno nie pomoże nam w relacjach z nikim.

Tags: , ,

20 komentarzy “Serwilizm władz Polski wobec Stanów Zjednoczonych staje się niebezpieczny (cz.2)”

  1. jakub
    20 stycznia 2019 at 08:14

    Autor ma racje – nie po to Niemcy przelewali krew pod Stalingradem w Wielkiej Wojnie o surowce Azji by teraz godzić się by niewielki kraj utworzony ich staraniem podczas kongresu Wersalskiego, kierowany niezdrowa ambicja do bycia lokalnym mocarstwem, to wszystko zaprzepascil.

  2. DF 2000
    20 stycznia 2019 at 09:03

    Doskonałe podsumowanie naszej polityki zagranicznej!

  3. bob
    20 stycznia 2019 at 09:09

    Niemcy nie są naiwni aby sądzić, że Polska albo Rumunia są w stanie zablokować Nord Stream na forum unijnym. Za to wiedzą, że jeżeli Amerykanie się wściekną to będą nici po tej rurze. A tak będzie bo trzeba być naprawdę frajerem aby sądzić, że będzie się sprzedawało samochody do Ameryki i kupowało rosyjski gaz zamiast amerykańskiego.

    SZANOWNY PANIE UZNAJEMY PANA KOMENTARZ ZA KOMENTARZ MIESIĄCA STYCZNIA 2019. SERDECZNIE POZDRAWIAM WEB. JÓZ.

  4. 77k3
    20 stycznia 2019 at 09:15

    Jestem tu pierwszy raz. jestem w szoku. Dlaczego inne media tak nie piszą? To trzeba rozpowszechnić żeby otwierać ludziom oczy.

  5. Miecław
    20 stycznia 2019 at 09:29

    Sądzę, że walka z konkurencją gospodarczą w wykonaniu Stanów, a taką konkurencję dla amerykańskich firm stanowią chińskie firmy technologiczne nabrała nowego wymiaru. Już się zaczyna jazda w mediach, że produkty tej firmy mogą być narzędziami szpiegowskimi, co oczywiście nie jest wykluczone, ale trzeba pamiętać, że produkty amerykańskich i zachodnich firm też nie są wolne od tego typu podejrzeń.

    No ale co my możemy? Możemy tylko popatrzeć teraz na kwaśne miny styropianowych polityków, gdy muszą społeczeństwu jakoś uzasadnić podporządkowanie wielkiemu bratu spłacając dług wdzięczności za pomoc w rozwaleniu PRL-u. Ot i cała historia o serwilizmie naszych władz.

  6. Xun Zi
    20 stycznia 2019 at 10:16

    Pionek jest do zbicia. I tyle w temacie.

    @bob
    20 stycznia 2019 at 09:09

    Zgadzam się z p. Józefem. Komentarz miesiąca w jak najbardziej pozytywnym rozumieniu.

  7. P.P.
    20 stycznia 2019 at 11:07

    USA (Trump) nie chcą samochodów z UE. Oni chcą reaktywować własny przemysł motoryzacyjny. Natomiast jeśli UE nie będzie sprzedawać swoich samochodów w USA to gdzie? W Chinach? W Rosji?

  8. wlodek
    20 stycznia 2019 at 11:23

    Wczoraj czytam”CIA za aresztowało irańskiego świadka w toczącym się śledztwie”Paranoja! A druga”Polska organizatorem konferencji o Bliskim Wschodzie”.A wróbelki ćwierkają że chodzi o sankcje wobec Iranu,a może i coś więcej! Czyżby dyplomatyczna powtórka z Iraku?

  9. Pozorovatel
    20 stycznia 2019 at 11:38

    Uczyniliśmy już Rosję wrogiem Polski, mało tego spowodowaliśmy by zwykli Rosjanie znienawidzili zwykłych Polaków, by wywierali antypolską presję na swoje obecne i przyszłe rządy. Po tym pierwszym sukcesie przystąpiliśmy do mozolnej pracy by ten sam rezultat uzyskać wobec Niemiec i Niemców. Dlaczego to robimy? Jaki mamy interes w generowaniu skierowanej przeciw nam nienawiści potężnych sąsiadów? Otóż tylko po to by zrobić autodestrukcyjną “laskę” tym którzy nazywają nas “polish jokes”.

  10. Inicjator
    20 stycznia 2019 at 12:12

    Doskonała i chłodna analiza naszego widzenia świata, tzn. widzenia go przez nasze pożal się Boże – elity.

    Koszty głupoty rosną.

    Dojdą rachunki do zapłacenia w przyszłości.

    No i nie zapominajmy o Azjatyckiej (chińskiej) zasadzie “zachowania twarzy”.

    Oni te nasze proamerykańskie i wymierzone w Nich “gesty” zapamiętają na 100 lat.

    Podobnie jak Iran.

    Po co nam to?

    Koniec …

  11. Miecław
    20 stycznia 2019 at 14:15

    @Pozorovatel. 20 stycznia 2019 at 11:38

    To nie my Polacy sobie to zrobiliśmy, tylko zdrajcy, którzy narzucili uczciwym Polkom propagandowo politykę historyczną z jedynie słuszną wersją historii. Zwykły robotnik, czy chłop nie ma obecnie zbyt wiele czasu, aby studiować zawiłości historii i polityki a niedojrzała młodzież jest manipulowana na poziomie świadomości historycznej już od dzieciństwa w toku edukacji szkolnej. Wdrukowywanie fałszywej świadomości jest podstawą obecnej polityki historycznej.
    http://www.mysl-polska.pl/1559

    Cel obnaża Łagowski – Jesteśmy w trakcie tworzenia, przez rządzącą partię PIS (i jej „nadrząd” w USA) NOWEJ POLSKIEJ TOŻSAMOŚCI NARODOWEJ – tak stwierdza krakowski filozof i historyk:
    „Jej celem jest nadanie Polsce „tożsamości antykomunistycznej”. Jak to się robi? Zacznijmy od końca: degraduje się nie żyjących generałów, a następnie plan przewiduje degradacje wszystkich oficerów wojska polskiego z czasów PRL … zmienia się nazwy ulic, które mogły by się kojarzyć z poprzednią „tożsamością”, niszczy pomniki przypominające wielką wojnę, zawiera sojusze z siłami, które były nam wrogie w czasie wojny, a dziś są dumne ze zbrodni jakie popełniły (chodzi o Ukraińską Powstańczą Armię – UPA) … Strach budzi nadrzeczywisty wymiar tych dążeń, gdzie prawda i fałsz, dobro i zło, szlachetność i podłość, symbole i rzeczy zostały ze sobą zmieszane rzekomo w w celu osiągnięcia nadzwyczajnego, wprost niebiańskiego dobra, jakim jest „zdobycie władzy nad polską duszą”, aby uczynić z niej duszę antykomunistyczną. O ten cel warto się bić … także krzywdzić ryczałtem i w nastroju amoku Polaków, którzy odtworzyli to państwo i odbudowali miasta po największej wojnie, jaka się przez Polskę przetoczyła. Przyjść w 1989 na gotowe i ogłosić, że zastało się zgliszcza – oto bezczelność PO-PIS jakiej staliniści mogliby pozazdrościć.” („Przegląd” nr 11/2018, s. 13-14).

    Polecam też:
    http://www.mysl-polska.pl/1794

  12. Anonim
    20 stycznia 2019 at 15:09

    Od dawna zdumiewa mnie historyczne, zideologizowane i oderwane od rzeczywistości spojrzenia naszych polityków na świat i miejsce w nim Polski.
    Oni chyba w ogóle nie wiedzą, gdzie znajduje się nasze państwo. Jesteśmy przecież w Europie. Jeśli Europa będzie gospodarczo silna i bogata, to również nam będzie lepiej. Możemy przecież bez ograniczeń (paszportów i wiz) poruszać się po UE, pracować gdzie się nam podoba, a jednak coraz częściej wmawia się nam, że jesteśmy poszkodowani. Niekiedy dziwię się bardzo, że ludzie to “kupują” i nabierają przekonania, że bez UE będzie lepiej. Jeśli tak, to proszę bardzo, wyjdźmy z UE i poszukajmy sobie lepszego “przyjaciela”, np. USA. Ale czy będzie wówczas swoboda podróżowania i pracy w USA (zamiast w UE), dostaniemy amerykańskie wsparcie rozwojowe (w zastępstwie funduszy unijnych)? Marzenia.

    Na razie prezentujemy jedynie swój wielki serwilizm i czołobitność względem USA. A korzyści to: drogi gaz, partycypacja w kosztach utrzymania obcej armii, narażanie swojego bezpieczeństwa, niepotrzebne zmiany infrastrukturalne (przekopy, drogi, lotnisko) na obce życzenie, rola pomocniczej siły ekspedycyjnej w konfliktach, głośne ujadanie na wskazane państwa i próby destrukcji w UE. Co w zamian: ustawa 447 i przyjaźń z południowo-wschodnim sąsiadem. Faktycznie, co za wspaniały interes.

    Weźmy przykład gazu i hasła (słowo-klucz na każdą okazję): dywersyfikacja. Już zapowiedziano, po 2022 nie będzie żadnego gazu z Rosji. Skąd zatem będzie? Na pewno z USA, Bliskiego Wschodu i Norwegii (jeśli powstanie gazociąg). Na razie długoletnie umowy mamy podpisane z Amerykanami (na 20 lat i więcej) po cenach rynkowych! Takich umów nikt rozsądny nie podpisuje. Umowy spotowe są zwykle na kilka lat, a tu zobowiązania kilkukrotnie dłuższe. W dodatku te “ceny rynkowe” – jak będą one wyglądać za 20 lat? Owszem, istnieją umowy wieloletnie, sporządzane nie w oparciu o ceny rynkowe gazu, lecz o poziom cen produktów ropopochodnych (a nawet prądu) w danym kraju – to dla stabilizacji cen dostaw.

    A co do podmorskiego gazociągu z Norwegii, to od lat 90-tych istnieje wiele takich gazociągów z Norwegii do UE (Szkocja, Francja, Belgia, Niemcy) – nie trzeba budować nowego, gdy przewidywana wielkość dostaw gazu z Norwegii za dwa lata będzie spadać (norweskie wydobycie ropy spada od kilku lat). Osobiście uważam, że gazociąg z Norwegii nie ma sensu, i nie powstanie, a gaz norweski możemy przecież kupować poprzez istniejące gazociągi. Dodam, że teorie o tym, że Baltic Pipe nie mógłby się “krzyżować” z NS i NS2, to bajki.

    Pytanie: co osiągniemy dzięki takim działaniom? Przecież trzeba jakoś wyjaśnić, dlaczego tak chętnie chcemy płacić drożej. Dywersyfikacja? Jak po 2022 nie będzie dostaw z Rosji, to trzeba będzie domagać się nowej dywersyfikacji, bo więcej (niż teraz z Rosji) będziemy musieli sprowadzać drogiego LNG z USA. Powiedzmy, że nas na to stać. Ale co wówczas z samą ideą dywersyfikacji?

    Rozumiem, że dowolne państwo może chcieć kupować drożej i bardziej ryzykownie. Jego sprawa, może tak właśnie kupować – i my tak robimy. Dlaczego zatem martwimy się o to, że inni nie chcą tak drogo kupować. Gdzie się da sabotujemy NS2, a przecież jak RFN chce inaczej (tj. taniej), to przeszkadzamy (w UE sprawy energii leżą w gestii polityki poszczególnych państw). Dlaczego zatem NS2 nam przeszkadza i co nas to obchodzi, że inni go chcą (skoro my i tak nie będziemy gazu z Rosji kupować)? Musimy matkować Niemcom? Bez tego poradzą sobie.

    Proszę też zauważyć jak dzielnie walczymy, żeby “ten zły” rosyjski gaz płynął przez Ukrainę. Akurat z północno-zachodniej Syberii do Niemiec (przez Ukrainę, Słowację, Czechy) jest wyraźnie dalej niż przez Bałtyk, a ponadto trzeba płacić za tranzyt. Dlaczego jedna droga ma być lepsza od drugiej, szczególnie dla nas, bezpośrednio tym niezainteresowanych? Co nasz rząd obchodzi Ukraina – nie lepiej patrzeć na interes UE (a przy tym i nasz)?

    Oprócz nas, o UE (w kwestii gazu) martwi się Ameryka. To jeszcze można zrozumieć – chcą wepchnąć swój drogi LNG. Nie zauważyłem, żeby Europa dyktowała USA co jest dla nich dobre. A może domagać się, aby USA kupowały wyłącznie miedź z Polski (dla ich dobra) – musimy szybko zadziałać naciskami i sankcjami, to może się opamiętają. 🙂

    Na koniec: przykładowa konsekwencja tego, o co walczymy (drogi LNG). Jak uda się USA (i nam) przeforsować ograniczenia dla dostaw rosyjskiego gazu dla całej UE, to zachodnie firmy chemiczne wyniosą się same za ocean (mają tam już swoje zakłady), a nasze nie dadzą rady tego zrobić (kapitał), a ponadto padną nasi podwykonawcy związani z rynkiem unijnym. Tak chcemy działać – przeciw własnym interesom? Dlatego właśnie na początku swojego komentarza napisałem, że “zdumiewa mnie historyczne, zideologizowane i oderwane od rzeczywistości spojrzenia naszych polityków na świat i miejsce w nim Polski”. Życie w oparach przeszłych idei chyba nigdy nie pozwoli nam na odgrywanie innej roli, niż serwilizm z ewidentną własną szkodą i propagandowa radość z tego, że w taki sposób możemy się zrewanżować za nasze przeszłe krzywdy. Ale pamiętajmy, jeśli UE (i jej rozwój) zostanie zmarginalizowana, to my utoniemy pierwsi.

    @bob (20 stycznia 2019 at 09:09)
    A jakie my samochody sprzedajemy do Ameryki, że boimy się walczyć o własny interes?

    @P.P. (20 stycznia 2019 at 11:07)
    Przemysł motoryzacyjny w USA nie wymaga reaktywacji – on istnieje. Największym eksporterem samochodów z USA są zakłady BMW (NC, USA).

  13. wlodek
    20 stycznia 2019 at 16:09

    Anonimie, gratulacje za komentarz. Jak byłem jako tłumacz z jednym przedstawicielem niemieckiego kapitału w Moskwie, który nie bacząc na sankcje buduje duży zakład pod Moskwą .Na pytanie czy się nie obawia sankcji ze strony USA odpowiedział “USA daleko, popatrz tu w Moskwie więcej Mercedesow niż w całych Niemczech,kontrakty z Rosją są chronione przez Sądy kraju pochodzenia kapitału a w USA wszystkie przez Sądy USA a wy Polacy jak pies ogrodnika sam nie zje a drugiemu nie da.Przy waszej produkcji owoców ja już dawno bym tu wybudował zakład soków czy mrożonek”I to mówił Niemiec którego ojciec zginął pod Kurskiem!

  14. Pozorovatel
    20 stycznia 2019 at 19:09

    Szanowny @Miecławie. Z uwagą czytam Twoje posty, bardzo cenię sobie Twoją wiedzę, erudycję i talent analityczny. Oczywiście zadawałem sobie pytania i poszukiwałem przyczyn dla których od początku swojej pisanej historii zawsze byliśmy w cudzej służbie. Na swojej ziemi służyliśmy to watykańskiemu klerowi, Żydom, Niemcom, Rosjanom a nawet Litwinom i Szwedom. Toczyliśmy ze swoimi sąsiadami wojny, niektóre nawet wygrywaliśmy; ale przecież nie w swoim interesie. Oderwani od lechickich korzeni swoją, bardziej katolicką niźli polską cywilizację poczęliśmy budować od 966 roku. Wiele narodów europejskich miało już kulturę liczoną w tysiącleciach. O równaniu nas z Persami, Arabami czy Chinami nawet nie można marzyć. Nasza myśl państwowa była zazwyczaj myślą kleru, nasza gospodarka była gospodarką Żydów. Nie kształtowaliśmy swoich elit traciliśmy państwowość, ale tak by interesy naszych pasożytów nie doznawały uszczerbku. Choć oferowano nam edukację i naukę, znakomity rozwój gospodarczy Królestwa Kongresowego, woleliśmy wszczynać powstania. Po każdej takiej awanturze pobudzaliśmy nienawiść do swoich rodaków, o zdrady oskarżaliśmy rozważnych, czciliśmy tych którzy wiedli nas od klęski do klęski. Nie inna była II Rzeczpospolita i nawet w okresie okupacji byliśmy niezdolni do zbudowania jednolitej myśli państwowej. Nie lepszy był też okres naszej małej wojny domowej po wypędzeniu okupanta Armię Czerwoną. Po względnie krótkim okresie budowy gospodarki, narodowej kultury, nauki i edukacji przyszedł rok 1980. Muszę się przyznać, że sam jako człowiek młody uwierzyłem w polski rodowód Solidarności i jej szlachetne zamiary. Przystąpiłem więc do niej od samego początku, by coraz bardziej zawstydzony wystąpić w 1990 r. Do poznawania historii, polityki, twórczości Dmowskiego, Bocheńskiego czy Stachniuka; przystąpiliśmy zbyt późno. Pociąg odjechał. Co gorsza Pokolenie naszych dzieci pozbawiono i takich szans edukacyjnych. W miejsce wiedzy zaoferowano im prymitywną indoktrynację do służby w cudzym interesie. Na osłodę wydrukowano im świadectwa maturalne i dyplomy wyższych uczelni. Z goryczą więc zacytuję Mickiewicza:
    “Teraz na świat wylewam ten kielich trucizny,
    Żrąca jest i paląca mojej gorycz mowy,
    Gorycz wyssana ze krwi i z łez mej ojczyzny,
    Niech zrze i pali, nie was, lecz wasze okowy.

    Kto z was podniesie skargę, dla mnie jego skarga
    Będzie jak psa szczekanie, który tak się wdroży
    Do cierpliwie i długo noszonej obroży,
    Że w końcu gotów kąsać — rękę, co ją targa.”

    Pozdrawiam.

  15. Ali
    20 stycznia 2019 at 20:47

    To w uzupełnieniu mojego wpisu z: 20 stycznia 2019 at 15:09.
    Właśnie przeczytałem, że już teraz wydobycie gazu w Norwegii spada:
    http://szczesniak.pl/spada-wydobycie-ropy-i-gazu-w-norwegii

  16. Miecław
    20 stycznia 2019 at 23:35

    @Pozorovatel. 20 stycznia 2019 at 19:09

    Ja też sobie cenię twoje obiektywne opinie. Taka jest smutna prawda, dałeś temu świetne świadectwo. Wiem, jak to wyglądało w PRL-u i gdyby nie moja rodzina to nie jest wykluczone, że też bym zbłądził na styropianie. Ale miałem solidne podstawy ideowe przekazane mi przez babcię i rodziców, więc świat widziałem zupełnie inaczej, ale też wielu spraw nie ogarniałem, jak tysiące młodych ludzi. Niestety winę za to ponosi też edukacja w PRL-u pozbawiona klasowego punktu odniesienia, bo bezpieczeństwo praktycznie rozleniwiło wszystkich, włącznie z nauczycielami, nie wspominając o partii. Ktoś nam to zgotował i dopiero dziś możemy stwierdzić kto jest za to odpowiedzialny.

    Pozdrawiam serdecznie.

  17. 50-parolatek
    21 stycznia 2019 at 14:55

    @Miecław
    ” ale trzeba pamiętać, że produkty amerykańskich i zachodnich firm też nie są wolne od tego typu podejrzeń.”

    Nie Miecławie, to już nie tylko “podejrzenia”, a PEWNIK!
    – już od końca lat 90-ych wbudowywane są do każdego matheboardu m.in. intelowskie chipy w takich celach…
    Na pewno mówi Ci coś skrót NSA ?
    – ale to tylko “wierzchołek góry lodowej”…

    Jeśli temat Cię interesuje, to podeślę materiały źródłowe. I to wbrew pozorom, materiały całkiem oficjalne…
    – regularnie pojawiają się w niemieckiej literaturze fachowej (c’t – dwutygodnik “Computertechnik”)
    Niestety, tylko w jęz. niemieckim…

  18. jerzyjj
    21 stycznia 2019 at 17:56

    DO 77k3
    POSŁUŻ SIĘ PRAWDĄ TO SZYBKO ZMIENISZ ZDANIE …

  19. Miecław
    21 stycznia 2019 at 23:04

    @50-parolatek. 21 stycznia 2019 at 14:55

    Tak zgadza się. Temat jest mi znany, ale wiesz, chciałem być taki trochę poprawny. 🙂 Dzięki za chęć pomocy.
    Pozdrawiam serdecznie

    PS. no i mógłbyś częściej gościć na forum bo ja już wysiadam.

    To samo @Lech, kolejny rok się zaczął a on nadal myśli, jak tu być zadziornym.:-) Lechu, gdzie jesteś no i wielu innych, których czytałem zanim zacząłem komentować?

  20. wmw
    23 stycznia 2019 at 16:33

    Większość z latorosli naszych polityków, zdażyła już ukończyć zachodnie uniwersytety, kursy dokształcające, zdobyć stanowiska w zachodnich firmach.
    Mozna by to nazwać “szkołami janczarów”, za pomocą których ukształtowano ową polską elitę, decydującą o kierunkach polityki.

    Nie dziwi więc ten kierunek, który został obrany.
    Jest on może dobry dla naszych kompradorskich elit, ale nie mam przekonania że i dla reszty obywateli.
    Polski folwark tanio sprzedano w obce ręce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

More Stories From Polityka

Scroll Up